Wiedziałaś o istnieniu mięśni rozkoszy? Nie? A powinnaś je ćwiczyć każdego dnia

Seksualnie
Seksualnie
29 września 2017
Fot. iStock/AleksandarGeorgiev
Fot. iStock/AleksandarGeorgiev

„Mięśnie dna miednicy” – brzmi bardzo medycznie i nieprzyjaźnie, prawda? A „mięśnie rozkoszy”? Nad tymi pewnie gotowa jesteś się pochylić. I słusznie – są bardzo ważne. Dzięki nim odczuwamy nie tylko radość z seksu, ale także możemy cieszyć się dobrym zdrowiem. A ty naprawdę do tej pory w ogóle nie zawracałaś sobie nimi głowy?

Dla wielu z nas ćwiczenie mięśni dna miednicy jest nieco abstrakcyjne – przecież nie widzimy ich, pracują wyjątkowo subtelnie, a na efekty trzeba trochę poczekać. Brzmi słabo, ale naprawdę warto pochylić się na tematem. Dlaczego? Ponieważ mięśnie te odpowiadają nie tylko za satysfakcję z życia seksualnego, ale także za stan naszego układu kostnego, a konkretnie – kręgosłupa. Kiedy mięśnie dna miednicy utrzymane są w dobrej formie, szkielet napręża się, sylwetka się prostuje, stawy przestają być nadmiernie obciążone, a organy wewnętrzne przestają być uciskane. Poza tym mamy nieziemski seks.

Jak ćwiczyć?

Przede wszystkim musisz wsłuchać się w swoje ciało. Wyobraź sobie, że chcesz domknąć pochwę. Możesz wsunąć w nią palec, by poczuć jak pracuje i zaciska się. Nie zaciskaj pośladków i ud – mają pracować tylko mięśnie dna miednicy. Jeśli je wyczujesz, możesz ćwiczyć w dowolnym miejscu, o każdej porze dnia.

Podczas wdechu spraw, by wargi mniejsze i większe oraz mięśnie dnia miednicy rozluźniły się, na wydechu znów spróbuj je zacisnąć. Mogą również stwardnieć mięśnie brzucha. Skup się na kroczu i miednicy.

Na koniec nie zapomnij o relaksie – postaraj się, by mięśnie dna miednicy spokojnie pracowały.

Ćwiczenie powinnaś powtarzać dwa razy dziennie – rano i wieczorem po 10 minut.

Źródło: Women’s Health


Oczywista oczywistość, a jednak… większość z nas nie robi tego w trakcie seksu

Seksualnie
Seksualnie
2 października 2017
Fot. iStock/CoffeeAndMilk
Fot. iStock/CoffeeAndMilk

Jęczenie, stękanie, wzdychanie i jasne komendy – jeżeli właśnie przed oczami masz film porno, a twoje policzki płoną, ten tekst jest dla ciebie. Głośny seks niestety wciąż większości z nas kojarzy się z czymś wyuzdanym. A szkoda, bo swobodne zachowywanie się w łóżku znacznie zwiększa satysfakcję z życia seksualnego. „Czy to nie zabrzmiało głupio?”, „Jakie to żenujące”, „A jeśli on wybuchnie śmiechem?” – chodziły ci kiedyś po głowie podobne myśli, w trakcie uprawiania seksu? Wstydziłaś się swoich reakcji lub analizowałaś, co pomyślał sobie o twoich jękach partner? Spokojnie, nie jesteś jedyna. Nie oznacza to jednak, że tak powinno być. Jęki, westchnienia, śmiech i rozmowy poprawiają życie seksualne i zbliżają do siebie partnerów. Są też… wspaniałymi afrodyzjakami.

Przypomnij sobie teraz, jak reagujesz, gdy twój facet mówi coś do ciebie w trakcie seksu tym swoim niskim, męskich głosem. To działa, prawda? Zapewniam cię, że w drugą stronę jest podobnie. A wiesz, dlaczego w tych wszystkich filmach pornograficznych kobiety tak groteskowo i spektakularnie jęczą? Ponieważ dla facetów jest to sygnał, że partnerka jest zadowolona. Cisza w sypialni i brak odpowiedzi na bodźce, choćby w postaci mruknięcia, powodują, że mężczyzna traci pewność siebie. Nie wie, czy faktycznie jest ci z nim dobrze czy może właśnie analizujesz, co podasz jutro na obiad – wołowina czy kurczak?

Nie chodzi jednak o to, by drzeć się wniebogłosy i rano ze wstydem mijać sąsiadów na klatce schodowej. Chodzi o to, by wyzbyć się poczucia zażenowania oraz komunikować, co ci się podoba, a co nie. I nie mam na myśli tylko jęczenia. Głośny, radosny seks to także śmiech i rozmowy. Teatralne i przesadne odgłosy nie działają na wszystkich mężczyzn, dlatego ważne, by twoje reakcje były prawdziwe, szczere i spontaniczne.

Wciąż masz obawy i jesteś zawstydzona? Powinnaś zacząć od treningu solo z wibratorem. Po prostu myśl o tym, co czujesz i nie hamuj się.

 


Tuż po seksie idziecie spać? To, co robicie później, jest niezwykle istotne

Seksualnie
Seksualnie
28 września 2017
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz

Udane życie erotyczne to nie tylko fajny seks, zakończony orgazmem. Liczy się również to, jak zabiegacie o siebie w ciągu dnia, jak flirtujecie i podkręcacie atmosferę. Wiecie o tym? Świetnie! Ale to też nie wszystko. Ważne jest także to, co robicie tuż po seksie. Jest to niezwykle intymny czas, który warto wykorzystać, by jeszcze bardziej się do siebie zbliżyć.

Zapytałam dziś kilkanaście koleżanek, jak standardowo wyglądają u nich pierwsze chwile tuż po seksie (udanym, rzecz jasna). Większość z nich odpowiedziała tak samo: „ja idę się umyć, on zasypia”. Dwie wspomniały, że czasem biorą szybki prysznic wspólnie z partnerem. Bingo! I to jest jakiś trop.

To, co robicie tuż po seksie, jest bardzo ważne. Właściwie jest zwieńczeniem całej akcji. To moment, kiedy nadzy i spełnieni możecie okazać sobie miłość poprzez czułe gesty, głaskanie po włosach, przytulenie. Gdy emocje nieco opadną, a oddech uspokoi się, możecie porozmawiać o tym, jak było wam dobrze. Co dokładnie spowodowało, że orgazm pojawił się tak szybko i niespodziewanie. Tak, to dobry moment, by skomplementować swojego partnera.

Możecie też, tak jak M. i K. namówić partnera na wspólną kąpiel. Kto wie, czy nieoczekiwanie nie zakończy się ona kolejnym, udanym seksem? Nie zapomnij jednak, by czasem zrobić też to, na co on ma ochotę. Sen? Niech zaśnie, ale przytulony do ciebie. Ty też na tej chwili bliskości skorzystasz.

Co natomiast rujnuje każdy, nawet najlepszy seks? Zakrywanie w popłochu swojego nagiego ciała, szybkie ubieranie się lub sprint do łazienki celem jak najszybszego zmycia z siebie wszelkich zapachów. Zdarzyło ci się? Może jednak wcale nie jesteście ze sobą tak blisko, jak ci się wydaje…