Jaka jest wasza miłość? Namiętność, intymność czy zobowiązanie – składniki miłości można zmierzyć

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
28 października 2017
Fot. iStock / den-belitsky
Fot. iStock / den-belitsky
 

– Kocham Cię.

– Ale ja bardziej.

– Nie, to niemożliwe, bo bardziej już się nie da…

Zdarzyło wam się kiedyś prowadzić z ukochan(ą)ym taką wymianę zdań? Na pewno. Ale czy nadal się to zdarza, czy raczej jest miłym wspomnieniem z pierwszych tygodni i miesięcy waszego związku? Nie będzie zaskakującym stwierdzenie, że im dalej las, tym ciemniej. Jest w tym wiele prawdy, jeśli odniesiemy te słowa do związku. Wie o tym każdy, kto swoją związkową teczkę wspomnień może porównać z opasłą kartoteką. A jednak okazuje się, że bez tych kilku banałów i drobiazgów, trudno utrzymać przy sobie nawet najbardziej romantyczną i gorącą miłość.

Każda miłość „na zawsze” pełna jest intymności, namiętności i zobowiązania. Zmieniają się tylko ich proporcję – zmagając się z czasem i fazami związku, w  których aktualnie się znajdujemy. Ale bez nich „związek” istnieć może… Jak sprawdzić czy mieszka z nami (i w nas) miłość czy po prostu mamy dobrego współlokatora?

Kwestionariusz  mierzący trzy składniki miłości wg Bogdana Wojciszke*

Bogdan Wojciszke, psycholog specjalizujący się między innymi w badaniu dynamiki związków uczuciowych, stworzył pewien kwestionariusz. Zaledwie 36 pytań pozwala określić jak kochamy i jaka emocja dominuje w naszym związku. Gorąco polecam ten test każdej parze, już samo przeczytanie pytań pozwala na zapalenie kontrolnej lampki – „o rany, nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak pomyślałam, poczułam…”.

Jak wykonać test?

Przygotuj sobie kartkę (będzie ci potrzebna do zinterpretowania wyniku testu). Przy każdym pytaniu wybierz odpowiedź: im bardziej zgadzasz się z danym stwierdzeniem, tym wyższą cyfrę wybierz. Jeżeli bardzo zgadzasz się i utożsamiasz ze zdaniem wybierz siódemkę, jeśli stwierdzenie jest dalekie od prawy wybierz najniższą wartość (1) – oczywiście masz do sypsozycji całą skalę. Zapisz na kartce nr pytania i wybraną wartość.

1. Rezygnuję z realizowania niektórych własnych pragnień, jeżeli zagrażałoby to mojemu związkowi z partnerem. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

2. Bywa, że sam widok partnera wprawia mnie w podniecenie. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

3. Partner potrafi dodać mi otuchy. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

4. Właściwie we wszystkim, co robię, mam na względzie dobro naszego związku. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

5. Wspomnienia wspólnych chwil z moim partnerem często na nowo wzbudzają we mnie pożądanie. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

6. Zawsze mogę liczyć na zrozumienie u mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

7. Jestem gotowa/y na wiele wyrzeczeń, jeżeli to podniesie szansę, że będziemy razem szczęśliwi. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

8. Często pragnę mojego partnera.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

9. Mamy dla siebie z moim partnerem wiele wzajemnej życzliwości. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

10. Nasze wspólne dobro jest dla mnie ważniejsze od własnego. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

11. Czasami nie mogę się uwolnić od marzeń o moim partnerze. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

12. W potrzebie zawsze mogę liczyć na mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

13. W mój związek z partnerem wkładam wiele świadomie ukierunkowanych wysiłków. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

14. Często myślę o różnych pieszczotach z partnerem.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

15. Nawet nie prosząc o to, znajduję u partnera wsparcie i pomoc. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

16. Swoje działania zawsze dostosowuję do naszego wspólnego dobra. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

17. Partner jest dla mnie niezmiernie pociągający. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

18. Sama obecność partnera przynosi mi spokój. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

19. Gdy trzeba, potrafię zacisnąć zęby i trwać przy naszym byciu razem. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

20. Czuję, jak wszystko we mnie topnieje, gdy patrzę mojemu partnerowi w oczy. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

21. Nasze kontakty z partnerem pełne są ciepła i serdeczności. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

22. Często myślę o tym, jak uniknąć różnych czyhających niebezpieczeństw. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

23. Przyglądanie się, jak mój partner wygląda, mówi czy porusza się, wprowadza mnie czasem w zachwyt.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

24. Mój partner rzeczywiście potrafi mnie wysłuchać. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

25. Staram się rozwiązywać problemy nękające nasz związek. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

26. Tylko mój partner potrafi mi dać prawdziwą rozkosz. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

27. Mogę całkowicie zaufać mojemu partnerowi. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

28. Staram się sprawiedliwie rozłożyć nasze obowiązki. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

29. Kocham dotykać mojego partnera. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

30. Myślę o moim partnerze ze spokojem i przyjemnością. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

31. Podejmuję wiele starań, by nasz związek nigdy się nie rozpadł. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

32. Nie znam nikogo bardziej godnego pożądania niż mój partner. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

33. Po rozmowie z moim partnerem często okazuje się, że problemy, od których ona się zaczęła, znikły. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

34. Zmienił/a/bym pracę, gdyby tego wymagało dobro naszego związku. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

35. Przeżywam z moim partnerem chwile uniesienia.  

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

36. Rozumiemy się z moim partnerem bez słów. 

NIE zgadzam się1234567TAK, zgadzam się

Interpretacja, czyli jak odczytać kwestionariusz:

♥ Namiętność

Wynikiem skali namiętności jest suma pozycji: 2, 5, 8, 11, 14, 17, 20, 23, 26, 29, 32 i 35. Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

♦ Intymność

Wynikiem skali intymności jest suma pozycji: 3, 6, 9, 12, 15, 18, 21, 24, 27, 30, 33 i 36.Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

♣ Zobowiązanie

Wynikiem skali zobowiązania jest suma pozycji: 1, 4, 7, 10, 13, 16, 19, 22, 25, 28, 31 i 34. Dodaj do siebie wartości zapisane przy tych pytaniach i zapisz wynik.

Czy jest dobrze czy jest źle?

Poniższa skala została stworzona na podstawie badań nad innymi osobami (na próbie 1000 osób). To dość miarodajne źródło, jeśli chcecie porównać temperaturę waszej relacji z jakąś skalą.

Namiętność  

Intymność 

Zobowiązanie

Niskie wyniki 

12–44 

12–49  

12–45

Średnie wyniki 

45–77

50–80

46–75

Wysokie wyniki 

78–84

81–84

76–84

Po co właściwie dwojgu kochających się ludzi taki test? Cóż, chyba nie musimy nikogo przekonywać, że stały związek i miłość „na zawsze” to kawał ciężkiej pracy. Być może zobaczycie teraz, co w waszym związku warto by podreperować (lub do którego pieca dorzucić).

Kochajcie się. Dobrej miłości!


*Kwestionariusz autorstwa Bogdana Wojciszke, „Psychologia miłości” (Gdańsk 2009).

 


O życiu, pudełeczkach i dobrych chwilach

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
29 października 2017
Fot. iStock / Kosamtu
Fot. iStock / Kosamtu
 

Życie składa się z przeróżnych pudełeczek. Już przeżyte układam na półkach. Półki jak te z książkami ciągną się od sufitu do podłogi. Pudełeczka stoją równo i grzecznie poukładane.

Do niektórych pudełek staram się za często nie zaglądać. Ich zawartość jest bolesna. Odkładam je na najwyższą półeczkę.  Ale i tak czasem wyciągam ze schowka drabinę i wspinam się na sam szczyt. To nie znaczy, że nie pamiętam ale kiedy otwieram takie pudełko to rozsypują się wspomnienia. Nie zawsze jestem gotowa żeby się z nimi zmierzyć.

Siedzimy z tatą przy stole w kuchni i układamy plan wakacji.

– Córko ma – tato żartuje – Budapeszt to nie Bukareszt, musisz jeszcze raz popatrzeć na mapę. (Przesuwam zatem paluszkiem małej dziewczynki po kolorowej mapie Europy.)

Niestety dziś już nie potrafię sobie przypomnieć jak wyglądał mój tato i nie umiem usłyszeć jego głosu.

Inne pudełka wyciągam za to bardzo często.  Otwieram je, wdycham zapachy, uśmiecham się i delektuję ich zawartością.

….

W zeszłą sobotę moja córka, która jest już prawie dorosłą dziewczyną (czasem czyta to co tu piszę więc może się teraz uśmiechnie) zdecydowała się oddać wszystkie swoje pluszaki.  Pluszaki to symbol dzieciństwa małej dziewczynki. Wszyscy, którzy mamy córki dobrze o tym wiemy.

Segregują zatem z moją dużą i mądrą córką wielkie pluszakowe stosy.

– Pamiętasz tego jamnika w paski ? Przywiozłam Ci go z Londynu, pamiętam jak szukałam jakiegoś sympatycznego pieska. A pluszakowy huski? Zwiedził z nami pół świata i załapał się na tyle fotek!

Przez długie lata szyłyśmy takie pluszaki na wakacjach w Silnej (w ramach warsztatów DADA) z dziećmi i ich rodzicami. Na początku rodzice się buntowali ale potem wszyscy świetnie się bawiliśmy. Rozkładałyśmy koce na trawie i pełno pudełek z materiałami, włóczkami, guzikami i nitkami. W tle toczyły się rozmowy o życiu i pachniała trawa.

Z tego dadowego czasu został nam dzielnie uszyty –  konik morski, sowa, królik i wiele innych pluszakowych dziwolągów.

Za chwilę je też schowamy do pudełek. I tak to już właśnie bywa…

….

Za rok, za dwa przybędzie nowych pudełek do ustawienia na następnych półkach. Jestem ich bardzo ciekawa. I niech przybywa dużo dobrych chwil!linia 2px

Katarzyna Szota-EksnerKatarzyna Szota-Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana , mocno zaangażowana w projekt Sunday is Monday – nawołujący do dbania o siebie.  Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie! Współtwórczyni (razem z Emilią Kołowacik)  niezwykłego Kalendarza 2017 Zadbaj o Siebie. Dziewczyna ze Śląska.


Rodzice opamiętajcie się. Wychowujecie kolejne pokolenie, które niebawem będzie potrzebowało pomocy psychologa

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 października 2017
Fot. iStock /  Kangah
Fot. iStock / Kangah
 

Nie lubimy, kiedy ktoś ocenia to, jakimi jesteśmy rodzicami. Nie lubimy, kiedy komentuje się nasze wychowawcze decyzje, kiedy patrzy się nam na ręce, gdy lepiej lub gorzej radzimy sobie z naszymi dziećmi. Ale chętnie komentujemy zachowania innych, radzimy, oburzamy się, wyśmiewamy. Pouczamy. Gdybyśmy byli tacy idealni… Gdybyśmy przestali wychowywać maminsynków i egoistów, przekonanych, że wszystko im się należy.

Późnym wieczorem otwieram komputer, sprawdzam prywatne konto mailowe. 47 nieprzeczytanych wiadomości. Wszystkie od rodziców dzieci z klasy mojej córki. Bo „znowu” jest problem. Pan od matematyki nie tłumaczy zadań jak trzeba. Dzieci się gubią, nie potrafią samodzielnie wykonać prac domowych (trzeba im w tym pomagać), w klasie nie ma komunikacji – to znaczy, nauczyciel nie zadaje sobie trudu, by uczniom było łatwiej ów temat „ogarnąć”. Czytam tę wymianę maili i powoli odkrywam to, co podejrzewałam od samego początku. Problem z matematyką ma kilkoro uczniów, a nie cała klasa. Żeby doprecyzować – tych uczniów, którzy dosłownie kilka dni temu mówili mojej córce, że pana od matmy trzeba ze szkoły „usunąć”, bo jest do kitu. Rodzice się tym zajmą, rodzice wszystko załatwią. W zeszłym roku doprowadzili przecież do zmiany nauczyciela plastyki, bo wymagał od dzieci, by oddawały co miesiąc rysunki nawiązującej do danego stylu w malarstwie. W czwartej klasie! Czy on naprawdę nie wiedział, ile te dzieci mają pracy? Z panem od matematyki też damy radę. Wystarczy napisać kilka pism do dyrekcji szkoły, podpisać się, zrobić kilka zebrań, szum, krzyk i po sprawie.  Porozmawiać z nauczycielem? Po co? Nie podoba nam się, a przecież on jest dla nas, ma uczyć nasze dzieci. W każdej chwili powinniśmy móc zmienić go na kogoś lepszego. Tu chodzi o DOBRO DZIECI.

Jedna z mam koleżanki mojej córki dosłownie „celuje” w rozwiązywaniu wszelkich klasowych konfliktów. W szkole, na rozmowie u wychowawczyni jest właściwie codziennie. Nauczyciele już ją znają i omijają „szerokim łukiem.” Wiadomo, że kiedy zbliża się P., rozmowa będzie długa, nieprzyjemna i właściwie… bezsensowna. A ona uważa, że jej obowiązkiem jest zasygnalizować wychowawcy dosłownie każdy problem, który jej zdaniem, pojawił się wśród dzieci.

Że K. brzydko odezwała się do J. i trzeba „coś z tym zrobić” natychmiast, bo K. jest w ogóle jest dziwna i jakaś taka „pyskata”. Że jej córka nie chce siedzieć w jednej ławce z M., bo M. bezczelnie ściąga i ona (mama) sobie tego nie życzy. Jak M. chce mieć dobra ocenę, to niech się sama nauczy, a nie żeruje na wiedzy jej córki. Że pani od historii nie powinna sprawdzać zeszytów na początku lekcji, bo się robi chaos na zajęciach i niektórzy wtedy przepisują od innych pracę domową. Ona wie, kto. Może nawet powiedzieć, bo to są zawsze te same osoby i trzeba to w końcu ukrócić. Że u W chyba dzieje się złe w domu, bo już drugi raz zjadła kanapkę B., a nie przyniosła z domu swojej, trzeba tę rodzinę dokładnie zbadać, czy tam na pewno nie ma patologii. Przecież w zeszłym tygodniu W. siedziała na drzewie. Tragedia. A czy pani wie, że pani od WF-u powiedziała do mojej córki „zamknij się”?! No widzi pani. Bo chodzi o to, że ja mogę mówić do córki jak chcę, ale nauczyciel nie ma prawa. Bo dziecko jest moje, nie jego.

Inna sytuacja. Szpital dziecięcy, pierwsza (i na szczęście tym razem jedyna) noc na oddziale. Chcesz zostać z dzieckiem, proszę bardzo. Tylko uważaj, gdzie się kładziesz, pielęgniarka musi mieć miejsce, żeby podejść do każdego łóżka. W naszej sali dwoje innych rodziców. Jedno z dzieci poważanie „rozrabia”. W pewnym momencie podobiega do łóżka drugiego dziecka, kilka razy uderza go w rękę, trzęsie łóżkiem. Razem z mamą „zaatakowanego” malucha zwracam uwagę ojcu rześkiego pięciolatka. Ojciec wzrusza ramionami. W końcu interweniuje pielęgniarka. Poucza malucha, kieruje kilka słów do jego taty. Jest spokojna, ale rzeczowa: nie wolno stwarzać sytuacji zagrażających zdrowiu innych. I rodzice powinni również o to zadbać.

„Widzisz – mówi ojciec do syna patrząc na pielęgniarkę dobitnie. – Mało im płacą, to wyżywają się na dzieciach. Jutro pójdziemy do innego szpitala, tata zapłaci, to sobie poskaczesz”.  Chce mi się płakać.

Obserwuję to już od pewnego czasu. Narastającą roszczeniowość rodziców. Brak autorefleksji, chęci spojrzenia na pewne sprawy z dystansem, ale i realizmem. Ślepa wiara w to, że oni wiedzą lepiej, a może nawet najlepiej.  W to, że ich dzieci są bez wad, a jeśli dostają gorsze stopnie, to jedynie wina nauczyciela. I że, gdy tylko pojawi się jakiś problem, oni, rodzice,  powinni go natychmiast usunąć. Wychowujemy dzieci niezdolne do rozwiązywania konfliktów, czy trudnych sytuacji, bo problemy rozwiązujemy „w ich imieniu”, za nie.  Wychodzimy „przed szereg”, kierując się złymi pobudkami, a niekoniecznie dobrem dzieci. Walczymy o nie na śmierć i życie, ale w złym tego słowa znaczeniu. Najwyższa pora się opamiętać, bo wypuścimy w świat kolejne pokolenie, które już na życiowym starcie w dorosłość będzie potrzebowało pomocy psychologa…


Zobacz także

Fot. iStock / AzmanJaka

Jak działa superfood? Wybierz swoje superjedzenie i zaproś je do diety. Akcja #ŁapENDORFINY, wyzwanie #21

Fot. iStock / KQconcepts

Ile rzeczy możemy osiągnąć dotykając przez chwilę czyjegoś ramienia…

Fot. iStock/svetikd

To już rok. Bałyśmy się, miałyśmy wątpliwości, bo jesteśmy takie jak wy, nic nas nie wyróżnia