Nie ma takiego wagonika, którego nie da się odczepić. Tak, ja też dałabym sobie za niego uciąć rękę

Listy do redakcji
Listy do redakcji
9 stycznia 2018
Fot. iStock/domoyega
Fot. iStock/domoyega
 

Nigdy nie uważałam siebie za jakieś bóstwo, choć wielokrotnie słyszałam, że jestem atrakcyjną kobietą i na brak zainteresowania ze strony facetów narzekać nie mogłam. Nieszczególnie mnie to jednak interesowało, bo miałam to szczęście, że byłam szaleńczo zakochana. I to zakochana w mężczyźnie, który na każdym kroku zapewniał mnie o swojej miłości.  Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że żyję z człowiekiem, któremu miłość w zdradzie nie przeszkadza. 

Kobiety często popadają w skrajności. Wiem, bo sama w ten sposób żyłam. Jedne bezgranicznie ufają, drugie są zaborcze, podejrzliwe i na każdym kroku inwigilują. Zawsze bawiły mnie też histeryczki, które potrafiły z fajnych facetów zrobić ciamajdy. Te, które narzucały swoje warunki, ograniczały mężowi kontakty z kolegami, sprawdzały portfel, wyciąg z banku, połączenia i wiadomości w telefonie. Byłam ponad tym i z zażenowaniem słuchałam opowieści koleżanek. Śmiałam się z rozterek typu: „A co, jeśli spodoba mu się inna kobieta?”.

Było mi tych kobiet najzwyczajniej w świecie żal, bo wiedziałam, że ich niepewność wynika z kilku powodów. Przede wszystkim nie były szczęśliwe w swoich związkach, skoro miały czas i siły na takie dywagacje. Gdyby każdy dzień u boku wymarzonego faceta sprawiała im radość i dodawała chęci do życia, nie zastanawiałyby się nad tym, czy inna może zawrócić mu w głowie.

Po drugie, nie wierzyły w intencje partnera. No bo jak można kogoś kochać i mu nie ufać? Sprawdzać, kontrolować, podejrzewać i rzucać oskarżenia? Powinno przecież być kompletnie na odwrót. Kobieta, która jest przekonana o miłości mężczyzny wie, że wszystko co on robi, robi z myślą o tym, by ją uszczęśliwić.

A po trzecie (i co wydaje mi się być kluczowe), wszystkim tym kobietom brakuje pewności siebie. Bo jeśli czujesz się atrakcyjną, mądrą, fajną i wartościową kobietą, nawet przez myśl ci nie przejdzie, że facet może zainteresować się inną. I nie mówię wcale o żonie-służącej, która nadskakuje mężowi i tańczy jak jej zagra. Mówię o pewnych siebie kobietach, które wiedzą, co dają partnerowi i wiedzą, czego od niego oczekują.

O, taka byłam mądra. W sumie nie dziwne, że los ze mnie zadrwił.

Jest taki dowcip (?) o mężu, który wraca kompletnie pijany do domu. Kładzie się w ubraniu do łóżka, a troskliwa małżonka zaczyna go rozbierać. Zdejmuje buty, rozpina koszulę, a wtedy on zrywa się na równe nogi i mówi: „Zostaw mnie, ty szm*ato, mam żonę”. Haha, hihi. Urocze. Wypisz-wymaluj mój mąż.

Aż tu nagle, zwykłego, marcowego popołudnia otworzyłam laptopa, z którego on korzysta. Musiałam, bo mój od rana się zawieszał. I wtedy pierwszy raz poczułam ten zimny pot na plecach, o którym wspominały moje koleżanki. Ponieważ musiał szybko zamknąć komputer, po włączeniu przeglądarki wyświetlił mi się komunikat, czy przywrócić wszystkie otwarte wcześniej zakładki. Z rozpędu potwierdziłam, bo i u siebie zawsze tak robię.

Facebook, bank, kontakt do najbliższego wulkanizatora, popularny serwis informacyjny. Odpaliłam kolejne okno i zaczęłam pracować. Nie dawało mi jednak spokoju pikanie messengera, więc postanowiłam wylogować go z Facebooka na czas mojej pracy. Zamarłam, gdy otworzyłam tę zakładkę.

Dokładnie pamiętam, jak zesztywniało całe moje ciało. Jak zaczęło kołatać serce. Jak po plecach ciekł mi zimny pot, ręce zaczęły się trząść, a przed oczami pojawiły mi się mroczki. To był grom z jasnego nieba.

Zadziałałam instynktownie – drżącą ręką zaczęłam przewijać konwersację.

Ostatnia wiadomość minutę temu. Pierwsza? 8 miesięcy temu.

Przebrnęłam przez ich wirtualny seks, obietnice, że mnie zostawi, narzekanie jaka jestem leniwa, wspomnienia intymnych spotkań, snucie planów na przyszłość, zabawne historie, śmieszne filmiki. Obejrzałam zdjęcia, które wryły mi się w pamięć i przeczytałam komplementy, które i ja każdego dnia słyszałam. Nie znałam jej, ale z jednej z pierwszych rozmów wywnioskowałam, że zatrudniła się w jego firmie.

Najbardziej jednak utkwiła mi w pamięci jedna rzecz. Zdanie, które napisała po miesiącu wymiany korespondencji, gdy już otwarcie zaczęła proponować randkę, a mój mąż się opierał. „Nie ma takiego wagonika, którego się nie da odczepić”.

Do wszystkiego się przyznał i tu nasza wspólna, bajkowa historia się kończy. Związał się z nią, ale nie wiem, czy znowu oszukuje i zdradza, całując tym razem ją każdego dnia o poranku i zapewniając o swojej miłości.

Wiem natomiast, jak potężną krzywdę mi wyrządził. Bo to, że zdeptał moje poczucie własnej wartości, że zniszczył wszystko to, co nas łączyło, to jedna sprawa. Najgorsze jest to, że nigdy już nie zaznam tej beztroski, wynikającej z poczucia bezpieczeństwa. Bo najzwyczajniej w świecie nigdy już nie zaufam żadnemu mężczyźnie. A kiedyś dałabym sobie rękę uciąć.

Ty też?

Nie ma takiego wagonika, którego się nie da odczepić. I nie ma takiej kobiety, która może spać spokojnie.


Rozwiązanie konkursu „Jesteś gotowa zdradzić swoje mroczne sekrety? My wymażemy twoje złe wspomnienia…”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 stycznia 2018
Fot. iStock / BraunS
Fot. iStock / BraunS
 

A jednak włosy… Eh, cóż my potrafimy z nimi wyrabiać…  Okazuje się, że na włosach najchętniej eksperymentujemy, a potem uciekamy się do mody klasycznej, czyli założenia stylowego berecika lub kapelusza. 😉

Serdecznie dziękujemy wam za wszystkie sekretne wyzwania! Dobrze, że te przygody są już za nami i mądrzejsze o nowe doświadczenie, możemy już tylko ostrzegać inne kobiety.

Mamy nadzieję, że dzięki rozpieszczającym zabiegom w Atelier Urody Mokotów i Atelier Urody Wilanów, raz na zawsze wymażecie z głowy złe wspomnienia.

Pozwól się odczarować! Wszystko, czego potrzebujesz  znajdziesz w Atelier Urody Mokotów i Atelier Urody Wilanów

Czeka tu na Ciebie nowoczesne centrum urody, stylizacji oraz pielęgnacji włosów i ciała. Atelier Urody Mokotów i Wilanów oferują zabiegi pielęgnacyjne na najwyższym poziomie, opierając się na luksusowych i selektywnych markach kosmetycznych takich, jak LOREAL, LOTHMANN, WATERCLOUDS, OPI, pHformula, Jean D’ARCEL, LIGHT SHEER DESIRE, SERCET SOAP STORE . Bogata oferta Atelier pozwala odpowiedzieć na indywidualne potrzeby pielęgnacji różnych typów skóry. W salonach każdy poczuje się wyjątkowo, dzięki profesjonalnej konsultacji dostosowanej do indywidualnych potrzeb twojej skóry i włosów.

Przyjdź i sama się przekonaj!

Laureatki:

Laureatom serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres e-mail, adres i nr telefonu) na adres e-mail: kontakt@ohme.pl. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Będzie nam bardzo miło, jeśli po wizycie podzielicie się swoimi odczuciami.

2 x Zabieg Botox na włosy o wartości 230 zł

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Oktawia Staciewińska

Zabieg w Atelier Urody Wilanów: Julita Toporowicz

2 x Zabieg Adamantium na włosy o wartości 350 zł

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Magdalena Żuk

Zabieg w Atelier Urody Wilanów:  Izabela Spilska

2 x koloryzacja Jean Paul Myne o wartości 450 zł

images

Zabieg w Atelier Urody Mokotów: Jolanta Dziub

Zabieg w Atelier Urody Wilanów: Anna Michalska

Regulamin konkursu znajduje się tutaj.


Więź między matką a córką jest najsilniejsza – potwierdzają naukowcy. Tylko one są w stanie zrozumieć swoje emocje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 stycznia 2018
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages
 

Dziwisz się, że to właśnie ona potrafi najlepiej wyczuć, że „coś jest nie tak”? Zastanawia cię, jak to się dzieje, że zawsze wyczuwa twoje nastroje? To już potwierdzone oficjalnie: więź pomiędzy matką a córką jest najsilniejsza. Jeśli więc kiedykolwiek czułaś, że zaczynasz „być taka jak ona”, nie uciekaj przed tym za bardzo :).

W badaniu przeprowadzonym w celu ustalenia, dlaczego depresja i inne zaburzenia nastroju wydają się być często dziedziczone po matkach przez ich córki, naukowcy odkryli, że matka i córka mają podobnie zbudowaną tę część mózgu, która reguluje emocje. Co ciekawe, nie zaobserwowano takiego samego podobieństwa w budowie mózgów synów i ojców.  Oznacza to, że kobiety są bardziej skłonne rozumieć i odnosić się do emocji swoich matek niż ktokolwiek inny i na odwrót.

Następnym razem, gdy będziesz miała ciężki dzień, możesz zadzwonić do tej, który (prawdopodobnie!) najlepiej rozumie, przez co przechodzisz. A jeśli kiedykolwiek czułeś, że zamieniasz się w matkę, teraz masz usprawiedliwienie naukowe. I przymknij proszę oko na to, co cię w niej drażni. Świadomość, że na świecie jest ktoś, kto rozumie to, co czujesz jest bezcenna, prawda?


Na podstawie: womansday.com

 


Zobacz także

„Nie podoba ci się, to się rozwiedź...”. To takie proste, naprawdę?

„Nie podoba ci się, to się rozwiedź…”. To takie proste, naprawdę?

Skala rozkwitu związku

Sprawdź, jak rozkwita twój związek. Dwanaście ważnych pytań dla kochających

Fot. iStock

Marzysz o czymś, a nie potrafisz tego osiągnąć? Ej, może wcale tego nie chcesz? Jak ruszyć z miejsca w 8 krokach