Sześć rzeczy, które, według terapeutów, powoli mogą zabić każde małżeństwo

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 września 2018
Fot. iStock/monkeybusinessimages
 

Zapomnij o zdradzie, kłamstwach, problemach z pieniędzmi. Są inne, mniej rzucające się w oczy zachowania, której jednak działają tak samo destrukcyjnie na związek, jak te problemy, które uznajemy za wielkie i znaczące.

Terapeuci podają sześć zachowań, które mogą w ciszy zabić każde małżeństwo.

Nie macie przyjaciół

Wspólne spędzanie czasu w związku jest niezwykle ważne, ale nie pozwólcie, by ucierpiały na tym wasze przyjaźnie. To nierealne, żeby partner spełnił wszystkie twoje oczekiwania, także te towarzyskie. Ważne, by dać sobie nawzajem przestrzeń do spotkań z przyjaciółmi, na które niekoniecznie musicie iść razem.

Dzięki znajomym możecie zdobywać inne doświadczenia, zobaczyć pewne rzeczy w innej perspektywie, otrzymać wsparcie – to wszystko może poprawić wasze relacje w związku.

Nie doceniacie potrzeby dotyku

Nie musicie codziennie uprawiać seksu, ale powinniście pamiętać, że w relacjach ważne jest coś w rodzaju seksualnego lub erotycznego potwierdzenia. To może być muśnięcie ramienia, przytulenie się w najmniej spodziewanym momencie, pogłaskanie karku, poprawienie włosów.

W długotrwałym związku musimy sobie przypominać, że pożądamy siebie nawzajem, że jesteśmy też dla siebie kochankami.

Niektórzy przyjaciele mają zły wpływ na wasz związek

Chociaż ważne jest, aby utrzymywać bliskie przyjaźnie, otaczanie się niewłaściwymi przyjaciółmi może negatywnie wpłynąć na wasz związek. Przyjrzyjcie się – każde osobno, waszym znajomościom. Czy przyjaciele narzekają lub przy tobie wyładowują swoje frustracje związane z partnerem? Czy flirtują z innymi „na boku” lub zdradzają swojego partnera? Takie relacje mogą nieświadomie wpłynąć na twój związek, lepiej otaczać się tymi, którzy są szczęśliwi i nie szukają dziury w całym.

Nie pomagacie sobie nawzajem w obowiązkach domowych

Badanie przeprowadzone w 2015 r. wykazało, że pary, które nie rozdzielały obowiązków domowych, osiągały mniejszą satysfakcję ze związku, miały mniej seksu, niż te, które dzieliły się obowiązkami. Warto od początku ustalić pewne zasady, bo to co najpierw przeszkadza, później może stać się czynnikiem wywołującym każdą kłótnię.

Nie rozmawiacie o waszym związku

Chodzi o przemyślaną, angażującą komunikację – nie tylko „Jak ci minął dzień, kochanie?” lub „Jakie mamy plany na weekend?”. Rozmowy intencjonalne na temat waszego związku oznaczają zadawanie głębszych, bardziej otwartych pytań: „Co dzisiaj wspólnie zrobiliśmy?”, „Co dzisiaj ja zrobiłam, żeby nasz związek był lepszy”, „Co mogę zrobić dla ciebie, dla nas?”, „W jakim momencie dnia poczułaś się najbardziej kochana?”. Taka rozmowa na początku może wydać się wam nieco dziwna, ale naprawdę z czasem zobaczcie, jak pogłębia ona waszą relację i sprawia, że związek jest coraz lepszy.

Macie syndrom „współlokatora”

Ten syndrom jest cichym, ale powszechnym zabójcą związków. Mieszkacie razem, żyjecie równolegle, a łączą was wspólna przestrzeń, konta bankowe i dzieci. To prowadzi do rutyny i nudy w związku. Dlatego warto co jakiś czas aplikować sobie zastrzyki z nowości – wspólny wyjazd, wyjście do kina, weekend tylko we dwoje. To musi być coś na co oboje macie ochotę, przez co czujecie podekscytowanie. Może zaczniecie razem biegać? Zapiszecie się na kurs tańca? Wszystkie chwyty dozwolone.


5 powodów, przez które grzeczne dziewczynki nie mogą oprzeć się złym chłopcom

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 września 2018
Fot. iStock / jacoblund
 

Wszyscy ją przed nim ostrzegali. I przed pięcioma poprzednimi amantami również. Więc dlaczego A. znów płacze nad kubłem lodów, zawodząc smętnie” „Dlaczego jestem taka głupia, jak on mógł… Nigdy nie poznam dobrego faceta…”?

Jeśli nie możesz odnieść się do tego, co głęboko jest w tobie ukryte, trudno uwierzyć, ze w ogóle istnieje. Czy jesteś magnesem, który przyciąga każdego dupka w okolicy? Możliwe, ale serce tego przyciągania jest ukryte w twojej głowie. Nieświadomie wybierasz ludźmi, którzy źle cię traktują.

Musimy to naprawić – ty musisz. Jeśli oczywiście chcesz rzucić łamiących ci serce Bad Boyów i dać szansę prawdziwej, dobrej miłości.

Choć we wzorcu relacji kobiety i mężczyzny, doszukiwalibyśmy się chętnie śladów relacji ojciec – córka, tym razem sprawa nie jest taka prosta… Według psychoterapeutów, główną przyczyną przyciągania Panów Niewłaściwych jest głęboko zakorzeniona rola „grzecznej dziewczynki” i co często idzie z nią w parze – narcystyczna lub toksyczna matka.

Oto, co przyciąga grzeczną dziewczynkę w pole magnetyczne złych chłopców (i jak narcystyczna lub toksyczna matka napisała te scenę już w dzieciństwie).

5 powodów, dla których grzeczne dziewczynki nie mogą oprzeć się złym chłopcom

1.

Podziwia go. Za to, że żyje, jak chce. Że jest skrajnym przeciwieństwem tego, jak wyglądało jej życie. Też o tym marzy. Jest buntownikiem, którym stałaby się, gdyby wystarczyło jej kiedyś odwagi. Negatywem jej skromności, stania na uboczu i przepraszającego stylu życia. Leci jak ćma do światła, by tak jak ona, w końcu się sparzyć.

Matka nigdy nie pozwoliłaby swojej grzecznej córeczce na podważenie autorytetu, władzy. A każde dążenie do autonomii, tak naturalne w rozwoju człowieka, to sygnał buntu i rewolty.

2.

Jego nieprzewidywalność jest ekscytująca, dopóki nie stanie się bolesna. Na początku jego nieosiągalność to wyzwanie  i dreszczyk emocji. Utrzymuje jej zainteresowanie i przyciąga jak magnes. Jest jej małym nałogiem.

Dobra córeczka od zawsze żyła zgodnie z mottem: „Jeśli mama nie jest szczęśliwa, nikt nie jest szczęśliwy”.  Nic dziwnego, że nauczyła się tego szybko i wie, że nie opłaca się z tym walczyć, z góry jest skazana na porażkę. Czyjeś szczęście musi jej wystarczyć, bo przecież liczy się szczęście drugiej osoby. To normalne, prawda?

3.

Jest przyzwyczajona do braku równowagi. To wszystko, czego kiedykolwiek znała. Nic dziwnego, że stawia cudze potrzeby przed własnymi.

Relacja grzecznej dziewczynki z matką zawsze była niezrównoważona, jednostronna .To oczywiste, że takie jest życie, że relacja musi być ciężarem dla jednej ze stron.

4.     

Zły chłopiec to najgorszy koszmar jej matki. Ale to tylko dodatkowy bonus dla grzecznej dziewczynki. To tylko bonus. Dobra córeczka może wciąż trwać przy matce tak, jak jej tego nauczono – i wciąż być niewinną. Im większy opór matki wobec wybranka, tym większa pewność, że zły chłopiec jest ofiarą, którą ktoś (ona) musi uratować.

Matka doskonale nauczyła ją, że ludzie których kochamy są więźniami naszych intencji – niezdolni do podejmowania dobrych wyborów. Nie wiedzą, co jest dla nich „najlepsze”.

5.

Grzeczna dziewczynka wciąż boi się samej siebie, tego, że nie jest dość dobra, by ktoś mógł ją pokochać. Choć wydaje jej się, że szuka dobrego i czułego partnera, w rzeczywistości ich odrzuca.

W głębi duszy boi się ujawnić prawdziwą siebie. Zakłada, że ​​nikt nie chce tego widzieć. Przyjmuje (na poziomie nieświadomości), że świat chce tylko lśniącej, cukierkowej doskonałości.

Niestety, nauczyła się od swojej trudnej matki, że bycie prawdziwym, posiadanie wad i słabości jest nieakceptowane. Skoro nie była wystarczająco dobra dla matki, nie będzie wystarczająco dobra dla nikogo innego.

To oczywiście kłamstwo. Jednak to kłamstwo może zrujnować jej życie. Dopóki nie rozwikła tego, w jaki sposób zadowala toksyczną matkę swoim kosztem, będzie „źle” wybierała w miłości…


źródło: psychcentral.com


W związku, w którym nie ma kłótni, nie ma komunikacji. Cisza jest dla miłości destrukcyjna

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 września 2018
Fot. iStock/Marco_Piunti

Powszechnie wiadomo, że pary, u których poziom konfliktów jest wysoki, są na najlepszej drodze do rozwodu, jeśli oczywiście, nie nauczą się lepiej komunikować, brać odpowiedzialności za związek i współpracować przy rozwiązywaniu problemów.  Badania dr. Gottmana pokazały jednak również, że związkach, w których występuje duży poziom emocjonalności podczas wymiany zdań, innymi słowy, w związkach, w których zdarzają się ostre kłótnie, rozwiązywanie tych problemów jest o wiele bardziej skuteczne niż tam, gdzie częściej zapada cisza. Cisza jest dla relacji destrukcyjna.

Tam, gdzie nie dyskutuje się o tym, co boli, co nas różni, rany pozostają ukryte. Brak otwartej i szczerej komunikacji między zakochanymi powoli podkopuje intymność i emocjonalne bezpieczeństwo ich związku. Mediacje rozwodowe pozwoliły udowodnić, że 80% rozwiedzionych par rozstało się dlatego, że partnerzy nie komunikowali się ze sobą i tracili poczucie bliskości, co powodowało, że czuli się niekochani i niedoceniani.

Jak to się dzieje? Jeden lub obaj partnerzy decydują, że są wystarczająco dobry i nie warto podejmować wysiłków, aby poprawić sytuację. Lub, co bardziej prawdopodobne, nie wiedzą, jak podjąć wysiłek, więc „odpuszczają”.

Z biegiem czasu rozłączenie, choć nie zwerbalizowane, staje się bolesne. Zostają wewnętrzne doświadczenia, którymi nigdy nie dzielisz się z partnerem. W rezultacie partnerzy czują się osamotnieni, nawet gdy są razem.

Kochające się, zdrowe i dobre małżeństwo jest wynikiem ciągłego dialogu. Dlatego, nawet jeśli ogólnie rzecz biorąc wszystko wydaje się być w porządku, nie pozwól, by zalegały między wami niewyjaśnione, „nieprzegadane” problemy. Grozi to nie tylko narastającą urazą, ale, co gorsza, powolną śmiercią waszego związku.

Więc mów, nawet głośno. Czasem trzeba krzyknąć, trzeba się pokłócić. Nie ma w tym nic złego.


Na podstawie: gottman.com


Zobacz także

Pozwalamy na to, godzimy się, a często też o to prosimy. Jak kochać i nie tracić siebie?

5 tys. osób odpowiedziało na pytanie, jaki powinien być dobry seks. Zgadzasz się z nimi?

Szukam żony dla mojego taty. Zmieniam życia na lepsze od ręki...

Szukam żony dla mojego taty. Zmieniam życia na lepsze od ręki…