A gdyby tak, zamiast do psychoterapeuty, wybrać się do… teatru?

Agnieszka Żukowska
Agnieszka Żukowska
20 czerwca 2018
Fot. Materiały prasowe
 

My nie mamy nic przeciwko temu, a wręcz – będziemy Was namawiać! Już w najbliższy piątek, 22 czerwca o godz. 19.00, w Promie Kultury, przy ulicy Brukselskiej w Warszawie, odbędzie się premiera spektaklu „Cudowna Terapia”, w reżyserii Dariusza Taraszkiewicza.

W obsadzie zobaczymy m.in. Dominikę Ostałowską (wymiennie z Joanną Trzepiecińską i Olgą Bończyk). Jej bohaterka to egzystencjalna zapaśniczka, kobieta z pretensją, a Walenty – Dariusz Kordek (wymiennie z Marcinem Kwaśnym) – nadwrażliwy choleryk – rozwiązujący problemy za pomocą piły tarczowej. Słowem, poznajcie Państwa Dorek. To doświadczone małżeństwo, które postanawia się rozstać. Przed ostateczną decyzją wybierają się jednak do wybitnego psychoterapeuty – w tej roli Andrzej Młynarczyk (wymiennie z Arturem Pontkiem), tym samym dając sobie ostatnią szansę. Czy za pomocą tradycyjnych metod i ćwiczeń uda się wybitnemu specjaliście pojednać parę, której jedynym punktem wspólnym jest urządzanie sobie piekła ? Gdzie jest granica wytrzymałości psychoterapeutycznego profesjonalizmu? Kto tu jest wariatem: pacjent czy prowadzący terapię?

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie Państwo w najnowszej inscenizacji sztuki Daniela Glattauera „Cudowna terapia”. Wszystko za pomocą błyskotliwych dialogów, zabawnych sytuacji i wspaniałych aktorów. Być może, niektórym z was, przy tej wyjątkowej, teatralnej okazji, uda się otworzyć oczy na swoje problemy …

Polecamy! Spektakli szukajcie w całej Polsce już od września

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Jest zbyt dobrze, by to mogło być prawdziwe. 7 znaków, że jesteś autodestrukcyjna

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 czerwca 2018
Fot. iStock/JNemchinova

Teoretycznie każdy z nas pragnie być szczęśliwy i działa tak, aby to szczęście osiągnąć. W praktyce wielu z nas częściej zachowuje się autodestrukcyjnie, odtwarzając wciąż te same schematy. Autodestrukcyjne osoby nie potrafią zidentyfikować przyczyny takiego stanu rzeczy, nie potrafią też przestać same się ranić.

Wszyscy mamy w sobie cząstkę „samozagłady”. Jednak niektórzy sprawiają, że ten aspekt jest ich integralną osobowością. Autodestrukcyjne osoba często karze się sama poczuciem winy związanym z nieistniejącymi lub wyimaginowanymi faktami.

7 znaków, że jesteś autodestrukcyjna

1. Reagujesz smutkiem lub drażliwością, gdy tylko uda ci się coś ważnego

Choć może się to wydawać dziwne, autodestrukcyjne osoba odczuwa pustkę bez dna, gdy osiągnie ważny cel. Choć ciężko walczyła o sukces, nie potrafi odczuwać satysfakcji, ale przygnębienie, a czasem gniew. Niemal zawsze stara się minimalizować swoje sukcesy. Mówi, że to głupie, aby być szczęśliwym z powodu takiej bzdury.

2. Prowokujesz innych, a potem czujesz się winna

Osoba autodestrukcyjna często konfrontuje się z innymi i nie wie, dlaczego. Kocha kontrowersje, prowokuje konflikty. Gdy burza ucichnie, czuje się strasznie winna za to, co powiedziała i za to, jak to powiedziała.

3. Nie potrafisz zidentyfikować poczucia satysfakcji

Osobie destrukcyjnej nic nie wystarcza. Jej główny problem polega na braku umiejętności odczuwania zadowolenia. Jeśli „przez przypadek” czuje się dobrze, przestraszy się i zaniepokoi.

4. Nie respektujesz zobowiązań, które są decydujące dla osiągnięcia twoich celów

Samodestrukcyjna osoba boi się i jest to nieświadomie. Zapomina o kluczowych terminach, zobowiązaniach, umowach i obietnicach. Odrzuca wszelkie formy pomocy.

5. Jesteś skłonna poświęcić się dla innych

A robisz to dlatego, że myślisz, że powinnaś zrezygnować z własnych potrzeb, żeby mieć lepsze relacje z otoczeniem.

6. Nie potrafisz się bronić, łatwo cię wykorzystać

Samodestrukcyjny człowiek nie wie, jak się bronić. Myśli, że jest słaby.

7. Bojkotujesz pozytywne relacje

Zasadniczo jesteś przekonana, że nie zasługujesz na ani miłość, ani uwagę. Czasami myślisz tak samo o przyjaźni. Jakiś głos z tyłu głowy zawsze podpowie ci „to zbyt piękne, by było prawdziwe”.


Zobacz także

Dlaczego tak bardzo pragniemy tych, którzy nas nie chcą?

A kiedy ona jest zmęczona, idzie spać mówiąc: „kocham cię” i ja wiem, że kocha

Nie oszukujcie się, że wy będziecie inni. Kłóćmy się, dyskutujmy, spierajmy, ale zawsze z happy endem – nic tak nie zbliża