Jak zirytować faceta w czasie seksu? Łatwiej, niż się wydaje. Wszystkie to robimy… [18+]

Seksualnie
Seksualnie
20 grudnia 2017
Fot. iStock/Peopleimages
Fot. iStock/Peopleimages
 

Artykuł dla osób pełnoletnich.

Z tym seksem to jest naprawdę ciężki temat. Bo niby mówi się, że najważniejsze to być sobą i dobrze się bawić, a z drugiej strony bombardują nas te wszystkie seks-poradniki: co robić, jak robić, kiedy robić, po co robić. I jak tu zachować zdrowy rozsądek? Tak więc mniej lub bardziej świadomie mieszamy spontaniczność, własne potrzeby i zasłyszane, dobre rady. Efekt? Hmmm… Oto kilka rzeczy, które kobiety robią w trakcie lub po seksie, a które doprowadzają facetów do szału. 

„A może obejrzymy razem porno?”

Propozycja pada w dobrej wierze. Wiemy, że faceci lubią oglądać pornosy i robią to regularnie. No a poza tym mówi się, że to szalenie podniecające. Tak więc proponujemy wspólny seans, a potem mamy pretensje, że facet siedzi i wpatruje się w ekran jak zaczarowany. Co następuje dalej? FOCH. Ty zazdrosna, on wkurzony. Z seksu nici.

Niepotrzebne wrzaski

Tak, faceci lubią, gdy jęczymy i mruczymy. Lubią też, gdy krzyczymy. Ale przyznajcie – czasem drzemy japę zupełnie niepotrzebnie, sądząc, że w ten sposób damy mu sygnał (i wszystkim sąsiadom/dzieciom/rodzicom), jaki to z niego boski ruchacz. W takiej sytuacji facet prędzej poczuje zakłopotanie niż dumę.

„Oto jestem. Możesz wkładać”

Od niechcenia kładziesz się i rozkładasz nogi. Przecież powinno wystarczyć. Facetom niewiele potrzeba, żeby dojść. On sobie pobzyka, a ty w spokoju przeanalizujesz listę zakupów na jutro. Nie, moja droga, to nie jest najlepszy pomysł. I nie dziw się, że on nie jest zachwycony.

Brak higieny

O zgrozo… Straszne, że w ogóle trzeba o tym mówić, ale taka jest prawda – niektóre z nas nie dbają o higienę. Albo robią rzeczy, które po prostu zniechęcają do seksu. Na przykład tuż przed gorącym numerkiem idziesz do łazienki, robisz siku przy otwartych drzwiach, nie myjesz rąk (nie wspominając o innych częściach ciała), wskakujesz do łóżka i czekasz na seks oralny. Są faceci, którzy mają pewne swoje fetysze, ale jeśli ci o nich jasno nie zakomunikuje, lepiej trzymaj się podstawowej zasady – przed seksem się myjemy (a po skorzystaniu z toalety myjemy ręce, HEEELLLOOO).

Wbijanie pazurów w plecy

On bierze ją w pozycji misjonarskiej, ona oplata go nogami i wbija paznokcie w plecy – to obowiązkowa scena w każdym, romantycznym filmie. A my (o, naiwne gąski!), skrupulatnie wcielamy to w życie i tak wbijamy te pazury ile sił w dłoniach. Faceci tego nie lubią, serio.

Niespodziewane eksperymenty

Niektórzy faceci lubią niespodzianki w łóżku, ale większość woli wcześniej porozmawiać o eksperymentach. Chyba sama nie byłabyś zachwycona, gdyby on nagle zaczął okładać cię pejczem w ramach niespodzianki?

Masa kompleksów

Seks tylko przy zgaszonym świetle. I to ciągłe upominanie, żeby nie dotykał tu, nie patrzył tam. Bo oponka, bo cellulit, bo trądzik, bo piersi jakieś niesymetryczne i obwisłe po ciąży. Jasne, każda z nas ma jakieś kompleksy. Do tego dochodzą dni, kiedy po prostu czujemy się źle w swoim ciele. Ale jeśli non stop komunikujesz, że nie akceptujesz siebie, on w końcu walnie pięścią w stół. Ile można to znosić?

Jedna, oklepana pozycja

Czyli najczęściej misjonarska. Nikt nie mówi, że masz mieć całą Kamasutrę w jednym palcu, ale dobrze, gdyby w twoim repertuarze znajdowało się chociaż kilka różnych pozycji.

„Tylko nie kończ teraz”

Niektórzy faceci potrafią kontrolować orgazm. Wiedzą, kiedy muszą przystopować, żeby za szybko nie skończyć. No ale jednak nie wszyscy… Naoglądałaś się filmów i chciałabyś dojść w tym samym momencie. Marne szanse, kochanieńka, więc przestań mu mówić, żeby nie dochodził, bo tylko go wkurzysz.

Przebieranie się w dresy

Do pracy zakładasz sukienkę i szpilki, a gdy tylko przekroczysz próg domu, natychmiast wskakujesz w dres? Wiadomo, tak wygodniej. Po co się spinać w domu i paradować w balowej sukni. Może jednak warto czasem jeszcze przez chwilę nie zdejmować wyjściowej sukienki lub zmienić ją na obcisłe jeansy i fajny t-shirt? Leginsy mogą poczekać. Bądźmy seksowne nie tylko dla tych facetów, których spotykamy na mieście, ale także dla naszych.

Robienie łaski

Łaski, nie laski. Ileż to razy musiał cię prosić, żebyście poszli do łóżka, a ty kręciłaś nosem, aż w końcu (wzdychając) „wyrażałaś zgodę”? Proszenie się o seks jest żenujące. I właśnie tak on w tej chwili się czuje.

Trochę ci teraz głupio, prawda?

Na podstawie: Daily Mail


Masturbowałam się codziennie przez tydzień. Co mi to dało?

Seksualnie
Seksualnie
21 grudnia 2017
Fot. iStock/IPGGutenbergUKLtd
Fot. iStock/IPGGutenbergUKLtd
 

21 grudnia obchodzimy Światowy Dzień Orgazmu. Święto bardzo ważne i sympatyczne, choć przez wiele osób pomijane. Kiedy dziś o tym przeczytałam, przypomniał mi się pewien eksperyment, który w zaciszu własnego domu przeprowadziłam kilka miesięcy temu – jak wpłynie na moje ciało i umysł codzienna masturbacja. Dla panów z pewnością nie będzie to żaden wyczyn. Jednak my, kobiety, onanizujemy się zdecydowanie rzadziej niż oni. 

Jestem żoną, matką, pracownicą na pełen etat. Bywam zmęczona, poirytowana i zestresowana. Chyba to ostatnie sprawiło, że której soboty zamknęłam się w łazience, gdy między moimi dzieciakami rozpętał się armagedon. Kłótnie o zabawki, o wybór bajki. Mąż na zakupach, znikąd pomocy. Rozdzieliłam towarzystwo i poszłam pod prysznic.

Sobota

Bardzo potrzebować zrzucić z siebie całe napięcie. Tak się zaczęło. Ciepła woda, zaparowane szyby, wspomnienia, co kilka lat temu robiliśmy wspólnie pod tym prysznicem. A potem… potem to już zachowałam się jak nastolatka, która w odosobnieniu uczy się swojego ciała i jego reakcji. Wyszłam odprężona i zrelaksowana. Mąż, po powrocie z zakupów, kilka razy pytał mnie, skąd ten dobry humor. Nie mówiłam. Ale wtedy pomyślałam sobie, że będę się masturbować przez cały tydzień.

Niedziela

Tego dnia poczekałam aż do wieczora. Dzieci poszły spać, a ja położyłam się do łóżka jeszcze przed mężem. Masturbowałam się po cichu, pod kołdrą, przy zamkniętych drzwiach. Wstałam jeszcze na chwilę, żeby go pocałować i życzyć dobrej nocy. Oglądał telewizję. Powiedział, że dziwnie się zachowuję.

Poniedziałek

W tygodniu było już trudniej. Napięty dzień, dzieciaki do szkoły, my do pracy. Problem w tym, że od rana byłam podniecona. Gdzieś tam przez głowę przeleciało mi, żeby powiedzieć o tym mężowi. Zamiast tego powtórzyłam sobotni scenariusz. Doszłam zdecydowanie szybciej, niż za pierwszym razem.

Wtorek

Ten dzień rozpoczęliśmy od kłótni, kto wieczorem zrobi zakupy, a kto odbierze dzieci z zajęć. Standard. Choć muszę przyznać, że przejęłam się tym mniej, niż zazwyczaj. Chyba zaczynałam już odczuwać skutki mojego eksperymentu. We wtorek musiałam zaczekać do wieczora. Po przyjściu z pracy nie przebrałam się w domowe ubrania, co wzbudziło zainteresowanie męża. Czułam się wyjątkowo atrakcyjna. Chciał się ze mną kochać, ale zbyłam go zmęczeniem. Masturbowałam się w sypialni, szybko, na stojąco, w wyjątkowo seksownej bieliźnie, którą tego dnia założyłam.

Środa

W środę obudziła mnie jego erekcja. Było jeszcze ciemno, przytulał się. Szeptał mi do ucha, że ostatnio jestem jakaś inna, że bardzo go podniecam. Chciał się kochać, a ja chciałam dalej realizować swój eksperyment. Zaproponowałam, żebyśmy razem się masturbowało. Naprzeciwko siebie, leżąc na dwóch krańcach łóżka. Przystał na to. Chyba nigdy nie zapomnę, w jaki sposób patrzył na mnie w tamtej chwili. Klasycznego seksu nie było. Orgazm? Potężny.

Czwartek

Myślałam, że nic z mojego planu nie wyjdzie, ponieważ od rana potwornie bolała mnie głowa. Tabletki niewiele pomagały, więc po powrocie do domu chciałam tylko się położyć. Tyle się mówi o korzyściach dla zdrowia, płynących z seksu, że mimo gorszego samopoczucia postanowiłam się onanizować. Tym razem przy użyciu wibratora, żebym nie musiała zbytnio się gimnastykować. Ból głowy nie minął ot tak, ale orgazm pozwolił mi zasnąć. Po godzinie wstałam w zdecydowanie lepszej formie. Czy to kwestia masturbacji? Sądzę, że tak.

Piątek

Coś w tym jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. W piątek po prostu chciałam się kochać z mężem. Brakowało mi go i od rana chodziłam podniecona. Wieczorem powiedziałam mu o moim eksperymencie. Trochę się dąsał, że masturbowałam się w tajemnicy. Zaproponował, żebym zrobiła to teraz, a on popatrzy. Byłam zawstydzona jak nastolatka, choć robiliśmy już razem w łóżku o wiele bardziej sprośne rzeczy. Poczekał, aż dojdę i wtedy we mnie wszedł. Szybko zaliczyłam drugi orgazm.

Teraz pewnie zastanawiasz się, co mi dał ten cały eksperyment? Liczysz na jakieś spektakularne wnioski? Czy dużo się zmieniło? I tak, i nie. Po pierwsze, już rozumiem facetów, którzy masturbują się codziennie. Nie chodzi tu bowiem tylko o zredukowanie napięcia seksualnego. Chodzi o relaks, bycie samemu ze sobą i dawanie sobie przyjemności – szybko, wolno, jak chcesz. Może zabrzmi to śmiesznie, ale czułam się zdecydowanie atrakcyjniejszą kobietą, miałam większą ochotę na seks z mężem i widziałam też, że patrzy on patrzy na mnie w inny sposób.

Czy kontynuuję? Tak, ale już nie z zachowaniem takiej systematyczności. I choć zawsze miałam naprawdę dobry seks, teraz jest jeszcze lepszy.

Polecam, wypróbuj. Co masz do stracenia?

 


Jak osiągnąć orgazm pochwowy? Krótki poradnik dla par

Seksualnie
Seksualnie
19 grudnia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Orgazm pochwowy, czyli coś jak św. Mikołaj – każdy słyszał, nikt nie widział, wierzy w jego istnienie, ale tylko do pewnego wieku. Coś w tym jest, prawda? Wszystkie wiemy przecież o istnieniu tajemniczego punktu G, a i tak po jakimś czasie przestajemy go szukać i zadowalamy się pieszczeniem łechtaczki. Dlaczego? Bo osiągnięcie orgazmu pochwowego wymaga naprawdę ciężkiej pracy i pełnego zaangażowania partnerów. Tak, facetów, którzy przecież zawsze kończą piersi…

I ja długo sądziłam, że ten rodzaj orgazmu jest nie dla mnie. Że ten punkt G, który ponoć umiejscowiony jest na przedniej ściance, kilka centymetrów od wejścia do pochwy, to ja mam chyba gdzieś indziej lub wcale.

A potem trafiłam na kochanka, który był bardzo cierpliwy i postanowił mi udowodnić, że właśnie z nim przeżyję orgazm pochwowy. I tak było. Powiem jedno – łatwo nie jest, ale warto.

Oto krótki poradnik dla par, co zrobić, żeby kobieta osiągnęła orgazm pochwowy:

Relaks

To chyba najważniejszy punkt. Trzeba się naprawdę rozluźnić i zrelaksować, żeby cokolwiek się udało. A przede wszystkim (co zdecydowanie najtrudniejsze), nie wolno się nastawiać na orgazm. Im intensywniej o tym myślisz, tym większe szanse na niepowodzenie.

Komunikacja

No niestety, trzeba rozmawiać. Inaczej się nie da. Ty musisz jasno mówić, czego oczekujesz, a on powinien dopytywać. Chodzi o to, żeby cię podniecić. Tu wszystkie chwyty dozwolone – masaż, całowanie, seks oralny… Gra wstępna ma tutaj kluczowe znaczenie, ponieważ im bardziej jesteś podniecona, tym mocniej ukrwiony i podatny na stymulację staje się punkt G.

Eksperymenty

Pozwól mu położyć się między twoimi nogami i włożyć jeden, dwa palce. Dosłownie tak, jakby miał cię badać, a nie pieścić. Niech spróbuje wyczuć punkt G – to małe, chropowate miejsce na przedniej ściance pochwy. Oboje będziecie wiedzieć, gdy znajdzie. Uwierz mi. Jeśli sama stymulacja palcami (połączona np. z lizaniem łechtaczki) ci wystarczy, super. Jeśli nie, zacznijcie eksperymentować z pozycjami. Spróbujcie od tyłu i na jeźdźca. Wtedy najłatwiej stymulować punkt G. Niestety, drodzy panowie, grubość (wcale nie długość!) penisa ma tutaj ogromne znaczenie. Ja najczęściej dochodzę od zwykłej palcówki i od tego proponuję zacząć – facet ma pełną kontrolę i może wykonywać bardzo precyzyjne ruchy. Czasem lepiej wolno i dokładnie, niż na wariata.

Praktyka

Naprawdę – im częściej, tym lepiej. Próbuj nie tylko z facetem, ale także sama, z wykorzystaniem różnych zabawek. Jeśli będziesz dobrze znała swoje ciało, łatwiej będzie ci osiągnąć orgazm pochwowy. To nie jest tak, że tu wszystko zależy od mężczyzny.

Pamiętaj – orgazm rodzi się w głowie. Żeby go osiągnąć niezbędne jest zaufanie, rozluźnienie i otwartość na partnera!