Trening mięśni Kegla – którą metodę wybrać?

Tulipan.pl
Tulipan.pl
2 maja 2016
Trening mięśni Kegla
Fot. tulipan.pl
 

Mięśnie dna miednicy to grupa mięśni niezwykle ważna dla naszej seksualności, ale też ogólnego dobrostanu. Wyściełają miednicę, utrzymując narządy układu rozrodczego i wydalniczego na odpowiedniej wysokości. Z powodu tego, że mięśnie te rzadko są ćwiczone, szybko ulegają atrofii. Skutkiem jej jest nietrzymanie moczu, kłopoty z utrzymaniem ciąży, nawet wypadanie narządów płciowych. Jednym z objawów niedocenianych, a przecież bardzo ważnych jest zmniejszanie się doznań w czasie seksu, co za tym idzie niska samoocena i fakt, że kobieta zostaje z problemem sama, staje się niewidzialna, bo trudności te są po prostu „nieestetyczne” dla innych, co najwyżej zachęcają do przykrych żartów na temat kobiet.

Dzięki sprężystym, dobrze wyćwiczonym mięśniom mamy pewność, że:

  • jeśli zdecydujemy się na ciążę, łatwiej będzie ją utrzymać oraz sprawniej urodzimy dziecko
  • po urodzeniu dziecka będziemy mieć lepsze szanse na szybki powrót do formy, a rozciągnięta pochwa szybko wróci „do siebie”
  • najprawdopodobniej unikniemy problemów z wysiłkowym nietrzymaniem moczu
  • będziemy mieć lepsze doznania podczas penetracji
  • orgazmy mogą stać się intensywniejsze
  • dłużej zachowamy sprawność seksualną

Trening mięśni dna miednicy nazywany jest zwyczajowo treningiem Kegla, gdyż to właśnie ginekolog dr Arnold Kegel w latach 50-tych propagował ćwiczenie tej grupy mięśni u swoich pacjentek cierpiących na inkontynencję. Zaskakujące „efekty uboczne” związane z doznaniami w seksie, o których kobiety raportowały, stały się podstawą do polecania tego treningu coraz szerszej grupie kobiet. Współcześnie wiemy już, że mężczyźni również mogą odnieść duże korzyści z ćwiczeń, jednak o tym na końcu.

Trening mięśni dna miednicy polega na intensywnym, rytmicznym skurczaniu i rozkurczaniu mięśni krocza. Skurcze i rozkurcze wykonujemy 10 razy, po 3 serie, z przerwą na krótki odpoczynek (w sumie 30 skurczów i rozkurczów). Jeśli nie mamy pewności co zacisnąć, pierwszy raz próbujemy tego podczas oddawania moczu. W trakcie, z całej siły zatrzymujemy strumień. To pozwoli nam zlokalizować mięśnie, które mamy trenować. Ćwiczymy „na sucho”co najmniej 3 razy dziennie, a najlepiej w każdej wolnej chwili.

Nie każda z nas potrafi jednak tak pamiętać o ćwiczeniach. Na szczęście i na to znalazł się sposób.

Na rynku dostępne są gadżety wspierające trenowanie mięśni dna miednicy. Najprostszym i najbardziej dostępnym są kulki waginalne, zwane też kulkami gejszy. Ze względu na rodzaj kulek rozróżniamy 2 typy treningu.

Trening progresywny – nie dla wszystkich

Trening ten bazuje na kulkach o różnej wadze, które nosimy kolejno – od najlżejszej najszerszej do najcięższej najmniejszej. Na kulki działa grawitacja, która powoduje zsuwanie się kulki/kulek w dół do wyjścia pochwy, więc musimy utrzymywać zaciśnięcie, by nie wypadły na zewnątrz. Następuje progresja – czyli postęp w stopniu wyćwiczenia mięśni. Można przejść do kulki cięższej dopiero po  upewnieniu się, że bez trudu utrzymujemy na miejscu kulkę lżejszą.

Zalety treningu progresywnego:

To ciekawy trening dla kobiet nieco bardziej zaawansowanych (trzeba umieć zacisnąć mięśnie, choćby minimalnie), które mają „zadaniowe” podejście do treningu, lubią się sprawdzać. Idealny dodatek do pikantnych gier, np. z dominującym partnerem/partnerką, który/a nakazuje noszenie kulki po domu jako rodzaj zmysłowej „kary”.

Wady:

Przy tym treningu kobiety nie uczą się rozluźniać mięśni. Trening ten może powodować nadmierne, wręcz nerwowe zaciśnięcie mięśni u niektórych kobiet. Wiele położnych odradza kulki progresywne, gdyż usztywnienie może utrudnić poród. Wyjątkiem może być trening z bardzo malutkimi kulkami, które pozwalamy sobie opuścić nieco w dół, żeby zaraz potem skurczem „podciągnąć je do góry”. Większość kulek progresywnych nie jest jednak do tego przystosowana.

Trening biofeedbackowy – rozwiązanie optymalne

Biofeedback to rodzaj automatycznej reakcji fizjologicznej charakterystycznej na przykład dla mięśni poprzecznie prążkowanych. Stymulowane bodźcem mięśnie samoistnie się skurczają i zaraz potem rozuźniają. Biofeedback ma miejce kiedy trenujemy specjalnymi kulkami waginalnymi, które pod silikonową obudową, w środku mają ciężkie kuleczki. Kuleczki te wirują pod wpływem ruchu miednicy, powodując drgania całego gadżetu, który następnie stymuluje mięśnie dna miednicy do samoistnego obkurczania się i rozluźniania, a za chwilę znów obkurczania itd…

W treningu biofeedbakowym rozmiar kulek, ani ich waga nie mają specjalnego znaczenia. Najlepszym przykładem będą kulki Smartballs niemieckiej marki Fun Factory. Dostępne kulki podwójne oraz pojedyncze (polecane dla kobiet z tyłozgięciem macicy oraz po histerektomii) ćwiczą mięśnie automatycznie, nie musimy w ogóle się nad tym zastanawiać. Ich rozmiar jest dobrany tak, by był komfortowy dla większości kobiet.

Trening mięśni Kegla

fot: tulipan.pl / Kulki Smartballs Uno i Smartballs Duo marki Fun Factory to najlepsze popularne kulki do treningu biofeedbackowego.

Zalety treningu biofeedbackowego:

To najbardziej naturalna wersja treningu mięśni dna miednicy. Jest zbliżona do trybu ćwiczeń „bez gadżetu”, a wykorzystuje się w nim naturalną właściwość mięśnia poprzecznie prążkowanego. Nie trzeba się nad nim zastanawiać, ani specjalnie angażować woli w samo ćwiczenie. Wystarczy założyć kulki i ruszać się. Trening biofeedbackowy poleca raport Europejskiego Towarzystwa Urologicznego z 2015 roku, jako najskuteczniejsze wsparcie leczenia inkontynencji moczowej, najskuteczniejszy środek zapobiegawczy i najlepsza terapia dla początkowego stadium nietrzymania moczu. Ten trening mogą stosować nawet kobiety, które kompletnie nie potrafią zacisnąć swoich mięśni.

Wady:

Jeśli mięśnie są bardzo luźne, mamy wrażenie, że kulki wypadają. Warto wtedy założyć ciaśniejszą bieliznę i nosić je mimo to, mięśnie nadal trenują. Poza tym, o ile wybierzemy dobre kulki, wad brak!

O mężczyznach dwa słowa

Mężczyźni, naturalnie, też mają mięśnie dna miednicy i też są one ważne dla ich zdrowia. Wyćwiczone mięśnie zapewniają mniej trudności z oddawaniem i trzymaniem moczu w późniejszym wieku. To co szczególnie powinno mężczyzn interesować to rola mięśni dna miednicy w utrzymywaniu erekcji. Jeden z mięśni podtrzymuje podstawę penisa i działa jak pierścień erekcyjny – pod warunkiem, że jest sprawny. Mężczyzna może zacisnąć mięsień i utrzymać wzwód dłużej, oraz zdecydować kiedy chce szczytować. Flakowaty hamak mięśniowy, a nad nim duży brzuch, mogą powodować zaburzenia erekcji.

Trening mięśni dna miednicy powinien być elementem codzienności każdej z nas. Niezależnie od wieku, każda dorosła kobieta powinna poznawać i przyjaźnić się ze swoim ciałem. Ciężko jest przecenić zalety ćwiczenia mięśni dna miednicy. To jak korzenie drzewa – zdrowe i mocne spowodują, że nawet w najtrudniejszych warunkach drzewo będzie się dobrze rozwijało. Mięśnie dna miednicy są najsłabiej ćwiczone i najszybciej w naszym ciele ulegają atrofii, a są nam potrzebne do rodzenia dzieci, cieszenia się udanym życiem seksualnym i ogólnym komfortem życia, który doceniamy dopiero po jego utracie, jak musimy co chwilę biegać do łazienki lub kupować superchłonne podpaski. Na szczęście coraz młodsze kobiety są świadome swojego ciała i wiedzą, że najlepiej jest zapobiegać niż leczyć.

Koniecznie zajrzyj: www.tulipan.pl


Nie(d)oceniona łechtaczka… Komu przeszkadza orgazm kobiet?

Tulipan.pl
Tulipan.pl
6 maja 2016
Fot. iStock / Zhenikeyev
Fot. iStock / Zhenikeyev
 

Światem mediów rządzą podwójne standardy. Zwłaszcza w kwestii seksualności kobiet i ich orgazmów. Wszystko sprowadza się do stwierdzenia, że reklamując skuteczny sposób na szczytowanie kobiet, będziesz oskarżona o naruszanie zasad moralnych… Dokładnie tak, jak to się stało z twórczyniami ZESTRY.

Poszukiwanie świętego Gralla 

Historię trzeba zacząć od początku, od wymyślenia niebieskiej tabletki… Podczas kiedy Viagra umożliwiła mężczyznom uprawianie seksu, jeśli mają na to ochotę (jedyną przeszkodą były ograniczenia mechaniczne), kobiety pozostały z niczym. Przez lata usiłowano wynaleźć taki środek dla kobiet.  Różnica jest taka, że środek ten miałby pomagać w osiągnięciu orgazmu, a nie umożliwić stosunek seksualny, który wg wiedzy powszechnej jest możliwy niezależnie od poziomu podniecenia kobiety.

Przemysł farmaceutyczny od lat podejmuje walkę o to, by stworzyć i opatentować „viagrę” dla kobiet. Większość środków proponowanych przez producentów nie działa jak powinna. Ostatnim pomysłem jest różowa pigułka, którą kobieta miałaby zażywać codziennie, żeby mieć poprawiony nastrój żeby skutkiem tego mieć ochotę na seks. Innymi słowy, nie chodzi o to, żeby jej było przyjemnie – chodzi o to, żeby była mniej nadąsana i chciała się kochać? Słabo…

Poszukiwania środka na orgazm kobiet z zupełnie niezrozumiałych powodów idą w oderwaniu od kobiecego ciała, zamiast z nim. Tak jakbyśmy nie ufali naturze, której zależy na tym, żebyśmy chcieli uprawiać seks i to często. Na szczęście badania nad fizjologią kobiecej rozkoszy kwitną, a odpowiedź leży gdzieś pomiędzy łechtaczką, a strefą G…

Nie(d)oceniona łechtaczka

zestra3Podczas napływu krwi do jedynego czysto seksualnego organu powiększa się obszar strefy G, znajdujący się na przedniej ścianie pochwy, blisko wejścia. W 2009 roku Francuscy naukowcy w wyniku swoich badań wysnuli wnioski, że strefa G to w dużej mierze przedłużenie łechtaczki do wewnątrz ciała – jakby jej zaplecze, a przednia ściana pochwy, gdzie punkt G jest, to swoisty panel dotykowy pobudzający łechtaczkę właśnie. Włoscy badacze z Uniwersytetu w l’Aquila przy pomocy ultrasonografu wykazali, że im kobiety mają bardziej uwypukloną strefę G podczas seksu, tym większa szansa na orgazm. To z jednej strony kwestia anatomii (jedne mają więcej, inne mniej), a z drugiej odpowiednio skutecznej stymulacji. Więc to, czego wiele kobiet potrzebuje, to porządna erekcja!  Okazuje się bowiem, że erekcja łechtaczki u kobiet może mieć bezpośredni wpływ na możliwość ich szczytowania.

Wydawałoby się, że nie ma „odpowiednika” Viagry, który spowoduje, że łechtaczka będzie ładnie naprężona, podniecona i podekscytowana w oczekiwaniu na seks. Środka, którego działanie spowoduje zwilżanie się pochwy i gotowość do miłości.

A jednak jest. Na początku lat 2000 w USA znalazły się kobiety, które opracowały środek doskonale działający na kobiety. ZESTRA, bo tak ją nazwały, to mix olejków esencjonalnych, które działając miejscowo rozbudzają, pobudzają i rozpalają dzięki bezpośredniemu wpływowi na erekcję łechtaczki.

Skuteczność potwierdzona badaniami

Badania kliniczne wykonane na Zestrze potwierdziły jej działanie. Nie chodzi tylko o pobudzenie tkanek – kobiety, które ją używały raportowały intensywniejsze doznania w seksie, znacznie przyjemniejszy przebieg stosunku oraz częstsze i lepsze orgazmy. Badania przeprowadzone w 2010 roku potwierdziły skuteczność środka na 70% badanych kobiet. Być może Cała grupa była w bardzo zróżnicowanym wieku i statusie społecznym. Zestra działa na kobiety niezależnie od tego skąd pochodzą i ile mają lat.

Komu przeszkadza orgazm kobiet?

celebrytka_400_3Twórczynie produktu chciały ją zareklamować – w końcu to duża rewolucja dla kobiet i ich seksualności! Okazało się jednak, że zderzyły się ze ścianą oporu podwójnych standardów rządzących amerykańskimi koncernami medialnymi. Największe kanały, które reklamują środki na potencję, pokazują reality show, w których kobiety chodzą prawie nago, są uprzedmiotowiane, odmówiły reklamy, zasłaniając się „moralnością”!

ZESTRA tym samym wywołała burzę. Zmobilizowała największe gwiazdy telewizji do dyskusji i działania. ZESTRĘ pokazywała w swoim programie Barbara Walters z Woopie Goldberg, Fran Dresher, Tyra Banks. Jen Kardashian jest twarzą ZESTRY i mówi otwarcie: „Zasługujemy na satysfakcję i orgazm bez wysiłku!

Otwarcie też krytykowano świat, w którym na pytania jak doprowadzić kobietę do orgazmu odpowiada się potężną erekcją mężczyzny, oraz wielkością jego sprzętu, pomijając najistotniejszy czynnik – kobietę. Kobiet zdaje się w ogóle nie słuchać. A przecież kto powinien uczyć świat, jak doprowadzać kobiety do orgazmu, jeśli nie one same?

celebrytka_400_5

Szeptana rewolucja seksualna

Pomimo braku typowej reklamy telewizyjnej, ZESTRA trafiła do wszystkich zainteresowanych. W Stanach jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów. Chętnie informacje o niej przekazywane są pocztą pantoflową. Pomimo trudności i podwójnych standardów, kobietom udało się komunikować „jak doprowadzić kobietę do orgazmu”, przynajmniej w USA, a produkt chętnie kupują też mężczyźni. Orgazm kobiet nie jest w końcu ważny tylko dla Pań, ale również ich partnerów.

ZESTRA zrobiła bardzo dużo zamieszania – kobiety słusznie oburzyły się na podwójne standardy rządzące „męskim światem mediów” i postanowiły zaufać ZESTRZE mimo wszystko! Czy zaufają u nas? Czas pokaże. Od dzisiaj ZESTRA jest już w Polsce – oficjalnie! Macie ochotę przetestować?

Bo ja tak!

ZESTRĘ możesz sprawdzić sama, jest już w Polsce: www.tulipan.pl

IMG_0663