Silna kobieta nie powinna nigdy przepraszać za te 7 rzeczy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 stycznia 2016
Fot. iStock /  g-stockstudio
Fot. iStock / g-stockstudio

Nie jest łatwo być silną. Stereotypowo silna, świadoma siebie i swoich potrzeb kobieta odbierana jest częściej jak jako „coś nienaturalnego” niż godnego podziwu. „Silna” ciągle jeszcze znaczy „męska”. Wiele z nas woli więc wręcz udawać słabe, nierozumne istotki, zdane na męską łaskę i niełaskę. A ja namawiam z całego serca: bądźcie silne! Pokazujcie waszą siłę i przestańcie przepraszać za to, w czym absolutnie nie ma waszej winy. Silna kobieta przeprasza wtedy, kiedy naprawdę popełnia błąd. Ale nigdy nie przeprosi:

1. Za swoje życiowe wybory, niewygodne dla innych, nieakceptowane

Społeczne normy niedopasowane do zmian, które w nas następują, oczekiwania otoczenia, lęk przed urażaniem uczuć innych: tyle nas ogranicza! I jeszcze ta skłonność do oceniania do stygmatyzowania, jeśli tylko wybierzesz inaczej, jeśli idziesz „pod prąd”. Nie chcesz mieć dzieci? Nie chcesz mieć więcej dzieci? Wybierasz życie w konkubinacie a nie sakrament małżeństwa? Stawiasz na rozwój kariery i nie planujesz założenia rodziny? Uwierz w to, bądź przekonana, że to ty wybierasz dla siebie najlepiej. Tylko ty wiesz, co dla ciebie dobre.

2. Za to, że potrafi postawić swoje potrzeby na pierwszym miejscu

Silna kobieta wie, że nie będzie potrafiła być dobra, najlepsza dla najbliższych, jeśli nie zadba najpierw o siebie, o swoje potrzeby, o swój komfort psychiczny. Rozumie, że nie odniesie sukcesu w pracy, nie będzie działać efektywnie, bez poczucia bezpieczeństwa, bez dobrej kondycji, życiowej równowagi i zdrowia. Silna kobieta nie przeprasza za to, że swoje potrzeby stawia na pierwszym miejscu. I przekazuje tę zasadę swojej córce.

3. Za to, że umie mówić o swoich seksualnych potrzebach i oczekiwaniach

Seks jest czymś naturalnym tak samo dla kobiet jak i dla mężczyzn. Przez lata wpędzano nas w poczucie wstydu i winy za to, że chcemy się nim cieszyć, poszukiwać nowych doznań i satysfakcji. Kobiecy orgazm był tematem tabu. Do dziś mamy z tą sferą intymną pewien „problem”. Silna kobieta nie przeprasza ani za to, że chce z seksu czerpać radość, ani za to, że potrafi postawić w seksie granice.

4. Za to, że sama planuje swoje życie

Silna kobieta sama podejmuje decyzje dotyczące swojego życia, liczy się z ich konsekwencjami, bierze za nie odpowiedzialność. Nie prosi mężczyzny o pozwolenie. W partnerskim związku kobieta i mężczyzna wspierają się wzajemnie w swoich dążeniach do rozwoju osobistego i zawodowego.

5. Za to, że mówi to, co myśli, i że czasem myśli „inaczej”

Słowa to moc. Silna kobieta efektywnie komunikuje innym to, co ma do powiedzenia, nie dusi w sobie, nie boi się wyrażać opinii, nawet (a może szczególnie) za cenę tego „co ludzie powiedzą”. Nie powinna nigdy przepraszać za to, że ma swoje zdanie nawet jeśli jest ono niepopularne czy kontrowersyjne. Jej myśli, jej refleksje i jej podejście do życia to jej indywidualna sprawa. Wie, że ma prawo myśleć inaczej.

6. Za to, że czasem mówi „nie”

Silna kobieta nie boi się odmawiać. Wie, że nie musi przepraszać, za to , że ktoś czuje się jej odmową rozczarowany. Rozumie, że nie jest odpowiedzialna za negatywne emocje innych i nie daje się wplątać w manipulatorską grę w wyrzuty i poczucie winy.

7. Za to, że ma oczekiwania

Silna kobieta ma swoją listę osiągnięć i celów. Nie boi się sięgać po więcej, zaprowadzać zmian w swoim życiu, oddychać pełną piersią i czerpać tego życia garściami. Marzy, oczekuje i wymaga nie tylko od siebie ale i od innych. Rozumie, że uszczęśliwanie innych to nie wszystko.

W naszych, kobiecych ustach, słowo „przepraszam” wybrzmiewa zdecydowanie zbyt często. Skończmy z poczuciem winy i usprawiedliwianiem się za nasze życiowe wybory, poglądy, za dążenie do realizacji marzeń. Przestańmy się bać, że nie zostaniemy zaakceptowane. Szczęściem jest życie w zgodzie ze sobą.


Gdzie dzisiaj jesteście? Jak blisko siebie, jak bardzo wspólnie, jak szczerzy wobec siebie? Związek nie musi być smutkiem i rozczarowaniem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 stycznia 2016
Fot. i Stock / stock_colors
Fot. i Stock / stock_colors

To nie jest tekst do niej, jaka powinna być, by czuć się szczęśliwą w związku. To też nie jest tekst do niego, co powinien robić, jak się zachowywać, by czerpać satysfakcję z bycia z ukochaną kobietą. To tekst dla obojga. Dla niej i dla niego. Po równo. Po to, by odnajdowali szczęście w zwykłej codzienności.

Nigdy nie myśl, że nic dobrego już cię nie czeka, że trwasz tu gdzie jesteś i nic, kompletnie nic, się nie zmieni. Bo on się nie zmieni, bo ona już zawsze będzie gderliwa z pretensjami. A wystarczy wyjść poza ten utarty schemat. Usiąść pewnego wieczoru i spojrzeć na siebie inaczej niż dzisiaj czy przedwczoraj. Może odkopać stare zdjęcia. Powspominać. Uśmiechnąć się do siebie. I spróbować jeszcze raz. Być wspólnie szczęśliwymi. Jeśli chcecie. Jeśli wierzycie. Jeśli nadal gdzieś głęboko w sercu kochacie.

Bądźcie uważni            

Słuchajcie siebie. Reagujcie na nastroje. Nie mów: „Głowa cię boli?”, bo wiesz, że to bezpieczne pytanie, bo ona już zawsze odpowiada zrezygnowana: „Tak”. Nie wzruszaj ramionami, gdy on siada na kanapie bez słowa. Opowiadajcie o tym, że kot wam przebiegł dziś drogę, że wzruszyła was staruszka na przystanku autobusowym, że kolega z pracy jest bucem, a w radiu słyszeliście rano świetny kawałek. Mówcie o szczegółach waszej codzienności. Dzielcie się nią. Nie mów, że boli cię głowa, tylko, że jesteś zmęczona, bo za dużo wzięłaś na siebie obowiązków, albo smutna, bo czymś się martwisz. Otwierajcie się. Czasami najmniejszy szczegół dnia może stać się okazją do rozmowy. Nie myślcie: „To taka bzdura, szkoda mu/jej głowę zawracać”. Zawsze warto.

Bądźcie przyjaciółmi

Jesteście przyjaciółmi? Lubicie się? Macie do siebie zaufanie? Pewność, że możecie na siebie liczyć? Kiedy macie z czymś problem dzwonicie do przyjaciółki/przyjaciela, mamy, czy rozmawiacie ze sobą? Znajdujcie powody do lubienia się a nie tylko do kąśliwych uwag? Podziwiacie się nawzajem? Mówicie: „Lubię cię”? Bo to lubienie, ta przyjaźń do podstawa. To fundament najcenniejszy. Bo kiedy wydaje się wam, że już miłości brak, to ta przyjaźń pozwala wam zawalczyć. Kiedy potraficie nadal myśleć o sobie dobre rzeczy, wymienić pięć za które się lubicie, to już jest bardzo bardzo dużo. Mów, że lubisz, mów za co lubisz za co podziwiasz, mów to innym. Bądźcie z siebie dumni nawzajem.

Bądźcie blisko

Podobno powinniśmy się do siebie przytulać dwanaście razy na dobę. Im częściej szukamy fizycznego kontaktu: buziak na dzień dobry, trzymanie się za rękę przytulenie, pogłaskanie, tym bardziej chcemy być bliżej siebie. O tej fizyczności nie zapominajmy. To trochę jak uzależnienie. Im więcej gestów wobec siebie, tym większa ich potrzeba, tym większe przywiązanie. To naturalne, a nawet naukowo udowodnione. Nie bądźcie wobec siebie oziębli. Nie sprowadzajcie fizyczności jedynie do seksu. Choćby nie wiem, jak dobry by nie był, to bez codziennych przytuleń, dotyków, niejako „po drodze” w ciągu dnia, trudno będzie być blisko ze sobą.

Bądźcie sprawiedliwi

Nie powtarzajcie: „Moja racja jest moja, więc jest najbardziej”. Przyznawajcie się do błędów, do pomyłek. Mówcie, gdy nie jesteście pewni własnego zdania. Nie trwajcie uparcie przy waszym, tylko po to, by udowodnić sobie, kto jest mocniejszy, silniejszy, by mieć satysfakcję z wygranego choćby niesłusznie sporu. Słuchajcie się w kłótniach, konfliktach. Rozmawiajcie, dyskutujcie. Przecież w ogólnym rozliczeniu obojgu wam zależy na wspólnym szczęściu. Nie udowadniajcie sobie, że komuś bardziej. Inaczej – być może. Ale o tym „inaczej” też rozmawiajcie, tłumaczcie, dawajcie sobie nawzajem przestrzeń dla tych tłumaczeń. I dążcie do kompromisu.

Bądźcie wyrozumiali

Nie zmienicie nikogo na siłę, nie zmienicie tego, co głęboko zakorzenione. Co jest wynikiem wychowania, doświadczeń i poglądów. Z tym trzeba się pogodzić. Spróbować zrozumieć. Tak, to trudne. Bo wydaje się, że moja miłość sprawi, że on/ona będzie myśleć, postępować inaczej. Jeśli są to rzeczy, na które każdy z nas można wpłynąć bezpośrednio – oczywiście. Do nich należy późne wracanie z pracy, pomoc w domowych obowiązkach, opieka nad dziećmi. Nie oczekujmy jednak, że on będzie bardziej czuły, jeśli wychował się w surowym domu, gdzie nikt go nie przytulał. Możemy tej czułości uczyć, pokazywać, że można inaczej, ale nie oczekiwać. Ona jest zbyt mało energiczna? Rzadko wychodzi z inicjatywą? W jej domu o wszystkim decydował ojciec? Nie stanie się nagle kimś innym, uszanuj to i dawaj przestrzeń do budowania jej pewności siebie.

Bądźcie razem

Że jesteście? A może tylko bywacie mijając się gdzieś po drodze. Moja przyjaciółka ma z mężem pewną zasadę. Jedną rzecz w ciągu dnia muszą zrobić wspólnie. Czasami, gdy zdążą, jest to śniadanie zjedzone razem, czasami wypicie kawy – nie w biegu, ale z zatrzymaniem się dla siebie nawzajem. Czasami spacer, rower, czy pogranie w scrable. To niezwykle cenne – takie bycie razem, dla siebie. Wspólnie. Nie w codziennych obowiązkach, rytuałach, tylko właśnie poza nimi. Dostrzeganie siebie.

Bądźcie szczerzy

Nie mów: „Zdradziłem”, powiedz: „Kochanie, coś się dzieje, musimy porozmawiać, bo nie wiem, co robić”. Mówcie co złe w waszym związku, co was gniecie, zabiera spokój, odsuwa was od siebie. Nie czekajcie, aż zdarzy się to, co najgorsze, kiedy będziecie już bardzo daleko od siebie. Nic samo się nie naprawi, nie wyjaśni. Nie uciekajcie od problemów. Każda prawda jest lepsza, niż uciekanie od niej. Nie chcecie mówić, żeby nie ranić? Tylko dokąd was to zaprowadzi? Do narastającej frustracji, romansu, rozstania. Co jest ważniejsze? Wy, ci prawdziwi szczerzy wobec siebie, czy budujący fałszywą codzienność? Tchórzliwi, niezdolni do rozmowy, do wysiłku, by zawalczyć o siebie?

Gdzie dzisiaj jesteście? Wasz związek się zmienia, dojrzewa? Nie jest już tym pierwszym zakochaniem? Bywa rutyną, rozczarowaniem, smutkiem? Nie musi taki być. Pamiętajcie.


Najdroższa córeczko, będziesz kochać za chwilę. Moja lekcja miłości

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
4 stycznia 2016
Fot. i Stock / Imgorthand
Fot. i Stock / Imgorthand

Moja najukochańsza, najdroższa córeczko,

Dziś zrobiłam ci zdjęcie i przez ułamek sekundy zobaczyłam w tobie piękną, dorosłą kobietę, którą powoli się stajesz, aż wzruszenie złapało mnie za gardło.

Pomyślałam,że będziesz kochać za chwilę, ty, moja malutka córeczka, zakochasz się po raz pierwszy i zobaczysz, że miłość ma tyle odcieni, ile to wielkie pudełko kredek, które dostałaś kiedyś od dziadka, pamiętasz? Byłaś oszołomiona, wzięłaś do ręki złoty ołówek i powiedziałaś: „Mogę wreszcie narysować prawdziwą tęczę”. To była tęcza z twojej wyobraźni, mieniła się kolorami, a ty jeszcze nie wiedziałaś,  że będziesz rysować tak swoją miłość przez wiele lat, aż znajdziesz takie połączenie kolorów, które będzie jak tynk naszego domu, jak moja bluzka turkusowa, w którą lubiłaś tulić nos, gdy byłaś mała, jak kolory naszych spacerów, gdy w Podkowie była jesień i kładłyśmy się na liściach robiąc orły.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Kolor miłości, której będziesz szukać będzie tym wszystkim. Mną, twoim Tatą, naszym kochaniem, momentami, gdy cię rozczarowaliśmy, gdy nie rozumieliśmy, nie słuchaliśmy uważnie, gdy podejmowaliśmy decyzje, a ty nie mogłaś na nie wpłynąć, gdy cię chroniliśmy, broniliśmy, wracaliśmy, będzie kolorem naszej niedoskonałości.

Chciałabym, by ktoś pokazał ci tę pierwszą miłość jako najpiękniejszą, antytezę samotności. Byś rozumiała dzięki niej, że związek to wartość, o którą trzeba walczyć, a żadna samotność nie jest lepsza niż relacja z drugim człowiekiem. Jeśli ktoś mówi inaczej, to znaczy, że szuka wytłumaczenia dla swojego cierpienia i uwierz mi, tęskni, jak my wszyscy za tym, aby kochać prawdziwie i z wzajemnością.

Właśnie, moja kochana, zawsze z wzajemnością. Żadne bardziej lub mniej. W sumie, nie wiem, co jest gorsze. I nie szukaj słów dla braku uczuć, nie wymyślaj oddzielnych kategorii: „miłość braterska”, „przyjacielska”, „więź”. Miłość to miłość. Nie rozum. Nie rachunek prawdopodobieństwa. To sygnał prosto z serca jak te strzały, które rysowałyśmy w kolorowance o księżniczkach, a ty upierałaś się, aby zakleić je brokatem. Miłość musisz czuć. Rozumieć nie zawsze. Ale zawsze czuć, bo inaczej twoje serce będzie puste i żaden człowiek nie wypełni twojej samotności. Bywałam samotna w swoim życiu będąc w związkach i to jest samotność najgorsza. Bo nieprawdziwa. Jak brzydka wklejka na dziurawej ścianie. Od takich miłości braterskich są przyjaźnie. Nie myl tych pojęć.

Nie mów, proszę, nigdy, że ty możesz za dwoje. Że wypracujesz to uczucie. Że jak będziesz cierpliwa, to ona przyjdzie. Kochaliśmy cię z Tatą tak bardzo, żebyś miała to porównanie do końca życia. Nie jesteś robotnikiem na budowie, ani nie startujesz w żadnym maratonie – miłość ma być ci dana. Dana, rozumiesz? A potem możesz włożyć wysiłek, by na jej bazie powstał dobry związek. Ale miłość/uczucie jest prosta jak cep. Pojawia się lub nie. Jeśli czujesz, że jej nie ma po drugiej stronie, wracaj do domu.

Zdziwisz się może, ale zaraz za miłością pojawia się też strach. Jak brat bliźniak przywołany telepatycznie. To taki lęk, że kogoś stracisz. Niestety, córeczko, jak bardzo kogoś kochasz, to zawsze też się boisz. Bo utrata miłości boli bardzo. A ludzie czasami odchodzą. Wybierają kogoś innego. Chorują. Umierają. Miłość na końcu zawsze wiąże się z rozstaniem, bo ktoś musi odejść pierwszy.

Będziesz też miłością rozczarowana. Bo niestety ona się zmienia, powszednieje, jej kolory stają się płaskie, a nawet czarno-białe. Trzeba wtedy brać w ręce pędzel i malować. Nad miłością trzeba pracować, jak nad wszystkim, na czym nam zależy. Ludziom się nie chce. Dziwią się, że jak to? Przecież miało być na całe życie. Ty kochaj pracowicie. Nie daj sobie wmówić, że nie masz wpływu, a wszystko mija z czasem, uczucie też. Tylko leniwi ludzie tak usprawiedliwiają swoje porażki.

Im będziesz starsza, tym twoja miłość będzie bardziej odpowiedzialna. Bo związki dorosłych są też zobowiązaniem. Teraz myślisz, że to nudne, ale wierz mi, to jest niezwykłe – być wzajemnie zobowiązanym do tego, by o siebie walczyć. Bo w sumie tylko o to chodzi, by się nie poddawać za szybko.

Poznasz także inne synonimy miłości. Potrzeby. Kompromis. Tolerancję. Dobro. Wybór. Tęsknotę. Przebaczenie.

Poznasz jej antonimy. Ból. Samotność. Kłamstwa. Zdradę. Zło. Pustkę. Oby nie. Oby nie.

Będę blisko, gdybyś zabłądziła. Jak będzie ci źle, wracaj do domu. Chciałabym ci tyle powiedzieć, ale tak naprawdę nie ma mądrej lekcji o miłości. Jest nią tylko dobra miłość.

Kocham cię najbardziej. Mama


Zobacz także

pokoj

Mamo, tato to jest ładne! Czy warto inwestować w design dla dzieci?

Fot. iStock / Mordolff

Jak rozbroić manipulatora? Bądź gotowy na to, że w życiu pewne osoby pojawiają się tylko na chwilę

Fot. iStock /  g-stockstudio

Stresujący tydzień? Czas na relaks!