Seks nasz małżeński. Czy w końcu jest lepszy czy gorszy od tego przedmałżeńskiego?

Seksualnie
Seksualnie
10 kwietnia 2019
Fot. iStock / eclipse_images
 

Eh, gdzie ten seks, to pożądanie, namiętność, które były przed ślubem? Wystarczyło, że na siebie spojrzeliście i już szukaliście ustronnego miejsca, no może niekoniecznie bardzo ustronnego. A później? Nuda? Rutyna? Zmęczenie? Bla bla bla. To wszystko już słyszeliśmy, może więc warto w końcu głośno powiedzieć, że seks po ślubie, nawet po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach, nadal może być świetny. Ba, lepszy od tego przed. Dlaczego?

Krótszy, ale wydajniejszy

Umówmy się. Po ślubie nieczęsto stać nas na długie seksualne sesje. Bo dzieci, bo praca, bo zmęczenie. Ale prawda jest też taka, że szybki numerek nikomu nie zaszkodził, a te dłuższe akty miłosne doceniamy bardziej. Co więcej, wartością długoletnich związków jest to, że stać je na krótki seks chociażby w łazience, podczas którego oboje osiągacie orgazm. Dlaczego? BO bardzo dobrze się znacie. No nie można tego nie zaliczyć na plus.

Eksperymentujący

Fakt, że dobrze znacie swoje ciała i potrzeby, sprawia, że łatwiejsze staje się eksperymentowanie. Oczywiście, jeśli w ogóle ze sobą rozmawiacie. Zaproponujecie coś, a może zachowajcie się raz inaczej, jeśli nie potraficie powiedzieć, o co wam chodzi. Jesteście w łóżku z partnerem, który was zna, akceptuje, kocha, jego macie się wstydzić?

Mniej pożądający

Ale to nie znaczy, że gorszy. Pewnie między wami nie ma pewnie już tyle pożądania, co wcześniej, ale może przekształcić się w głębszy, bardziej emocjonalny rodzaj miłości, który jest mnie skoncentrowany na seksie i od niego zależy. To nie znaczy, że macie rezygnować seksu, wręcz przeciwnie – lepiej mieć świadomość, że o seks trzeba zadbać, może od czas do czasu zaplanować, zainicjować.

Bez potrzeby romantyzmu

Kto wie, może nadal marzysz, by on wysypał łóżko płatkami róż, zapalił świecie, przygotował kąpiel. Prawda jest jednak taka, że jeśli czujemy się ze sobą nawzajem bezpieczni, nie odczuwamy potrzeby nadmiernego zabiegania o partnera i to jest w porządku, chyba, że on/ona komunikują inaczej.

Inne znaczenie

Wcześniej seks był po prostu zabawą, z czasem, kiedy poznajemy się lepiej, staje się bardziej wysublimowany. Oczywiście nadal sprawia frajdę, ale już na zupełnie innym poziomie, choćby odkrywania tego, co jeszcze, poza rutyną sprawia nam przyjemność.

Sinusoida

Z seksem małżeńskim jest jak puszczenie się kolejką po sinusoidzie. Raz wydaje ci się, że już zapomnieliście, czym jest seks. Zdarza się rzadko i właściwie tylko dla higieny osobistej. Innym razem uprawiacie seks codziennie, w każdej wolnej chwili, jakbyście poznawali się na nowo. To zupełnie normalne w wieloletnich związkach, należy jednak pilnować, by okres abstynencji się nie przedłużał, bo później trudno wrócić do seksu. Mówią o tym nawet specjaliści.

Mniej gry wstępnej

To dobra i zła wiadomość. Przed ślubem gra wstępna była niezwykle ważna, by utrzymać zainteresowanie swoją osobą, ale też by poznać się lepiej. Uprawiając seks przez lata z tą samą osobą, już tego nie potrzebujecie, wolicie się skupić na innych aspektach seksu, np. eksperymentowaniem, choćby z coraz to nowymi pozycjami.

Zmiany, zmiany

Uwaga – seks zmienia się przez całe nasze życie. Jeśli teraz się nudzisz, uwierz, za chwilę przyjdzie coś nowego. Jeśli tylko jesteście otwarci na seks, a nie na czekanie na „nastrój”, entuzjastyczny wysiłek i próba zabawy, może przynieś wielce satysfakcjonujące życie seksualne przez wiele, wiele lat.


Faceci, którzy mniej zarabiają, są lepsi w łóżku. Nie wierzycie? Są co najmniej cztery powody

Seksualnie
Seksualnie
12 marca 2019
Fot. iStock/MilosStankovic

Pieniądze to nie wszystko drogie panie. Fajnie by było mieć faceta, który zarabia tyle, że o nic nie musimy się martwić, do tego jeździ super furą, zabiera nas na wakacje i zakłada najlepsze garnitury. Co z tego, jeśli okazuje się, że to właśnie faceci, którzy zarabiają mniej, są lepsi w łóżku od tych, którzy do pieniędzy nie przywiązują zbyt dużej uwagi. Dlaczego? Są co najmniej cztery powody.

Rekompensują to, czego im brakuje

Moją osobistą teorią jest, że ci faceci są lepsi, bo czują potrzebę nadmiernej rekompensaty swoich niedociągnięć. Jednym słowem – jeśli nie wykazuje się na jednym polu, to zrobi wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony na innym. Mężczyźni, którzy zarabiają mniej, są bardziej skupieni na jakości życia niż na luksusach, a jakoś życie obejmuje także fantastyczny i częsty seks.

Są mniej obciążeni pracą

Badania wykazały, że 56 procent mężczyzn, którzy zarabiają mniej niż ich żony, twierdziło, że ma świetny seks w porównaniu od zarabiających więcej. Dlaczego? Bo mają mniej stresu związanego z pracą. Czy to nie dobry powód, by dążyć do równouprawnienia, nie wspominając, że 90 procent zarabiających mniej twierdziło, że ich małżeństwo jest szczęśliwe.

Rzadziej oszukują

Inne badanie pokazuje, że ludzie żyjący na wyższym niż przeciętny poziomie, częściej oszukują i kłamią. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w łóżku jeste pewność, że mój facet jest cały dla mnie. Przypomnijcie sobie różne filmy, którzy mężczyźni byli najbardziej lojalni wobec swoich kobiet?

Sprawdzają swoje ego przed drzwiami

Faceci, którzy mają niższe dochody, są mniej skłonni do uważania się za tych jednych w twoim życiu, których nikt zastąpić nie może, bo są najlepsi. Dla nich twoja i ich przyjemność leżą dokładnie na tym samym poziomie. Zadbają o ciebie z największą atencją i troskliwością.

Jaki jest morał tej historii? Cóż, nie portfel zdobi faceta, czasami warto tego z mniejszą zawartością, poznać bliżej.