Przez tydzień, codziennie uprawiałam z mężem poranny seks. Co to zmieniło w naszym życiu?

Seksualnie
Seksualnie
18 września 2018
Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz
 

Uważam, że seks jest jedną z najlepszych rzeczy w byciu dorosłym. Musimy się martwić o rachunki, ubezpieczeni, emerytury, ale uwaga – mamy też orgazm. Wiadomo, że na początku każdej znajomości hormony buzują, najchętniej uprawialibyśmy seks na okrągło, non stop. Nawet, kiedy już zamieszkamy razem, to zachowujemy regularność. Dopiero z czasem seks jest rzadszy… zwłaszcza ten poranny.

To nasze prawdziwe życie, mamy pracę, obowiązki, dzieci, czasami jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby jeszcze o seksie pomyśleć. Nie oznacza to jednak, że nasze podekscytowanie zniknęło, wciąć spotykamy się wieczorami w sypialni, ale czasami z żalem wspominam – co stało się z seksem o poranku. A, że jestem człowiekiem działania, a nie rozkminiania, umówiliśmy się z mężem na seks każdego dnia o szóstej rano.

Co się okazało?

Poranny seks jest niesamowicie energetyzujący. Nie lubię wstawać wcześnie, budzę się dodatkową kawą i trzy razy włączam drzemkę w budziku. Jednak seks szybciej wyrywał mnie z łóżka, przyspieszał moje tętno, miałam więcej energii do działania, to jak szybki poranny trening areobowy. Jeśli masz kłopoty z porannym wstawaniem – polecam – mniej kawy, więcej seksu!

Poza tym poranny seks to dobry nastrój – oboje to zauważyliśmy. Badania pokazują, że seks uwalnia oksytocynę (czyli hormon przytulania), przyjemny dla zdrowia środek chemiczny w naszym mózgu, który sprawia, że jesteśmy radośniejsi i częściej przytulamy się do naszych partnerów. Badania nie kłamią. To naprawdę działa.

Przyznaję, że były dwa dni w tygodniu, kiedy naprawdę miałem większą ochotę na sen niż na seks, ale gdy dałam się namówić, przełamałam się, bo obietnica, to jednak obietnica, nigdy nie żałowałam. Zastanawiałam się: „Jak mogłam chcieć wybrać spanie zamiast seksu?”.

Ósmego dnia nastawiliśmy budzik na „normalną” godzinę, ale dziewiątego wróciliśmy do naszego porannego rytuału. Polecam każdej parze. Poranny seks rozładowuje napięcie, daje poczucie bliskości i intymności i naprawdę wprowadza nas od otwarcia oczu w świetny nastrój na cały dzień.


Pięć pytań dotyczących seksu analnego, które chcielibyście zadać, ale się wstydzicie

Seksualnie
Seksualnie
23 września 2018
Fot. iStock/Raphli
 

Seks analny może być przyjemnym urozmaiceniem dotychczasowego, żeby jednak tak się stało, trzeba wiedzieć na co się decydujemy, a tak się składa, że seks analny nadal jest tematem tabu, o którym wstydzimy się rozmawiać.

Pięć pytań dotyczących seksu analnego

Czy partner może mieć wytrysk podczas seksu analnego?

Jeśli jesteś w stałym związku i/lub jesteś pewna, że partner nie zarazi cię żadną chorobą przenoszoną drogą płciową, spokojnie, wytrysk podczas seksu analnego, to żaden problem.

Czy można mieć kontakt z fekaliami?

Nie ma co ukrywać, że seks analny dotyczy tej części ciała, którą się załatwiamy. Zatem może się zdarzyć, że palce, zabawki erotyczne lub penis będą „ubrudzone”. Jeśli jest to twoja podstawowa obawa dotyczące seksu analnego – wypróżnij się wcześniej, weź prysznic, możesz też skorzystać z jednorazowej lewatywy, którą wykonasz samodzielnie.

Czy prezerwatywa wpływa na seks analny?

Jeśli uprawiasz seks analny z kimś, kogo nie znasz, zawsze dbaj o zabezpieczenie w postaci prezerwatywy. Bezpieczniejszy seks to lepszy seks.

Jak uniknąć bólu podczas penetracji

Kluczem do uniknięcia bólu jest odpowiednie nawilżenie i – uwaga – zgoda na seks analny, nie rób niczego wbrew sobie, bo wówczas nawet najlepszy lubrykanty nie pomogą.

Istnieje kilka różnych powodów, które sprawiają, że seks analny nie jest przyjemny. Jednym z najczęstszych jest uczucie pieczenia lub tarcia. Dzieje się tak, ponieważ brak odpowiedniego nawilżenia. Jeśli jednak – pomimo użycia dużej ilości lubrykanta, nadal odczuwasz dyskomfort, być może twoje mięśnie się jeszcze rozgrzewają, wówczas użyjcie czegoś mniejszego – palca, zabawki. Do niczego się nie zmuszaj.

Czy kobieta może mieć orgazm podczas seksu analnego?

Oczywiście. Orgazm analny odbywa się poprzez pośrednią stymulację punktu G i łechtaczki – dzięki wspólnej ścianie między pochwą o odbytem.


źródło: Popsugar


Pozycja seksualna, która zawsze się sprawdza, nawet gdy jesteście zmęczeni

Seksualnie
Seksualnie
17 września 2018
Fot. iStock/Pekic

Bywa, że kładziecie się do łóżka, tli się gdzieś w was ochota na seks, na odrobinę bliskości i intymności, ale nie macie kompletnie siły na seksualne harce.

Spokojnie, przecież seks nie musi być wyścigiem i popisem wszystkich możliwych pozycji i alternatyw. Jest jedna pozycja – naprawdę intymna. Chodzi o seks na łyżeczkę – bliskość, przytulenie się, przyjemność – czego chcieć więcej, a jak jeszcze dodamy łatwość stymulowani łechtaczki, to seks, nawet gdy jesteśmy zmęczeni, może dostarczyć nam wiele rozkoszy.

Pamiętajcie – nie jesteście na wyścigach, pozycja na łyżeczkę nie pochłania zbyt wiele naszej energii, można się kochać leniwie, powoli, nie trzeba wykonywać zbędnych ruchów, jeśli nie mamy na to siły.

„Na łyżeczkę” nawet po seksie ma swoje zalety. Kiedy obejmujesz swojego partnera, uwalniana jest oksytocyna (znana także jako „hormon przytulania”), dzięki niej czujesz się dobrze i bezpiecznie, wzmacnia się więź między wami. Poza tym ta pozycja idealnie nadaje się do porannego seksu, choćby z tego względu, że nie musicie sobie dmuchać w twarz mało świeżym, porannym oddechem… 😉