O czym faceci myślą w trakcie seksu? Warto wiedzieć…

Seksualnie
Seksualnie
22 grudnia 2017
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages
 

Jakiś czas temu, na jednym z babskich spotkań rzuciłam pytanie: „A jak myślicie, o czym faceci myślą w trakcie seksu?”. „Nie wiem, chyba o niczym, skupiają się na odczuciach” – powiedziała W. „A moim zdaniem analizują naszą figurę i to, co robimy” – dodała K.. Tymczasem okazuje się, że przez ich głowy przebiega wieeeele myśli… Frank Kobola, dziennikarz magazynu „Cosmopolitan”, postanowił je wszystkie spisać.

Analizowanie minionego dnia

Nie tylko kobietom zdarza się błądzić myślami w trakcie seksu. Faceci również rozmyślają o tym, co spotkało ich danego dnia lub co jeszcze mają do zrobienia. Co ciekawe, nie powoduje to, że kompletnie się wyłączają, choć wzrok jakiś taki nieobecny, prawda?

„Ciekawe, czy mi się uda”

Ta myśl nachodzi ich tuż przed zmianą pozycji. Szczególnie, gdy proponujemy coś wyjątkowo dziwnego.

„Nie. Kończ. Jeszcze.”

To ważna mantra, którą powtarzają się kilka razy w różnych pozycjach.

„Czy ona patrzy na mój nos?”

Dla nas jest to kompletnie niezrozumiałe, ale faceci mają jakiś problem z nosem. Najpewniej chodzi o ewentualne gluty.

„Ciekawe, jaki był jej najlepszy seks”

Oczywiście liczy, że już dawno pobił ten rekord, a jeśli nie – jest blisko, żeby stać się twoim najlepszym kochankiem.

„A jeśli prezerwatywa pęknie?”

I tu zaczyna się analiza – jaki lekarz wypisze receptę na „pigułkę po”, gdzie jest apteka, w której ją znajdzie itd…

„Dobrze, patrzę w jej oczy?”

Faceci wiedzą, że kontakt wzrokowy jest szalenie istotny. Normalne spojrzenie jest romantyczne, a zbyt świdrujące psuje cały efekt. Tak, oni naprawdę się nad tym głowią w trakcie seksu.

„Ooo taaaak!”

Po prostu.

„Jeszcze tylko chwila i odpoczniesz”

Jeśli macie za sobą prawdziwy maraton, on jest po prostu zmęczony. To ciężka robota i nie ma się co dziwić, że marzy o odpoczynku.

„Czy było jej dobrze?”

Jeśli w trakcie seksu zaliczył wszystkie poprzednie punkty, natłok myśli może rozsadzić mu głowę. Do tego dochodzi jeszcze kluczowe pytani: „Czy jej było dobrze?”. Teraz potrzebuje już tylko snu. Zasłużył, odpuść.


 

Źródło: Cosmopolitan


Seks analny i sprośne teksty? Niekoniecznie. Oto, czego pragną faceci

Seksualnie
Seksualnie
27 grudnia 2017
Fot. iStock/gpointstudio
Fot. iStock/gpointstudio
 

Bo to jest tak – naoglądamy się tych wszystkich pornosów, naczytamy się tych wszystkich seks-poradników, nasłuchamy się tych wszystkich opowieści, jak to faceci zdradzają, bo jesteśmy kiepskie w łóżku i potem kombinujemy – jak tu zrobić na nim wrażenie. Tymczasem… seks jest prosty. To my go komplikujemy. Co więcej – oczekiwania facetów też do skomplikowanych i trudnych w realizacji nie należą. Czego pragną?

Orgazm

Tak, chcą po prostu dojść i nie ma się tu o co przyczepiać do nich. CHOCIAŻ (!) większość z nich przyznaje, że seks bez orgazmu wcale nie musi być gorszy. Warto jednak zakładać, że dążymy do orgazmu.

Entuzjazm

Chcą widzieć, że nam się chce. Że nie robimy tego na odwal się, bo raz na jakiś wypada, bo trzeba mu sprawić przyjemność lub coś ugrać. Entuzjazm, drogie panie, entuzjazm!

Dźwięki

Cisza w trakcie seksu świadczy o tym, że albo coś jest nie tak, albo zasnęłaś. Nie chodzi o to, żeby zaraz drzeć się wniebogłosy. Wystarczy, że przestaniemy tłumić odgłosy, które same nam się nasuwają.

Gra wstępna

Faceci też to lubią, naprawdę. To tylko nam się wydaje, że oni by chcieli jak najszybciej włożyć i dojść. Chociaż trzeba pamiętać, że najczęściej pod pojęciem „gra wstępna” kryje się po prostu seks oralny…

Światło

Są wzrokowcami, po prostu. I pora uwierzyć w to, co nam powtarzają – jesteśmy piękne. Chcą nas widzieć, ponieważ ten widok ich podnieca. Nie dlatego, by móc analizować wszystkie nasze fałdki.

Pochwały

Jest świetny w łóżku? Ma zgrabny tyłek? Posmyrał właśnie tak, jak lubisz? Pochwal go.

Komunikacja

Oni nie potrafią, a przede wszystkim nie chcą się domyślać, dlatego tak bardzo cenią sobie odpowiednią komunikację w łóżku. Jeśli naprawdę nie możesz się przełamać, żeby powiedzieć, czego oczekujesz i jak ma cię pieścić, sygnalizuj chociaż jękami, co jest fajne, a co nie.

Różnorodność i współpraca

Zmiana pozycji to absolutna podstawa. W dodatku fajnie jest, kiedy nie tylko on musi odwalić całą robotę.

Sen

Seks jest męczący. Chcesz pogadać? To miłe, ale wstrzymaj się do rana. Nie wygrasz z tą jego sennością. Co najwyżej tylko go wkurzysz.


 

Źródło: Cosmopolitan


Masturbowałam się codziennie przez tydzień. Co mi to dało?

Seksualnie
Seksualnie
21 grudnia 2017
Fot. iStock/IPGGutenbergUKLtd
Fot. iStock/IPGGutenbergUKLtd

21 grudnia obchodzimy Światowy Dzień Orgazmu. Święto bardzo ważne i sympatyczne, choć przez wiele osób pomijane. Kiedy dziś o tym przeczytałam, przypomniał mi się pewien eksperyment, który w zaciszu własnego domu przeprowadziłam kilka miesięcy temu – jak wpłynie na moje ciało i umysł codzienna masturbacja. Dla panów z pewnością nie będzie to żaden wyczyn. Jednak my, kobiety, onanizujemy się zdecydowanie rzadziej niż oni. 

Jestem żoną, matką, pracownicą na pełen etat. Bywam zmęczona, poirytowana i zestresowana. Chyba to ostatnie sprawiło, że której soboty zamknęłam się w łazience, gdy między moimi dzieciakami rozpętał się armagedon. Kłótnie o zabawki, o wybór bajki. Mąż na zakupach, znikąd pomocy. Rozdzieliłam towarzystwo i poszłam pod prysznic.

Sobota

Bardzo potrzebować zrzucić z siebie całe napięcie. Tak się zaczęło. Ciepła woda, zaparowane szyby, wspomnienia, co kilka lat temu robiliśmy wspólnie pod tym prysznicem. A potem… potem to już zachowałam się jak nastolatka, która w odosobnieniu uczy się swojego ciała i jego reakcji. Wyszłam odprężona i zrelaksowana. Mąż, po powrocie z zakupów, kilka razy pytał mnie, skąd ten dobry humor. Nie mówiłam. Ale wtedy pomyślałam sobie, że będę się masturbować przez cały tydzień.

Niedziela

Tego dnia poczekałam aż do wieczora. Dzieci poszły spać, a ja położyłam się do łóżka jeszcze przed mężem. Masturbowałam się po cichu, pod kołdrą, przy zamkniętych drzwiach. Wstałam jeszcze na chwilę, żeby go pocałować i życzyć dobrej nocy. Oglądał telewizję. Powiedział, że dziwnie się zachowuję.

Poniedziałek

W tygodniu było już trudniej. Napięty dzień, dzieciaki do szkoły, my do pracy. Problem w tym, że od rana byłam podniecona. Gdzieś tam przez głowę przeleciało mi, żeby powiedzieć o tym mężowi. Zamiast tego powtórzyłam sobotni scenariusz. Doszłam zdecydowanie szybciej, niż za pierwszym razem.

Wtorek

Ten dzień rozpoczęliśmy od kłótni, kto wieczorem zrobi zakupy, a kto odbierze dzieci z zajęć. Standard. Choć muszę przyznać, że przejęłam się tym mniej, niż zazwyczaj. Chyba zaczynałam już odczuwać skutki mojego eksperymentu. We wtorek musiałam zaczekać do wieczora. Po przyjściu z pracy nie przebrałam się w domowe ubrania, co wzbudziło zainteresowanie męża. Czułam się wyjątkowo atrakcyjna. Chciał się ze mną kochać, ale zbyłam go zmęczeniem. Masturbowałam się w sypialni, szybko, na stojąco, w wyjątkowo seksownej bieliźnie, którą tego dnia założyłam.

Środa

W środę obudziła mnie jego erekcja. Było jeszcze ciemno, przytulał się. Szeptał mi do ucha, że ostatnio jestem jakaś inna, że bardzo go podniecam. Chciał się kochać, a ja chciałam dalej realizować swój eksperyment. Zaproponowałam, żebyśmy razem się masturbowało. Naprzeciwko siebie, leżąc na dwóch krańcach łóżka. Przystał na to. Chyba nigdy nie zapomnę, w jaki sposób patrzył na mnie w tamtej chwili. Klasycznego seksu nie było. Orgazm? Potężny.

Czwartek

Myślałam, że nic z mojego planu nie wyjdzie, ponieważ od rana potwornie bolała mnie głowa. Tabletki niewiele pomagały, więc po powrocie do domu chciałam tylko się położyć. Tyle się mówi o korzyściach dla zdrowia, płynących z seksu, że mimo gorszego samopoczucia postanowiłam się onanizować. Tym razem przy użyciu wibratora, żebym nie musiała zbytnio się gimnastykować. Ból głowy nie minął ot tak, ale orgazm pozwolił mi zasnąć. Po godzinie wstałam w zdecydowanie lepszej formie. Czy to kwestia masturbacji? Sądzę, że tak.

Piątek

Coś w tym jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. W piątek po prostu chciałam się kochać z mężem. Brakowało mi go i od rana chodziłam podniecona. Wieczorem powiedziałam mu o moim eksperymencie. Trochę się dąsał, że masturbowałam się w tajemnicy. Zaproponował, żebym zrobiła to teraz, a on popatrzy. Byłam zawstydzona jak nastolatka, choć robiliśmy już razem w łóżku o wiele bardziej sprośne rzeczy. Poczekał, aż dojdę i wtedy we mnie wszedł. Szybko zaliczyłam drugi orgazm.

Teraz pewnie zastanawiasz się, co mi dał ten cały eksperyment? Liczysz na jakieś spektakularne wnioski? Czy dużo się zmieniło? I tak, i nie. Po pierwsze, już rozumiem facetów, którzy masturbują się codziennie. Nie chodzi tu bowiem tylko o zredukowanie napięcia seksualnego. Chodzi o relaks, bycie samemu ze sobą i dawanie sobie przyjemności – szybko, wolno, jak chcesz. Może zabrzmi to śmiesznie, ale czułam się zdecydowanie atrakcyjniejszą kobietą, miałam większą ochotę na seks z mężem i widziałam też, że patrzy on patrzy na mnie w inny sposób.

Czy kontynuuję? Tak, ale już nie z zachowaniem takiej systematyczności. I choć zawsze miałam naprawdę dobry seks, teraz jest jeszcze lepszy.

Polecam, wypróbuj. Co masz do stracenia?