Co tak naprawdę myślą faceci o naszym intymnym owłosieniu? Golić czy nie golić?

Redakcja
Redakcja
4 maja 2018
fot. iStock / PeopleImages
fot. iStock / PeopleImages
 

Odkąd przyszła do nas moda na gładkie kobiece ciała, trochę dałyśmy się zwariować goląc wszystko co popadnie, żeby było schludnie, pięknie i trochę po amerykańsku (w stylu gwiazd porno – nie ma co ukrywać). I kiedy idziemy do łóżka z facetem, często zastanawiamy się, czy ogolić swoją cipkę zupełnie na gładko, czy może jednak coś tam zostawić? Co on lubi najbardziej? 

Można się z tego śmiać, ale faktycznie dla wielu kobiet stanowi to nie lada dylemat, bo presja mody, jakiś dziwnych trendów dotyka każdą z nas.

Co zatem robić? Golić czy przycinać? Szczerze mówiąc wszystko zależy od preferencji. Wiesz, co faceci myślą o naszym intymnym owłosieniu?

#1

Mężczyźni mówią, że nie chcą widzieć „dzikiego lasu” między naszymi nogami, ale zadbane owłosienie. Warto zatem zadbać o boki bikini tak, by zostały schowane pod bielizną, a owłosienie – jeśli jest zbyt długie po prostu przyciąć nożyczkami.

#2

Okazuje się, że zaledwie około 5% mężczyzn lubi naturalny wygląd włosów łonowych.

#3

Wygląd tak naprawdę w sypialni nie ma znaczenia. Jasne, że faceci wolą kobiety, które mają zadbane swoje łonowe owłosienie lub całkowicie wygolone, okazuje się jednak, że podczas seksu nie ma to większego wpływu. 91% mężczyzn twierdzi, że bez względu na stan owłosienia naszej cipki i tak uprawiałoby dalej seks. Myślę, że pozostałymi 9% nie ma co się przejmować, ich strata.

#4

Wielu mężczyzn uważa, że idąc do łóżka z kobietą chcą, by wyglądała jak kobieta, a nie jak dziewczynka.

#5

Wśród facetów można często usłyszeć opinię, że trochę włosów dodaje nieco pikanterii i tajemnicy. „To jak rozpakowywanie prezentu” – mówią. Niektórzy mężczyźni uważają zadbane owłosienie za psotne lub niegrzeczne.

#6

Problem z owłosieniem dotyczy przede wszystkim seksu oralnego, nikt nie lubi włosów w buzi. Jeśli nie chcesz golić swojej cipki, przycinaj włosy łonowe krótko.

#7

Jeśli partner oczekuje od ciebie golenia się zupełnie na gładko, masz pełne prawo oczekiwać od niego tego samego.

#8

Okazuje się, że 15% mężczyzn nie ma zdania na temat tego, czy woli, gdy kobieta wygląda naturalnie czy gdy jest wygolona. Twierdzą, że to decyzja kobiety, bo najważniejsze, żeby ona czuła się komfortowo.

#9

Mężczyźni uważają, że to w jaki sposób dbamy o nasze owłosienie mówi wiele o nas samych. Ich zdaniem kobieta, która goli swoje strefy intymne jest seksowna, pewna swojej kobiecości. Ta, która zostawia trochę owłosienia uznawana jest za niegrzeczną, akceptującą fakt, że jest dorosłą kobietą.

Naturalny wygląd to sygnał, że albo nie dbamy o siebie albo mamy problem z byciem kobietą odpowiedzialną za własne życie. Zgadzacie się z męską opinią?

#10

Owłosienie zatrzymuje naturalne feromony naszego ciała, dlatego może sprawiać, że stajemy się bardziej atrakcyjni dla płci przeciwnej.

#11

Około 38% mężczyzn nie czuje się komfortowo, gdy kobieta jest całkowicie ogolona, ponieważ taki wygląd kojarzy im się z małą dziewczynką.

Okazuje się, że faceci lubią nasze owłosienie zwłaszcza, gdy odpowiednio o nie dbamy i nie pozbawiamy się go zupełnie.


źródło: Thetalko

 


W porządku jest mieć uczucia. Nie oszukuj, że „jest OK”, gdy to nieprawda

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 maja 2018
Fot. iStock/Voyagerix
Fot. iStock/Voyagerix
 

Dominuje w nas poczucie, że nieważne co się w naszym życiu wydarzyło, musimy pozostać silni. Mówimy sobie i innym „jest dobrze”, choć w środku rozpadamy się na milion kawałeczków. Już od dziecka mówi się nam „głowa do góry”, „tylko nie płacz”, „chyba się teraz nie rozkleisz, zacznij działać”. Tymczasem, w porządku jest mieć uczucia i emocje, nawet te najtrudniejsze. Jeśli ktoś czuje się w naszym towarzystwie niezręcznie, ponieważ je okazujemy (wielu z nas nie umie zareagować widząc płaczącą, zrozpaczoną osobę), nie należy powstrzymywać łez na siłę. Kogo chcesz oszukać?

Bycie prawdziwym, autentycznym, wydaje nam się z jakiegoś powodu niebezpieczne. Wolimy grać „twardzieli”, wspaniale radzących sobie z życiem i spychamy negatywne emocje na bok, zamiast sobie z nimi poradzić. A „radzenie sobie” z emocjami  oznacza czasem długi, niepohamowany płacz lub krzyk rozpaczy. Oczywiście, nie chodzi o to, by trwać w tym stanie w nieskończoność rujnując sobie (i innym przy okazji) życie. Chodzi o akceptację tych emocji i uczuć, które niesłusznie uznaliśmy na naszą słabość. Człowiek nie jest maszyną. Człowiek jest swoimi myślami i uczuciami właśnie.

Kiedy zadajesz zdawkowe pytanie: „jak się masz?”, nie chcesz pewnie usłyszeć, że źle. Oczekujesz, jak większość z nas, równie zdawkowej odpowiedzi w stylu „jest w porządku”. Tak naprawdę nie interesuje cię stan emocjonalny czy fizyczny twojego rozmówcy. Nawet jeśli u niego nie jest „w porządku”, wolisz by przywdział maskę i udawał. Tak jest bezpiecznie dla obu stron. Ale wcale nie zdrowo.

Dlatego więc, przede wszystkim,

Bądź dla siebie dobry

Mamy skłonność do obwiniania się, gdy nie reagujemy, nie działamy, nie mówimy ani nie myślimy, tak, jak inni uważają, że powinniśmy. To może wywierać na nas presję, abyśmy zmieniali się, aby zaspokajać potrzeby wszystkich wokół, ale nie naszych własnych.

Nabierz nawyku sprawdzania się w sobie i zaspokajania swoich emocjonalnych potrzeb, niezależnie od tego czy to oznacza przetwarzanie, przepracowywanie twoich uczuć w pamiętniku lub z terapeutą, czy dbanie o siebie w innym sposób. Im bardziej szanujesz swoją prawdę i twoje potrzeby, tym lepiej będziesz mógł je przekazać innym. Ciężko jest ukryć się za fasadą udawanego luzu lub nosić maskę. Pozwól sobie doświadczyć wolności bycia autentycznym w każdym momencie, a nawiążesz autentyczne relacje z ludźmi, którzy mogą odbierać i rozumieć twoje uczucia. To wystarczy, nawet jeśli nie udzielą ci skutecznej porady.

Odłóż pelerynę superbohatera, bądź wrażliwy i dziel się swoją prawdą. Nie jesteś słaby, gdy jesteś człowiekiem.


Na podstawie: tinybuddha.com

 


Jak często powinniśmy prać biustonosz? Okazuje się, że częściej niż myślimy

Redakcja
Redakcja
4 maja 2018
Fot. istock / Photoevent
Fot. istock / Photoevent

Wszyscy wiedzą, że majtki i skarpetki powinno się zmieniać codziennie. Nijak nie da się ich założyć na drugi dzień. A jak jest z biustonoszem? Jak często powinniśmy go prać i zakładać zupełnie świeży?

Z odpowiedzą spieszy ekspert od bielizny Julia Luciani, która powiedziała: „Powinniśmy prać swoje biustonosze po każdym noszeniu, z czego wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy!”. Okazuje się, że nie chodzi tu jedynie o kwestię higieny, bo co prawda biustonosz gromadzi dość dużą porcję naszego potu, ale także brudu, zanieczyszczeń powietrza, które mogą negatywnie wpływać na jakość i elastyczność materiału.

Zaraz ktoś powie, że częste pranie także wpływa niekorzystanie na delikatne materiały. Zgadza się, dlatego biustonosze najlepiej prać w chłodnej wodzie, najlepiej umieścić je w specjalnej torbie do prania bielizny – jeśli chodzi o pralkę. Można je także prać ręcznie, byleby woda nie była za gorąca.

I co wy na to, by prać biustonosz po każdym noszeniu?


źródło: The Sun

 


Zobacz także

Fot. iStock/stock_colors

Mówią, że jestem zimną suką. Uwielbiam to

Fot. iStock / stock_colors

Zdradziłam. Tak bardzo pragnęłam tych wszystkich drobiazgów, które w naszym domu już dawno zniknęły

Czego wstydzą się duże dziewczynki

Kobiety nie milczą w seksie. Nie jesteśmy z kamienia