Kulki analne – kupiłam, nie żałuję

Seksualnie
Seksualnie
27 kwietnia 2018
Fot. iStock/sakkmesterke
Następny

Kulki analne to jeden z tych gadżetów erotycznych, który w sex-shopie omiata się wstydliwym spojrzeniem. O ile do kulek pochwowych powoli się przekonujemy, bo jest wiele medycznych wskazań do ich stosowania (pozwalają ćwiczyć mięśnie kegla), o tyle coś co wkłada się do tyłka tylko po to, żeby włożyć, jakoś budzi nasz niepokój. Do tego te wszystkie kształty… Można się przerazić i w efekcie ominąć szerokim łukiem. A szkoda. 

Może niektórych oświecę – kulki analne zostały stworzone po to, by dawać przyjemność. Są świetnym urozmaiceniem gry wstępnej i mogą zastąpić seks analny, jeśli oczywiście się go lubi. Wyślę, że ten gadżet może się też sprawdzić w przypadku osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z seksem analnym i penetracja penisem lub wibratorem trochę je przeraża.

Ja największy problem miałam z tym, że kulki analne kojarzą mi się z gadżetem erotycznym dla facetów. Z resztą po raz pierwszy widziałam je w łazience u zaprzyjaźnionej pary gejów i ten widok pewnie na długo został mi w pamięci. Nawet zapytałam jednego z nich, czy to nie jest niebezpieczne i jakie są doznania. Dostałam wtedy jedną, sprawdzoną i skuteczną radę: „Najpierw wybierz te bardziej elastyczne, silikonowe, ale niech będzie ich więcej niż 2”. Z tą wiedzą, która wryła mi się głęboko w pamięć chodziłam jeszcze kilka lat, zanim faktycznie zdecydowałam się na zakup.

Myślę, że potrzeba ich posiadania rosła we mnie wprost proporcjonalne do liczby odbytych stosunków analnych z moim partnerem. Cieszę się, że jednak pogadałam w sklepie ze sprzedawczynią, bo nawet nie wiedziałam, że poza kulkami istnieją także koraliki analne, które są dedykowane osobom, które dopiero zaczynają przygodę z seksem analnym. Ja nie zaczynałam, ale chciałam intensyfikować swoje doznania, więc stwierdziłam, że zaczynamy od podstaw i dopiero będziemy rozbudowywać naszą kolekcję analnych gadżetów.

Koraliki są mniejsze niż kulki, jest ich więcej (są luźno lub sztywno połączone). Pierwszy rzut oka? Fajnie, biorę 😉

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Tak w łóżku zachowuje się kochanek, który szanuje kobietę

Seksualnie
Seksualnie
30 kwietnia 2018
Fot. iStock/Alina555
Następny

Myśląc o naszym życiu seksualnym, często skupiamy się na dwóch aspektach – jak często chodzimy do łóżka i czy wieje nudą. Chcemy eksperymentować i przeganiać nudę. Ma być tak, żeby para szła uszami. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym, że w naszej sypiani jest miejsce na szacunek. Oczekujemy go na co dzień w związku i na ogół potrafimy dostrzec. A jak objawia się szacunek w czasie seksu? Czy ostry, wulgarny i pełen wyzwisk seks może mieć choć namiastkę szacunku? Może. 

Gdybym miała w skrócie powiedzieć, czym dla mnie jest szacunek, powiedziałabym, że liczeniem się ze zdaniem i potrzebami partnera – tak w dużym skrócie. To do tego dorzucę też umiejętność komunikacji, czułość i otwartość. Nawet najbardziej szalony seks może być pełen szacunku. Oto kilka prostych zachowań, w których dobry kochanek pokazuje partnerce, jak bardzo jest dla niego ważna:

Wybiera takie pozycję, w których widzi jej twarz

Oczywiście – nie ciągle i wyłącznie. Jednak nie unika ich. Dobry kochanek chce widzieć twarz partnerki, mieć z nią kontakt wzrokowy i obserwować jak reaguje na pieszczoty. Najłatwiej wyczytać to z mimiki, odgłosy mogą być przecież wyćwiczone.

Całuje w czubek głowy lub w czoło

Ten rodzaj pocałunku ma w sobie coś magicznego. Choć nie kojarzy nam się z erotycznym uniesieniem, jest oznaką miłości i czułości. On nie musi tego robić, jeśli zależy mu tylko na seksie lub co gorsza – na własnej satysfakcji. Na taki drobny gest czułości i sympatii decydują się tylko ci mężczyźni, którzy szanują i doceniają partnerkę.

Rozumie słowo „Nie”

Nawet jeśli proponuje coś nowego i spotyka się z odmową, nie obraża się i nie robi nic na siłę. Niektórym facetom wciąż wydaje się, że my, mówiąc „Nie” próbujemy się z nimi droczyć. Szacunek w łóżku oznacza, że liczymy się ze zdaniem drugiej osoby i potrafimy uszanować nie tylko jej potrzeby i pragnienia, ale przede wszystkim granice.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

7 kompleksów, które lepiej zostawić za drzwiami sypialni

Seksualnie
Seksualnie
26 kwietnia 2018
Fot. iStock/eclipse_images
Następny

Gdybym teraz zaczęła wymieniać wszystkie swoje kompleksy, czytanie tego tekstu mogłoby ci zająć godzinę. Nie ma się co oszukiwać – wszystkie mamy sobie coś do zarzucenia. Jesteśmy niezadowolone ze swojej wagi, cellulitu, wyglądu piersi, zahamowań i lęków. Świadomość, że mamy z czymś problem wiele ułatwia – gdy da się wskazać wroga, łatwiej z nim walczyć lub pogodzić się z jego obecnością i żyć dalej. Gorzej, gdy coś nas nieustannie blokuje i wpędza w zły nastrój.

KOmpleksy mają ogromny wpływ na nasze życie. Mogą spowodować, że nie dostaniesz upragnionej pracy, że facet do którego wzdychasz nie zwróci na ciebie uwagi oraz że będziesz miała kiepski seks. Wszystkie przecież znamy te męski żarty z naszego gaszenia światła w sypialni.

Wkurzamy się na facetów, że nie robią w łóżku tego, czego pragniemy, a często to my same sabotujemy nasze życie seksualne. Właśnie przez te wszystkie blokady i wewnętrzne lęki.

Tak, wstyd i niepewność potrafią schrzanić seks. Oto kilka kompleksów, które należy zostawić przed drzwiami sypialni.

Wygląd twojego ciała

Jest wielce prawdopodobne, że on nie dostrzega tych wszystkich mankamentów, które tobie spędzają sen z powiek. A nawet jeśli, to najwyraźniej kompletnie mu nie przeszkadzają. Gdyby było inaczej, nie poszedłby z tobą do łóżka. Nie całowałby i nie pieścił twojego ciała. Przypadek? Przestań myśleć o tym, jak wyglądasz i czego w sobie nie lubisz. To na pewno nie ułatwi ci osiągnięcia orgazmu.

Czas, jakiego potrzebujesz do osiągnięcia orgazmu

Niektóre z nas dochodzą szybciej, inne wolniej. Wiele zależy od indywidualnych predyspozycji i wrażliwości, ale także od umiejętności partnera, stresu czy przyjmowanych leków. Jeśli potrzebujesz dużo czasu, by dojść i wstydzisz się, czas zrozumieć, że nie ma w tym nic złego. Skup się na przyjemności, której doświadczasz, zamiast odliczać minuty i drżeć z niepokoju. Może być tak, że nie dojdziesz w ogóle i też nie ma w tym nic złego.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie