Joanna Keszka: „Seksualność służy dziś do tego, żeby uciszać, krytykować i ośmieszać kobiety”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 marca 2017
Fot.  Screen Facebook / Radość z seksu . Barbarella.pl
Fot. Screen Facebook / Radość z seksu . Barbarella.pl
 

„„Zobaczcie, jakie Polki są głupie i nieodpowiedzialne”. Te wszystkie opowieści o tym, że jak dostaniemy tabletki „dzień po”, będziemy je łykać jak dropsy. Ja chcę się tym krzywdzącym przekonaniom sprzeciwić” – mówi Joanna Keszka i symbolicznie schodzi do podziemia, by tam z kobietami rozmawiać o seksie.

Anna Frydrychewicz: Czy kobiety w Polsce muszą schodzić do podziemia, żeby szczerze rozmawiać o seksie?

Joanna Keszka: Pomysł na to, by całą akcję nazwać Podziemie Erotyczne Kobiet wziął się stąd, że z naszym prawem do odkrywania swojej seksualności (na naszych, kobiecych zasadach) jest coraz gorzej. „Podziemie” to hasło, które integruje kobiety do wspólnego działania. Chciałam, żeby to właśnie ta akcja łączyła kobiety, żebyśmy poczuły, że razem możemy więcej. I jeszcze jedno – pojawienie się słowa  „wulgarna” w odniesieniu do kobiet. To słowo stało się ostatnio wszechobecne.

Wulgarne to te, co wyszły na ulice protestować?

Wulgarne to te, które czegoś chcą.  „Wulgarna”  kojarzy się zazwyczaj ze sferą seksualną. Tak określa się kobiety, które „za mocno” akcentują swoją seksualność. Myślę, że pora się temu sprzeciwić. Zwołać kobiety i pokazać, że ta nasza seksualność nie tylko nie powinna służyć do tego, żeby w nas uderzyć, ale przede wszystkim, może być naszą siłą, może nas łączyć. Potrzebujemy tu solidarności. Będziemy czuły się bezpiecznie w tej przestrzeni, jeśli poczujemy, że za nami stoją inne kobiety, które czują tak samo.

Jak się wykorzystuje naszą seksualność przeciwko nam?

Seksualność służy dziś do tego, żeby uciszać, krytykować i ośmieszać kobiety. Można i trzeba się temu przeciwstawić. Coraz bardziej ingeruje się w prawa kobiet. Ciągle pojawiają się pomysły na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Mężczyźni dostali środki na erekcję bez recepty, kobiety dostały recepty na tabletki „dzień po”. Prawie codziennie wydarza się coś, co dokłada kamyczek do tego ogródka, co mówi nam: „Zobaczcie, jakie Polki są głupie i nieodpowiedzialne”. Te wszystkie opowieści o tym, że jak dostaniemy tabletki „dzień po”, będziemy je łykać jak dropsy. Ja chcę się tym krzywdzącym przekonaniom sprzeciwić. Stąd moja akcja.

Kto przychodzi na warsztaty?

Kobiety w różnym wieku, bardzo młode i te, dojrzałe. Przychodzą i mówią, że szukają przestrzeni, w której będą mogły porozmawiać o seksie, bo nigdy do tej pory nie miały takiej możliwości. A przecież cisza wokół seksu jest bardzo niebezpieczna.

Młode dziewczyny to przecież pokolenie kobiet, które właściwie mogłyby już bez wstydu rozmawiać o seksie…

Wiele osób wkłada dużo wysiłku w to, żeby wmówić kobietom w Polsce, że my na temat seksu wiemy już wszystko i wszystko mamy. To jest kłamstwo. Co jeśli ty chcesz więcej? Wychodzisz na „rozwydrzoną babę”, tę wulgarną, której nie wiadomo czego się zachciewa.  Prawa seksualne kobiet są mało znane. Wciąż uczymy się z nich korzystać. Nikt nam nie pokazuje jak dbać o sferę seksualną.  Seks sprowadza się do penetracji, masa ludzi go tak identyfikuje. A przecież penetracja to tylko jedna z bardzo wielu form seksu, w dodatku najbardziej sprzyjająca męskiemu orgazmowi. Nie mówię, że jest zła, ale to nie wszystko.

Takie podejście bardzo ogranicza kobiety. Wiele z nich żyje w poczuciu, że to im nie wystarcza, nie sprawia im przyjemności.

I obwiniają się z tego powodu?

Myślą, że to z nimi jest coś nie tak. A to z seksem jest „coś nie tak”. Wszystko przez umacnianie w naszej świadomości tego wzorca „romantyczno- pornograficznego”, na który składa się penetracja i mit wspólnego orgazmu. Masa kobiet czuję się źle z tym mitem. Przychodzą do mnie panie i mówią: „mam niewrażliwą pochwę, nie czuję”. A przecież pochwa jest mało wrażliwa. Tam jest po prostu mało zakończeń nerwowych. Ale nam się tego nie mówi. Tymczasem to łechtaczka jest odpowiedzialna za naszą przyjemność. Ogromny organ jak się go dobrze rozmasuje. Ważne są też oczywiście mięśnie dna miednicy, które oplatają pochwę, to one reagują na bodźce. Trzeba walczyć z mitem orgazmu waginalnego i najlepiej jeszcze równoczesnego w czasie penetracji. Penetracja dla wielu kobiet nie jest drogą do pełnej satysfakcji z seksu, dlatego trzeba je zachęcać, żeby poznawały swoje ciało.

Dużo zależy od partnera…

Kłopotem jest to, że nasz seks definiują nasze związki. Jeśli „się uda” i partner chce eksperymentować, to ona też się bawi.  Ale jeśli kobieta ma wibrator, ale pojawia się w jej życiu facet, który nie uznaje gadżetów erotycznych w sypialni – ona odkłada te wszystkie zabawki na dno szuflady. W takim wypadku panie nie czują już, że to one kierują swoim życiem seksualnym. Uważam, że trzeba oddać życie seksualne kobiet w ręce kobiet.

Podziemie Erotyczne ma im przypomnieć, jaka siła drzemie w tej sferze seksualnej. Bo my w seksie jesteśmy żywiołowe i spontaniczne. Potrafimy cieszyć się seksem tak, jak mężczyźni nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić. Oni nie wiedzą, jak wielką radość może sprawiać nam kontakt z własnym ciałem.

W kwestii seksu wciąż obowiązują stereotypy?

Tak. „Dobra” kobieta to taka, która co za dużo nie oczekuje. „Nie oczekuj, bo inaczej  facet cię zostawi”. Moim zdaniem problemem jest właśnie to, że my mamy za małe oczekiwania. Zachęca się nas do tego, żebyśmy ustępowały, były ciche i miłe.

Sytuacja społeczno-polityczna również nam nie sprzyja.

Nie możemy nawet o tym pisać, bo się nas szczuje, że jesteśmy niewyżyte, nienormalne. Chodzi o to, by kobiety były cicho. A mówienie głośno o swoich potrzebach wyzwala. Kobiety często mówią, że kiedy zaczynają pozwalać sobie na więcej w sypialni, przestają się bać odrzucenia i wyśmiania. Tak jakby uczyły się tańczyć, odkrywały ogromną przestrzeń.

Ale czasem jest tak, że odkrywają tę przestrzeń stajemy przed koniecznością zmiany partnera, bo ten obecny przez lata blokował nas w naszej seksualności…

Do dobrego seksu jest potrzebny partner. Seks to papierek lakmusowy naszych związków. Dlatego wiele osób „zamiata go pod dywan”. Trudno jest powiedzieć komuś wprost, że jego związek jest do niczego. Ale czasem prosimy o proste rzeczy, masaż, czuły gest. Czasem prosimy o seks, żeby w ogóle był. Jeśli ciągle słyszymy „nie”, to warto się zastanowić, co my w tym związku jeszcze robimy.

Masz takie rozmowy?

Nie jestem terapeutą. Jestem seks-edukatorką i namawiam ludzi do czerpania radości z seksu. Jeśli jednak zdarza się tak, że przychodzą do mnie osoby, które szukają seksualnych sztuczek, żeby ożywić związek, to tłumaczę, że to tak nie działa. Seksualne sztuczki nie ożywia związku, którego już prawie nie ma.

Z drugiej strony, wierzę w mądrość kobiet i jestem ostatnią osobą, która mogłaby je pouczać i krytykować. Wiem, że mówienie „po co ci ten związek” nie pomaga. Lepiej czasem powiedzieć, że to, czego kobiety chcą, jest ważne, że ludzką rzeczą jest błądzić. Każdy ma prawo ma pomyłek. Można się pomylić w kupnie mieszkania, w wyborze zwodu i wyborze partnera też. Kobiety lubią się samobiczować, wstydzą się nieudanych wyborów. Wydaje im się, że one źle o nich świadczą.

Ale wiesz jak się mówi – ta, co zostawia męża, to dziwka. Trudno odejść pod taką presją.

Widziałam kilka rozstań. Wiem, że to ogromna zmiana i trudny proces. Zwłaszcza, jeśli mamy wspólne dzieci, mieszkanie i kilka wspólnych lat za sobą. Ale jestem też za tym, żeby się nie poddawać, jeśli chodzi o wiarę w to, że zasługujemy na rzeczy dobre. Warto dać szansę – sobie i partnerowi. Nie ustępujmy dla „dobra związku” tylko miejmy oczekiwania. A przede wszystkim, mówmy o nich.  Przedstawiajmy je partnerowi w kulturalny i przyjazny sposób. Obserwujmy. Słowa są tanie, obiecać można wszystko. Liczy się działanie.

Komunikacja to podstawa, bo mężczyźni nie są dobrze wyedukowani w kwestii seksu. Myślę, że zbyt często, mylą dopieszczanie swojego ego z dopieszczaniem swojej kobiety.

Odczułaś na sobie hejt za to, co mówisz?

No oczywiście, słyszałam, że jestem wulgarna, brzydka, gruba i że nienawidzę mężczyzn (śmiech). Bo namawiam kobiety, żeby miały swoje oczekiwania, były po swojej stronie. Zadziwiające, że kiedy mężczyźni mówią o sobie dobrze, nikt ich nie atakuje za to, że nienawidzą kobiet.

A w Podziemiu Erotycznym uczestniczą panowie?

Nie. To jest przestrzeń, w której kobieca seksualność należy do kobiet. Kobiety skupiają się tam na tym, czego same chcą, wolne od presji. Bo w sferze seksualnej ciągle nam się wydaje ze są rzeczy, które musimy robić, i że są takie, których nam robić nie wolno. Zachęcam, żeby się nie zastanawiać nad tym, co jest normą, tylko nad tym, czego pragniemy. Wierzę, że odzyskiwanie sfery seksualnej daje nam silę. Bo uczy nas ufać sobie, swoim wyborom i być po swojej stronie. Jeśli w łóżku robisz coś, co wydaje ci się fajne i zabawne, a ta i druga strona cię wyśmieje, stwierdzi, że jesteś nienormalna, to jak zareagujesz? Kobieta zaprzyjaźniona ze swoja seksualnością powie: nic tego nie będzie.

Łatwo jest mówić o seksie w kobiecym gronie?

Wyobraź sobie, że gdy kobiety mają przestrzeń, żeby swobodnie mówić o seksie, zaraz zaczyna się śmiech, radość. Nie ma presji. Nikt nie wykorzysta tego przeciwko nam, czujemy, że nie zostaniemy poddane ocenie. Tu najlepiej widać, że seks służy nam do tego, żeby się lepiej czuć. No i w porównaniu z mężczyznami, mamy dużo większą wiedzę o seksie. Choć informacje w pismach kobiecych to ciągle głównie te, jak zadowolić JEGO. Mało tam znajdziesz o tym co możemy zrobić, żeby dobrze czuć się w sypialni. Żeby nie od kochanka zależała nasza jakość życia seksualnego. Żebyśmy nie bały się spontaniczności, tego, że ktoś nas wyśmieje, skrytykuje. Żebyśmy miały odwagę stanąć po swojej stronie. Bo to się natychmiast przełoży na pozostałe sfery.


Podziemie Erotyczne Kobiet to cykl otwartych warsztatów na temat kobiet, seksu, przyjemności, równości, organizowanych przez Joannę Keszkę, seks-edukatorkę, autorkę najodważniejszej polskiej książki o seksie pt. „Grzeczna to już byłam czyli kobiecy przewodnik po seksie”, ekspertki w dziedzinie kobiecej seksualności, autorki scenariuszy erotycznych oraz redaktor naczelnej strony  Barbarella.pl – „Najseksowniejszego portalu dla kobiet”. Więcej informacji o warsztatach znajdziecie na stronie lovestore.barbarella.pl .


Konkurs „Pokaż swojego pupila i napisz, dlaczego jest dla ciebie ważny!”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
27 marca 2017
Fot. iStock / M_a_y_a
Fot. iStock / M_a_y_a
 

Kochasz te poranki, kiedy ON wskakuje na twoje łóżko i budzi lepiej niż najdroższa kawa? A może wolisz, gdy wieczorem leżycie razem pod kocem i widzisz w JEGO oczach tą bezgraniczną ufność, radość, wdzięczność?

Mieć zwierzaka, to nie tylko odpowiedzialność, to również całe morze wspaniałych emocji, które wynagradzają nam cały trud. Nie bez powodu mówi się, że nasi pupile są członkami naszych rodzin. Czują, kochają i dają z siebie zawsze 120% miłości – a my możemy im się po prostu odwdzięczyć.

Serdecznie zapraszamy was do wspólnej zabawy z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Polsce, pokażcie nam swoich pupili i napiszcie, dlaczego są tak wyjątkowi i ważni w waszym życiu.

Nagroda w konkursie będzie wyjątkowa, tak, jak wierne oczy waszych psiaków, kotów i króliczków 😉 .

Zanim przejdziemy dno sedna… Koniecznie udostępnijcie ten konkurs swoim znajomym, zaproście ich do wspólnej zabawy. Dlaczego? Bo można wygrać znacznie więcej niż nagrody! Można wygrać dobry uczynek do spełnienia, podać dalej trochę ciepła dla tych psiaków, które straciły swój dom.

Pomóżmy pomagać zwierzakom!  

Możesz nam pomóc zrobić jeszcze więcej przekazując 1% swojego podatku dochodowego na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce – KRS 0000154454 (po szczegóły kliknij TUTAJ) lub przekazując darowiznę (kliknij TUTAJ)  na rzecz TOZ w Polsce.
Każda wpłata pomaga zwierzętom. Zaproś znajomych, udostępnij – podaj dalej! Tak też pomagasz!

 Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie

Zasady:

    1. Aby wziąć udział w Konkursie należy przesłać do nas zdjęcie swojego pupila i napisać, dlaczego jest dla ciebie ważny!
    2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na serwerze pocztowym Organizatora.
    3. Jedna osoba może przesłać tylko jedną  odpowiedź. W przypadku udzielenia większej liczby odpowiedzi Organizator weźmie pod uwagę podczas rozstrzygania konkursu pierwszą nadesłaną wiadomość.

Zadanie konkursowe:

„Pokaż swojego pupila i napisz, dlaczego jest dla ciebie ważny!”

Zdjęcia* w formie elektronicznej z  opisami przesyłajcie na adres kontakt@ohme.pl w temacie wiadomości wpisując Konkurs TOZ. Nie zapomnijcie się podpisać.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Oh!me.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

*Dopuszczalny jest kolaż składający się maksymalnie z 3 zdjęć.

Nagrody:

1 x Indywidualne zaproszenie do Schroniska Dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie oraz szklanki okolicznościowe na 150-lecie TOZ w Polsce, opaska i długopis

To niepowtarzalna okazja, by zwiedzić schronisko „od kuchni”, ramię w ramię z tymi, którzy na co dzień pomagają porzuconym zwierzętom. Okazja by zobaczyć i zrozumieć więcej, usłyszeć te wszystkie ważne historie, które zostają za bramą przytuliska dla zwierząt. Pogłaskać, dać z siebie trochę miłości – a w zamian otrzymać jeszcze więcej!

 Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Celestynowie

 

9 x szklanki okolicznościowe na 150-lecie TOZ w Polsce, opaska oraz długopis

 

Konkurs trwa od 27.03.2017 do 09.04.2017 roku. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na stronie internetowej Oh!me do dnia 19.04.2017 roku.

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.


 

Pies Pędzel/ Kinga Stefańska

Pies Pędzel/ Kinga Stefańska

Pędzel – bo tak na imię ma mój futrzak, jest członkiem mojej rodziny odkąd się urodził :) wzięłam go do siebie jak tylko skończył 2 miesiące, ale znaliśmy się już wcześniej. Wiem jak wygląda kiedy chce się bawić, jak patrzy kiedy chce wyjść na dwór, jak się zachowuje kiedy jest wystraszony. Znam go „na wylot”. Kiedy przychodzę do mieszkania po kilku godzinach i kładę się na łóżku, on wskakuje, udreptuje sobie miejsce i kładzie się tak blisko mnie, aby przylegać największą powierzchnią ciała :) jest nam wtedy najfajniej, najcieplej. Czuję zapach jego sierści, który pomimo tego, że nieraz śmierdzi, dla mnie zawsze pachnie najpiękniej – bo pachnie nim! Bardzo lubi członków mojej rodziny, zwłaszcza tatę, który często zabiera go na działkę i tam może robić co chce – biegać po zielonym, dużym terenie, jeść maliny i winogrona prosto z krzaka, kopać w kretówkach, ganiać za patykiem, szczekać na wszystko co się rusza i wreszcie położyć się w plamie słońca na ciepłej ziemi. Kocham tego czworonoga, za to, że jest. Za to, że macha ogonem na mój widok, że razem ze mną cieszy się jak dziecko ze spacerów, że do upadłego przynosi mi tę zabawkę. Kocham go za to, że leży przy mnie, za to, że czeka rano, aż budzik mnie obudzi i od razu biegnie do łóżka dać przywitalnego buziaka i wystawiać brzuszek do głaskania. Za to, że asystuje mi w kuchni i spożywaniu posiłków, będąc czujnym na każdy upuszczony okruch. Kocham go w końcu za gryzienie ściany gdy wychodzimy, bo widzę jak bardzo mu źle, gdy zostaje sam, za ciągnięcie na smyczy gdy coś go zafascynuje i za machanie ogonem do wszystkich obcych ludzi. To jest takie moje psie dziecko, na które patrzę z czułością i z przekonaniem, że będziemy ze sobą szczęśliwi do końca jego dni.


17820710_1477896325565149_816771688_o

Pies Puszek/Monika Baj

Moj pupil wabi się Puszek. Ma 3,5 roku i jest cudnym psiakiem. Za co go uwielbiam….za jego różowy nosek! Uwierzcie mi że nie ma takiego psiaka, który mialby wlasnie taki specyficzny kolor noska. A choc jest mały i różowiutki to potrafi wywęszyć nawewt najmniejszy smakołyk schowany w domu i ładnie poprosić o niego. A jest dla mnie ważny bo w chwilach samotności potrafi przyjść i wskoczyć mi na kolana i mocno wtulić jakby chciał powiedzieć że nie jestem sama i ze wszystko bedzie dobrze. A czasem lepiej jest mieć milczącego przyjaciela niż rozgadanego i gadającego o niczym.


Pies Karat

Pies Karat

Karat nie jest dla mnie tylko psem, jest moim PRZYJACIELEM na dobre i złe. Kocham jego wady oraz zalety. Jest dla mnie bardzo ważny, rozumie mnie jak nikt inny. Każdego dnia udowadnia mi, że decyzja o zabraniu go ze schroniska była najlepszą jaką mogłam podjąć. Daje mi szczęście, choć czasem podrapie, poślini spodnie, które dopiero wyciągnęłam z prania.  Wiem, że zawsze mnie obroni i kiedy przyjdę do domu z pochmurną miną, on pomacha ogonkiem, uśmiechnie się i poliże mnie po buzi. Wtedy rozmiękcza moje serce i od razu życie staje się lepsze. Nie wiem jak ludzie mogą mówić, że to tylko pies. Dla mnie jest moją rodziną, przyjacielem, wszystkim czego chcę od życia. Jest dla mnie ważny bo jest całym moim światem.


Pies Paco

Pies Paco

Pytacie dlaczego mój pupil jest dla mnie ważny?
Cóż za banalne pytanie, po którym nasuwają się same truizmy, brzmiące nie inaczej jak; bo on mnie kocha, bo mnie rozumie. Żeby zrozumieć sens tej przyjaźni trzeba jednak wyjaśnić sobie uczucie jakim darzymy swoich podopiecznych. W przypadku mojego psiaka nie mam wątpliwości, że jest to miłość bezgraniczna i odwzajemniona, nikt inny nie jest w stanie dostrzec w naszych krzyżujących się spojrzeniach takiej magii, jaka wtedy występuje. Mój Paco sprawił, że jestem dużo bardziej wrażliwa i cierpliwa, kiedy patrzył na mnie zza krat nie byłam w stanie mu odmówić i szepnąć „pokocha Cię ktoś inny”, wiedziałam, że od tamtego momentu stajemy się nierozłączni. Chociaż Paco na początku, z racji na swoją przerażającą przeszłość, nie chciał się do mnie zbliżyć, to ja byłam pewna, że nie jest to niechęć, ale strach. Paco jest dla mnie synonimem szczęścia, przyjaźni takiej do grobowej deski. Nie ma człowieka, który aż tak jak on cieszyłby się z mojego przybycia do domu. Jednak, żeby wiedzieć ile dla siebie znaczymy warto byłoby spytać właśnie jego, kim dla niego jestem. Wtedy, kiedy coś do niego mówię patrzy tak, jakby mówił to najmądrzejszy człowiek na świecie, kiedy mam gorszy dzień i wszystko jest nie tak on patrzy i spojrzeniem szepcze  „Mamo, będzie dobrze! Zobaczysz! Tylko musimy być razem!”…

I będziemy…. Bianka&Paco


Pies Rex

Pies Rex

Dlaczego mój Pupil jest dla mnie ważny? Bo to dzięki niemu jestem właśnie w tym miejscu mojego życia w którym chcę być.Ciężko mi opisać w kilku zdaniach jak wiele mu zawdzięczam i jaką metamorfozę przeszłam dzięki niemu. Gdyby nie Rex i wspólne bieganie w życiu nie zdecydowałabym się na wzięcie udziału w zawodach biegowych o dystansie 10 km. Gdyby nie jego problemy behawioralne nie odważyłabym się na samodzielne kilkukrotne pokonanie trasy z Olsztyna do Opola jako kierowca, a w ostateczności nie uzyskałabym tytułu Tresera Psów z którego teraz jestem tak dumna. To dzięki niemu poznałam wielu wspaniałych ludzi na których w każdej chwili mogę liczyć.

W tym miesiącu minął 3 lata od adopcji Rexa, który umownie skończy wtedy 11 lat. W sierpniu jego zdrowie zaczęło się sypać… W listopadzie Rex stracił wzrok i popadł w silny lęk separacyjny. Często słyszę, że bez niego byłoby mi łatwiej. Że przecież nie dam rady funkcjonować mając go cały czas przy sobie. To nie jest mały piesek a prawie 30 kg silny pies. Ja jednak daję radę – jestem mu to winna. Miałam to szczęście, że znalazłam pracę do której Rex jeździ ze mną, Nie zawsze jest łatwo i kolorowo ale patrząc w jego ufne, psie oczy wiem, że to wszystko ma sens.


Pies Stasiu

Pies Stasiu

Stasiu to mój słodki psiak,
jego krótkie łapki to rozpoznawalny znak.
Dopiero co poznajemy wspólne życie,
Już wiem, że jest to piękne przeżycie.
Stasiu ze wsi pochodzi,
Ale życie w mieście mu pasuje – dowodzi.
Zjadłby wszystko co mu się podsuwa pod nos,
Wczoraj nie zjadł czekolady o mały włos.
Psiak z niego grzeczny, posłuszny,
Choć czasem jest od aniołka różny.
Diabeł z niego wychodzi czasem,
Ale nigdy, gdy nie jesteśmy razem.
Sam potrafi zostawać w domu,
Nie uprzykrzając tym sąsiadom, nikomu.
Dla niego każdy dzień to święto jego,
Bo jest miłością serca mego.
Jestem w nim zakochana,
Bo to on wita mój dzień od rana.
Bawimy się, trochę sobie dokuczamy,
Dziś niezły ubaw z tego mamy.


Pies Armi

Pies Armi

Ami bo tak ma na imię jest dla mnie bardzo ważna ponieważ jest tak na prawdę całym moim światem wszystko robimy razem, a jeśli nie można z psem to wcale. Jestem wolontariuszką i chodziłam do schroniska właśnie tam poznałam ami na początku była po prostu jak inne psiaki, jednak potem pokazała mi swój urok i od razu się zakochałam. W schronisku prawie codziennie wychodziłyśmy razem na spacery aż w końcu pewnego dnia pojechałyśmy razem do mojego domu. Nie wszystkie moje psy ją od razu zaakceptowały jednak jakoś radzimy sobie z tym. To z ami zaczęłam poznawać agility i inne psioludzkie sporty. To ami zawsze ze mną podróżuje samochodem. Codziennie uczymy się od siebie nowych rzeczy. Ami to najcudowniejszy pies w świecie.

Właścicielka i najlepsza przyjaciółka mojego psa Marysia Chmielewska


9 rzeczy, które tracimy bezpowrotnie wraz z dorosłością

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 marca 2017
fot. iStock/ wundervisuals
fot. iStock/ wundervisuals
 

Bycie dorosłym ma swoje zalety – można samemu o sobie decydować, układać swoje życie według własnych planów, pić piwo, palić papierosy, a od czasu do czasu nawet rzucić niecenzuralnym słowem. Nikt nie mówi, że nie będzie deseru, jeśli brukselka nie zniknie z talerza, nie każe chodzić spać, gdy ochota na zabawę jeszcze nie ustała i nie pilnuje, by w kąpieli nie zapomnieć o umyciu uszu i porządnym wyszorowaniu zębów. Dorosłość ma też jednak swoje wady – w końcu za tę wolność i swobodę trzeba zapłacić jakąś cenę. Więc płacimy i tracimy pewne rzeczy bezpowrotnie, bo nawet jeśli jakiś ich cień pozostał, to już nie to samo, co kiedyś.

Niespożyta energia

Dzieciaki mają energii tyle, że można by pół miasta rozświetlić, a jak się wyczerpią, to ich regeneracja trwa dwie sekundy – popularny króliczek od baterii to przy nich słaby zawodnik! Niestety, im starsi jesteśmy, tym mniej tego „powera” mamy – i wcale nie o starość tutaj chodzi, ale o chęci! Wraz z wiekiem w większość z nas zakrada się leń, który ciągnie nas w stronę kanapy i podpowiada, że czas na relaks. Wygodni się stajemy, pocić się nie lubimy (no chyba, że w modnym klubie fitness) i w ogóle mamy ważniejsze sprawy.

Ciekawość świata

Juniorów ciekawi wszystko, cały świat jest dla nich jedną, wielką nieodkrytą tajemnicą. Są złaknione wiedzy, informacji, zadają pytania (mnóstwo pytań!), dociekają. Dorośli też są ciekawi (a może raczej ciekawscy?), ale najczęściej tego, co dotyczy bezpośrednio ich i ich spraw. Spora część pełnoletnich jest też przekonana, że swoje już wie i więcej dowiadywać się nie musi, zamyka się na to, co obce i nieznane i przestaje poszerzać swoje horyzonty. A szkoda, bo z takiej postawy rodzi się nietolerancja i brak akceptacji.

Zachwyt nad drobnostkami

Czy to biedronka, czy kamyk w dziwnym kształcie, pyszne naleśniki na śniadanie czy ulubiona piosenka na powitanie dnia – od najmłodszych możemy uczyć się, jak czerpać radość z małych rzeczy, dostrzegać i doceniać drobnostki wywołujące uśmiech na twarzy. Wraz z dorosłością, nasza skłonność do zachwytu maleje, a entuzjazm jest jedynie bladym odbiciem tego minionego. Może warto częściej spoglądać na świat oczami dziecka?

Spontaniczność

Ach, te zasady, reguły, obowiązki! Gdzie wśród nich miejsce na spontaniczność, niezaplanowane działania i słuchanie impulsów? Można dzieciakom pozazdrościć tego braku kontroli i luzu, życia zgodnie z zasadą carpe diem. Przydałoby się częściej „iść na żywioł” i zrobić coś bez szczegółowego planu i przemyślenia, porzucić obsesję kontrolowania wszystkich i wszystkiego dookoła i po prostu smakować życie i czerpać energię z chwili.

Bezpośredniość

Szczerość i bezpośredniość to cechy, które są nieodłączną częścią dzieciństwa – komentarz wygłoszony przez kilkulatka potrafi być brutalnie prawdziwy i zaboleć niczym cios pięścią w nos. Może niekoniecznie powinniśmy rozmawiać z AŻ taką otwartością jak dzieci, ale dorośli są mistrzami owijania w bawełnę, omijania głównego tematu i ugładzania rzeczywistości. A przecież bezpośredni przekaz i mówienie wprost to nic złego!

Dziecięca wyobraźnia

Fantazji młodym nie brakuje! Tymczasem dorośli wciśnięcie w ramy i ogólnie przyjęte zasady, przyporządkowani do systemu stają się przeciętni i podobni do innych – jedynie wybrane jednostki wyróżniają się z tłumu. Wyobraźnię mamy, ale boimy się z niej korzystać w obawie, że ktoś zarzuci nam brak powagi, niedorosłość i infantylność. A przecież jesteśmy już dojrzali, ważni i poważni, fantazja jest dla dzieciaków.

Gotowość na zmiany

Choć prawdą jest, że dzieci lubią stały rytm i porządek, a do wszelkich nowości podchodzą nieufnie i z dystansem, to i tak są bardziej gotowe na zmiany od większości dorosłych – ich umiejętności adaptacji są niekiedy zadziwiające. Dzieciaki nie do końca też wiedzą z czym może się dana zmiana wiązać, stąd mniej w nich strachu i lęków. Tymczasem dorośli tworzą scenariusze nadchodzących zmian (często w czarnych barwach i z dreszczykiem), robią z igły widły i z góry zakładają trudności i porażkę.

Wolność od zmartwień i trosk

Jak cudownie było nie przejmować się rachunkami, obowiązkami zawodowymi, miłosnymi rozterkami, decyzjami mającymi wpływ na nasza przyszłość. Choć kłótnia z koleżanką, jedynka w szkole, uwaga w dzienniczku czy nieszczęśliwa szkolna miłość potrafiły urastać do rangi problemu międzynarodowego, to niejeden dorosły z chęcią zamieniłby je na swoje problemy.

Odwaga do bycia po prostu sobą

Gdy mija dzieciństwo nigdy już nie mamy takiej odwagi do bycia sobą i pokazywania swojej prawdziwej twarzy. Chowamy się za maskami, ukrywamy za regułami i konwenansami, dostosowujemy do ogółu. Niby chcemy być inni, wyjątkowi, unikalni, ale często chęć przynależności i potrzeba akceptacji wygrywa. Niektórzy do tego stopnia chcą się dostosować, że już sami nie wiedzą, kim naprawdę są. Trochę jak w rzeczywistości gombrowiczowskiej, „nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę”.

Zapisz

Zapisz


Zobacz także

Konrad_Gaca

Konrad Gaca: „Naprawdę bardzo często jest tak, że jesteśmy w stanie osiągnąć więcej, niż przypuszczamy”

Fot. iStock / KQconcepts

Ile rzeczy możemy osiągnąć dotykając przez chwilę czyjegoś ramienia…

Fot. iStock / omersukrugoksu

W jakim kraju żyje się nam najlepiej? Oto ranking 10 państw. W którym wy chcielibyście zamieszkać?