Dlaczego kobiety zdradzają? Co najmniej z kilku powodów

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 maja 2018
Fot. iStock/Anchiy
Fot. iStock/Anchiy
 

„Dlaczego kobiety zdradzają?” – napisał do mnie ostatnio znajomy. Trochę zbił mnie z tropu, bo nie wiedziałam czy pyta ogólnie czy u niego coś się w związku posypało. Zaczęliśmy rozmawiać. Faktycznie – żona po 18 latach małżeństwa zdradziła go z kolegą z pracy. Klasyka. Jasne, możemy wieszać psy na facecie – że wiedział, że ona mężatka, że ma dzieci, że nie powinien pozwolić, by do czegoś doszło. Można też na kobiecie – że dziwka, pierwszemu lepszemu do łóżka wskoczyła, a przecież mąż dobry, dzieci w domu. Cóż, do zdrady trzeba dwojga. Nikt mi nie powie, że tylko jedna ze stron jest winna i paskudnie postanowiła uwieść tę drugą. Co to, to nie.

Mam przyjaciółki, koleżanki, znajome. Myślę, że wielu facetów bardzo by się zdziwiło, gdyby dowiedziało się, ile z nich zdradziło, przynajmniej raz. Ich mężowie, partnerzy najczęściej nic nie wiedzą. Przytrafiło się w pracy, na wyjeździe służbowym, podczas weekendu z przyjaciółkami.

Dla mnie zdrada nie ma płci. Nie podejmę się rozstrzygnięcia sporu, kto częściej zdradza – mężczyźni czy kobiety. Kobiety robią to w bardziej zawoalowany sposób, nie wprost, są bardziej świadome tego, co mogą stracić, przez co ostrożniejsze.

Już widzę to oburzenie: „Stracić, głupia, niech nie zdradza, to nie straci”. A jednak. Mają rodziny, mężów, dzieci. To o nich mówi się: „Głupia ku*wa”, o facetach się milczy, w końcu „Oni tak mają”. Kto kogo uwiódł, kto zrobił pierwszy krok… Jakie to w rzeczywistości ma znaczenie? Jest jeszcze jedna strona – co kto nazwie zdradą. Dla jednej kobiety zdrada emocjonalna będzie cięższego kalibru, niż przypadkowy seks w hotelowym pokoju bez zobowiązań. Dla innej dopiero przekroczenie granicy seksualnej intymności zostanie zdradą nazwane.

Jedno jest pewne – kobiety zdradzają i to z różnych powodów i na różne sposoby.

Monika, 33 lata, dwójka dzieci, 8 lat małżeństwa

„Poznaliśmy się jeszcze na studiach. To taki czas, kiedy ludzie wiążąc się w pary raczej planują wspólną przyszłość. Tak było i w naszym przypadku. Studia, praca, pierwsze dziecko, kiedy miałam 26 lat, kolejne niecałe dwa lata później. Wpadłam w wir kieratu – dzieci, dom, praca, organizacja dnia. Nawet nie zauważyłam, że czegoś mi w związku brak. Dopiero, kiedy D. poświęcił mi trochę uwagi, zaczął ze mną rozmawiać, słuchać, co mam do powiedzenia, zobaczyłam wielką pustkę w miejscu mojego małżeństwa. On nie musiał się nawet wysilać. Podobno młode mamy dwójki dzieci, to najłatwiejszy kąsek do uwiedzenia. Romans trwał prawie rok i nigdy nic nie dało mi więcej niż ten czas. Znowu spojrzałam na siebie, jak na kobietę, a nie matkę, sprzątaczkę, kucharkę. Seks nabrał nowego wymiaru, okazało się, że może być cudownie, nawet jeśli ciało umęczone dwoma ciążami i porodami. Dzięki D. zrozumiałam, że jestem dla siebie ważna, że nie chcę tkwić w małżeństwie, które mija się między łazienką a sypialnią. Zawalczyłam o swoje małżeństwo. Mężowi nigdy nie przyznałam się do zdrady. Mój romans pomógł mi paradoksalnie wrócić do siebie”.

Edyta, 38 lat, dwójka dzieci, rozwiedziona

„Mój mąż był ode mnie starszy o 14 lat. Od początku średnio nam się układało w seksie, ale myślałam, że to złe dobrego początki i że z czasem wszystko się zmieni. Dotrzemy się, poznamy. Szybko zaszłam w ciążę, decyzja o ślubie i bach – związaliśmy się węzłem małżeńskim nim zdążyłam się obejrzeć, a co dopiero mieć z nim dobry seks. Ten zszedł jednak na drugi plan – wiadomo – dziecko, studia, on praca, ja egzaminy, obrona. Nawet nie wiem, kiedy zaszłam w drugą ciążę. Byłam sfrustrowana. Po studiach zostałam w domu z dwójką dzieci, on robił karierę, a ja dusiłam się w czterech ścianach. Dobiegałam 30-tki i marzyłam tylko o tym, żeby się wyrwać z domu. Koleżanki ze studiów namówiły mnie na wspólny wyjazd. To znaczy, nie musiały namawiać. Po prostu oznajmiłam, że jadę, że jak czegoś dla siebie nie zrobię, to zwariuję. Tam poznałam Tomka. Już w pierwszą noc wylądowaliśmy w łóżku, byłam załamana uświadamiając sobie, jak seks może być przyjemny, a jak beznadziejny czeka na mnie w domu, a raczej mnie unika. Z Tomkiem to była weekendowa przygoda, romans miałam z kolegą ze studiów. Kilka lat. Mąż być może się domyślał, nigdy jednak nic nie powiedział. Nie chciałam go krzywdzić, ale wiedziałam, że zostając z nim nie będę szczęśliwa. Rozstaliśmy się w zgodzie. On ułożył sobie życie, ja… cóż. Cały czas szukam swojego szczęścia”.

Hanka, 43 lata, jedno dziecko, rozwiedziona

„Mój syn ma 18 lat. Przez długi czas był moim oczkiem w głowie. Dzisiaj wiem, że to na niego przelałam cała swoją miłość, czułość, której nie chciał ode mnie mój mąż. Zimny, zapracowany, zawsze służbowy. Brakowało mu luzu od zawsze, ale kiedy się poznaliśmy wydawało mi się to niezwykle pociągające, a on taki dorosły i poważny w porównaniu z moim roztrzepaniem i skłonnością do zabawy. Przez wiele lat udawałam kogoś, kim w ogóle nie byłam – żoną biznesmena, która zakłada na siebie te wszystkie garsonki i dopasowane sukienki, chodzi na szpilkach i robi karierę w korpo. Aż w końcu pierdzielnęło. On był młodszy – zabawny, zawsze uśmiechnięty. Początkowo jego komplementy w pracy traktowałam z przymrużeniem oka, ale jasne, że mi schlebiały. Wyjazd integracyjny. Wspólna kąpiel nago w nocy w jeziorze, kiedy poczułam, że wracam do siebie, że nieustannie tęskniłam za samą sobą – za spontanicznością, autentycznością, zabawą i śmiechem do łez podczas seksu. To był bardzo płomienny romans. Syn, wówczas 15-latek, zajęty był swoim życiem nastolatka, męża od dawna nie interesowało, co robię po pracy i w weekendy. Przerwałam romans po kilku miesiącach, dziękując, że pomógł mi narodzić się na nowo. Złożyłam pozew o rozwód. Na spokojnie podzieliliśmy majątek, ustaliliśmy opiekę nad synem. Rzuciłam pracę w korporacji, za odłożone pieniądze wyjechałam do Malezji, przeżyłam przygodę życia. Dzisiaj rozwijam swój biznes związany z turystyką. Jestem szczęśliwa. A mężczyźni? Jasne, że się pojawiają w moim życiu, jedni na dłużej, inni na chwilę”.

Jeśli jakiś mężczyzna spyta się mnie jeszcze raz: dlaczego kobiety zdradzają, to odpowiem mu:

– zdradzają, bo namiętność ich małżeństwa zabiła rutyna

– zdradzają, bo czują się niekochane

– zdradzają, bo mąż nie okazuje im czułości i zainteresowania

– zdradzają, bo choć mąż obecny fizycznie już od dawna emocjonalnie jest daleko do niej

– zdradzają, bo nudzą się w związku

– zdradzają, bo chcą odejść, choć rzadko sobie zdają z tego sprawę

– zdradzają, bo nie chcą kiedyś sobie wyrzucać, że nie skorzystały z szansy

– zdradzają, bo się zakochują, ulegają urokowi, temu drugiemu

– zdradzają, bo chcą mieć dobry seks, daleko inny od tego na co dzień w domu

– zdradzają, bo potrzebują nieustannej adrenaliny w życiu

– zdradzają, bo szukają swojej własnej drogi, czują, że życie ucieka im przez palce

– zdradzają, bo chcą poczuć się jeszcze kobieco, a kochanek nie widzi w nich matki i żony, tylko kobietę

Pewnie każda kobieta ma swój własny powód. Indywidualny. Czy lepszy czy gorszy? Nie mnie oceniać. Warto się jednak nad nim pochylić i spróbować poszukać odpowiedzi na pytania:

„Co mi to robi, że zdradzam? Co jest we mnie takiego, co skłania mnie do zdrady”. I może wtedy szczerze porozmawiać z samą sobą o tym, dlaczego zdradzam. Uwaga – prawda może okazać się bardzo bolesna.


5 nawyków, które sprawiają, że budzisz się w środku nocy i nie możesz zasnąć

Redakcja
Redakcja
30 maja 2018
Fot. iStock/KrisCole
Fot. iStock/KrisCole
 

Pobudki w środku nocy nie są czymś wyjątkowym. Najczęściej od razu po nich zapadamy w kolejny sen, więc nawet nie pamiętamy tego, że poprzedni został przerwany. U pewnych osób pobudki są na tyle dokuczliwe, że efekty nieprzespanej nocy przenoszą się na cały dzień.

Mózg nie funkcjonuje prawidłowo, jesteśmy zmęczeni, niezdolni do skupienia i mało produktywni. To bywa naprawdę frustrujące, bo zazwyczaj nie mamy wielkiego wpływu na to, jak znów będzie się spało.

Jeżeli cierpisz z powodu wstawania w nocy, masz problemy z ponownym zasypianiem i budzisz się zmęczona, powinnaś przyjrzeć się swoim nawykom.

5 najczęstszych nawyków, które powodują zaburzenia snu

1. Przenoszenie pracy do łóżka

Gdy miałaś ciężki dzień w pracy, albo wzięłaś jej nadmiar do domu, by popracować jeszcze przed snem, szkodzisz sobie. Praca i stres często wędrują z tobą do łóżka, a przecież mózg wykazuje skłonności do analizowania przyczyny stresu, co może powodować pobudki. W ciągu nocy mózg cały czas pozostaje w trybie walki lub ucieczki, co utrudnia zasypianie.

2. Nieodpowiednie jedzenie

Zbyt niski poziom melatoniny melatoniny, czyli hormonu regulującego sen, wzrasta w organizmie mniej więcej na dwie godziny przed zaśnięciem i obniża się w trakcie nocy, aż do porannego przebudzenia. Kiedy melatonina wzrasta, kortyzol, czyli hormon stresu maleje. Co ciekawe, produkty, które zjadasz przed snem, mogą wywoływać reakcję na stres w mózgu, poprzez podniesienie ilości kortyzolu i wywołanie stanu zapalnego. Ponieważ mózg jest na to wrażliwy, pojawiają się zaburzenia snu. Przed snem uważaj na: tłuszcze trans, jedzenie wysoko przetworzone, soki owocowe i jogurty pełne cukru, alkohol, który zwiększa czujność w drugiej połowie snu i podnosi poziom kortyzolu.

3. Zaglądanie do smartfona

Nowoczesna technologia wręcz weszła do naszych łóżek. Jesteśmy non stop podłączonymi do systemu, zaglądamy do mediów społecznościowych, oglądamy filmy i sprawdzamy wiadomości. Nadmiar informacji obniża zdolność mózgu do wypoczynku i głębokiego snu, a światło z ekranów LED przypomina światło, które emitowane jest około południa. Tego rodzaju promieniowanie wieczorem, daje do zrozumienia mózgowi, że nie jest to dobra pora na odpoczynek i pojawiają się kłopoty.

4. Rozmyślasz

Trudno zapomnieć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki o problemach, ale rozmyślanie o nich przed snem szkodzi. Mózg angażuje się w czynności umysłowe generując fale, które wzmagają czujność i pozwalają skupić się na zadaniu. Jednak sam mózg potrzebuje więcej czasu, aby przejść od fazy czynności do fazy odpoczynku i po galopadzie myśli trudno jest prostu zamknąć oczy i spać.

5. Brak rutyny

Rutyna jest takim specjalnym „wyłącznikiem” dla mózgu, który pozwala mu przygotować się do snu. Im więcej mamy wieczorem tej rutyny, tym większa jest szansa, że przyzwyczajony do tego mózg wykorzysta nocne godziny na regenerujący odpoczynek.


 

źródło: www.lifehack.org


8 przekąsek na „dobranoc”, które pomogą ci zasnąć

Redakcja
Redakcja
29 maja 2018
Fot. iStock/YakobchukOlena
Fot. iStock/YakobchukOlena

Chcesz przespać całą noc, mieć zdrowy sen i obudzić się wypoczęta i spokojna? Pomogą ci w tym… przekąski spożywane przed położeniem się do łóżka. To, czego dostarczysz organizmowi bezpośrednio przed pójściem spać. Poniżej znajdziesz najlepsze przekąski na dobranoc, które pomogą spokojnie zasnąć i zapewniają optymalne korzyści zdrowotne.

8 przekąsek na „dobranoc”, które pomogą ci zasnąć

1. Migdały

Według Journal of Research in Medical Sciences, migdały są doskonałym źródłem magnezu i odgrywają istotną rolę w regulacji snu.

2. Herbata rumiankowa

Ta mocna herbata ziołowa również pomoże ci zasnąć w nocy. Herbata rumiankowa wpływa pozytywnie na receptory w mózgu i zapobiega wybudzaniu się w środku nocy.

3 Kiwi

Kiwi nie tylko łagodzi stres, ale również zawiera wysoki poziom witaminy C i serotoniny, co pomaga regulować cykl snu.

4. Sok wiśniowy

Szklanka soku z wiśni zawiera 37% dziennego zapotrzebowania na witaminę A, 9% na witaminę C i 9% na mangan . Oprócz właściwości zdrowotnych, może również wspomagać spokojny sen i redukuje zmęczenie.

5. Ryba

Nie chodzi o to, by jadać przed snem tłuste ryby. Pamiętaj jednak, że łosoś  zawiera wyjątkowo wysoki poziom witaminy D i kwasów tłuszczowych omega-3, które mogą pomóc w produkcji serotoniny. Skutkuje to lepszą wydajnością snu.

6. Orzechy włoskie

Orzechy zawierają około 19 witamin i minerałów. Są bogate w magnez, miedź, mangan i fosfor. Wspomagają wytwarzanie  ​​melatoniny, która jest powszechnie znana jako hormon regulujący sen.

7. Herbata z passiflory

Lęk może być istotnym czynnikiem utrudniającym sen. Passiflora zawiera apigeninę (przeciwutleniaczem), który zmniejsza uczucie niepokoju.

8. Biały ryż

Wspomaga długi, spokojny sen. Pamiętaj tylko, że produkty o wysokim indeksie glikemicznym, taki jak biały ryż, powinien zostać spożyty na godzinę przed snem.


Na podstawie: www.providr.com

 


Zobacz także

Fot. iStock/nautiluz56

Czy można być jednocześnie inteligentnym i szczęśliwym w związku?

Fot. iStock /  franckreporter

„Chcę, żeby nasz związek był wszystkim, tylko nie oczywistością”. Piękny list do ukochanego

Fot. iStock/Martin Dimitrov

No mieli przecież być razem. Miał się rozwieść i należeć do niej. Obiecywał, że ją kocha, że jest jedyna, najlepsza