Dlaczego kobiety jęczą w trakcie seksu? Można się zdziwić…

Seksualnie
Seksualnie
18 grudnia 2017
Fot. iStock/stock_colors
Fot. iStock/stock_colors
 

„Kobieta powinna w łóżku jęczeć. Jeśli jęczy, to znaczy, że jest jej dobrze”. Pod takim stwierdzeniem z pewnością podpisze się większość mężczyzn. Kobiety również, ponieważ wiedzą, że takich jęków oczekują faceci, którzy naoglądali się pornosów. Tak więc jęczymy – czasem same z siebie, a czasem… z premedytacją. Niestety nie zawsze z zadowolenia. Powodów jest kilka, a niektóre to jak cios w serce…

Bo jest nam po prostu dobrze

Takie jęki lubimy z siebie wydawać najbardziej. Coś na granicy wzdychania i mruczenia. Wtedy jest nam naprawdę dobrze i nie potrafimy nad tym zapanować. To jęczenie, drodzy panowie, to wasza zasługa.

Bo trzeba go dopingować

Zdarza nam się też wydawać różne odgłosy po to, by trochę zmobilizować faceta do działania. Generalnie jest kiepsko, ale ciszą nie załatwimy kompletnie nic, więc pojękujemy, żeby gość poczuł moc.

Żeby stanął

Po prostu wiemy, jak to jęczenie na was działa. Robimy to więc celowo.

Bo nas to podnieca

Te wszystkie jęki i pomruki sprawiają, że czujemy się lepszymi kochankami. Tak, zdarza się, że robimy to, żeby dodatkowo się nakręcić.

Bo coś nas boli

Niektóre kobiety starają się robić dobrą minę do złej gry, zamiast jasno powiedzieć, że coś powoduje dyskomfort. Warto mieć gdzieś w tyle głowy, że jęczenie może czasem wynikać z bólu. Szczególnie, jeśli partnerka nagle się spina.

Żeby szybciej skończył

Jeśli seks jest naprawdę nudny, a w dodatku trwa i trwa, i trwa, zdarza nam się jęczeć na pokaz. Bywa trochę to trochę groteskowe, ale naprawdę na was działa. Sorry…

Żeby przejąć kontrolę

Czasem jęczenie pomaga facetowi złapać odpowiedni rytm. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak często dajecie się na to złapać.

Bo cisza jest niezręczna

To trochę smutne, ale niestety bardzo prawdziwe. Cisza w trakcie seksu jest niezręczna i zawsze źle się kojarzy. Nawet jeśli nie mamy na to ochoty, wydajemy z siebie różne dźwięki, bo tak wypada.

Przepraszam, panowie. Po prostu taka jest prawda… 😉


 

Na podstawie: Love Panky


Jak osiągnąć orgazm pochwowy? Krótki poradnik dla par

Seksualnie
Seksualnie
19 grudnia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Orgazm pochwowy, czyli coś jak św. Mikołaj – każdy słyszał, nikt nie widział, wierzy w jego istnienie, ale tylko do pewnego wieku. Coś w tym jest, prawda? Wszystkie wiemy przecież o istnieniu tajemniczego punktu G, a i tak po jakimś czasie przestajemy go szukać i zadowalamy się pieszczeniem łechtaczki. Dlaczego? Bo osiągnięcie orgazmu pochwowego wymaga naprawdę ciężkiej pracy i pełnego zaangażowania partnerów. Tak, facetów, którzy przecież zawsze kończą piersi…

I ja długo sądziłam, że ten rodzaj orgazmu jest nie dla mnie. Że ten punkt G, który ponoć umiejscowiony jest na przedniej ściance, kilka centymetrów od wejścia do pochwy, to ja mam chyba gdzieś indziej lub wcale.

A potem trafiłam na kochanka, który był bardzo cierpliwy i postanowił mi udowodnić, że właśnie z nim przeżyję orgazm pochwowy. I tak było. Powiem jedno – łatwo nie jest, ale warto.

Oto krótki poradnik dla par, co zrobić, żeby kobieta osiągnęła orgazm pochwowy:

Relaks

To chyba najważniejszy punkt. Trzeba się naprawdę rozluźnić i zrelaksować, żeby cokolwiek się udało. A przede wszystkim (co zdecydowanie najtrudniejsze), nie wolno się nastawiać na orgazm. Im intensywniej o tym myślisz, tym większe szanse na niepowodzenie.

Komunikacja

No niestety, trzeba rozmawiać. Inaczej się nie da. Ty musisz jasno mówić, czego oczekujesz, a on powinien dopytywać. Chodzi o to, żeby cię podniecić. Tu wszystkie chwyty dozwolone – masaż, całowanie, seks oralny… Gra wstępna ma tutaj kluczowe znaczenie, ponieważ im bardziej jesteś podniecona, tym mocniej ukrwiony i podatny na stymulację staje się punkt G.

Eksperymenty

Pozwól mu położyć się między twoimi nogami i włożyć jeden, dwa palce. Dosłownie tak, jakby miał cię badać, a nie pieścić. Niech spróbuje wyczuć punkt G – to małe, chropowate miejsce na przedniej ściance pochwy. Oboje będziecie wiedzieć, gdy znajdzie. Uwierz mi. Jeśli sama stymulacja palcami (połączona np. z lizaniem łechtaczki) ci wystarczy, super. Jeśli nie, zacznijcie eksperymentować z pozycjami. Spróbujcie od tyłu i na jeźdźca. Wtedy najłatwiej stymulować punkt G. Niestety, drodzy panowie, grubość (wcale nie długość!) penisa ma tutaj ogromne znaczenie. Ja najczęściej dochodzę od zwykłej palcówki i od tego proponuję zacząć – facet ma pełną kontrolę i może wykonywać bardzo precyzyjne ruchy. Czasem lepiej wolno i dokładnie, niż na wariata.

Praktyka

Naprawdę – im częściej, tym lepiej. Próbuj nie tylko z facetem, ale także sama, z wykorzystaniem różnych zabawek. Jeśli będziesz dobrze znała swoje ciało, łatwiej będzie ci osiągnąć orgazm pochwowy. To nie jest tak, że tu wszystko zależy od mężczyzny.

Pamiętaj – orgazm rodzi się w głowie. Żeby go osiągnąć niezbędne jest zaufanie, rozluźnienie i otwartość na partnera!


Gra wstępna. 6 pieszczot, których panowie nie znają, a powinni

Seksualnie
Seksualnie
15 grudnia 2017
Fot. iStock/MilosStankovic
Fot. iStock/MilosStankovic
 

Gra wstępna ma dla kobiet ogromne znaczenie. A dla facetów? Różnie. Dla większości z nich chodzi po prostu o to, żeby partnerka jak najszybciej zrobiła się mokra i gotowa na seks. Najczęściej więc w trakcie gry wstępnej brakuje finezji. Byle szybciej i wciąż te same, oklepane pieszczoty – pocałować i pochuchać na szyję, possać piersi, szepnąć do ucha kilka gorących tekstów i można wsadzać. Jeśli działa, to spoko. Ale może warto czasem nieco się wysilić? Zaskoczyć partnerkę? Zrobić coś więcej? Oto krótki poradnik dla facetów bez wyobraźni.

Obramowanie ust

Większość z facetów ogranicza się do klasycznego całowania (co oczywiście też jest bardzo przyjemne!), ponieważ nie wiedzą, jak wrażliwa jest skóra wokół ust. Wystarczy delikatnie musnąć palcami skórę wokół warg, by poczuć mrowienie i łaskotanie. Jeśli zrobicie to językiem, kobieta oszaleje z rozkoszy. To niezwykle uczucie pojawia się w wyniku subtelnego podrażnienia nerwu policzkowego.

Piersi

No dobrze, większość z was ich nie pomija, ale z reguły robicie to źle. Gryzienie, szarpanie i intensywne ssanie jest fajne wtedy, gdy akcja rozkręci się już na dobre, a kobieta jest mocno podniecona. Nie ma co skupiać się na samych sutkach. Niektóre kobiety lubią być dotykane także w okolicach żeber – z boku i pod piersiami.

Sekretne miejsce na szyi

Każdy facet wie, że całowanie po szyi jest podniecające. Aby jednak kobieta odleciała, trzeba znać pewien sekretny punkt w tym obszarze. Chodzi o miejsce, w którym szyja styka się z obojczykiem. W tym „dołeczku” skóra jest bardzo cienka, dlatego doznania są silniejsze.

Skóra między klatka piersiową, a biodrami

W tej okolicy przebiera nerw, który sięga aż do łechtaczki. Jeżeli zaczniesz całować ją w tym miejscu, odruchowo zaciśnie mięśnie dna miednicy. Próbuj, a zobaczysz ten grymas rozkoszy na twarzy.

Dołeczki na plecach

To jedno z najczulszych miejsc na ciele kobiety, choć mało kto o tym wie. Pieszczenie tej partii można połączyć z masażem pleców. Zacznij od łopatek i schodź coraz niżej. Masuj i całuj dołeczki na plecach, a potem zajmij się jej pośladkami.

Uda

Mowa o wewnętrznej partii ud. Czasami naprawdę lepiej lizać i kąsać skórę w tym miejscu, niż rzucać się z językiem na łechtaczkę, by jak najszybciej podniecić kobietę.

A jeśli naprawdę chcesz ją dzisiaj zaskoczyć, zaproponuj, żeby tobą sterowała. Od początku do końca. Na początku na pewno będzie trochę spięta, ale zapewniam, że będziecie wspominać ten wieczór bardzo długo.

Źródło: Cosmopolitan