6 pozycji seksualnych, które pozwolą partnerowi dotrzeć do twojego punktu G

Seksualnie
Seksualnie
21 maja 2018
Fot. iStock/nd3000
Fot. iStock/nd3000
 

Z punktem G jest trochę jak ze świętym Mikołajem – wszyscy chcą w niego wierzyć, ale nie każdy go widział naprawdę. Ile to można się naczytać o słynnym punkcie G, o tym, jak ważny jest on dla kobiety, by ta mogła osiągnąć pełen orgazm. Co z tego, skoro udaje się go znaleźć tylko nielicznym, a w sumie i tak nie wiadomo, czy mówią prawdę o jego istnieniu czy tylko się przechwalają.

No więc my was zapewniamy, że punkt G istnieje i choć (być może) już dawno porzuciliście jego poszukiwania, to my podpowiadamy wam, jak go odnaleźć. Na szczęście jest kilka pozycji, które zwiększają szansę w dotarciu do punktu G.

Podczas masturbacji

Aby dotrzeć do punktu G wcale nie potrzebujemy drugiej osoby. Używanie palców przy zabawie z własnym ciałem pozwala rozpoznać szereg stymulacji pomagającym osiągnąć orgazm. Jeśli jednak chcemy znaleźć punkt G, należy zacząć od wkładania do pochwy jednego lub dwóch palców i zakrzywiania ich tak, by napotkały przednią ścianę pochwy. Różne rodzaje nacisku i stymulacji pozwolą określić, co dla ciebie jest najlepsze.

Na jeźdźca

Jeśli jesteś gotowa do stymulacji punktu G, pozycja na jeźdźca pozwala dość łatwo do niego dotrzeć. W tej pozycji penis znajduje się blisko przedniej ściany pochwy. Wystarczy poruszać się w różnym rytmie i pod różnymi kątami, aby znaleźć pozycję, kiedy penis będzie uderzał właśnie w TO miejsce.

Na pieska

Kiedy partner wchodzi w ciebie od tyłu, wystarczy lekko skorygować swoją pozycję, by dotarł on bez problemu w twoje sekretne miejsce poruszając się w tę i z powrotem. Aby upewnić się, że w pełni wykorzystujesz tę pozycję poruszaj biodrami, zmieniając także położenie ciała i bioder, by trafić w punkt G. Niech twój partner wie, co sprawia, że jest ci dobrze i co na ciebie działa. Tak oboje osiągnięcie pełną satysfakcję.

Na misjonarza z nogami w górze

Ta pozycja ma naprawdę skierować twojego partnera w kierunku punktu G. Jednak zamiast standardowej misjonarskiej pozycji podnosisz nogi i kładziesz je na ramionach swojego partnera Ten kąt pomaga twojemu partnerowi łatwiej dotrzeć do punktu G.

Na łyżeczkę

Pozycja na łyżeczkę, to bardziej intymny sposób dotarcia do punktu G. Wchodząc w ciebie od tyłu partner będzie mógł bezpośrednio dotrzeć do punktu G. Dodatkowe korzyści z tej pozycji to możliwość stymulowania twojej łechtaczki, sutków w czasie penetracji.

Połączenie

Partner siedzi z wyprostowanymi nogami, a ty oplatasz swoimi jego biodra krzyżując nogi na jego plecach. W ten sposób ma pełną kontrolę nad pozycją pozwalając partnerowi dotrzeć do punktu G.


źródło: Popsugar

 


5 pomysłów, które warto wykorzystać, by „zabawa solo” była jeszcze lepsza [18+]

Seksualnie
Seksualnie
22 maja 2018
Fot. iStock/GeorgePeters
Fot. iStock/GeorgePeters
 

Artykuł dla osób pełnoletnich

Masturbacja nadal jest tematem tabu. Większość z nas się do niej  nie przyznaje, część ma na nią ochotę, tylko nie bardzo wie, jak się do niej zabrać. Na szczęście nasz seksualny świat otwiera się coraz bardziej i coraz więcej tematów poruszanych jest w przestrzeni publicznej. Ufff, na szczęście, bo czy może być coś przyjemniejszego od sprawiania sobie przyjemności? Masturbacja pozwala nam nauczyć się własnego ciała, odkrywa, co lubimy bardziej, a co mniej. Okazuje się jednak, że większość z nas najczęściej korzysta ze sprawdzonego zestaw ruchów, które gwarantują osiągnięcie orgazmu za każdym razem. A może warto spróbować czegoś nowego? Bo choć ta jedna metoda działa, to jednak rutyna, to… rutyna.

5 pomysłów, które warto wykorzystać podczas masturbacji, by ta była jeszcze lepsza

Wibrator

Jeśli dotychczas przy masturbacji używałaś tylko swoich palców, może czas to zmienić. Rynek oferuje obecnie tak szeroką ofertę wibratorów, że na pewno znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie.  Krępujesz się odwiedzić sex shop czy butik erotyczny (ładnie brzmi, prawda?)? To już żadne wytłumaczenie – zawsze możesz zamówić wibrator przez internet. Twe kobiety, które korzystają z wibratorów wiedzą, jak może on podnieść temperaturę w sypialni, nawet gdy są w niej same. Ale uwaga – zawsze można rozejrzeć się za nowym modelem.

Zmień technikę

Różnorodność to najlepsza przyprawa, która sprawia, że seks jest jeszcze lepszy w każdy wydaniu. Jeśli zazwyczaj pieścisz się przesuwając palcami z boku na bok po łechtaczce, spróbuj zmienić technikę pieszcząc ją za pomocą ruchu w górę i w dół. Inna opcja: użyj jednego palca, aby kreślić koła wokół łechtaczki, nie dotykając jej bezpośrednio. Zakończenia nerwów będą nadal pośrednio stymulowane, co pomaga w budowaniu napięcia i emocji nim zdążysz osiągnąć pełną satysfakcję.

Zadbaj o atmosferę

Orgazm buduje się z podniecenia, a nie odwrotnie.  Wykreuj fizyczną i mentalną przestrzeń, która sprawi, że poczujesz się najbardziej zrelaksowana: Napełnij wannę, zapal świeczkę, odłóż telefon lub wyłącz telewizor. Stres może być jednym z największych zabójców kobiecego popędu seksualnego, dlatego warto nauczyć się wyciszenia, uspokojenia nerwów także podczas masturbacji.

Zmień pozycję

Większość z nas masturbuje się leżąc na plecach, w końcu jeśli ta pozycja jest dla nas najlepsza, to dlaczego z niej rezygnować.  Czasami jednak warto coś zmienić, zwłaszcza, że łatwym sposobem na czerpanie przyjemności jest po prostu zmiana pozycji. Połóż się na brzuchu, znajdź coś, co się pobudzi, o co będziesz mogła się ocierać – taka zmiana może zakończyć się zupełnie dla ciebie nowym doświadczeniem orgazmu. Inna opcja – to wyprowadzenie swojej masturbacji w nowe miejsce, poza sypialnię – na przykład do wanny lub pod prysznic.

Nawilżenie

Odpowiednie nawilżenie jest jak sól seksualnego świata – ma moc sprawiania, żeby wszystko smakowało lepiej, dlatego także podczas masturbacji warto zadbać o odpowiednie nawilżenie, które wzmocni doznania i przyjemność, jaką możesz sobie sprawić.


 

źródło: Shape


7 największych mitów na temat seksu analnego. Czas najwyższy je obalić

Seksualnie
Seksualnie
20 maja 2018
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz

Seks analny niesłusznie posiada złą reputację. Właściwie, nie wiadomo dlaczego, narosło wokół niego mnóstwo mitów, co więcej stał się on tematem tabu, a przecież może nie każdy z nas decyduje się na seks analny, ale wielu jest go zwyczajnie ciekawych. Jeśli macie wątpliwości, że jest to dobry sposób na urozmaicenie seksu w waszej sypialni, macie wątpliwości, to czas najwyższy rozprawić się z błędnymi przekonaniami na temat seksu analnego.

Mit #1: Możesz wskoczyć tak po prostu

Fałsz: mhm, niezupełnie. Odbytnica nie jest tak giętka jak pochwa, a także, w przeciwieństwie do pochwy, nie jest samonawilżająca. Jeśli rozpoczynacie przygodę z seksem analnym nie spieszcie się, zacznijcie od używania palców, cienkich zabawek, czasami wymaga to kilku różnych podejść. Cierpliwość jest tu ważna, żeby nie zrazić się na samym początku.

Mit #2: To boli

Fałsz: seks analny nie musi boleć, a jeśli boli, to znaczy, że coś w samej technice jest nie w porządku. Wiele kobiet uważa, że jest on niesamowicie przyjemne i może doprowadzić do orgazmu. Ważne, by zacząć powoli, oswoić się z seksem analnym, używać różnych nawilżających lubrykantów.

Mit #3: Jeśli boli, nigdy nie spróbuję drugi raz

Fałsz: jeśli spróbowałaś i było naprawdę źle, to jasne jest, że masz opory przed kolejnym razem, ale tak naprawdę nie trzeba się zamykać na seks analny. Warto porozmawiać z partnerem, powiedzieć, czego się obawiasz, ustalić, że jeśli nie będzie ci się podobać – on przerwie. Pamiętajcie o podstawowej instrukcji: powoli, na początek z mniejszymi rozmiarami, użyj lubrykanta. Powinnaś poczuć się zrelaksowana, w czym może ci pomóc zabawa z twoją łechtaczką.

Mit #4: Tylko rozwiązłe dziewczyny chcą seksu analnego

Fałsz: zawsze słyszałaś, że tylko złe dziewczyny są chętne do seksu analnego? W rzeczywistości seks analny uznano niegdyś za priorytetowe tabu, którego pary heteroseksualne chcą spróbować. Jeśli posiadacie naturalną ciekawość waszego ciała i chcecie poszerzyć doświadczenia przyjemności, powinniście spróbować seksu analnego, nie ma w tym zupełnie nic złego.

Mit #5: Seks analny poprawi nasze życie seksualne

Fałsz: nie ma takiej opcji. Pewnie nie raz słyszałaś, czego to faceci oczekują w łóżku, więc myślisz sobie: „Jak mu ulegnę, to może coś się przełamie i będzie lepiej”. Błagam – nigdy nie myśl w ten sposób. Twoja wymuszona kryzysową sytuacją w związku otwartość na seks nie pomoże. Problem i tak pozostanie, jeśli go nie przegadacie. Seks analny jest świetny, ale gdy oboje tego chcecie i gdy nie staje się narzędziem do osiągnięcia jakiegoś celu.

Mit #6: Seks analny powoduje uszkodzenia ciała

Fałsz: uprawianie jakiegokolwiek seksu w niewłaściwy sposób może doprowadzić do uszkodzenia ciała, zwłaszcza narządów intymnych, bo rozumiem, że mówimy w tym przypadku o odbytnicy. Suchość pochwy może spowodować różnego rodzaju zatarcia, ból, itp.. To samo może wydarzyć się w przypadku seksu analnego, jeśli nie użyjemy lubrykanta (nie śliny).

Mit #7: Po seksie analnym on nie będzie chciał niczego innego

Fałsz: co prawda nie jest tajemnicą, że mężczyźni lubią seks analny, ponieważ jego „szczelność” zapewnia mu większe doznania. Jednak większość facetów, nie chce wcale rezygnować z twojego głównego wejścia. Pochwy nadal są „na topie”. 😉 Seks analny to zwykle uczta, która od czasu do czasu się zdarza w waszym regularnym repertuarze seksualnym. Zatem – smacznego!