Jak rozpoznać związek karmiczny i czym on właściwie jest

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 czerwca 2018
Fot. iStock/Pekic
Fot. iStock/Pekic
 

Prawie każdy z nas wchodzi w swoim życiu w choć jeden związek karmiczny. Są to relacje szczególne i choć nie mają one trwać, są zwykle największymi życiowymi lekcjami w miłości. Związki karmiczne różnią się od związków bratnich dusz. W duchowym kontekście są postrzegane z perspektywy osobistego rozwoju. Oto kilka sygnałów, że jesteś w takiej relacji.

1. Powtarzasz schematy

Jeśli wydaje się, że doświadczasz wciąż takich samych problemów z relacjami, to jest to czerwony sygnał alarmowy. Takie związki powtarzają te same wzorce i charakteryzują się stagnacją.

2. Twój związek jest „samolubny”

Związki karmiczne nie respektują zdrowych granic partnera. Służą wyłącznie własnym interesom i potrzebom. Są idealnym szablonem do tworzenia relacji opartych na nadużyciach lub współzależności. Podczas gdy jedna osoba jest bardzo zaangażowana, druga postrzega ją bardziej jako „udogodnienie”w swoim życiu.

3. Są uzależniające

Charakteryzują się wzlotami i upadkami o namiętnej intensywności. Jeden lub obaj partnerzy są bardzo zakochani i wierzą w swój ideał miłości, opartej na powierzchownych przyczynach, takich jak dobry wygląd, popularność, status społeczny lub zawodowy.

4. Są kontrolujące

Masz obsesję i jesteś zaborczy w stosunku do twojego partnera. Ta druga osoba staje się centrum twojego wszechświata i głównym źródłem twojego szczęścia. Nie widzisz jej wad.

5. Czujecie się sobie przeznaczeni

Myślisz, że nie możesz żyć bez tej osoby i masz wrażenie, że oboje macie już zawsze być razem. Nie możesz pojąć, dlaczego on ciągle zawodzi, a ty wciąż próbujesz i masz nadzieję, że to się uda.

6. Istnieje między wami natychmiastowe połączenie 

Ta osoba jest dla ciebie idealna. Wydaje się, że znaliście się już wcześniej i natychmiast się do siebie przywiązujecie.

7. Tworzysz zależność

Związek zajmuje twoje myśli. Nie możesz nic na to poradzić, poświęcasz mu całą energię. Od tej osoby uzależniasz się psychicznie, fizycznie i emocjonalnie.

8. Relacje takie wydobywają z ciebie najgorsze obawy

Wyprowadzają „na powierzchnię” wszystkie te rzeczy, których śmiertelnie się boisz. Strach przed porzuceniem, strach przed zaangażowaniem, lęk przed odrzuceniem, strach przed stratą…

9. Są burzliwe

Takie związki są niezwykle niestabilne, niekonsekwentne i nieprzewidywalne. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie, jest zidentyfikowanie takiego związku i nauczenie się, jak pozwolić mu działać dla twojego dobra, na twoją korzyść.

10. Uczą cię czegoś

Głównym celem tych związków jest nauczenie cię, jak właściwie kochać siebie i innych, stać się panem własnego ego i skupić się na pracy nad sobą.

11. Nie trwają

Ta osoba nie jest ci przeznaczona, niezależnie od tego, jak bardzo chcesz mieć nadzieję i wierzyć w bajkowe zakończenie. Takie związki rodzą się z konfliktu i kończą konfliktem. Są wyjątkowo niezdrowe i zwykle nie trwają długo.


Na podstawie: thoughtcatalog.com

 


Dźwięki, które doprowadzają do szału. Naukowcy ocenili, co działa nam na nerwy najbardziej

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 czerwca 2018
Fot. iStock / SIphotography
Fot. iStock / SIphotography
 

Zewsząd otaczają nas różne dźwięki, jedne mniej, a inne bardziej przyjemne. Każdy choć raz w życiu usłyszał dźwięk tak okropny, wyręcz wwiercający się w mózg, powodujący ścisk żołądka i gęsią skórkę na ciele. Osławione tarcie styropianem o styropian czy przejechanie paznokciem po tablicy to jedne z przykładów najbardziej znienawidzonych dźwięków, jakie docierają do naszych uszu.

Niezależnie od tego, co denerwuje nas najbardziej, takie dźwięki powodują niewiarygodny dyskomfort, więc staramy się ich za wszelką cenę unikać.

Najgorsze odgłosy

Naukowcy postanowili zagłębić się w tę zależność. Zebrano ochotników, którzy wysłuchali różnych odgłosów. U części z nich sprawdzono dodatkowo reakcje fizjologiczne organizmu na dane dźwięki. Najmocniejszą reakcję powodowały dźwięki pomiędzy 2000 a 4000 Hz, które odpowiadają brzmieniu ludzkiego głosu. Dźwiękiem, który powodował największy dyskomfort i chęć ucieczki był odgłos drapania paznokciami o tablicę, a także pisania po tablicy kredą.

W innym badaniu ochotnicy także wysłuchiwali różnych dźwięków. Najbardziej dokuczliwy okazał się odgłos skrobania nożem i widelcem po szklanej butelce, skrobanie paznokciami po tablicy, wrzask kobiety, a także płacz dziecka. Dźwięki emitowane przez wiertarkę udarową i szlifierkę kątową były równie nieprzyjemne. Naukowcy podejrzewają, że za ten dyskomfort odpowiada budowa przewodu słuchowego, który wzmacnia pewne częstotliwości, co powoduje dyskomfort. Dla odmiany dźwiękami, który najczęściej powodował pozytywne reakcje był szum wody i śmiech dziecka.

Mizofonia

U pewnych osób powyższa reakcja może być mocno nasilona. Ludzie cierpiący z powodu nadwrażliwości na pewne dźwięki (mizofonia), podczas przeprowadzonego badania odczuwali przyspieszone bicie serca, nadmierną potliwość w reakcji na określone odgłosy. Problemy sprawiało im wysłuchanie dźwięków takich pstrykanie długopisem, mlaskanie, oddychanie czy przeżuwanie, strzelanie palcami i wiele innych, kojarzonych z funkcjonowaniem ciała. Mizofonia może powodować problemy emocjonalne, wywołuje złość i chęć ucieczki, co może wpływać na wycofanie się osoby cierpiącej na nią z kontaktów społecznych.

źródło: www.hellozdrowie.pl,,  portal.abczdrowie.pl


Zmieniłam dla ciebie życie, a ty mówisz, że się boisz. Że kochasz, ale nie wiesz. Chyba potrzebujemy przerwy

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 czerwca 2018
Fot. iStock/Georgijevic
Fot. iStock/Georgijevic

Posłuchaj, tyle dla ciebie zaryzykowałam. Tyle zaryzykowałam dla naszej miłości, dla naszego związku. Pokonałam tyle trudności, by z tobą być. Nie było mi łatwo, byłam tu sama ze wszystkimi problemami, ty – stale daleko. Ale mówiłeś, pisałeś: „Razem będziemy mieć wspólny dom, zobaczysz, zamieszkamy w górach, nad jeziorem i będziemy do siebie wracać, każdego wieczora”. Roztaczałeś wizje, mówiłeś do mnie tekstami piosenek. Uwierzyłam w ten sen, chciałam tego. Zmieniłam swoje życie, żeby powoli realizować nasze wspólne (tak mi się wydawało) marzenie. A teraz nagle mówisz, że się boisz się? Co cię tak przestraszyło? Zaangażowanie, obowiązki? Świadomość, że to się dzieje naprawdę?

Kiedy cię spotkałam, byłam już po rozwodzie. Ty miałeś za sobą kilka nieudanych związków. Zamknięty w sobie, wycofany, a jednocześnie spragniony uczucia – tak cię odebrałam. Pasowaliśmy do siebie – dwie potłuczone dusze, dla siebie idealni jak plasterki na rany. Rozmowy do świtu, wspólne książki i pasje. Na początku przyjaźń, nic więcej. Z czasem zrodziła się między nami czułość i miłość, a na końcu przyszła namiętność. I tak, ty też zdawałeś się kochać. Myślę, że kochasz. Mówiłeś, że kochasz.

Czekałam na każde słowo czułości, bo z natury jesteś skryty. Każde „kocham cię”, „uwielbiam cię”. To znaczyło w twoich ustach więcej, niż mogłam sobie wyobrazić. Ty nie mówisz o uczuciach. Ty jesteś uczuciem, pokazujesz je gestami, a nie słowami. Tak o tobie myślałam, w to wierzyłam.

Ale słowa też padły. Ba, nawet całe zdania. O tym naszym domu właśnie. To były takie piękne momenty naszego związku. Widzieć ciebie, jak się otwierasz na mnie i na naszą wspólną przyszłość.

Potem okazało się, że masz problemy z decyzyjnością.  Więc to ja podejmowałam decyzje. To ja zmieniałam moje życie. Ty trwałeś obok. Pewnego dnia wziąłeś mnie za rękę, powiedziałeś jak bardzo ci jest ze mną dobrze. Jak „prawie” szczęśliwy się czujesz. „Prawie” to w twoich ustach było „bardzo.  Poryczałam się. Idiotka. Następna, która wyobrażała sobie, że uczuciem uratuje księcia zaklętego w żabę.

Poznaliśmy swoich znajomych. Polubiliśmy ich, szło nam coraz lepiej. Wszyscy wokół mówią: „jaka świetna para”. Świetna, to prawda. Wtedy, kiedy dbam o to, żebyśmy nią byli.

Widujemy się raz na dwa tygodnie, taki układ ci odpowiada. To ja pytam: „co dalej? Kiedy teraz?”. To ja planuję wakacje, święta. Tobie brak odwagi. To takie „kocham cię”, ale na 70 % wiesz? A pozostałe 30, to wciąż dużo. Jak to się mówi albo jest miłość albo nie.

Ostatnio poczułam zmęczenie, znużenie. Lęk. Pomyślałam: „Matko Boska, co ja robię? Znowu biorę na siebie odpowiedzialność za wszystko”. A przecież tak naprawdę nie wiem, czy ty tego chcesz, czy ty myślisz o naszej przyszłości na serio.  Wiem tylko, że się boisz, to mi powiedziałeś. Boisz się utraty wolności. Tylko wiesz, w momencie, kiedy powiedziałeś „kocham cię” moja wolność została troszkę ograniczona. Weszłam w to, całą sobą, wszystkimi uczuciami.

Wiesz co? Chyba dam ci trochę czasu. Nie będzie mi łatwo. Tęsknię za tobą, marzę o momencie, w którym znowu cię zobaczę. Ale nic na siłę, prawda? Nie zbuduję tego związku sama, kiedy ty będziesz się bał. I może faktycznie za bardzo się zaangażowałam, ale wybacz, nie umiem kochać „na pół gwizdka”.

Życzę ci, żebyś pokonał swoje lęki, dla siebie samego. Tak będzie ci łatwiej żyć. Życzę ci, żebyś sam nauczył się zaufania, którego ode mnie wymagasz. Czuję się zmęczona zabieganiem o ciebie. Wiem, że mnie kochasz. Dajmy sobie kilka miesięcy na to, żeby pokonać nasze lęki. Ty – ten przed utratą wolności. Ja – ten przed utratą ciebie.


Zobacz także

Fot. iStock/PaulBiryukov

Zrezygnowałam z miłości przez dziecko. Każdego dnia żałuję

Fot. iStock/visualspace

3 rzeczy, których nigdy nie powinnaś mówić swojemu facetowi, jeśli nie chcesz go stracić na zawsze

20 rzeczy, na które każdy zasługuje w swoim związku

5 cech prawdziwie intymnego związku. Każdy powinien je znaleźć u siebie