Pierwsza randka. Zamień stres na dobrą zabawę w trzech krokach

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 grudnia 2016
Fot. iStock / gilaxia
 

Spotkanie na pierwszej randce zawsze wywołuje niesamowite emocje. Radość i ekscytacja miesza się naprzemiennie z obawami, jak to będzie, czy czeka nas fascynacja, czy niemiłe rozczarowanie drugą osobą. Niezależnie od tego czy jesteś bardziej, czy mniej śmiała, trema i tak może cię zjadać.

Nawet, jeśli trudno ci opanować myśli już na kilka dni przed spotkaniem i po raz kolejny przerzucasz ubrania w szafie zastanawiając się , co na siebie włożyć, ochłoń.

To prawda, że im bardziej zależało ci na spotkaniu, tym trudniej opanować drżenie rąk i najdziwniejsze myśli tłukące się po głowie. Ale nieustanne rozmyślanie i zastanawianie się nad potencjalnymi scenariuszami randki, zamiast ci pomóc, jedynie zaszkodzi. Nakręcisz się niepotrzebnie i zafundujesz sobie jeszcze większy stres. A to przecież to (mimo wszystko TYLKO) randka, a nie najważniejszy w życiu egzamin.

Pierwsza randka – chcesz pozytywnych przeżyć? Wyluzuj i wykonaj te 3 kroki

1. Bądź uczciwa

Zarówno wobec siebie, jak i tej drugiej osoby. Mimo wielkiej pokusy, nie udawaj kogoś innego niż jesteś w rzeczywistości. Nawet jeśli uda ci się przetrzymać z maską na twarzy, to zapamiętać wszystko co, co zostało przez ciebie powiedziane i się w tym nie pogubić jest niezwykle trudne. Poza tym, ten sposób wcale nie należy do najlepszych, by wywrzeć jak najlepsze wrażenie na kimś.

Trudno będzie ci się wyluzować, poczuć swobodnie, gdy cały czas będziesz musiała o czymś pamiętać. Zatracisz własną autentyczność, pogubisz się w najdrobniejszych szczegółach. A jeśli ta druga osoba będzie cię wyjątkowo uważnie słuchała, szybko wyłapie twoją próbę zgrywania kogoś, kim nie jesteś. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, co mówić i robić na pierwszej randce, zawsze zadaj sobie pytanie, czy jesteś szczera w swojej postawie. Szczerość zawsze się obroni, a zdjęcie fałszywej maski, co kiedyś musi nastąpić, może bardzo rozczarować.

2. Odrzuć oczekiwania

Nie, nie o to chodzi, by pójść na randkę z byle kim, byle gdzie. Ale nawet jeśli umawiasz się z facetem, który w twoich oczach jawi się jako ten „naj”, nie obiecuj sobie ani po randce, ani po nim niczego wielkiego. Super, jeśli się okaże, że on faktycznie jest spełnieniem twoich marzeń. Fajnie, jeśli dostrzeżesz w tym szansę na dobrą relację. Ale nie uda się ta sztuka, gdy zawiesisz mu poprzeczkę ekstremalnie wysoko. Który facet jest w stanie przetrwać bez uszczerbku na wizerunku, konfrontację z twoimi marzeniami i oczekiwaniami?

Nie oczekuj również, że oto idziesz na spotkanie z tym jedynym. Nastaw się inaczej, zdrowsze i dające większe możliwości jest podejście znajdź „kogoś fajnego”, co otworzy cię na różne możliwości. Słuchając drugiej osoby, masz dobry czas, by uświadomić sobie to, czego zdecydowanie nie chcesz widzieć u potencjalnego partnera. Nawet, jeśli się tym razem nie uda, być może zyskasz przyjaciela, który odegra ważną rolę w twoim życiu. A może nigdy już nie zobaczysz danej osoby ponownie. Czasem szansę otrzymujemy tylko jedną, a randki są doskonałą okazją, by doświadczyć obecności nowej osoby oraz dowiedzieć się czegoś także o sobie.

3. Skup się na swoich emocjach

Gdy odrzucisz oczekiwania dotyczące randki i drugiej osoby, skup się na tym, co masz w swojej głowie. Pamiętaj, że relacje powstają w oparciu o stworzenie przestrzeni dla nowych emocji i przeżyć. Jeśli kierujesz się jedynie sztywnymi kryteriami ze swojej listy, możesz się rozczarować. Nawet, jeśli się wahasz, czy po tej randce umówić się na kolejną z tym samym facetem, zaryzykuj. Czasem za pierwszym razem powstaje w naszych głowach zniekształcony obraz, który zniechęca do kontynuowania znajomości, być może niesłusznie. Jeśli nie masz z kolei wątpliwości, że to nie to, nie trać cennego czasu.

Pamiętaj także, że analizowanie każdej sekundy spotkania, rozprawianie nad jego szczegółami i szukanie porad u przyjaciółek, niewiele ci da. Bądź sobą, baw się dobrze i pamiętaj o tych 3 krokach, które najkrótszą drogą zaprowadzą cię do szczęścia.


źródło: www.psychologytoday.com


Rak piersi? Są rzeczy, na które tylko ty masz wpływ

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 grudnia 2016
Fot. iStock / millann
Następny

Rak piersi. To przede wszystkim w naszych głowach różowa wstążka i wiele dramatycznych historii, cudzych historii – bo przecież „NAS” to nie dotyczy… Mało kiedy z rakiem piersi wiążemy brak ruchu, wagę, to co zjadamy i jak żyjemy. A szkoda, bo jak się okazuje w przypadku wielu zachorowań można było to ryzyko zminimalizować. Tylko 5-10% nowotworów piersi jest spowodowane mutacją genetyczną. Aż połowa chorujących kobiet nie była objęta tzw. niezależnymi czynnikami ryzyka. Aż połowa tych smutnych historii, mogła się nie wydarzyć.

 

 

Wiesz co to znaczy, czuć nienawiść do własnej córki? Dla niej wszystko się zaczyna, a mi coraz trudniej patrzeć na nią z miłością

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 grudnia 2016
Wiesz co to znaczy, czuć nienawiść do własnej córki? Dla niej wszystko się zaczyna, a mi coraz trudniej patrzeć na nią z miłością
Fot. iStock/wundervisuals

Matka i córka. Dwie kobiety, dwie wrażliwości, dwie odrębne, a jednocześnie bardzo podobne do siebie osoby. Kiedyś bardzo sobie bliskie, prawie nierozłączne. Razem przeszły domowe piekło, razem dźwigały ciężar odejścia: jedną opuścił mąż, drugą ojciec. Wtedy, w tamtym najcięższym okresie były dla siebie wsparciem, swoją nadzieją, napędem do działania, motywacją. Dziś więcej je dzieli niż łączy. Dlaczego?

Kasia

Mam 52 lata. Dziwny, trudny wiek dla kobiety. Niby jeszcze nie taka starość, ale już nie młodość, która może wszystko. Nie wiem nawet, czy ciągle jestem jeszcze kobietą, czy tylko jakimś dziwnym stworem, czymś „nieokreślonym”. Przynajmniej ja tak właśnie odczuwam ten stan. Sześć lat temu zostawił mnie mąż, od tamtej pory nie było mężczyzny w moim życiu. Odszedł do innej, młodszej. Jak mogłam się z tym czuć? Jakbym zawiodła, nie spełniła jego oczekiwań, była niekompletna, niewystarczająca. Nie – kobieta.

Samotność? Tak, bardzo. Wieczorami czuję się bardzo samotna, zwłaszcza, że moja córka jest już dorosła, często wychodzi ze znajomymi. Ma swój świat, swoich znajomych. Swojego chłopaka i plany, których ja już nie robię. Jest między nami mur, ściana. Nie wiem jak i kiedy wyrosła, ale wiem, że coraz trudniej znaleźć nam do siebie drogę. Coraz częściej słyszę, że ona chce się wyprowadzić, coraz rzadziej rozmawiamy ze sobą o tym, co u niej, u mnie. Coraz bardziej nerwowo odpowiadam na jej pytania. Coraz trudniej mi na nią patrzeć z miłością, choć kocham ją niemożliwie.

Kiedyś było inaczej. Maja bardzo mnie wspierała, kiedy mój mąż postanowił odejść i potem, w trakcie rozwodu również. Tak, płakałam jej w ramię, choć pewnie powinnam pokazać, jak być silną. Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu, chodziłyśmy razem do kina, jeździłyśmy na wakacje w góry. Wiedziałam o jej smutkach, radościach, dopingowałam do szkolnych sukcesów, znałam imiona przyjaciółek i pierwszej miłości.

Potem pojawiło się w mnie to okropne uczucie, z którym nie potrafię sobie poradzić. Nie wiem nawet jak to dobrze opisać. Jest we mnie i żal i zazdrość i lęk. Boję się momentu, w którym odejdzie by żyć swoim życiem i boję się tego, jaka jest wspaniała.

Patrzę na moje dziecko i widzę piękną, młodą kobietę. Jest mądra, odważna i ambitna. I ma przed sobą całe życie, wszystko się dla niej zaczyna.

Patrzę na jej ciało – młode, pełne energii. Gładkie. Na gęste, ciemne włosy i rzęsy, takie, jakich ja nigdy nie miałam. Na jej odwagę i swobodę, kiedy rozmawia z mężczyznami. Tego luzu w sobie też nie miałam, ani tej mądrości, a może intuicji co do mężczyzn.

Maja jest zakochana, ma chłopaka, starszego o trzy lata. Wydaje mi się, że to mądry, dobry facet. Opiekuńczy. I tego też jej zazdroszczę. Są takie momenty, kiedy mam ochotę odwrócić wzrok, nie zauważać ich spojrzeń, czułości, pocałunków. Kiedy mam ochotę wykrzyczeć: i tak wam się nie uda.

Wiesz, co to znaczy dla matki, czuć to wszystko?

Kocham moje dziecko. Nienawidzę się za te uczucia, ale nie potrafię sobie z nimi poradzić. Pomóż mi.

Maja

Mam 19 lat. Sześć lat temu tata zostawił nas – mnie i mamę dla innej kobiety. Zostałyśmy same. Mama płakała, leżała na podłodze i płakała. Tygodniami. Opuściłam trzy dni szkoły, ona tydzień w pracy.  Przynosiłam jej herbatę z cytryną i robiłam kanapki. Z czasem płakała coraz rzadziej, ale smutek w jej oczach został do dziś. Kocham moją mamę, ona jest dla mnie wszystkim. Chciałabym, żeby spotkała jeszcze kogoś, kto by ją pokochał, dla kogo znowu zaczęłaby się uśmiechać. Ona na to zasługuje. Nie wiem, czy to się kiedyś wydarzy, bo mama nigdzie nie wychodzi. Praca- dom –sklep, czasem teatr, z tą samą przyjaciółką. Kiedyś jeszcze kino, zawsze ze mną. Ale ostatnio wszystko jest inaczej. Mama odsunęła się ode mnie.

Mam chłopaka, przyjaciół, jestem szczęśliwa. Zaczęłam studia, pierwszą pracę. Nic wyjątkowego, ale nie muszę prosić ojca o pieniądze. Nienawidzę prosić go o pieniądze. Kiedy najważniejszy dla ciebie facet, facet, którego uważałaś za ideał, znika w taki sposób z twojego życia, kiedy w taki sposób traktuje twoją matkę, trudno potem spotykać się z nim co dwa tygodnie na herbatkę i opowiadać jak to ci jest właściwie w tym życiu, jak tam stopnie i czy nie sprawiasz kłopotów w domu, a potem brać od niego kieszonkowe. Jakbyś nie pamiętał, tato, nigdy nie sprawiałam kłopotów w domu i zawsze przynosiłam ze szkoły dobre stopnie.

W przyszłym roku chciałabym wyprowadzić się z domu, wynająć mieszkanie, zacząć żyć „na swoim”. Z mamą coraz trudniej znaleźć mi wspólny język. Jest między nami tak dziwnie teraz, tak pusto. Nie chcę jej zostawiać, ale czuję, że jej przeszkadzam, że ta przestrzeń należy tylko do niej. Chciałabym się mylić. Kiedyś było inaczej.


Wysłuchała: Anna Frydrychewicz


Zobacz także

Gdy jestem jak motyl, czyli złości na złość

Było, nie minęło. Kiedy związek z przeszłości psuje relacje z obecnym partnerem

Czy połykanie spermy jest bezpieczne? Czyli mity na temat seksu oralnego