„Na papierze straciłem żonę, w rzeczywistości straciłem znacznie więcej. Straciłem kawałek siebie.Dziękuję, że byłaś tak ważną częścią mojego życia”

Sziti Mąż
Sziti Mąż
15 grudnia 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Kiedy poznałem moją żonę, nigdy nie myślałem, że znajdę się w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj – sam, bez niej. Przez myśl mi nie przeszło, że moglibyśmy przejść przez coś tak niszczycielskiego jak rozwód.

Przecież przez lata wspólnie tworzyliśmy najpiękniejsze wspomnienia. Wspinaliśmy się wspólnie na szczyt, by ostatecznie poślizgnąć się i polecieć w dół… Tak, wiem, że przyczyniłem się do tego upadku, ale naprawdę bardzo się starałem ją zatrzymać.

Moje serce rozsypało się na milion kawałków, uświadomiłem sobie, że byłem tak niedojrzały, tak mało rozumiałem, tak niewiele chciałem zobaczyć, że nie mogłem nas uratować. Byłem kompletnym ignorantem, nie chciałem widzieć, ile mógłbym dla nas zrobić, zrobić dla niej.

Rozwód.

Nie mogłem cofnąć tego wszystkiego, co się stało… Pozwoliłem jej odejść, żeby mogła znaleźć swoje prawdziwe szczęście.

A przecież wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to mieć swoją własną rodzinę. Każdego dnia marzyłem o tym, by zakochać się w kobiecie, z którą się ożenię, kupię dom, z którą będę mieć dzieci. Może ci teraz wydawać się na naiwne, ale czy ty o tym nie marzyłeś?

To dzięki niej – kobiecie, która zgodziła się zostać moją żoną, mogłem realizować moje marzenie. Jedyne czego chciałem, to być dobrym mężem, romantycznym kochankiem, bezinteresownym dawcą i najlepszym ojcem świata.

Nasz związek nie był doskonały, ale bardzo ją kochałem. Z nikim innym nie wyobrażałem sobie życia. A to nasze wspólne życie było trochę jak z bajki. Trzymaliśmy się za ręce, śmialiśmy się, płakaliśmy, kochaliśmy się i byliśmy pod wrażeniem wszystkiego, czego wspólnie doświadczaliśmy. Byliśmy dziećmi, które marzyły o wspólnym domu, marzeniu, które kiedyś się spełni.

A teraz jej nie ma. Muzyka ucichła, światła zgasły, a nasza magiczna podróż zatrzymała się gwałtownie. Nagle wszystko, co było dobrze znane,stało się tak obce. Byłem zagubiony… Pozostały mi tylko wspomnienia.

Jest kilka rzeczy, których nigdy nie miałem okazji powiedzieć mojej żonie… Może teraz trafia się taka okazja.

Kochanie,

wiesz, że za każdym razem, gdy do ciebie dzwoniłem, nie mogłem się doczekać, kiedy usłyszę, jak odbierasz telefon. Mówiłaś: „Hej”, a twój głos brzmiał tak niewinnie i był tak pełen miłości. To się nie zmieniało, zawsze przypominało mi początek naszego związku związku i wszystkie powody, dla których się w tobie zakochałem. Kto by pomyślał, że coś tak prostego może być tak potężne?

Pamiętasz, ile razy krzyczałaś na mnie, kiedy na ciebie patrzyłem? Pytałaś mnie, dlaczego, a ja się śmiałem, a ciebie to denerwowało. Wiesz, patrzyłem na ciebie, ponieważ myślałem, że jesteś najpiękniejszą istotą na świecie. Nie obchodziło mnie, co masz na sobie, czy masz makijaż czy nie. Patrzyłem na ciebie i gubiłem się w twoim śmiechu. Bez względu na wady, które masz, kochałem, jak patrzyłaś w lustro zawsze wciągając brzuch, jak analizowałaś każde zdjęcie, które nam robiłem, cenzurując, które wykasować.

Pamiętasz, jak w Walentynki pojechaliśmy do hotelu na weekend. Pokój był tak obrzydliwy, że nawet nie chciałaś usiąść na łóżku. Śmialiśmy się oboje, ale nie zmieniliśmy pokoju. Wróciłem jakiś czas temu do tego hotelu, nic się nie zmieniło… Mi zostały wspomnienia. Myślałem wtedy, że muszę cię chronić, że muszę zrobić wszystko, żebyś zawsze była szczęśliwa.

Kiedy zgodziłaś się zostać moją żoną, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie… Na zawsze zapamiętam tę chwilę, mój stres, twoje zaskoczenie i „tak”, które powiedziałaś z pełnym przekonaniem. A później, w dniu naszego ślubu byłaś taka piękna… Nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł powiedzieć o tobie „moja żona”. Chciałem cię trzymać za rękę do końca życia.

Byłaś moim najlepszym przyjacielem. Chciałem dla nas o wiele więcej. Czasami jednak musimy zaakceptować to, co nieoczekiwane. Nasze światy musiały się rozpaść, abyśmy mogli złożyć je na nowo. Nasze życie obrało różne ścieżki, ale nigdy nie odebrało nam wspomnień, które stały się naszym udziałem.

Dzisiaj? Dzisiaj znalazłem spokój. Czy jestem szczęśliwy? Chyba tak. Pracuję, piszę, otworzyłem się na życie, na ludzi i w końcu też na siebie. Znalazłem nowe pasje. Jasne, że nadal marzę o spotkaniu kobiety, z którą spędzę resztę mojego życia. Myślę, że zbyt wiele ludzi żyje w nienawiści, strachu i gniewie. Nie chcę być jednym z nich. Jasne, że byłem wściekły, że nie mogłem opanować gniewu, ale chciałbym, żebyś wiedziała, że cię nie nienawidzę. Jesteś mamą naszych dzieci, jak mógłbym cię nienawidzić. Chcę szanować twoje emocje.

Dlatego chcę pamiętać te wszystkie dobre chwile, nie zagrzebywać wspomnień tylko dlatego, że ciebie już obok nie ma. Przepraszam, że nie spełniłem twoich oczekiwań. Przepraszam za wszystko, co zrobiłem, a czym mogłem cię skrzywdzić. Bardziej niż cokolwiek innego chciałem być z tobą, zabrzmi to naiwnie, ale ja naprawdę chciałem ci dać cały świat. Niestety, nie zdążyłem.

Gdybym wiedział to wszystko, co wiem teraz, trzymałbym cię mocniej podczas naszego pierwszego tańca i wybrałbym piosenkę, która nigdy by się nie skończyła. Wiem, że nie jestem doskonały. Popełniłem wiele błędów. Zrobiłem rzeczy, z których nie jestem dumny, i podjąłem decyzje, które, choć chciałbym, zmienić nie mogę. Ale kochałem. Kochałem każdą częścią swojego ciała, każdym centymetrem swojej duszy, każdym uderzeniem serca. Kochałem tak, jak wtedy potrafiłem. Kochałem tak, by twoje szczęście zawsze było moim. I za to jestem ci wdzięczny. Powiedziałem ci kiedyś, że chciałbym wyrazić słowami, jak bardzo cię kochałem…

Strata ciebie być może jest najbardziej bolesnym doświadczeniem w moim życiu, ale wzmocniła mnie bardziej niż cokolwiek innego. W jakiś sposób sprawiła, że życie stało się realne. Na papierze straciłem żonę, w rzeczywistości straciłem znacznie więcej. Straciłem kawałek siebie. Dziękuję, że byłaś tak ważną częścią mojego życia.


Zamiast oglądać filmy porno, zacznij otwarcie rozmawiać ze swoją żoną o seksie. Ona czeka na taką rozmowę

Sziti Mąż
Sziti Mąż
9 stycznia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Nie wiem, ile razy się masturbowałem, ile razy oglądałem filmy porno w telewizji czy internecie. Nigdy tego nie liczyłem i nawet nie dlatego, że wydawało mi się to nieistotne, ale że w dzieciństwie zaszczepiono we mnie przekonanie, że o seksie się nie rozmawia, seks się uprawia, najlepiej z kobietą, a jeśli robisz coś jeszcze innego – lepiej nie mów o tym głośno. Ten mały wstydzący się chłopiec we mnie został…

A przecież faceci się masturbują, choć mam wrażenie, że szczerzej i bardziej otwarcie o masturbacji mówią kobiety i się do niej przyznają.

To już i tak krok milowy, jednak w większości nadal boimy się rozmawiać o seksie ze strachu przed osądzeniem, odrzuceniem. Nie rozmawiamy o seksie i przez lata nie wiemy, co lubi nasz partnerka, a ona nie wiem o czym fantazjujemy, co by sprawiło, żeby seks był jeszcze lepszy. Bo to, że seks w związku jest ważny nie ulega żadnym wątpliwościom.

Nigdy mojej żonie nie powiedziałem, co tak naprawdę kręci mnie w seksie. Kiedy dwoje ludzi obiecuje sobie, że nigdy więcej nie będzie uprawiać seksu z nikim innym, to muszą sprawić, żeby temperatura w ich sypialni nigdy nie spadłą zbyt nisko. Czy to potrafią? Czy może okłamują się nawzajem udając, że wszystko jest w porządku?

Dlaczego nie rozmawiałem o seksie z moją żoną? Bałem się. Bałam się, że gdybym powiedział mojej żonie prawdę, pomyślałaby, że jestem seksualnym zboczeńcem, dziwakiem, że by mnie odrzuciła. Nie byłem dość mądry i dojrzały, żeby zrozumieć, że związek na całe życie musi opierać się na prawdzie także tej dotyczącej seksu. Przecież pewniej się czujesz, kiedy wiesz, że ktoś cię nadal wybiera, choć wie o tobie wszystko.

Jasne, możesz to olać, udawać, że problemu nie ma. Może seks dla was nie jest ważny. Może ty nie chcesz żyć w monogamii. Ale jeśli twoje małżeństwo jest dla ciebie ważne, a ty lubisz seks, to bądź szczery, rozmawiaj.

Wychowałem się w niedużej miejscowości, moi rodzice byli niezwykle konserwatywni, mieli swoje zasady, wychowywany byłem twardą ręką. To w domu słyszałem, że seks to coś brudnego, grzesznego. Moja mama prychała na samo słowo seks. Pamiętam, jak tata zrobił mi wykład z masturbacji, mówił, że nikt czegoś takiego nie robi. Możesz się spytać kolegów, ale oni pewnie cię wyśmieją – groził. W grę wchodzi jedynie seks małżeński bez względu na to, jak się czujesz mając 14 lat. A ja czułem się podle, jak pewnie większość facetów wychowujących się w podobnym klimacie.

Więc nie rozmawiałem z moją żoną o seksie. Nie chcę o to winić moich rodziców, bo przecież mam swój rozum, jestem dorosły. Ale prawda jest taka, że strach i wstyd w temacie seksu wyniosłem z domu.

Nie ma przepisu na to, jak ma wyglądać małżeński seks. A jak wygląda najczęściej?

Klasyka przypadku – późno, wszyscy w domy śpią, a facet włącza komputer i ogląda zdjęcia lub firmy porno. Nie kręci mnie to jakoś bardzo, ale moja żona jeden raz zamykając mój komputer dostrzegła otwartą stronę z pornograficznymi zdjęciami…

I myślę, że są żony, których to nie rusza, które się tym nie przejmują. I są faceci, którzy wiele czasu spędzają przy filmach porno, bo czują się w seksie niepewnie, jakby byli niewystarczająco dobrzy. Są też nieusatysfakcjonowani seksualnie. Niektórzy robią to, bo ich życie seksualne właściwie nie istnieje. Są też żony, które zastanawiają się, dlaczego on nie chce ze mną uprawiać seksu, a potem znajdują na jego telefonie, komputerze pornografię. To nie jest dla nich łatwe.

Wyobraź sobie, że twoja żona unika seksu z tobą przez kilka tygodni, nie bardzo wiesz, co się dzieje, aż w końcu wracasz do domu i zastajesz swoją żonę, która się masturbuje przy zdjęciu twojego przyjaciela, kolegi z pracy, jęcząc jego imię.

Jak się czujesz? To teraz pomyśl, że ona czuje się podobnie. Nie dotykasz jej, nie przytulasz, nie mówisz, że jest seksowna i piękna, za to ona znajduje te wszystkie zdjęcia kobiet na twoim pulpicie.

Czy wiesz, że jest coś takiego jak hedonistyczna adaptacja? Polega ona na tym, że wszystko cię w twoim życiu nudzi. Kiedy dostajesz nową pracę, samochód, wypłatę, znajdujesz idealną kobietę, z którą chcesz spędzić życie, to na początku wszystko jest niesamowite. Pewnego dnia zauważasz jednak, że już cię nie ekscytuje… Ostatecznie nudzisz się swoim partnerem, wszystkim, co masz. Dlatego właśnie każdego dnia musimy dbać o miłość. Musimy ćwiczyć wdzięczność za to, co mamy, a nie zastanawiać się nad tym, czego nie robimy. Musimy pracować nad naszym związkiem, żeby zbudować i zachować głęboko intymną relację. Dlatego tak ważna jest mega uczciwość także w seksie. Praktykujcie ją.

Twoja żona potrzebuje tego, by czuć się szanowana, bezpieczna, kochana, pożądana i seksowna. Kiedy to wszystko zaczynasz zaniedbywać, kiedy odrzucasz ją, kiedy nie reagujesz, gdy ona daje ci sygnał, że ma ochotę na seks, czuje, że oddalasz się do niej, że ona cię już nie kręci, że wybierasz coś innego, nie ją.

Rozmawiaj swobodnie ze swoją żoną o seksie. Znajome kobiety mówiły mi, że czekały przez cały związek na taką rozmowę, na rozmowę, która by je otworzyła, która dałaby im pewność siebie. Taka rozmowa może być wstępem do fantastycznego małżeńskiego życia seksualnego.

A może boisz się o tym mówić, tak jak ja. Może boisz się jej powiedzieć, bo obawiasz się odrzucenia lub oceny?

Być może masz jakieś wypaczone poczucie moralnego obowiązku ukrywania przed żoną niektórych z tych rzeczy, które czujesz?

Pomyśl, jak poprowadzić taką rozmowę. Jesteś jej to winien. Mów do niej. Odważnie. Możesz być zaskoczony tym, że ona chce dokładnie tego samego. Tylko tak dasz jej do zrozumienia, że jest pożądana, że chcesz z nią uprawiać seks.

Możesz być zaskoczony, gdy odkryjesz, że małe rzeczy, takie jak opaski na oczy, krawaty na rękach, muzyka, kostki lodu lub czekolada, dotyk w takim a nie innym miejscu budzi w was na nowo pożądanie i namiętność. Tylko musicie dać sobie przestrzeń, by to pokazać, by o tym powiedzieć.

Ta część życia może zniszczyć twoje małżeństwo, jeśli nie jesteś z nią szczera.

Ta część życia może uczynić twoje małżeństwo fantastycznym, jeśli będziesz szczery.

Bądź odważnym.

Nie jutro. Dzisiaj.


Stary, chcesz mieć dobry seks ze swoją żoną? To zacznij się w końcu starać, dla niej najbardziej seksowny się stajesz, gdy jej pomagasz. Gra wstępna trwa cały dzień

Sziti Mąż
Sziti Mąż
11 grudnia 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic

Chociaż oficjalnie się do tego nie przyznajesz, to jednak małżeństwo jest dla ciebie gwarantem stałego seksu. W końcu decydujesz się wziąć ślub z kobietą, która cię kręci, podnieca, z którą masz dobry seks.

I chociaż zastanawiasz się, czy wytrwasz tylko przy tej jednej kobiecie, to jednak decydujesz się na ten krok, w końcu nie będziesz musiał szukać okazji, zbytnio się starać, zapraszać na drinka czy do kina licząc, że wieczór zakończy się w łóżku. Dla ciebie małżeństwo to seks bez tych wszystkich zabiegów i podchodów dookoła.

Moja żona była niezwykle seksowna, pamiętam, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, jedyne o czym myślałem, to żeby znaleźć się jak najbliżej niej, a najlepiej to wyjść z nią, żeby już nikt na nią nie patrzył.

Trochę potrwało nim poszliśmy ze sobą do łóżka. Obojgu nam sprawiało frajdę budowanie napięcia, aż do czasu, kiedy jedyne o czym jesteś w stanie myśleć, to by zamknąć was w twoim mieszkaniu i kochać się całą noc, poznając jej ciało, obserwując, co jej sprawia przyjemność i sprawdzać, czy to naprawdę ona.

Seks jest w związku ważny, na początku myślisz, że właściwie najważniejszy, że nie ma nic ważniejszego od tego, żeby było wam razem dobrze w łóżku. Ona kocha się z tobą kochać, właściwie kiedy tylko ty masz ochotę na seks, ona też ma i to jest fantastyczne, prawda? To skarb mieć w końcu kobietę, dla której seks też jest ważny i która go lubi. Co to za bzdury, że w małżeństwie to ją często boli głowa i że wszystko, co dobre po ślubie się kończy. Nam było cudownie razem. W łóżku za każdym razem coraz lepiej, tak uważałem. Ty pewnie też tak myślisz, w końcu starasz się jak głupi, żeby ją tylko zaskoczyć, jeszcze bardziej podniecić, chcesz, żeby jak najczęściej patrzyła na ciebie z pożądaniem.

Seks z moją żoną był świetny. Braliśmy ślub nie mogąc się od siebie oderwać, byłem przekonany, że tak już zawsze będzie, że ona zawsze będzie chciała się ze mną kochać i że znalazłem kobietę, której inni mogą mi pozazdrościć, ja nigdy nie będę narzekał na brak seksu w małżeństwie i oglądał się na inne kobiety. Dzisiaj myślę, że każdy z nas, facetów, był o tym przekonany. W końcu nie bierze się ślubu, żeby mieć seks na boku, po co, skoro jesteś pewien, że znalazłeś kobietę swojego życia, z którą seks zawsze będzie wspaniały.

Tyle, że w końcu wszystko się chrzani. Ona zachodzi w ciąże, źle się czuje, jest zmęczona, mówi, że nie czuje się atrakcyjnie. To dla was nowa sytuacja, ale staracie się ją przezwyciężyć. W końcu jesteś wyrozumiały, prawda. A później dziecko przychodzi na świat, a ty czujesz, że poszedłeś w odstawkę. Patrzysz na piersi, które już nie są dla ciebie, tylko pełne mleka dla waszego dziecka, patrzysz na nią, która zasypia właściwie na siedząco, jest rozdrażniona, kiedy próbujesz się do niej zbliżyć. Ma ci za złe, że myślisz o seksie, kiedy ona marzy jedynie o tym, by przespać ciągiem kilka godzin. Jest wściekła, że nie rozumiesz, słyszysz, że myślisz tylko o sobie, że jesteś pieprzonym egoistą.

Bierzesz głęboki oddech i czekasz, aż jej minie. Nie zauważasz, że wszystko wokół się zmienia, że nie jesteście już tylko sami, nie widzisz, ile jej dochodzi obowiązków. Nie dla ciebie jest ważne, kiedy ona będzie miała w końcu ochotę na seks. Bo ty masz ciągle, nieustannie i ona POWINNA to zrozumieć.

Byłem dupkiem, który tak myślał. Byłem zły, że ona mnie nie chce, że mnie odrzuca, że przecież ja też mam swoje potrzeby i jak ona może o nich nie myśleć. Odgrażałem się, że znajdę sobie kochankę. Tak, byłem dupkiem, który w złości potrafił mówić takie rzeczy, szantażować ją, żeby tylko zmusić do seksu.

Seks stał się nudny. Miałem wrażenie, że ona dla świętego spokoju rozkłada nogi, po czym odwraca się na bok i zasypia. Niemal słyszałem jej oddech ulgi, że już po wszystkim i że w końcu może iść spać. I że przez kilka dni dam jej spokój. To poniżające dla faceta, upokarzające prosić się o seks. Byłem wściekły, gotowy wyjść z domu i zdradzić ją od razu. A niech zobaczy, że jak nie ona, to inna. Byłem samolubnym dupkiem, który tak właśnie myślał.

Nie słyszałem, kiedy ona prosiła o pomoc, kiedy mówiła:

„Zajmij się dziećmi wieczorem, żeby się wykąpały i zjadły kolację”.

„Weź dzieci na spacer w weekend, może na basen?”.

„Zrób zakupy”.

„Posprzątaj proszę łazienkę”.

Udawałem, że to nie do mnie. Przecież na basen możemy iść wszyscy razem, czemu ona nie może, kolację dzieciom też zrobi, a wykąpać? Co tam takiego jest do roboty. Zakupy? Przecież robię od czasu do czasu, poza tym, jak powie to też coś w domu zrobię, posprzątam. W końcu pracuję, też mam prawo być zmęczony, jak wracam do domu i dzieci na mnie wiszą, coś chcą, kłócą się…

Tak myślałem, ale oczekiwałem, że wieczorem moja żona, jak już dzieci pójdą spać, jedyne na co będzie miała ochotę, to na seks ze mną. Nie widziałem, że była zmęczona, że nie miała ode mnie żadnego wsparcia. Dzisiaj rozumiem, że byłem kolejną osobą, która w ciągu dnia czegoś od niej chciała. A ona miała już dość. Ile można być dla wszystkich.

Nie rozumiałem, chciałem jej przecież dać przyjemność, sprawić, by się zrelaksowała, odpoczęła. Ale ona się denerwowała, że nie chcę z nią porozmawiać, że wszystko jest na jej głowie, że cały dzień mnie nie ma, ona musi sobie sama radzić ze wszystkim, a ja na koniec jeszcze wymagam, żeby miała ochotę na seks.

Kompletnie tego nie kumałem. Myślałam, że robi mi na złość, że chce mnie wkurzyć, odegrać się, że nie zadzwoniłem, czy że zapomniałem o zebraniu w przedszkolu.

Oddalaliśmy się od siebie, ja sfrustrowany na maksa, że ona nie chce się ze mną kochać, a ona wściekła, że jej nie rozumiem. Próbowała mi wytłumaczyć, że jest zmęczona, że przez cały dzień wszystko jest na jej głowie, że liczy, że ją trochę odciążę, dam jej chwilę wytchnienia. Ja chciałem jej dać wytchnienie, wieczorem, jak wszyscy szli spać, a ona nie miała ochoty. To było błędne koło.

Ty też tak myślisz? Wkurzasz się, że ona nie chce się z tobą kochać, że zasypia na kanapie, że nie patrzy na ciebie już z takim pożądaniem jak kiedyś, a seks stał się jedynie małżeńskim obowiązkiem? Jest nudno, w kółko tak samo, to ty musisz ją zachęcić, ona sama z siebie nie wychodzi już z inicjatywą?

Myślisz, żeby ją zdradzić? Oglądasz się za innymi kobietami? Spoko, jak masz ochotę – idź w to, to najłatwiejsza droga do zniszczenia twojego małżeństwa. Jak seks jest dla ciebie najważniejszy, to faktycznie, po co z nią jesteś?

Ale powiem ci jedno – dla niej seks też jest ważny, nadal. Ale ona nie chce iść do łóżka z kimś, kto jej nie pomaga, kto nie daje jej przez cały dzień sygnałów, że jest obok, że ona może na ciebie liczyć. Stary – wbij sobie do łba, że gra wstępna trwa cały dzień. To ku*ewsko długo, ale powiem ci, że się opłaca trochę postarać. Od rana, kiedy tylko wstaniesz, pracujesz na to, czy będziesz mieć wieczorem fajny seks. Zrób jej kawę, dzieciom śniadanie, wyślij jej w ciągu dnia SMS-a z pytaniem, jak jej mija czas albo pisząc po prostu, że ją kochasz. Pomyśl o kolacji w domu, może w końcu nauczysz się przyrządzać te cholerne krewetki, które ona tak lubi?

Ona nie czeka na żadne świece, na romantyczną muzykę i budowanie atmosfery wieczorem. Ona chce, żebyś jej pomagał, chce, żebyś odebrał dzieci z przedszkola czy z zajęć po szkole, żeby ona nie musiała o tym myśleć, chce być ci wdzięczna za to, że pomyślałeś o obiedzie, że zrobiłeś zakupy, czy odkurzyłeś mieszkanie. Stary, właśnie to czyni cię w jej oczach męskim! To ją podnieca. Podnieca ją facet, na którego ona może liczyć. Który uczestniczy w ich wspólnym życiu, a nie jest kolejnym, który czeka, aż zostanie obsłużony. To jest dla niej seksowne! Tak, facet, który ubiera swoje dzieci, który tacha siaty z zakupami, który myje podłogę i robi jej kawę, jest tym, z którym ona wieczorem z przyjemnością pójdzie do łóżka!

Przestań grozić, że znajdziesz sobie kochankę. Tylko zadbaj o tę kobietę, którą masz obok siebie, a z którą seks może być najlepszy na świecie! Zacznij myśleć też głową, zauważ jej potrzeby na co dzień i postaraj się o nagrodę. Seks to nie jest coś, co ci się należy, tylko dlatego, że jesteś mężem i że chodzisz do pracy. Zrozum to w końcu, dupku. A może ona nie odejdzie od ciebie i nie zostaniesz sam, jak ja.