Odchodząc od niego bądź uczciwa wobec siebie, odpowiedz sobie szczerze na kilka pytań. Czy na pewno to najlepsza decyzja?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
31 lipca 2017
Fot. iStock/Neustockimages
 

To już pewne, decyzja zapadła. Odchodzę. O D C H O D Z Ę. Cedzisz w myślach, mówisz głośno, choć nadal w tobie mnóstwo wątpliwości, których usłyszeć nie chcesz. Bo jeśli je tylko do siebie dopuścisz, to wiesz, co się stanie, będzie tak jak zawsze – nagrozisz się, naobiecujesz, że teraz już naprawdę znikasz z jego życia i… nic się nie zmieni.

Dlaczego? Bo nie wiesz, czy na pewno tego chcesz, bo być może nie ufasz sobie i boisz się, że źle nazywasz uczucia, mało trafnie ponownie oceniasz sytuację. Odejść od kogoś po latach związku, to zawsze trudna decyzja, ona nigdy nie przychodzi łatwo, nigdy nie dzieje się tak, że budzisz się rano i masz 100% pewność, że właśnie dzisiaj, właśnie w tym dniu spakujesz się i wyjdziesz, porzucisz ostatnie lata swojego życia, przyznasz się do porażki i pogodzisz się ze stratą. Bo każde odejście to strata, strata marzeń, oczekiwań, wyobrażeń o tym, jak będzie wyglądać nasze życie za rok, za pięć lat, za dziesięć. To też porażka, bo choć najchętniej całą winą obarczyłabyś jego, to jeśli dojrzałaś do rozstania, wiesz, że to nieprawda, że wina leży gdzieś po środku, że tak naprawdę oboje prowadziliście ten związek tak, by stanął w miejscu, w którym jesteście dziś. A dziś już nie ma fajerwerków, już nie ma radości, zabawy, nie ma nawet łez i pretensji, jest obojętność, pogodzenie się z tym, że się nie udało, że nie daliście rady udźwignąć wspólnego życia, że rozczarowaliście się sobą nawzajem. To jest cholernie trudne.

A ty masz prawo mieć wątpliwości. Często od tej jednej decyzji nie ma odwrotu, zamykacie za sobą drzwi i koniec, przekreślacie wszystko to, co między wami było, a przecież nie było tylko źle…

Nim odejdziesz, nim zdecydujesz się na ten ostateczny krok, odpowiedz sobie na kilka pytań:

Czy zrobiłaś wszystko, żeby ratować ten związek?

Choć w pierwszy momencie możesz się oburzyć, powiedzieć, że zrobiłaś wszystko, że dlaczego to ty masz coś robić, a nie on się starać? Okej, zgadza się, ale to ty będziesz żyła dalej z poczuciem, że być może można było coś jeszcze zrobić, spróbować porozmawiać, iść na terapię albo zmienić terapeutę. Nie rozliczaj, ile on zrobił, myśl o sobie, bądź wobec siebie uczciwa. Jeśli masz poczucie, że nic więcej już nie możesz, że zrobiłaś absolutnie wszystko, wszystko, żeby ten związek uratować – odejdziesz bez poczucia winy, że być może gdzieś jakąś szansę przegapiłaś.

Jakie uczucia towarzyszą ci przy odejściu?

Nie ma co ukrywać, że decyzja o odejściu pada w afekcie. Kiedy jesteś zła, rozżalona, rozczarowana, kiedy przez niego płaczesz lub gdy jesteś tak wściekła, że trudno nad złością ci zapanować. Jest jedna rada: poczekaj. Prześpij się z tą decyzją jedną, może nawet kilka nocy. Zdradził cię, skrzywdził, flirtuje z innymi kobietami, a ty się właśnie o tym dowiedziałaś i od razu podjęłaś decyzję o zakończeniu związku? Nie odchodź pod wpływem emocji, działając kompulsywnie, choćby nie wiadomo, co się zdarzyło, choćby ci się wydawało, że w jednej minucie świat ci się zawalił, poczekaj. Złap oddech i pomyśl na spokojnie, co w tej sytuacji jest dla ciebie najlepsze.

Czego brakuje ci w tym związku?

Spójrz na wszystko, czego w swoim związku nie lubisz. Potrafisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czego ci brakuje? Czego nie wystarcza? Te pytania mogą cię wkurzać, ale odpowiedzi na nie pokażą ci, czy coś z deficytami możesz zrobić, czy są one pod twoją kontrolą. Jeśli nazwane problemy leżą tylko i wyłącznie po stronie twojego partnera, nie masz na nie wpływu. Jeśli on nie chce (w przeciwieństwie do ciebie) zmobilizować się do działania, do zmiany, do wyjścia naprzeciw twoich potrzeb, możesz wyjść, ale możesz też to zaakceptować – to co wybierzesz, będzie dla ciebie najlepsze.

Dlaczego tak naprawdę odchodzisz?

Czy wiesz, czemu odchodzisz? Czy kiedykolwiek odpowiedziałaś sobie szczerze na to pytanie? Każda ważna decyzja w twoim życiu musi być zgodna z tobą, z tym co czujesz, musi nieść spokój, a nie strach i ucisk w żołądku. Powodów odejścia mogą być dziesiątki, możesz odchodzić, żeby jemu zrobić na złość, by go skrzywdzić, dla dzieci, by pokazać światu, że można. I okej, ale jaki powód jest twój, dlaczego to robisz dla siebie? Znasz odpowiedź? Czy potrzebujesz jeszcze trochę czasu?

Wyobraź sobie siebie za pięć lat

Wierzę w takie wizualizacje, w wyobrażanie sobie, jak – gdy podejmę taką, a nie inną decyzję – będzie wyglądać moje życie za pięć lat. Czy będzie we mnie nadal żal i złość, czy może będą bardzo daleko od miejsca, w którym jestem dzisiaj? To bardzo ważne zobaczyć siebie za te kilka lat, przyjrzeć się uważnie swoim emocjom, planom, by świadomie wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje.

To nigdy nie jest łatwe. Znam kobiety, które odchodziły bardzo długo, znam takie, które odeszły pod wpływem chwili. Są te, które czasami żałują, że nie zawalczyły, że nie dostrzegły tego, co w ich związku było dobre, tylko skupiły się na brakach. Znam też te, które dzisiaj są szczęśliwe i uważają, że odejście było najlepszą decyzją w ich życiu. A ty? Stoisz przed taką decyzją? Warto przemyśleć ją w szczegółach, rozłożyć na czynniki pierwsze, by móc pójść dalej – albo samej, albo walcząc o to, co może jeszcze wami się tli


12 rzeczy, które tracisz próbując zadowolić wszystkich wokół

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 sierpnia 2017
12 rzeczy, które tracisz próbując zadowolić wszystkich wokół
Fot. iStock / Tharakorn
 

Masz czasem wrażenie, że to całe bycie miłym dla innych zaczyna cię zjadać? Że każdy napotkany człowiek próbuje wyssać z ciebie, jak najwięcej się da? Być może wina jest i po twojej stronie. Jeśli skupiasz całe swoje życie wokół innych, ci chętnie z tego skorzystają. A ty?

A ty stracisz więcej, niż możesz się spodziewać próbując zadowolić innych ludzi.

Znasz takich ludzi, którzy nie potrafią znieść myśli o nieprzychylności drugiego człowieka? Potrafią postawić w stan gotowości cały świat, wylać siódme poty i oddać wszystko, byleby tylko poczuć się lubianym. Zdarzają się wszędzie. Czasem sami nimi jesteśmy – na chwilę lub na dłużej.

Bywa, że przez tych parę chwil rozpaczliwej walki o uznanie czy akceptację w nowej grupie, tracimy więcej niż przez całe dotychczasowe życie. Cierpimy, bo w takim życiu dla innych nie ma już miejsca na życie dla nas. Nasze życie. Prawdziwe.

Z wartościami, które są dla nas ważne. Z ulubionym deserem, filmem w kinie i pomysłami na zebraniu w pracy. Z porażkami i świadomością, że są na tym świecie osoby, które nigdy nas nie polubią i nie muszą. Gorzej, gdy z tych wszystkich rzeczy, nieświadomie rezygnujemy na bardzo długi czas, na zawsze. Gdy całe swoje życie podporządkowujemy innym.

Wtedy tracimy znacznie więcej niż „charakter”.

12 rzeczy, które tracisz próbując zadowolić wszystkich wokół

Tracisz niezależność

Jesteś celem manipulacji i będziesz tak długo, jak długo nadmiernie będziesz próbował zdobyć sympatię całego otaczającego świata. Kogoś, komu bardzo zależy, bardzo łatwo jest zmanipulować. Wystarczy tylko odpowiednia marchewka

Tracisz spokój

Trudno ci się zdystansować i z ochotą bierzesz na siebie odpowiedzialność za cudze emocje. To nie działa. Odpowiedzialność za cudze zachowanie i uczucie nie może być twoja. To niszczy.

Tracisz siebie

Zawsze twoje potrzeby i przyjemności lądują na szarym końcu. Przedkładasz potrzeby innych nas swoje. Zawsze.

Tracisz energię

Kto by jej  nie stracił, robiąc tyle nadprogramowych rzeczy.

Tracisz swoje wartości

Tak wiele cudzych wartości i priorytetów już wrzuciłeś sobie na plecy, że czasami na twoje już nie starcza czasu, siły, chęci. Właściwie trudno ci bez zastanowienia odpowiedzieć co jest najważniejsze DLA CIEBIE, a nie wszystkich wokół.

Tracisz czas

Bo ciągle biegasz z listą zadań do wykonania. Dlaczego? W końcu, zawsze jest coś, co musisz DLA KOGOŚ zrobić…

Tracisz wolność

Masz ciągłe poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Za innych, ich sukcesy i porażki.

Tracisz asertywność

Przecież, jak mógłbyś odmówić, szczególnie, gdy ktoś przeżywa trudny lub ważny moment w swoim życiu.

Tracisz stanowczość

Zaczynasz za wszystko przepraszać, tak jest bezpieczniej i łatwiej zjednać sobie ludzi. Ciągle zastanawiasz się, czy niechcący kogoś nie uraziłeś.

Tracisz pewność siebie

Ciągle zbyt surowo się oceniasz, wciąż czegoś od siebie wymagasz. nie dla siebie, dla innych. Przecież wiesz, że gdybyś się postarał, mógłbyś dać z siebie jeszcze więcej.

Tracisz radość

Gdzieś głęboko czujesz żal, czujesz się wykorzystany przez życie. Dajesz i dajesz, hojnie, bez pytań i zastanowienia – a jednak w zamian nic do ciebie nie przychodzi.

Tracisz motywację do własnego rozwoju

Bo to kim TY jesteś, przestaje być priorytetem. TY możesz zaczekać, na „swój czas”.

Tracisz…

… i będziesz tracić coraz więcej. Ten wyścig o uznanie innych, nie ma swojej mety. 

Czasem najtrudniej zauważyć, że żyjesz już dla innych, nie dla siebie. Dobro zawsze wraca, ale dotyczy to też dobra, które czynisz dla samego siebie. Nie próbuj zadowolić wszystkich wokół, nie ma to najmniejszego sensu. I tak, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony.

Jeśli czujesz, że twoje życie zmierza w takim kierunku i mógłbyś się podpisać pod tymi stratami, uważaj. Każdego dnia coraz mniej miejsca zostawiasz dla siebie, jesteś jak kameleon, który musi dopasować się do otoczenia. A przecież w życiu nie o to chodzi. Od dziś zacznij szukać siebie.


Ile razy w tygodniu powinnyśmy uprawiać seks, żeby zachować młodość?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
31 lipca 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic

Seks jest ważną sferą w życiu dorosłego człowieka. Nie tylko buduje bliską relację z drugą osobą, lecz także przynosi wiele korzyści fizycznych i emocjonalnych. Podczas stosunku wydzielane są hormony szczęścia, które wpływają na nasze samopoczucie oraz łagodzą ból. Poza tym dochodzi do m.in. oczyszczenia organizmu – szybszy oddech wentyluje płuca, co powoduje zwiększenie przepływu krwi, a ten stymuluje nerki do filtracji toksycznych produktów przemiany materii. I co najważniejsze dla nas, kobiet – seks odmładza!

Według badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego wystarczy uprawiać seks raz w tygodniu, żeby zachować młody wygląd. Regularne stosunki wpływają na stan telomerów oraz pobudzają do pracy układ odpornościowy i wprowadzają kobietę w błogi nastrój, co sprzyja zachowaniu młodości.

Naukowcy wysnuli takie wnioski na podstawie badań, w których postanowili sprawdzić, czy seks ma wpływ na DNA kobiet. Zaprosili 129 pań, które od lat są w związkach. Badanie składało się z dwóch etapów. Najpierw uczestniczki zostały zapytane o stan zdrowia, samopoczucie i życie seksualne. Następnie pobrano od nich krew.

Fot. iStock

Fot. iStock

Okazało się, że panie, które uprawiały seks minimum raz w tygodniu miały dłuższe telomery, nazywane „markerami wieku biologicznego”. Ich kurczenie się oznacza, że się starzejemy. Dlatego wyniki badań są świetną informacją dla kobiet, które chcą zachować młodość na dłużej.

Uprawiaj seks na zdrowie!

Nie tylko będziesz szczęśliwsza, pewniejsza siebie i zdrowsza. Dlatego już więcej nie wykręcaj się bólem głowy. Czerp radość z seksu, a szybko zauważysz pozytywne zmiany w swoim życiu i wyglądzie.

Źródło: focus, dailymail


Zobacz także

Każdy ma swój niewysłany list. „Miłość to dziwna rzecz, mój ukochany Eks Mężu”

Związek to nie tylko seks

365 dni bez seksu. Kto da więcej?

Idealna pora dnia na picie kawy? Naukowcy podpowiadają, kiedy kawa daje nam największe korzyści