Czy z nami – kobietami, naprawdę tak trudno wytrzymać? Fajna żona ma kilka własnych zasad

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
24 listopada 2017
Fot. iStock / KristinaJovanovic
Fot. iStock / KristinaJovanovic
 

Wieczór, SMS: „Jesteś w domu?”. No jestem, „wpadaj” – odpisuję. Przyjaciółka, jak o 20-tej pyta czy mam dla niej czas, to znaczy, że coś się dzieje.

– Mam dość – zaczyna od progu. – Mam dość, wyprowadzę się, przysięgam, zostawię go, niech sobie sam gacie pierze – mówi. – Ej, ale on robi pranie u was w domu – przypominam jej. – Przestań, wiesz o co mi chodzi, te gacie to metafora naszego życia. Nie pytając otwieram wino czekając aż ochłonie.

Obraził się, jak ona wspomniała, że prania nie powiesił, chociaż był w domu szybciej. I mleka nie schował rano, znowu jest do wyrzucenia. – Jeny, czy naprawdę wszystko muszę mu pokazywać palcem! – ciągnęła. – Czy on nie może się domyślić, zobaczyć czegoś więcej poza czubkiem własnego nosa!

Są fajnym małżeństwem, serio, choć jak widać czasem wybuchowym. Ona się wkurza, on jej mówi, że z nią się żyć nie da, a po kilku godzinach, a najczęściej po nocy, znowu jest okej, do kolejnego razu. Kiedy to ona na przykład strzeli focha, że jej do kina nie zabrał, choć wiedział, że akurat ten film chciała zobaczyć. Do kina w efekcie idzie ze mną, więc zawsze trochę się nasłucham.

– Ej, a nie myślisz czasami, że to jednak trochę przez nas? – spytałam idąc po drugą butelkę wina. – Co przez nas? – zdumiona. – No że czasami przez nas oni są tacy nie do wytrzymania?

Usłyszałam, że ja to chyba na łeb upadłam, że przecież piorę, gotuję, sprzątam, pracuję, jak mogę coś robić nie tak, a jak już na coś siły nie mam, to on powinien to zrozumieć. I się postarać. – Ale nie stara się? – nie daję za wygraną. – Oj stara, ale mógłby zawsze więcej, no nie. No tak. W sumie mógłby.

Jakoś się uwzięłam tej myśli. – Słuchaj, czy my – kobiety, naprawdę jesteśmy takie straszne? – spytałam moje męża myśląc: „O rety stąpasz po kruchym lodzie…”.

– Że co?

– No wiesz, że ciężko z nami wytrzymać.

– A ty co znowu?

– Co ja znowu, co ja znowu. Normalnie pytam, bo mnie to ciekawi. Może też masz mnie dosyć, tylko tego nie mówisz.

– Jak gadasz takie bzdury, to mam cię dosyć.

Dobra, głęboki oddech, trzy, dwa jeden.

– Oj wiesz, o co mi chodzi.

Jasne, że wiedział, tylko uwielbia (a ja nienawidzę), jak się ze mną droczy.

– Chcesz kawę na ławę.

– No tak.

No to dostałam… Usłyszałam, na co narzekają faceci, co my byśmy mogły zrobić, a nie tylko zwalać winę na nich i mówić, że jak coś się wali, to tylko przez nich. I gdyby zebrać to wszystko razem, to powstaje nam kilka zasad dla fajnej żony, może warto wziąć je sobie do serca i trochę zerknąć na siebie.

Nie krytykuj

To jeden z naszych grzechów głównych. Krytykujemy jego metody wychowawcze, to jak się ubrał, jak zaproponował spędzenie wieczoru.

„Też wymyśliłeś z tymi dziećmi, ciekawe, kto teraz będzie musiał tego pilnować”.

„Serio – w tym wychodzisz? Nie masz jakieś innej koszuli?”.

„Daj mi spokój z filmem, padam na twarz, a jeszcze muszę nogi ogolić”.

Faceci mówią, że wiele zdań w podobnym tonie potrafmy z siebie wyrzucić każdego dnia. Nic nam się nie podoba i dziką satysfakcją o tym mówimy.

Nie podcinaj skrzydeł

„No tak, jasne, dzięki ci za to śniadanie, jak i tak muszę cały ten syf posprzątać” – nie dziw się, że on później śniadania już ci nie zrobi. Albo nie powiesi prania, jeśli czepiasz się, że spodnie nie wiszą ze spodniami, a koszulki z koszulkami. Za „Ale to inaczej będzie schło?” – można zostać zamordowanym przez kobietę wzrokiem.

Nie każ się domyślać

Podobno faceci uważają, że mamy to we krwi, bo nijak tego wyplewić się nie da. „Już tej zmywarki to opróżnić nie mogłeś” – mielisz w zębach rzucając talerzami i wściekając się, że on się nie domyślił. „Ja nawet nie wiedziałem, że ona jest pełna” – czasami próbują się bronić. „Nie mogłeś się domyślić i zajrzeć?”. Tja, i koniec rozmowy, foch na trzy dni, żeby popamiętał, że nie ma co się nawet odzywać.

Mów wprost

„Wypakuj zmywarkę” – taki SMS by wystarczył podobno. Faceci tłumaczą, że oni nie mają tylko szufladek w głowie otwartych. Musi być jasno i na temat. Nie potrafią jednocześnie gotować obiadu, rozmawiać przez telefon i jeszcze wysłać maila (ależ mi trudność, prawda?). Ale cóż, możemy się na to wkurzać, obśmiewać, ale tego nie zmienimy. Podobno lepiej powiedzieć: „Nie mam dzisiaj ochoty na seks” niż udawać, że jest nam dobrze. Mów wprost, mów wprost, mów wprost. Dobrze by było, gdybyśmy wyryły to sobie w głowie.

Pochwal

Dreszczy dostaję na to „pochwal”, ale kurczę może faktycznie coś w tym jest. Obrywają ci faceci od nas, cały czas są nie tacy jak być powinni, cały czas gdzieś zawodzą, coś zawalają. A jak zrobią coś ekstra, to liczą nagle na pochwały. Kurde. Ale podobno, jeśli powiemy: „Dzięki, że pamiętałeś”, „Super, że to zrobiłeś” – to im chce cię więcej takich rzeczy robić, muszą tylko wiedzieć, że zmierzają w dobrym kierunku. Eh, może by tak spróbować?

Przejmij stery

„Bo wy to tylko czekacie, aż my coś zrobimy”. No kurde, czekamy. „A nie możecie same wyjść z inicjatywą, czegoś zaproponować?”. Chcesz iść do kina – kup dla siebie i dla niego bilety i napisz SMS-a, że wychodzicie. Podobno następnym razem, on wyjdzie z inicjatywą. Chcesz, żeby cię więcej przytulał – sama zacznij się przytulać do niego. I tak dalej. Oni też czekają na nasze propozycje, na pokazanie im, że chcemy coś wspólnie zrobić, że nam na nich zależy, a nie tylko na dzieciach, praniu, sprzątaniu i gotowaniu.

Wspieraj

Faceci potrzebują wsparcia – to usłyszałam. Oni wcale nie są tacy pewni siebie, jakby się nam wydawało, są też bardziej wrażliwi, niż pokazują na zewnątrz i też się boją. Oni tego nie mówią, a my nie mamy zielonego pojęcia, może dlatego czasami dajemy sobie używanie podważając ich kompetencje, umiejętności, ironizując na temat ich możliwości. Kurczę… fakt, bywamy okrutne, a nie wspierające.

Hmm, nie jest łatwo przyjąć krytykę, ale jeśli chcemy mieć fajny związek, to trzeba też popracować nad sobą, siebie, a nie innych chcieć zmienić. Od znajomego psychologa usłyszałam kiedyś: „Wiesz, jaki jest największy komplement dla faceta? Powiedzieć mu: Jestem z ciebie dumna”. Więc mówmy im, że jesteśmy dumne z tego, kim są i ile dla nas znaczą. W końcu – to przecież nic nie kosztuje, a można wiele zyskać. 😉


Nie ma większej samotności niż związek z kimś, kto nie traktuje cię tak, jak na to zasługujesz. Dajcie spokój singielkom

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 listopada 2017
Fot. iStock/Martin Dimitrov
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

„Nie zadzieraj nosa, bo nigdy nikogo nie znajdziesz”. „Nie bądź taka dumna”. Słyszałyście to kiedyś? Zawsze zastanawiało mnie jak łatwo definiuje się naszą wartość w zależności od tego czy jesteśmy w związku, czy nie. I jak łatwo rezygnujemy z siebie, ze swoich marzeń i dążeń, kiedy już „mamy” związek. Skąd ten błąd? I dlaczego częściej dotyczy nas, kobiet?

List „singielki”

Może to prawda, że nasze pokolenie, pokolenie trzydziestolaktów ma obsesję na punkcie wszystkiego, co można mieć szybko i łatwo. Wydaje nam się, że miłość też można zdobyć szybko i łatwo. Nazwij mnie „nudną”, staroświecką,  ale ja nie chcę miłości krótkoterminowo, nie chcę związku „tymczasowo”.

Nie chcę gierek i płytkich rozmów. Nie chcę ekscytujących poranków, jeśli następny dzień przyniesie ból. Nie chcę być w związku z kimś tylko dlatego, że jest to wygodne.

Wolę być sama przez długi czas, niż poświęcić siebie na tyle,  być z kimś, kto nie podziela tych samych wartości, co ja. Dobrze sobie radzę bez mężczyzny „u boku”.

Nie mam nic przeciwko jedzeniu w pojedynkę, przy stole dla dwojga. Nie mam nic przeciwko temu, że nie dostaję czekoladek w Walentynki.

Miłość jest czymś więcej niż to, co materialne, miłość widzi ponad to, co może zaoferować ci druga osoba. Miłość nie jest wymyślnymi randkami i uroczymi zdjęciami z podróży, które umieszczasz na Instagramie. Miłość to nie pierścionek z brylantem. To o wiele więcej.

Przez długi czas mówiono mi, że moje standardy są zbyt wysokie, że nigdy nie znajdę nikogo, jeśli nie „spuszczę z tonu”.

Czy nie chcesz się zakochać?” Słyszałam to tyle razy, że straciłam już rachubę. Oczywiście, że tak – chcę się zakochać. Miłość jest piękna, ale jeśli oznacza utratę samego siebie w pogoni za partnerem, to ja dziękuję.

Nie ma większej samotności niż ta, kiedy tkwisz uwięziona w związku z osobą, która nie która traktuje cię tak, jak na to zasługujesz.

Chcę być zakochana w kimś, kogo mogę nazwać miłością na całe życie. Chcę miłości, która zostanie ze mną, gdy będę trudna do zniesienia i gdy będę słaba i niezdolna do działania; miłości, która poprze moje marzenia i miłości, która nie zmieni się z dnia na dzień. Wbrew wszystkiemu.

Nie mów mi, że „nigdy nie znajdę”, bo zadzieram nosa. Miłość mnie znajdzie, bo jestem sobą.


Szacunek to podstawa. Jak sprawdzić, czy nie brakuje go w twoim związku?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
24 listopada 2017
Fot. iStock/gilaxia
Fot. iStock/gilaxia
 

Udane związki są jak budynki. Możesz je budować tak, jak tylko sobie wymarzysz, ważne jednak, żeby zawsze stały na mocnych fundamentach. Te stworzysz z mieszaniny dwóch składników: miłości i szacunku. Chociaż wydaje się, że zarówno miłość, jak i szacunek są bezwarunkowe, jedno i drugie trzeba pielęgnować. Gdy któregoś z tych czynników zabraknie lub wykruszy się, budowla runie. Możesz w prosty sposób sprawdzić, czy twój partner darzy cię szacunkiem. Uważaj, ponieważ nagle możesz się zorientować, że to jednak po twojej stronie leży problem…

Sygnały świadczące o tym, że twój partner darzy cię szacunkiem:

Bezgranicznie ci ufa

On trzyma się zasad, które wspólnie ustaliliście i wierzy, że ty także. Nie ma potrzeby, że kontrolował, z kim się spotykasz i co robisz. Oczywiście chce poznać twoich znajomych i interesuje się twoim życiem, ale nie ma to nic wspólnego z kontrolą, uzależnieniem od siebie i zakazami. Jeśli natomiast twój facet zacznie nagle bardzo ingerować w twoją przestrzeń, zastanów się, czy to aby nie pierwsza, czerwona flaga.

Rozumie, co znaczy „nie”

Partner, który szanuje swoją partnerkę, nie tylko wie, czego ona nie lubi, ale także liczy się z tym. Jeżeli łaskotki cię wkurzają, nie będzie cię łaskotał. Jeżeli nie masz ochoty na kino w sobotę, nie będzie naciskał. To samo dotyczy chociażby seksu. Szanuje twoje wybory, preferencje i upodobania, dlatego nie będzie wywierał na tobie presji. Właśnie dzięki temu jesteście ze sobą szczęśliwi.

Niczego nie ukrywa

Nie chodzi tylko to, że nie oszukuje, nie zdradza i nie kłamie. Czasem partnerzy boją się przekazać drugiej osobie jakąś złą wiadomość. Wydaje im się, że robią w ten sposób dobrze, ponieważ nie chcą wzbudzić niepokoju. Szczerość w związku to podstawa. Jeśli twój partner nie boi się mówić o problemach czy własnych niepowodzeniach, oznacza to, że ufa ci i jest pewny waszej relacji. Nie boi się odtrącenia, wie, że razem ze wszystkim sobie poradzicie. To też znak, że szanuje cię i traktuje bardzo poważnie.

Jest dumny z twoich osiągnięć

Wie, jakie są twoje plany i marzenia. Zależy mu, żebyś je realizowała i osiągała sukcesy. Dopinguje, wspiera i szanuje decyzje, które podejmujesz. Nawet, jeśli nie do końca się z nimi zgadza. Gdy uda ci się zdobyć to, czego pragniesz, będzie pękał z dumy. Nie zdziw się, jeśli zacznie chwalić cię w gronie rodziny i znajomych.

Nie zawodzi cię

Jeżeli wiecznie spóźnia się na spotkania lub nie oddzwania, raczej nie zależy mu na tobie. Facet, który szanuje swoją kobietę, zrobi wszystko, żeby jej nie zawieść. Spotkanie czy rozmowa z nią nie jest więc smutnym obowiązkiem, a prawdziwą przyjemnością.

Słucha cię

Jasne, nie zawsze musicie się zgadzać. Ważne jednak, żebyście zawsze uważnie słuchali tego, co ma do powiedzenia druga osoba. Właśnie to wyróżnia związki, w których króluje szacunek. Dobry partner słucha i czeka aż skończysz. Ale nie tylko po to, żeby zaraz wygłosić swoją tyradę. Zawsze odnosi się do tego, co mówiłaś.

Zawsze gra fair

W każdym związku raz na jakiś czas wybuchają kłótnie. Nie zawsze są one złe, czasem pozwalają wzmocnić relację i pójść do przodu. Nie chodzi więc o to, czy w ogóle zdarza wam się walczyć ze sobą, ale JAK to robicie. Pełen szacunku partner będzie walczył uczciwie, bez ciosów poniżej pasa, bez obraźliwych wyzwisk i zdecydowanie bez przemocy fizycznej. Będzie usiłował wysłuchać twojej argumentacji i racjonalnie zareagować – to duży znak szacunku. Łatwiej przecież iść na całość i walić na oślep.

Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż świadomość, że twój partner cię kocha i szanuje. Jednak szacunek może czasem być trudniejszy do wypracowania niż miłość – może być również ważniejszy. Miłość bez szacunku przeradza się w egoistyczną relację, która nigdy nie potrwa długo i na pewno skończy się łzami.

A teraz zastanów się, czy ty okazujesz swojemu partnerowi szacunek w podobny sposób. Jeśli nie, czas na rachunek sumienia.

Może masz wątpliwości, czy twój partner nie szanuje cię tak bardzo, jak na to zasługujesz? Być może twój związek nie ma racji bytu albo wystarczy nad nim popracować. Oczywiście, jak w przypadku każdego partnerstwa, szacunek powinien zawsze płynąć w obie strony. Zacznij od poszanowania swojego partnera i wkrótce zobaczysz, że to samo wróci do ciebie. To z pewnością sprawi, że twoje relacje będą o wiele szczęśliwsze.

Źródło: Power of Positivity


Zobacz także

Fot. iStock / ballero

20 pytań, które pozwolą ci pogłębić relację z ukochaną osobą

Fot. iStock / gilaxia

Pierwsza randka. Zamień stres na dobrą zabawę w trzech krokach

Fot. iStock / simonkr

Miłość znajduje nas, kiedy wracamy późnym wieczorem. A twoje serce zawsze wróci do miejsca, w którym biło najmocniej