Najbardziej toksyczny mechanizm obronny w twoim związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 lipca 2018
Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody
Fot. iStock/ Izabela Habur
 

Czy jeśli jesteś zły na najważniejszą osobę w twoim życiu i nie potrafisz się wyciszyć, wychodzisz z domu i kierujesz swoje negatywne emocje na jakiś bezpieczniejszy cel, na przykład mały kamień, który kopniesz w dal?  To znaczy, że stosujesz mechanizm obronny. Ale uważaj, są takie mechanizmy, które mogą obrócić się przeciw tobie.

Szczególnie niebezpieczny mechanizm obronny to projekcje, w których przypisujesz swoje własne lęki i niepokoje innej osobie. Wtedy stajesz się, naturalnie, zirytowany tą osobą za te same emocje i myśli, które odrzucasz w sobie samym. Nowe badania nad społeczną percepcją pokazują, że projekcja może zmienić empatię w nieczuły brak zainteresowania, w momencie, gdy twój partner popada w kłopoty i potrzebuje twojego wsparcia.  Mówią także o tym, co dzieje się, gdy twój własny stosunek do stresu sprawia, że ​​czujesz się niekomfortowo wobec bliskiej osoby, która wyraźnie cierpi z powodu stresu.

Jak to działa? Jeśli wierzysz, że stres jest dobry, uznasz  cierpienie partnera za głupawe narzekanie. Jeśli traktujesz stres jako nieznośny cieżar, poczujesz, że twój przepracowany partner powinien znaleźć inną pracę lub przynajmniej trzymać się z dala od zadań związanych z pracą w godzinach wieczornych i w weekend.

Aby pokonać projekcję, spróbuj przypomnieć sobie, kiedy ostatnio czułeś się tak, jak uważasz, że twój partner czuje się teraz. Być może twój partner wydaje się zbyt wrażliwy na niefortunne sarkastyczne dowcipy waszego wspólnego znajomego. Jeśli masz skłonność do cynicznego podejścia, wrażliwość twojego partnera może wydawać ci się zbyt skrajna. Spróbuj przypomnieć sobie, kiedy byłeś celem podobnych komentarzy . To może pozwolić ci zobaczyć świat oczami partnera. Ćwiczenie to może również pomóc ci zrozumieć, że nie jesteś tak odporny, jak ci się wydawało.


Na podstawie: psychologytoday.com

 


10 wskazówek, jak uleczyć złamane serce

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 lipca 2018
Fot. iStock
 

Ktoś kiedyś powiedział, że zakochiwanie się jest niezwykle proste, ale zerwanie z miłością okrutne, zwłaszcza, gdy to ty chciałaś, by ten związek przetrwał.

Złamane serce boli, masz poczucie, że rozsypujesz się na tysiące kawałków, których nigdy nie pozbierasz. Nie ma szybkiej drogi, która pomoże ci ulżyć w bólu, jednak ból, który pochodzi od głębokiej miłości, nie może cię przed nią powstrzymać, to on sprawi, że kolejna będzie bardziej dojrzała.

Tylko nim zaczniesz na nowo kochać, musisz wyjść ze swojego cierpienia, skleić na nowo swoje serce i powoli ruszyć naprzód.

Przejdź przez ten ból, a nie wokół niego

Zdaję sobie sprawę, że najtrudniejszym zadaniem jest zatrzymać się i zdać sobie sprawę, jak bardzo czujesz się zraniona. Ale właśnie to musisz zrobić, ponieważ żaden skrót nie jest pozbawiony przeszkód. Oto prosty fakt: musisz poczuć smutek i ból, aby pójść dalej. Przejdź przez to. Nie dookoła. Mierząc się z bólem stajesz się silniejsza, gotowa stawić czoło problemom. Ból wzmacnia, nie uciekaj przed nim, bo i tak cię dogoni.

Odłącz się i ciesz się wolnością

Budda nauczał, że przywiązanie prowadzi do cierpienia. Więc najbardziej bezpośrednią ścieżką do szczęścia i pokoju jest odłączenie. Jest taka historia o starym ogrodniku, który szukał rady u mnicha. „Wielki mnichu, pozwól, że zapytam: jak mogę osiągnąć wyzwolenie?”. Wielki mnich spytał: „A kto cię związał?”, na co ogrodnik odpowiedział: „Nikt mnie nie związał”. „Więc dlaczego szukasz wyzwolenia?” – odpowiedział.

Jedną z najbardziej wyzwolonych myśli, jest: „nie potrzebuję nikogo ani niczego, co by mnie uszczęśliwiło”, bo dociera do ciebie, że twoje szczęście zależy tylko od ciebie. I choć masz złamane serce, wyjdziesz z tego, po raz kolejny. Wypełnisz pustkę, którą dzisiaj czujesz, fantastycznymi rzeczami. Tylko pozwól sobie na to.

Skup się na swoich mocnych stronach

Choć dzisiaj czujesz się pokonana i bezwartościowa, spróbuj pomyśleć o tym, w czym jesteś dobra, mocna, w jakich sytuacjach się sprawdzasz. Można na ciebie liczyć? Jesteś dobrą przyjaciółką? Świetnym organizatorem? Pracownikiem? Myśl o sobie w tych pozytywnych kategoriach, każdego ranka stając przed lustrem powtarzaj sobie listę rzeczy, które świadczą o twojej niepowtarzalności.

Pozwól sobie fantazjować

Smutek nie byłby naturalnym procesem, gdyby zabrakło w nim tęsknoty. Nie zarzekaj się, że już o nigdy nie będziesz o nim myśleć, że wyrzucasz go z głowy. Daj sobie czas, bo takie podejście może pogorszyć sytuację. W słynnym studium psychologicznym z lat 80. grupa badanych miała myśleć o czymkolwiek, byleby nie o białym niedźwiedziu. Zgadnij, o czym wszyscy pomyśleli? Podobnie jest teraz z tobą.

Pomóż komuś innemu

Kiedy zwracasz uwagę na inną osobę – szczególnie na kogoś, kto zmaga się z tym samym rodzajem bólu – zapominasz o sobie na chwilę. Pomagając komuś innemu poczujesz się lepiej.

Śmiej się. I płacz

Śmiech leczy nas na wielu poziomach, podobnie także płacze. Myślisz, że to tylko zbieg okoliczności, że zawsze czujesz się lepiej, kiedy się wypłaczesz? Istnieje wiele fizjologicznych przyczyn, które nadają łzom uzdrawiającą moc. Łzy emocjonalne (w porównaniu ze łzami podrażnienia, np. gdy kroi się cebulę) zawierają toksyczne biochemiczne produkty uboczne, które płacz usuwa z naszego organizmu i łagodzi przez to stres emocjonalny. Więc idź, chwyć pudełko z chusteczkami i płacz całe popołudnie.

Zrób dobrą i złą listę

Zastanów się, jakie rzeczy sprawiają ci jeszcze większy ból. Może to zaglądanie na jego Facebooka czy Instagrama? Kontakt z jego kolegami, byleby tylko uzyskać jakieś informacje? Spisz to wszystko, a po drugiej stronie umieść to, co sprawia, że się uśmiechasz, że zapominasz o swoim bólu, a twoje serce zaczyna bić swoim rytmem. To może wydać się głupie, ale taka lista jest naprawdę bardzo przydatna, kiedy widzisz ją przed oczami, pewnych rzeczy po prostu nie zrobisz i zaczniesz żyć na nowo.

Wymęcz smutek

I to dosłownie – bieganie, pływanie czy chodzenie na kick-boxing – da ci natychmiastową ulgę. Na poziomie fizjologicznym – ponieważ sport zwiększa aktywność serotoniny i stymulują chemię mózgu, która sprzyja rozwojowi komórek nerwowych. Ale także na poziomie emocjonalnym – ponieważ przejmujesz kontrolę i stajesz się mistrzem swojego umysłu i ciała. Dodatkowo możesz wyobrazić sobie faceta, który jest odpowiedzialny za twój ból i kopnąć go w twarz. Lepiej?

Stwórz nowy świat

Stwórz swój własny bezpieczny świat – pełen nowych przyjaciół, którzy nie rozpoznają go w tłumie i nie będą wiedzieć, jak przeliterować jego imię. Skorzystaj z okazji, aby spróbować czegoś nowego – nurkowaniu, rysunku, wspinaczki, by zaprogramować, swój umysł na nowy początek… bez niego.

Znajdź nadzieję

W jakimś filmie (nie pamiętam teraz tytułu) usłyszałam, że istnieje jedna silniejsza emocja niż strach, jest to przebaczenie. Jednak przebaczenie wymaga nadziei: musimy wierzyć, że istnieje lepsze miejsce, że bolesna pustka, której doświadczasz, nie będzie z tobą na zawsze, że któregoś dnia będziesz podekscytowana robieniem kawy lub wyjściem do kina z przyjaciółmi. Nadzieja jest wiarą, że smutek może odejść, że jeśli spróbujesz przejść przez to piekło, twój uśmiech nie zawsze będzie wymuszony. Dlatego, by przejść i wyjść poza swój strach, musisz znaleźć nadzieję.

I pamiętaj, aby znowu kochać…

Kiedy nasze serca są posiniaczone i pęknięte na pół mamy dwie możliwości: możemy zamknąć serce, by nikt nie mógł się do niego dostać albo możemy znowu kochać. Głęboko, tak samo intensywnie jak wcześniej. I odejdą od ciebie. Ból odrzucenia i nieobecności, jeśli tylko mu na to pozwolisz, wzmocni cię. I znowu będziesz mogła kochać głęboko bardziej dojrzałą i świadomą miłością. Tego z całego serca ci życzę.


źródło: Psychocentral

 


Kuchenne historie… Nadal przyjmujemy role, tylko inaczej je nazywamy

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
19 lipca 2018
Fot. Materiały prasowe

Lagom znaczy nie za dużo, nie za mało. Szwedzka filozofia wkradła się niepostrzeżenie w nasze kuchnie i styl życia, choć jej korzenie moglibyśmy dziś uznać za uprzedmiotowienie kobiet. Współczesne kuchenne historie to opowieść o rolach gospodyń domowych i wyzwaniach, które przed sobą stawiamy.

Era przed Ikeą

W 2003 roku Bent Hamer w „Historiach Kuchennych” pokazał badania szwedzkich ekspertów nad zwyczajami i zachowaniem samotnych mężczyzn w kuchni. Film komediowy, którego przesłaniem jest dążenie do uniknięcia zaszufladkowania i podporządkowania się regułom, nawiązuje do realnych wydarzeń z połowy lat 40. Wtedy właśnie szwedzki Instytut Badań Domowych przeprowadził studia nad kuchnią jako miejscem pracy kobiet. Naukowcy obserwowali nawyki i pracę skandynawskich gospodyń, aby wyciągnąć wnioski i zaprojektować jak najlepsze, tzn. bardziej efektywne i zoptymalizowane wykonywanie obowiązków domowych. Co ciekawe, kilka lat później powstała Ikea, której flagowym produktem są… idealnie zaprojektowane kuchnie.

Modus Operandi współczesnej gospodyni

Od momentu, kiedy badacze wykazali, że w ciągu jednego dnia kobiety pokonują w kuchni dystans niemal 7 km, minęło kilka dekad. Czy coś się zmieniło? A może nadal przyjmujemy role, tylko inaczej się nazywają?

Rola nr 1: zadowolona blogerka kulinarna

Fot. Materiały prasowe

Fot. Linda Parys

Z prędkością światła przemierza trasę od restauracji do własnego mieszkania i tanecznym krokiem wokół stołu dokumentuje jedzenie. Flat lay, czyli zdjęcia z lotu ptaka, zachowanie przestrzeni negatywnej, harmonia i filozoficzne cytaty definiują jej profil na Instagramie. To dzięki niej sprzedaż garnków i patelni została odarta z telemarketingowego sznytu, a zwykły rogal stał cię croissantem.

Rola nr 2: zmysłowa artystka

Fot. Materiały prasowe

Fot. Linda Parys

Smak, zapach, dźwięki, atmosfera i kompozycja. Artystka codziennie poznaje nowe umami. Zatrzymuje je dla siebie. Perfekcjonistka, która nie zna półśrodków i ma wysokie oczekiwania. Jest dyplomowaną baristką, piątkową absolwentką kursów sommelierskich. Bliżej jej do Auguste’a Escoffier’a, odkrywcy umami – pełnego smaku niż odkrywczyni talentów kulinarnych – Magdy Gessler.

Rola nr 3: (nie)perfekcyjna pani domu

Fot. Materiały prasowe

Fot. Linda Parys

Maria Iwaszkiewicz we wspomnieniach „Z moim ojcem o jedzeniu” (wydanych w latach 80.) pisze: „Kuchnia stała się pokojem prawie laboratoryjnym, błyszczącym białym lakierem nadającym mu wygląd szpitalny. Tak było szczególnie w latach trzydziestych. Z wielką radością obserwuję powrót do urządzania kuchen tak, że robi się to najważniejsze miejsce w domu.” Dziś panie domu z pokolenia Millenialsów dopasowują ją do własnych potrzeb. Kuchnia staje się sterylnym pokojem z ekspresem do kawy i lodówką, areną zabawy z dzieciakami albo… przenosi się ukradkiem do sypialni, w której łóżko pełni rolę stołu, miejsca do pracy i przestrzeni relaksu przy ulubionym serialu Netflixa.

Rola nr 4: biurowa mistrzyni kurtuazji

Fot. Materiały prasowe

Fot. Linda Parys

Zasady działania: kluczowe rozmowy dzieją się w kuchni. Mistrzyni słucha opowieści kolegów podczas śniadania (albo wizyty Pana Kanapki) i finalizuje interesy przy firmowym ekspresie do kawy. Korzysta z diety pudełkowej czy odtwarza dania poznane w bistro w trakcie lunchu?

Złota era sztuki kuchennej

Role możemy wymieniać bez końca, a takie etykietki chcą zastąpić samodzielne myślenie. Tymczasem kuchenne historie piszemy sami. Wcielamy się w role albo wymykamy im, kształtując własną opowieść. Doświadczamy i budujemy rzeczywistość, której uzupełnieniem są przedmioty i budzące je emocje.

Kuchnia nie jest już tylko funkcjonalnym pomieszczeniem zoptymalizowanym na wydajną pracę kobiet, ale miejscem, w którym dzieje się magia czarująca wnętrza i dusze.


Deski: BVSK

Fotografia: Linda Parys 

Stylizacja: Adam Królikowski 

Fryzury i Make up: Roma Szafarek

Modelka: Agnieszka Dziewa

Tekst: Kasia Kwiecień

Artykuł powstał we współpracy z Fu-ku


Zobacz także

Facet musi się wyszaleć. A ty, to zupełnie co innego. No trzymajcie mnie, bo mam nerwa

8 rzeczy, o których powinnaś pomyśleć, nim ostatecznie powiesz mu o rozwodzie

Masz chęć na romans? Szukasz wrażeń? Opowiem ci, co potem się z tobą stanie