Każdy z nas ma tylko 3 szanse, żeby się zakochać. Wykorzystaj je wszystkie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 grudnia 2016
Fot. iStock/graphixel
Fot. iStock/graphixel
 

W życiu kochamy, prawdziwie, szczerze może tylko raz, a może wiele razy i za każdym razem inaczej. Jedno się nie zmienia, kiedy się zakochujemy, chcemy także być kochani, najważniejsi, chcemy być szczęśliwi. Ale tak już jest, że niektórzy, z tych, których kochamy, pojawiają się w naszym życiu po to, żeby już w nim zostać, a inni są tu tylko przez chwilę, odchodzą zostawiając nas z emocjonalnym cierpieniem i nowym doświadczeniem.  Psychologowie mówią, że człowiek może „naprawdę” zakochać się trzykrotnie. I każde z tych doświadczeń, na swój sposób, jest ważne, a nawet konieczne dla naszego duchowego i emocjonalnego rozwoju.

1. Miłość jak z bajki

Pierwsza miłość przychodzi do nas najczęściej wtedy, kiedy jesteśmy jeszcze bardzo młodzi. Powala na kolana, zaskakuje paletą odczuć, emocji i doświadczeń do tej pory nieznanych, ale też takich, jakie od dawna już sobie wyobrażaliśmy. A nasze wyobrażenia o miłości bliskie są pięknym opowieściom o niej, bajkom, romantyczny wizjom z powieści i filmów. Zakochani, uważamy, że przydarzył nam się właśnie się ten rodzaj uczucia, o którym czytaliśmy, który widzieliśmy na ekranie. Idealizujemy więc tę miłość i wierzymy, że będzie trwała do końca życia.

Dalej robimy to, czego oczekują od nas członkowie naszej rodziny czy rówieśnicy. Ale możemy nie chcieć zauważać małych problemów, niezgodności. Jesteśmy gotowi poświęcić ważne do tej pory dla nas zasady w trosce o nasz związek, ponieważ wierzymy, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być. Najważniejsze dla nas to, jak wygląda nasza relacja na zewnątrz, a nie to, co naprawdę i jak czujemy.

Taka miłość uczy nas, że patrzeć na swojego partnera jest tak samo ważne, jak rozglądać się wokół siebie.

2. Miłość trudna, skomplikowana

Druga miłość naszego życia jest tą najbardziej skomplikowaną. Przekonani, że odrobiliśmy  naszą lekcję z wcześniejszych doświadczeń, dbamy, aby tym razem związać się z „kimś zupełnie innym” niż poprzedni partner. No, przynajmniej tak nam się wydaje… Czego zaznamy tym razem? Może będziemy manipulowani, może ukochana osoba będzie nas okłamywała, może nas zrani, w każdym wypadku szybko staniemy się ofiarą w tym związku. Pewnie będziemy próbować na siłę jakoś „załatać”, naprawić tę miłość, kosztem własnego zdrowia, szczęścia, poczucia wartości. Każda z tych prób skończy się niepowodzeniem. Ta relacja jest dramatyczna, ale mylą cię, łudzą obietnicą zmian sporadyczne intensywne chwile szczęścia.

Taka miłość uczy nas, że ważne jest, by nie tylko dawać, ale również dostawać w zamian.

3. Miłość dojrzała

Trzecia miłość pojawia się w naszym życiu, kiedy mamy już  na nią nie „czekamy”. Przychodzi bocznymi drzwiami, po cichu, nie w tym miejscu i nie o „tym” czasie. I na pierwszy rzut oka wydaje się być czymś zupełnie niezgodnym z naszymi wyobrażeniami. „To niemożliwe, że to tylko tyle” – zdajemy się myśleć, obserwując tę naszą miłość.  To nie jest nasz ideał. Ale właśnie dlatego ten związek jest najbardziej „prawdziwy”, autentyczny, szczery, wypływający z potrzeby i chęci dwóch serc. Ta relacja układa się z niezwykłą łatwością i to jest coś, czego nie da się wytłumaczyć słowami.

Na tym etapie w życiu, nie mamy już nierealnych oczekiwań. Nie tracimy już czasu na wymyślanie cech, które miłość naszego życia powinna posiadać. W końcu jesteśmy gotowi zaakceptować naszego partnera, takiego, jakim jest naprawdę. I, co równie ważne, nasz partner postrzega nas dokładnie w ten sam sposób.

Taka miłość uczy nas być realistą w miłości, ale także uświadamia nam, że szczęśliwy, udany związek nie musi być doskonały.


Zródło: brightside.me

 


To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 grudnia 2016
Fot. iStock / Halfpoint
Fot. iStock / Halfpoint
 

Ciekawe, czy jeszcze spadnie śnieg? Dawno nie było go na Święta. Pamiętasz, gdy braliśmy ślub padał bez przerwy, i wtedy, gdy chrzciliśmy naszego pierwszego syna. Lubiłam kiedyś zimę. Lubiłam, gdy siadaliśmy razem pod kocem i oglądaliśmy durne serialne komediowe. Albo gdy jeszcze śmiałeś się z  tego, że zawsze wszystko rozlewam, nawet gdy została mi na dnie kubka ostatnia kropla kawy.

To nie tak miało być. Co roku coraz bardziej boję się tej chwili, gdy przyjdzie nam złożyć sobie życzenia. Kiedy staniemy oko w oko w tym całym świątecznym show, mąż i żona. Tacy obcy. Z roku na rok coraz bardziej.

I wszystko we mnie wzbiera, każda emocja. Każde wykrzyczane słowo i każde te niewypowiedziane – czuję wtedy w sobie sto razy mocniej. Jakby magia świąt polegała na uświadamianiu ludziom prawdy, której nie chcą wyznać przed sobą na głos. Jakby ta jedna chwila osądzała lepiej niż Bóg, przed którym podobno nie da się uciec i schować.

Bo chciałbym, żebyś wiedział, że gdy jutro staniemy przed sobą z opłatkiem – tacy zmieszani, uciekający wzrokiem po świątecznych papierowych serwetkach, szukając gorączkowo słów,  a po chwili powiemy sobie „Wesołych świąt”, jak mówią do siebie obcy ludzie,  będzie w tym tyle samo lodu, co chęci, by go roztopić.

Chciałbym ci wtedy podziękować:

– za nasze pierwsze wspólne lata,

– za to, że pokazałeś mi jak może człowiek kochać,

– za naszych synów,

– za to, że wiele razy potrafiłeś być,

– za wszystkie partie Rummikuba,

– za to, że nie odszedłeś, kiedy kazałam ci się wynosić,

– za wszystkie nasze porażki, które udowadniają mi, że bez względu na to, ile jadu mnie wypełnia, nadal warto – nadal nie mam dość powodów, by zniknąć

– za to, czego nie zapomnę, za to co nas zniszczyło. Bo to samo zło wyzwoliło w moim życiu dobro, inne spojrzenie, zdjęło mi różowe okulary i dało siłę, by być tym kim jestem i nadal chcieć żyć z tobą, choć żądać już czegoś innego, lepszego…

Chciałabym cię wtedy przeprosić:

– za wszystkie złe słowa i gesty,

– i za to, że odpuściłam. Że pozwoliłam sobie myśleć, że już nie muszę, że nie tylko ja, nie tylko przeze mnie, nie tylko dla mnie,

– za to, że czasem śnię o innych ramionach. A najbardziej za to, że nie ma w tych snach żadnej erotyczności, tylko nieposkromione ciepło, bezimienne. A jednak wiem, że to nie ty i wiem, że po przebudzeniu marzę, by ten sen powrócił,

– za to, że nie mam już siły,

– za to, że czuję tę obcość, i że sama nią jestem; zbyt często,

– za to, że nie mam siły być ratownikiem, filarem, kochanką i matką,

– za to, że nie umiem ani być, ani odejść

– za to, że ranię cię nie mniej niż ty mnie – a jednak robię to w majestacie swojej krzywdy,

– za to, że nie mam dla ciebie czasu; że często nie chcę go mieć,

– za to, wszystko, za co powinnam, a o czym nie chcę dziś już pamiętać.

Chciałabym ci życzyć…

żebyś znalazł w sobie chęć do zmiany,

żebyś nie musiał już przed sobą i przed nami uciekać,

żebyś pocałował mnie tak, jak kiedyś – pomimo tego, że wzdrygnęłabym się zaskoczona. Uwierz, niczego bardziej nie potrzebuję, nie oczekuję od ciebie. Jak tej walki o mnie, które ciągle nie nadchodzi.

… a sobie bym życzyła, żebyś czuł choć odrobinę coś podobnego do mnie, bo w tych naszych niewypowiedzianych słowach, schowana jest jeszcze nadzieja.

Ale zamiast tego powiem „Wesołych świąt”

Ty też, i pocałujemy się zupełnie tak samo, jak robi to stara ciotka. A potem znów nie będzie Świąt, i znów nie będziemy musieli myśleć o tym, że za rok spotka się dwóch obcych ludzi, żeby dotrzymać tradycji.

Wybacz kochany. Może kiedyś poczujesz, że moje „Wesołych świąt” kryje w sobie, te wszystkie niewypowiedziane słowa.


14 faktów o seksie, które nie każdemu są znane

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 grudnia 2016
Fot. iStock / AleksandarNakic
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Seks to dla większości z nas słowo — klucz do uśmiechu zadowolenia na twarzy. Lubimy seks, mówimy i czytamy o nim tak często, jak korzystamy z samego zbliżenia. Seks ma wiele pozytywów dla zdrowia fizycznego i psychicznego, doskonale buduje więzi między partnerami. To zdecydowanie coś więcej niż tylko naturalny akt dzikiego pożądania.

Wydaje się nam, że wiemy o nim tyle, ile same wypróbujemy, ewentualnie czego dowiemy się już poza łóżkowym konkursem. A sam seks to temat rzeka, który może zaskoczyć i największych jego zwolenników oraz znawców. Czy est coś, czego jeszcze możemy nie wiedzieć? Owszem, i to sporo faktów, które rzeczywiście mogą zaskoczyć nawet tych bardziej obeznanych w temacie.

14 ciekawostek o seksie, które bywają wiedzą tajemną

1. Siła złego na jednego

Można w ten sposób żartobliwie określić liczbę plemników, przypadających na jedną komórkę jajową podczas stosunku. My, kobiety, jesteśmy bardziej oszczędne z materiałem genetycznym — na zazwyczaj jedno uwalniane jajo na miesiąc, ale mężczyzna w jednym wytrysku, posyła między 30 mln a 750 mln plemników. Ale w tej materii facet przegrywa ze zwykłą … świnią. To zwierzątko częstuje swoją partnerkę w jednym wytrysku aż  8 miliardami plemników.

2. Plemniki dłużej mogą przetrwać

Kobiety są płodne przez około trzy do sześciu dni w miesiącu, w zależności od ich cyklu menstruacyjnego. Plemniki mogą znajdować się w drogach rodnych przez okres do pięciu dni i przetrwać. Oczywiście te najbardziej żywotne, bo najczęściej pozostają żywe przez okres dwóch dni.

3. Kobiety stają się gorące podczas owulacji

Nie chodzi tu o chęci na igraszki — choć akurat one wybitnie szybują do góry — ale o ciepłotę ciała. Owulacja podnosi ciepłotę ciała kobiety nawet o pół stopnia Celsjusza. Przed owulacją, większość kobiet notuje u siebie temperaturę od 35,5 do 36,6 stopni Celsjusza. Zaraz po owulacji temperatura ciała wzrasta do około 36,1 do 37,2 stopni C. Ten fakt może posłużyć do procesu naturalnego planowania powiększenia rodziny.

4. Seks tak, ale nie ze zwierzętami

Zoofilia, która nie jest czymś akceptowanym, a wręcz przeciwnie, naraża na powikłania zdrowotne. Nie powinno być zaskoczeniem wynik badania, które wykazało, że seks ze zwierzętami  takimi jak kury, świnie i konie, jest związany z rakiem prącia. Powstające podczas stosunku mikrourazy penisa, otwierają drogę drobnoustrojom, takim jak wirus brodawczaka ludzkiego (HPV), i nie tylko.

5. Sutki i pochwa mają wspólny mianownik

Sutki tak, jak pochwa i łechtaczka są strefami erogennymi, których sygnały sensoryczne kończą się w tym samym obszarze mózgu. Jeden obszar kontroluje wiele przyjemności.

6. Telefon komórkowy a seks

Są kobiety, szczególnie z grona zmęczonych nadmiarem obowiązku matek, które wcale nie cieszą się seksem. Uwaga! Aż 12 procent kobiet zerka do smartfona podczas zbliżenia z partnerem.

7. Lepiej wzdychać niż rozmawiać

Najlepiej ograniczyć dobór tematów do omówienia w łóżku. Przeprowadzono badanie, które określiło, że najbardziej usatysfakcjonowani seksualnie byli ci, którzy używali niewerbalnej komunikacji, aby poinformować swoich partnerów co im się podobało w łóżku. Czyli zamiast słownego przekierowania partnera, wystarczy proste „oh” i „ah” a efekt o niebo lepszy.

8. Orgazm na siłowni

Czyli tzw. orgazm powysiłkowy, do którego przyznają się kobiety podczas ćwiczeń fizycznych. Przeżywają one orgazm podczas podnoszenia ciężarów, jogi, jazdy na rowerze, biegania i spaceru, nawet nie myśląc o seksie. To wysiłek fizyczny daje seksualną przyjemność i powoduje orgazm.  Aż 40 procent z tych kobiet miało te doświadczenia więcej niż 11 razy w swoim życiu. Jak widać ani facet, ani wibrator do szczęścia bywają niepotrzebne.

9. Brak orgazmu

Około jedna na cztery kobiety nie przeżywa orgazmu podczas stosunku seksualnego. Dla kobiet w wieku od 18 do 30 lat największym problemem jest osiągnięcie orgazmu, podczas gdy starsze kobiety najczęściej skarżą się na brak pociągu seksualnego.

10. Kobiety usatysfakcjonowanie z „gabarytów” partnera

Aż 85 procent kobiet w opublikowanym w 2007 r. w British Journal of Urology Internationa badaniu, deklarowała zadowolenie z rozmiaru penisa swojego partnera. Dla odmiany, tylko 55 procent mężczyzn było zadowolonych z własnego penisa.

11. Nie tylko penis został dobrze zmierzony

Średni rozmiar penisa od dawna nie jest wielką tajemnicą. A co z kobiecymi strefami erotycznymi? Według badań opublikowanych w czasopiśmie Human Reproduction w 2006 r., średnia pochwy wynosi około 6,2 cm, ale długość pochwy waha się od 4 cm do prawie 9,5 cm. Pochwa jest bardzo elastyczna, a jej długość może zmieniać się w zależności od kobiecego cyklu miesiączkowego.

12. Zespół Morfeusza

Czyli seks przez sen, o którym się nie pamięta. To za­bu­rze­nie po­le­ga­ na od­by­wa­niu nie­świa­do­mego seksu czy masturbacji podczas snu. Dzieje się tak, gdy lu­na­tyzm łą­czy się z in­ten­syw­ny­mi sen­ny­mi ma­rze­nia­mi ero­tycz­ny­mi. Badanie przeprowadzone w 2010 wykazało, że wśród 832 pacjentów leczonych w klinikach zaburzeń snu, aż u 7,6 procent, cierpiało na Zespół Morfeusza.

13. Mężczyźni myślą o seksie naprawdę często

Gdybyśmy miały generalizować, powiedziałybyśmy, że facet myśli o trzech rzeczach jednakowo często — seks — sen — jedzenie. I nie byłoby tu wielkiej pomyłki, ponieważ mężczyźni w sile wieku przeciętnie myślą o seksie 18 razy dziennie, a kobiety 10 razy dziennie. Mężczyźni również śnią o samym stosunku o wiele częściej niż kobiety, które wolą marzyć o pocałunkach i bliskości.

14. Seks może powodować amnezję 

Globalna amnezja mijająca po kilku godzinach dotyka podczas seksu od 3 do 5 kobiet na 100 000. Pacjenci nie pamiętają niczego, poza seksem, po czym wracają do pełnej sprawności. Najpewniej wynika to z faktu nieprawidłowego działania zastawek w żyłach szyjnych. Seks (a także defekacja i wysiłek fizyczny) podnosi ciśnienie w jamie brzusznej, co przy wadliwie działających zastawkach żylnych szyi może spowodować chwilowe niedotlenienie części mózgu, odpowiedzialnej za pamięć.


źródło: www.livescience.com


Zobacz także

Fot. iStock/Chalabala

„Jeżeli nie potraficie wybaczyć i zapomnieć, nie ciągnijcie tego dalej. O tym, jak żona pchnęła mnie w ramiona innej”

Fot. iStock / Rawpixel

Nie ma miłości na całe życie. Są spotkania. Spotkania z wielką miłością

Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain

Zaczyna się od wyobrażania sobie życia bez niego. Kiedy zaczynasz myśleć, jakby to było