Myślisz, że brak miłości i zdrada powodują rozpad związków? Poznaj „Czterech jeźdźców Apokalipsy”

Redakcja
Redakcja
11 września 2017
Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy
Fot. Flickr / @diffuser / CC BY
 

Związek dwojga ludzi wymaga ciągłej pracy ze strony obojga partnerów. Sama miłość nie wystarczy na długo, dopiero wkład m.in. zaangażowania, cierpliwości, umiejętności rozmowy, a także wybaczania, skutkuje zbudowaniem naprawdę mocnej relacji. Oczywiście na początku wspólnej drogi większość związków zapowiada się wspaniale, jednak czas weryfikuje to, co łączy parę.

Przeżyte doświadczenia i wspólne lata mogą zarówno przyczynić się do umocnienia, jak i zniszczenia związku. Nawet złożenie małżeńskiej przysięgi niewiele zmienia, jeśli para nie pracuje nad przyszłością. W dodatku trudy codzienności odciskają swoje piętno i nie pozostają bez wpływu na obie strony. I bywa, że bliscy sobie ludzie budzą się pewnego dnia i stwierdzają, że nie wiadomo co i kiedy się stało, ale nie mogą ze sobą wytrzymać i sielanka się kończy. W dodatku nadal panuje błędne przekonanie, że miłości szkodzi jedynie zdrada i wygaśnięcie uczucia, a jednak nie to jest najczęstszą przyczyną rozwodów.

Czterej jeźdźcy Apokalipsy

John Gottman, psycholog specjalizujący się w terapii małżeństw, na podstawie swoich obserwacji stworzył listę o nazwie „Czterej jeźdźcy Apokalipsy”, która określa sygnały świadczące o tym, że relacja jest zagrożona.

1. Pogarda

Pogarda pojawia się tam, gdzie zagubiła się miłość. Po cichu zajmuje jej miejsce i sprawia, że niegdyś kochające się osoby nie potrafią na siebie patrzeć. Pogarda na początku wygląda niewinnie, po prostu coś zaczyna przeszkadzać, irytować w zachowaniu, postawie czy wyglądzie partnera. Później pojawia się pogardliwy ton w rozmowach, próba ośmieszania, złośliwości i nie wiadomo kiedy, po prostu nie możesz i nie chcesz na niego/nią patrzeć. Pogarda często bywa tym przysłowiowym gwoździem do trumny.

2. Krytyka

Krytyka zamiast konstruktywnego przekazu przejmuje zadanie pognębić, zdyskredytować drugą osobę. Zamiast krytykowania przewinień, pojawia się nieustająca krytyka osoby, stałe wytykanie potknięć i błędów. To z kolei przeistacza się w brak akceptacji dla partnera, co jest zabójcze dla związku.

3. Postawa obronna

W przypadku gdy coś pójdzie nie tak, jak zakładacie, pojawiają się wzajemne pretensje i oskarżenia. To się może każdemu przydarzyć, bo życie obfituje w niespodzianki, ale ciągłe obwinianie drugiej osoby i oskarżenia, nie pomagają wybrnąć z trudnej sytuacji. W dodatku przyjmowanie postawy obronnej utrudnia komunikację i wsparcie partnera.

4. Obojętność

Na nią składają się wyżej wymienione czynniki oraz wszystko to, co utrudnia próby porozumienia, wybaczenia swoich niedoskonałości. Nie ma nic gorszego od obojętności, gdy serce nie chce nawet mocniej uderzyć, na myśl o tak kochanym niegdyś człowieku.

John Gottman uważa również, że para musi mieć świadomość, że większości konfliktów między nimi nie można rozwiązać i należy być na to gotowym. Należy za to pamiętać o tym, co buduje i umacnia parę: rozmowy o emocjach, obawach i spostrzeżeniach, słuchanie, tworzenie rytuałów i wspomnień. Najlepsze związki tworzą osoby, które są dla siebie przyjaciółmi, ponieważ podchodzą do siebie z otwartą głową, sercem, zaufaniem i zaangażowaniem.


 

źródło: gottman.com


Ludzkie zoo, czyli historia, którą ktoś musiał opowiedzieć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 września 2017
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe
 

Uwielbiam historie, które przenosząc nas na chwilę w inny, choć niezupełnie obcy świat budzą nadzieję i dają wzruszenie. Takie, które zostaje w nas na dłużej niż chwila, w której śledzimy to, co dzieje się na ekranie. Historie prawdziwie, opowiedziane w tak, że po ich wysłuchaniu czy obejrzeniu pragniemy być lepsi, zmienić coś, nadać życiu nowy, głębszy sens. A ta jedna jest mi szczególnie bliska, odbieram ją bardzo osobiście.

Moja babcia miała 15 lat, kiedy w 1939 roku wybuchła wojna. Ona, wtedy zwyczajny, nieco zwariowany podlotek, stała się nagle, z dnia na dzień, świadkiem wydarzeń okrutnych, tragicznych, traumatycznych. Okradziono ją z dzieciństwa, zabrano większość marzeń. Zamiast spokojnie wchodzić w dorosłość, żyła w ciągłej niepewności o jutro, o losy swoich bliskich. Traciła przyjaciół.

Choć wojnę widzimy dziś na ekranie telewizora, choć śledzimy doniesienia z Syrii, nie potrafimy sobie wyobrazić co to naprawdę znaczy „przeżyć wojnę”, codziennie patrzeć jak miejsca dotąd bezpieczne i kojarzące się z tym co dobre zamieniają się w gruzowisko. Jak w tym strachu poczuć, budzące się w nas pierwotne, „zwierzęce” instynkty.

Babcia znała warszawski ogród zoologiczny od dziecka, podobnie jak jej dwie starsze siostry. Tam spacerowały z rodzicami w niedzielne popołudnia. To miejsce było dla nich symbolem tego co dobre, spokojne, bezpieczne.  Kiedy wybuchła wojna, z czasem część ogrodu przekształcono w ochronkę dla sierot, a moja babcia malowała na ścianach klatek dla małp sceny z „Księgi Dżungli”, żeby maluchom było nieco milej, żeby patrząc na egzotyczne zwierzęta, choć na chwilę zapomniały się i nie myślały o tym ogromie nieszczęścia, który na nie spadł. Żeby mogły podziwiać, często pierwszy raz w życiu, lwa, pytona i szympansy, których już w zoo nie było.

Nie było, bo kiedy na Warszawę spadły pierwsze bomby i kiedy nieco później wojska niemieckie zajęły miasto, część zwierząt po prosto zabito, część wywieziono, niektóre zdołały w panice uciec. A moja babcia, malując na ścianach opustoszałych klatek rozłożyste palmy, nawet nie podejrzewała, że gdzieś bardzo niedaleko, dzieje się coś dobrego, wielkiego i wspaniałego. Że ratowane są ludzkie istnienia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Bo państwo Żabińscy, którzy kierowali do tej pory warszawskim ogrodem zoologicznym, tuż pod nosem Niemców przekształcili swój dom, klatki i tunele podziemne w kanał dla uciekinierów z pobliskiego getta warszawskiego. Jan Żabiński zdołał nawet wywieźć z getta swoich przyjaciół ciężarówką, którą wprowadził tam pod pretekstem zbierania śmieci dla świń. Właściwie oboje – i Antonina i Jan – ryzykowali wiele (nawet bezpieczeństwo i życie swoich dzieci), by zmienić losy skazanych na zagładę. By zmienić świat, który tak nagle na nich „spadł”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

I tę właśnie, niezwykłą historię prezentuje film „Azyl”, w którym główną rolę powierzono Jessice Chastain. Film poetycki i czasem bajkowy, a czasem do bólu realistycznie (jak podczas scen z zamkniętej dzielnicy żydowskiej) przedstawiający niewyobrażalne zło i nieszczęście, którego świadkami i uczestnikami byli Warszawiacy.

Na naszych oczach ogród zoologiczny zmienia się w jak, to mówi Antonina „ludzkie zoo” i okazuje się, że ludzkie dusze, z „ludzkiej” traumy leczy się podobnie, jak poranione dusze zwierząt. Ufność ludzi, trzeba teraz, krok po kroku zdobywać cierpliwością, dobrem, spokojem. Sposobem. Że z dziewczyną, która przeżyła wszystko to, czego nastolatka przeżyć nie powinna, rozmawia się jak z nieufnym tygrysem, którego nagle zamknięto w klatce, który cierpi.

To nie jest film dla miłośników zwierząt, to film dla miłośników zwierząt, ludzi, a przede wszystkim życia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

On pokazuje, prócz śmierci, również to życie. Życie, które przecież, mimo wybuchu wojny, toczyło się w miarę możliwości swoim torem, również za murami getta. Bo był tam głód, strach, terror, ale byli również nauczyciele, uczniowie i momenty radości. Dobre momenty, przywracające wiarę w to, co najważniejsze. To jest film ważny, bo opowiada historię godną zapamiętania. Bo wywołuje wzruszenie na twarzach tych, którzy tam wtedy byli.

Film „Azyl” jest dostępny na DVD i Blu-Ray.

Azyl DVD packAzyl BR pack

 


Dziękujemy dystrybutorowi – Filmostradzie, za udostępnienie filmu do przygotowania recenzji.


Po 40-tce twoje ciało już tego nie wybaczy. O czym musisz pamiętać, by cieszyć się dobry zdrowiem?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
11 września 2017
Fot. iStock/yulkapopkova
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Wydaje ci się, że jeszcze do niedawna twoim jedynym obowiązkiem był zakup dobrego kremu przeciwzmarszczkowego i to wystarczało, by czuć się dobrze w swoim ciele i zapobiec pierwszym oznakom starzenia? Po 40-tce sprawy nieco się komplikują. Być może zauważyłaś, że masz nieco mniej energii, a waga ciała stopniowo wzrasta, choć w ostatnim czasie nie zmieniałaś diety i wciąż odżywiasz się podobnie? Nie jesteś jedyna. Czas przyjrzeć się swoim nawykom.

U kobiet w wieku 40 lat następuje spowolnienie przemiany materii i obniżenie poziomu estrogenów. Zmniejsza się także elastyczność naczyń krwionośnych. Czynniki te powodują nie tylko przyrost masy ciała, ale także zwiększają ryzyko chorób serca czy osteoporozy. Na szczęście procesy te można spowolnić dzięki aktywności fizycznej i odpowiedniej diecie. Oto, co powinnaś zmienić:

Spożywasz za mało wapnia

Ryzyko wystąpienia osteoporozy nie bez powodu wzrasta u kobiet wraz z wiekiem. Zmniejszona produkcja estrogenów powoduje, że organizm znacznie trudniej wchłania wapń, odpowiedzialny za mocne kości. Znajdziesz go nie tylko w serach i jogurtach, ale także w ciemnozielonych warzywach takich, jak szpinak czy kapusta. Warto sięgać również po soję i migały, choćby w postaci mleka. Jak twierdzi Rebecca Scritchfield, autorka popularnej książki o zdrowym stylu życiu „Body Kindness”, 40-latki powinny spożywać 1000 mg wapnia dziennie.

Nie myślisz o proteinach

Białko powinno znaleźć się w każdym posiłku w ciągu dnia. Dzięki niemu można wzmocnić mięśnie, które osłabiają się wraz z wiekiem. Wybierając chude mięso czy też białko pochodzenia roślinnego (fasola, soczewica, soja), możesz znacznie dłużej cieszyć się zgrabną figurą. „W każdym posiłku powinno znaleźć się 30 g protein” – radzi Christy Brissette, dietetyk.

Rezygnujesz z tłustych ryb

Zmiany hormonalne, występujące w miarę zbliżania się do menopauzy, zwiększają ryzyko chorób serca. Jest jednak na to sposób. Dieta bogata w kwasy tłuszczowe omega-3 zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Dwa razy w tygodniu powinnaś więc sięgać po tłustą rybę. Idealnie sprawdzi się makrela, pstrąg czy sardynki. Pamiętaj, że ryby są też świetnym źródłem witaminy D, a starzejąca się skóra w mniejszym stopniu przyswaja tę witaminę w trakcie ekspozycji na słońce.

Przesadzasz z solą

Wiele kobiet w okresie menopauzy narzeka na uporczywe wzdęcia. Choć nie są znane ich przyczyny, naukowcy podejrzewają, że winne mogą być zmiany hormonalne. Mary Jane Minkin, profesor ginekologii z Akademii Medycznej w New Haven, radzi, by przede wszystkim ograniczyć ilość soli w diecie. Ponieważ jest ona dodatkiem wielu gotowych produktów i potraw, nie ma sensu, by dodawać ją też w trakcie gotowania. Nadmiar soli i częste sięganie po produkty wysoko przetworzone może powodować nie tylko wzdęcia, ale także zatrzymywanie wody w organizmie.

Objadasz się na kolację

Nie chodzi tylko o przyrost masy ciała! Z badań przeprowadzonych w 2017 roku na Uniwersytecie w Pensylwanii wynika, że osoby, które już od samego ranka jedzą regularne posiłki, mają niższy poziom cholesterolu i insuliny we krwi niż ci, którzy spożywali tę samą liczbę kalorii, ale zaczynali jeść dopiero bliżej południa. Po 40-tce powinnaś więc zadbać o zdrowe i zbilansowane śniadania.

Lubisz słodkie i tłuste

Jako 20-latka mogłaś objadać się pizzą i ciastkami, a twoja waga stała w miejscu. Teraz natomiast wystarczy, że powąchasz pączka i już jesteś grubsza o 2 kg? Spowolniona przemiana materii zmusza do zmiany stylu odżywiania. Przede wszystkim ogranicz słodycze, puste kalorie i tłuste potrawy. Sięgaj po naturalne produkty, bogate w błonnik pokarmowy.

Za mało się ruszasz i zarywasz noce

Aktywność fizyczna pozwala nie tylko utrzymać szczupłą sylwetkę i uchronić się przed chorobami układu krwionośnego. To właśnie w trakcie ruchu dochodzi do produkcji endorfin, które wprawiają w dobry nastrój i dodają energii. Pamiętaj jednak, by wybrać taką dyscyplinę sportową, która faktycznie sprawia ci przyjemność. Zadbaj również o spokojny, 7-godzinny sen – to czas na regenerację organizmu. Po 40-tce znacznie trudniej zamaskować oznaki zmęczenia i niewyspania.

I najważniejsze

Pamiętaj, żeby dokładnie wsłuchiwać się w swój organizm, by wyłapać wszystkie zmiany. Jeśli coś cię niepokoi, nie bój się wybrać do lekarza. Być może powinnaś zrobić badania kontrolne, dzięki którym uda się uzupełnić pewne niedobory. Po 40-tce możesz też spodziewać się pierwszych objawów menopauzy, takich jak uderzenia gorąca czy zmiany nastroju. Możesz skorzystać z pomocy ginekologa lub endokrynologa, który dopasuje odpowiednie leki, minimalizujące nieprzyjemne dolegliwości.


 

Źródło: Prevention/Eat This, Not That!


Zobacz także

Fot. iStock / Grandfailure

Ona kochać nie chciała, on chciał kochać za bardzo. Oboje po to, by nie czuć już strachu, niepewności i upokorzenia

Fot.Splitshire / Daniel Nanescu / CC0 Public Domain

„Byłam bez pracy, za gruba, w złym związku. Dziś mam wszystko. Nie ma rzeczy, której nie da się pokonać”. Z cyklu wasze historie

Fot. iStock / Courtney Keating

Zakochać się trochę później… Czy to nie szaleństwo?