Miłość nie jest iluzją, nie jest nadzieją na to, że będzie lepiej. Czy wiesz, czym jest naprawdę?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 lutego 2019
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Czy ty wiesz, co tak naprawdę można nazwać miłością? Jaka ona jest? Czy jest? Czy może żyjesz ułudą, wrażeniem, tak ogromnym pragnieniem bycia kochaną, że nie odróżniasz miłości od iluzji, którą on ci daje? Albo którą sama sobie budujesz?

Miłość jest delikatna

Nie jest czymś, co szarpie, co odrzuca, by za chwilę przyciągnąć. Miłość jest jak głaskanie, jak smyranie po plecach. Jest miła, delikatna, nienarzucająca się w swoim byciu. Jest szeptem, a nie krzykiem. Ona nie musi krzyczeć, nie musi odrzucać, by znowu ciebie zasysać.

Miłość jest czuła

Ona łapie cię za rękę, przytula. Nie szarpie, nie udaje, że cię nie zna, nie próbuje znikając udowodnić ci, jak bardzo jej potrzebujesz. Ona jest. Po prostu. Zawsze obok ciebie, tak bardzo, że czasami o niej potrafisz zapomnieć, ale w chwili strachu, paniki, lęku wyciągasz lekko rękę i ją czujesz, nie musisz szukać, nie musisz się obawiać, że sobie poszła, bo na chwilę ty musiałaś być gdzie indziej. Jest cierpliwa, jeśli kocha prawdziwie, czeka, a jeśli czuje się zaniedbana potrafi o tym powiedzieć, bez pretensji i wyrzutów.

Miłość jest poczuciem bezpieczeństwa

Nie daj sobie wmówić, że miłość to rollercoaster, że to huśtawka uczuć i rozbieganie emocji, że wzloty i upadki. Prawdziwa miłość daje ci poczucie bezpieczeństwa. Nie musisz się obawiać, że jesteś niewystarczająca, że za rogiem być może ona znajdzie sobie kogoś innego. Miłość jest akceptacją, jest wsparciem. Ten kto kocha nie chce cię zmienić, akceptuje cię taką jaką jesteś, szanuje, dba o ciebie, troszczy się, pyta, czy wszystko u ciebie w porządku, a jeśli nie, szuka sposobu, by ci pomóc. Ta miłość cię nie zostawia w trudnych chwilach, nie czeka aż sama uporasz się z problemami.

Miłość nie jest siłą

Prawdziwa miłość nie udowadnia kto jest lepszy, kto mocniejszy, kto bardziej ma rację, czy kto wie więcej. Ona nie osłabia, ale wzmacnia, sprawia, że jesteś pewniejsza siebie, wzrastasz w niej, ona cię buduje, daje siłę do działania, do podejmowania wyzwań, pokazuje ci, jak wiele jesteś warta, jak wyjątkowa jesteś. Prawdziwa miłość inspiruje, wychodzi naprzeciw twoich planów i pomysłów, wspiera je, dodaje odwagi, szepcze do ucha: „Dasz radę, wierzę w ciebie” i ty wiesz, że to prawda.

Miłość nie jest kłamstwem

Jasne, miłość może się potknąć. Może się pogubić, pociągnąć za rękaw przez kogoś innego. Ale ta prawdziwa nie jest kłamstwem. Ma swoje słabości, jak każdy z nas, tyle że potrafi o nich mówić, przyznać się do błędu, nie korygować się, nie udawać idealnej, a nam wytykać niedociągnięć. Prawdziwa miłość nosi w sobie dużo pokory, zbiera doświadczenia, wyciąga wnioski, uczy cię, bo jedynym, na czym naprawdę i do końca jej zależy jesteś ty.

Miłość jest drobnostką

Ona nie ma nic z wielkości, jest ukryta w codzienności. Wie, jaką kawę lubisz najbardziej i co jesz najchętniej na śniadanie. Jest w SMS-ie wysłanym tak po prostu w ciągu dnia. Jest pytaniem, czy wszystko u ciebie w porządku. Jest zatankowanym samochodem, wymienionym olejem, jest w zakupach, w których przemyca coś dla ciebie ulubionego. Jest w zaproszeniu do kina na film z twoim ulubionym aktorem. Prawdziwa miłość przykrywa cię kocem, gdy zasypiasz na kanapie, robi ciepłą herbatę, gdy nie czujesz się zbyt dobrze.

Miłość nie jest iluzją, którą tworzysz w swojej głowie. Jest prawdziwa i szczera do bólu, a ty prawdy o niej nie boisz się zobaczyć. Prawdziwa miłość nie jest nadzieję, że będzie lepiej, że dostaniesz więcej, że w końcu poczujesz się kochana. Nie musisz jej idealizować, bo dla ciebie ona z wszystkimi niedociągnięciami jest doskonała. Szyta na miarę. Nie ma przyciasnego kołnierzyka, za mocno ściągniętego paska. W niej możesz być sobą, zawsze, szczęśliwa.


3 inspiracje na niezwykle proste walentynkowe DIY

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2019
Fot. WestwingNow
 

Walentynki lada dzień, a wciąż brakuje pomysłu na prezent? Przychodzimy z pomocą! Zobacz filmy instruktażowe i zrób swoje walentynkowe DIY. Mamy aż trzy propozycje.

Nasze inspiracje znaleźliśmy na WestwingNow. Fajne!

Walentynkowe DIY – Kartki walentynkowe

Walentynkowe DIY – Neonowe serce

Walentynkowe DIY – Aromatyczne kadzidło

Spróbujecie?


Ania Starmach: „Zamiast katować się na siłowni i liczyć kalorie wolę tulić moją córkę”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
12 lutego 2019
Fot. Screen z Instagrama /Anna Starmach

Ania Starmach cudownie zripostowała sondę na swój temat. Szalenie ją lubimy. Wszystko zaczęło się od internetowej sondy opublikowanej przez jeden z polskich portali. Portal pytał swoich czytelników o to, czy Ania Starmach wróciła już do formy sprzed ciąży. Dodajmy, że jurorka Master Chefa urodziła 3 miesiące temu…

Gwiazda odpowiedziała wpisem na Instagramie, że nie… „Nie ukrywam tego i się tego nie wstydzę” – napisała, a my lubimy ją jeszcze bardziej! 😍 . Uczcie się życia od Ani – „są rzeczy ważne i ważniejsze”. A my tylko dodamy – a innym wara od tego!

Choć oczywiście nie brakuje zwolenników teorii, że kobieta winna być jak z okładki nawet i w trakcie porodu oraz wielu cioć dobrych rad, wpis spotkał się bardzo pozytywną energią i wspierającymi komentarzami. My również gratulujemy zdrowego podejścia i bycia dla siebie dobrą. Bo po co i z kim się tu ścigać?

Przeczytajcie cały wpis. Życzymy Annie, żeby nigdy się nie zmieniła. ❤

Anna Starmach: Jedna z was podesłała mi „artykuł” jednego z portali internetowych, a w nim SONDA: czy Ania Starmach już wróciła do formy sprzed ciąży? Pozwólcie, że sama zdradzę wam poprawną odpowiedź: NIE! I tego nie ukrywam i się tego nie wstydzę.
Podziwiam moje ciało, za to jak dzielnie zniosło ciążę, dziękuję mu za to, że było „domem” dla najcudowniejszej istotki na świecie. A teraz przecież też nie ma łatwo: karmienie, noszenie, schylanie, niespanie…
Moje ciało jest silne i zdrowe ale czy to nie chore, że ktoś śmie wymagać od nas, kobiet abyśmy 3 miesiące po porodzie wyglądały jakby nic nigdy się nie wydarzyło?!
A przecież wydarzyło się tak wiele! A przecież całe życie wywróciło się do góry nogami!
Kiedyś wrócę do formy, kiedyś wcisnę się w ulubione jeansy, ale TERAZ zamiast katować się na siłowni i liczyć kalorie wolę tulić, całować i kołysać moją córkę. 🤱🏻🤱🏻🤱🏻Bo są rzeczy ważne i ważniejsze, bo forma wróci ale niektóre chwile już się nie powtórzą…❤️
Mamusie! Nie dajmy się zwariować, dajmy sobie czas. Bądźmy dla siebie dobre i wyrozumiałe!❤️
#niedajmysiezwariowac#matkamatkezrozumie #szczescie

I jak jej nie kochać! Brawo! 💪💪💪

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Jedna z was podesłała mi „artykuł” jednego z portali internetowych, a w nim SONDA: czy Ania Starmach już wróciła do formy sprzed ciąży? Pozwólcie, że sama zdradzę wam poprawną odpowiedź: NIE! I tego nie ukrywam i się tego nie wstydzę. Podziwiam moje ciało, za to jak dzielnie zniosło ciążę, dziękuję mu za to, że było „domem” dla najcudowniejszej istotki na świecie. A teraz przecież też nie ma łatwo: karmienie, noszenie, schylanie, niespanie… Moje ciało jest silne i zdrowe ale czy to nie chore, że ktoś śmie wymagać od nas, kobiet abyśmy 3 miesiące po porodzie wyglądały jakby nic nigdy się nie wydarzyło?! A przecież wydarzyło się tak wiele! A przecież całe życie wywróciło się do góry nogami! Kiedyś wrócę do formy, kiedyś wcisnę się w ulubione jeansy, ale TERAZ zamiast katować się na siłowni i liczyć kalorie wolę tulić, całować i kołysać moją córkę. 🤱🏻🤱🏻🤱🏻Bo są rzeczy ważne i ważniejsze, bo forma wróci ale niektóre chwile już się nie powtórzą…❤️ Mamusie! Nie dajmy się zwariować, dajmy sobie czas. Bądźmy dla siebie dobre i wyrozumiałe!❤️ #niedajmysiezwariowac #matkamatkezrozumie #szczescie

Post udostępniony przez Anna Starmach (@anna_starmach)


Zobacz także

„Coś z nią musi być nie tak, z żadnym facetem nie wyszło. Czarownica jakaś…”

Czekasz na miłość, którą zgubiłaś, bo byłaś zbyt zajęta tym, żeby go ratować? Może pora odejść, a nie marznąć wciąż na przystanku

„Byłeś dowodem wegetacji mojego małżeństwa, dowodem, że bywam bardziej niż świetna w łóżku”. O tym dlaczego kobieta zdradza