Miłość, młodość i motyle w brzuchu… Pierwszy poważny związek: oczekiwania kontra rzeczywistość

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
14 czerwca 2016
Fot. Flickr / EMILIE RHAUPP / CC BY
Fot. Flickr / EMILIE RHAUPP / CC BY

Według bajek, które czytały nam mamy od najmłodszych lat, najtrudniejsze w całej historii miłości to zakochać się. Kiedy już to nastąpi, powinno pójść z górki. Najpierw kilka miesięcy sielanki, a potem już tylko „żyli długo i szczęśliwie”.  Mówi się, że cechą młodości jest niecierpliwość; do młodości, dodałabym jeszcze pierwsze poważne związki.

„Poważny”, czyli jaki?

Mówi się, że w związku najważniejszy jest pierwszy rok. Wtedy zakochanie jest najsilniejsze, a my – chcąc nie chcąc – ciągle patrzymy na wszystko oderwani od rzeczywistości. Oczywiście najpierw związek musi przetrwać ten rok, co czasami może być poważnym wyzwaniem.

W tych wszystkich słodkich komediach romantycznych, którymi żyje moje pokolenie, scenarzyści zapominają wspomnieć o czymś tak ważnym, jak życie – czyli mniej atrakcyjne wątki drugoplanowe: praca nad związkiem i samym sobą. Jeżeli masz szczęście, wyniesiesz to jako nawyk z domu, bo rodzice pokazali ci, co oznacza prawdziwa miłość, o którą trzeba dbać każdego dnia. A jeśli nie… No cóż, nawet niepodlewany kaktus może uschnąć.

Love, love, love! Czas nie ma znaczenia, liczy się uczucie 

Każde wakacje spędzałam w towarzystwie pewnego przystojnego Ukraińca, przyjaciela na dobre i złe. Piotrek – romantyk i podrywacz w jednym. Półtora roku temu, usłyszałam, że znalazł tą jedną jedyną i chce się jej oświadczyć. Ukraińska Piękność początkowo odrzuciła jednak romantyczną propozycję bycia razem do końca życia. Dla romantyka, czas nie ma znaczenia, liczy się uczucie. Znali się pięć miesięcy, a on chciał mieć wszystko już, teraz, natychmiast. Młodzieńcza niecierpliwość doprowadziła odrzucenia i zranienia.

Wystarczyło kilka miesięcy, że Piękność przyjęła ponowne oświadczyny. Czas i prawdziwe poznanie drugiej osoby, to jednak niesamowita wartość. W ciągu kilku miesięcy widzimy tylko to, co chcemy widzieć. Dopiero kiedy opadnie pył wielkiego pożądania, zauroczenia, a motyle w brzuchu w końcu się uspokoją,  zauważamy, że ten idealny facet jednak nie jest taki idealny, bo ma obsesję na punkcie prasowania, a do tego nie potrafi gotować.

Teraz, już, natychmiast! 

Pierwszy poważny związek to zazwyczaj pragnienie bycia z kimś non-stop, przynajmniej na początku, dopóki nie pojawi się pierwszy problem. Praca, pasja, wyjazdy, rodzice, dzieci z poprzedniego związku… Według większości seriali, taki problem to nie problem.  Przecież są nianie (i sądy), pracę można zmienić, rodziców przegadać, a pasję podzielić na dwoje. Nikt nie ma prawa zmienić twojego idealnego planu na ten związek, który ma przetrwać do końca waszych dni! Też tak myślałam, do czasu kiedy sama rozpoczęłam swój pierwszy, poważny związek.

Jak rozśmieszyć Boga?

Po pierwszym miesiącu sama wpadłam w machinę planowania. Wszystko miało być idealnie. Wspólne wyjazdy, wypady na piknik, kino, w późniejszej perspektywie mieszkanie i idealne życie dwójki zakochanych ludzi. Dość szybko na ziemię sprowadziła mnie tak zwana proza życia.

Nagle okazało się, że różnica wieku, pomimo tego, że nieodczuwalna na co dzień, pokazała nasze patrzenie w tym samym kierunku, ale w odczuwalnie odmienny sposób. W końcu dzieci z poprzedniego związku zawsze będą najważniejsze, bo są dla niego całym światem, a ja nie mam zamiaru z tym walczyć. Praca, pomimo tego, że podobna do mojej, zabiera ogrom czasu.  Woody Allen powiedział, że Pana Boga możemy rozśmieszyć opowiadając mu o swoich planach. Musiał się bardzo śmiać, kiedy słyszał moje…

Walka z wiatrakami

Poza niecierpliwością, my – młodzi, mamy jeszcze jedną poważną wadę; chcemy, żeby wszystko było po naszej myśli, nawet kosztem zmieniania kogoś czy czegoś, co wiąże się z jego przeszłością. Może nie chciałam walczyć z dziećmi, ale na pewno chciałam stać się integralną częścią jego życia szybko, nawet za szybko. Nieraz powtarzałam, że mógłby zrobić coś inaczej, patrzeć na świat pozytywniej, a najlepiej nosić najmodniejsze okulary przeciwsłoneczne, które idealnie podkreślą jego rysy twarzy! Nie wiem, co wywołało zimny prysznic, ale pewnego dnia po prostu się zatrzymałam i pomyślałam, że coś jest nie tak.

Moja chęć posiadania wszystkiego ‚na wczoraj’, zaczynała przypominać niszczącą walkę z wiatrakami.  A przecież chodzi o to, żeby kochać za to, jaki ktoś jest, bez zmieniania go na milion sposobów.

Matczyne mądrości

Doskonale pamiętam słowa mojej mamy, która nauczona swoim doświadczeniem (mój tata był od niej starszy o 11 lat) delikatnie, acz dobitnie powiedziała, że to nie będzie najłatwiejszy związek z możliwych, ale dla miłości warto poświęcić wiele rzeczy.  I wtedy ja, 20-latka, chcąca wszystkiego na już (bo przecież zawsze dostawałam to, czego chciałam, a związek musi być perfekcyjny), zrozumiałam jedną, najważniejszą tajemnicą związków, zwłaszcza tych pierwszych – poważniejszych. O miłość trzeba dbać każdego dnia, nauczyć się kompromisów i nie oczekiwać, że wszystko będzie tak, jak ty sama zaplanować sobie w swojej głowie. Jeśli kochasz naprawdę, nie poddasz się nawet, kiedy jest bardzo źle, a życie nie przypomina słodkich komedii romantycznych.


Napoje wprost stworzone dla kobiet. Dzięki nim zadbasz o swoje zdrowie i ciało

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
14 czerwca 2016
napoje
Fot. Pixabay / stokpic / CC0 Public Domain

Z reguły doskonale wiemy, czego nie jeść lub nie pić, by nie szkodzić swojemu zdrowiu i urodzie. Ale nie wiemy dokładnie, co pić nie licząc wody, by czerpać z napojów cenne substancje, które szczególnie służą kobiecemu organizmowi.

Tych napojów nie żałuj sobie w codziennej diecie

1. Sok z buraków

To bogate  źródło kwasu foliowego, który zapewnia prawidłowy przebieg procesów metabolicznych, oraz dobrze wpływa na kondycję układu nerwowego, wpiera produkcję hormonów szczęścia -serotoniny i noradrenaliny.W burakach znajduje się dużo potasu, koniecznego w transporcie składników odżywczych do wnętrza komórek, oraz przyspieszającego usuwanie z organizmu produktów przemiany materii. Sok buraczany oczyszcza i odkwasza organizm, dostarcza często brakującego kobietom żelaza, spożywany codziennie zapobiega nowotworom.

Fot. Pixabay / Desertrose7 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Desertrose7 / CC0 Public Domain

 

2. Sok pomidorowy

Te smaczne warzywa są bogate w likopen, będący jednym z najsilniejszych naturalnych antyutleniaczy.  Likopen mi.in  zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych, zapobiega gromadzeniu się zbędnych płynów w organizmie, chroni skórę przed poparzeniami słonecznymi, pobudza syntezę prokolagenu, który odpowiada za sprężystość skóry i jej młody wygląd. Zmniejsza ryzyko wystąpienia osteoporozy, poprawiając gęstość mineralną kości.

3. Sok z ogórków

Ogórki  zawiera minerały takie jak potas, magnez i krzem, które poprawiają wygląd cery, nadają jej młodzieńczego blasku, łagodzą podrażnienia, tonizują i odświeżają. Doskonale nawilżają organizm od środka, ponieważ aż w 90% składają się one z wody.

Fot. Pixabay / Kaz / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Kaz / CC0 Public Domain

4. Warzywno-owocowe koktajle

Samo zdrowie. W jednej szklance koktajlu możesz połączyć kilka owoców i warzyw, czego nie zjadłabyś zapewne za jednym posiedzeniem przy stole. To bomba witaminowa, zawiera także przeciwutleniacze, błonnik, wodę. Zielone koktajle wzmacniają organizm i oczyszczają go, dodają energii, pomagają zachować szczupłą sylwetkę, przedłużają młodość i znakomicie wpływają na samopoczucie i urodę. Zalety pitnego miksu owoców i warzyw są nie do przecenienia.

Fot. Pixabay / ImagesBG / CC0 Public Domain

5. Woda kokosowa

Woda z kokosa świetnie nawadnia organizm, uzupełnia niedobory elektrolitów, obniża poziom sodu i podnosi poziom potasu we krwi. Znakomicie gasi pragnienie i w porównaniu do innych napojów jest niskokaloryczna, więc przysłuży się zachowaniu szczupłej sylwetki.

kokos

Fot. Pixabay / mrk_dsignz / CC0 Public Domain

6. Fermentowane przetwory mleczne

Kefiry i jogurty wyjątkowo służą zdrowiu i sylwetce. Przetwory mleczne zawierają bakterie probiotyczne, które wzmacniają odporność i ułatwiają trawienie. Znajdziemy w nich także dużą ilość fosforu, potasu, wapnia, cynku, witaminy B2 i B5, B12. Są doskonałym zamiennikiem dla mleka, jeśli ktoś cierpi na nietolerancję laktozy, lub po prostu nie lubi smaku surowego mleka.

Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain

7. Mleko sojowe

Soja zawiera fitoestrogeny łagodzące objawy menopauzy, takie jak: uderzenia gorąca, kołatania serca, bóle głowy, obniżenie nastroju, rozdrażnienie. Soja posiada duże ilości izoflawonów, stymulujących skórę do produkcji kolagenu, co pozwala zachować młody wygląd skóry. Mleko sojowe pite regularnie zmniejsza zmniejsza ryzyko zachorowania na miażdżycę, choroby serca oraz nowotwory. Możesz samodzielnie zrobić mleko sojowe, tutaj znajdziesz przepis także na inne mleka roślinne.

 Fot. Pixabay / Jing / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Jing / CC0 Public Domain


źródło: kobieta.wp.plkrokdozdrowia.pl


5 dowodów na to, że w związku lepiej być zołzą. Taką pozytywną zołzą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 czerwca 2016
Fot. iStock /  LaraBelova
Fot. iStock / LaraBelova

Asertywność, własne zdanie, ugruntowane poczucie wartości i określone wyobrażenie na temat swojego partnera i związku. Dla nas? Silna kobieta, oczywiście. Taka, która wie, czego chce w relacji i umie do tego konsekwentnie dążyć. Dla przeciętnego mężczyzny? No, jak to? Zołza! Nie „urobisz” jej jak zwykłej, szarej myszki, nie nakarmisz złudzeniami. Ona potrzebuje konkretów. I wszystko  wskazuje na to, że choć oni często wybierają inaczej, to lepiej być zołzą. Chcecie dowodów?

Zołzę łatwiej jest szanować

To smutne, ale prawdziwe. Łatwiej liczyć się z kimś, kto wymaga poszanowania dla swoich decyzji, kto ma poczucie, że jest w związku osobą posiadającą równe prawa co druga strona. Jeśli mówisz o swoich osiągnięciach bez kompleksów i fałszywej skromności (kobiety zdecydowanie zbyt często boją się być odebrane jako „samochwały”) wzbudzasz męski szacunek i podziw (nawet jeśli nie usłyszysz go wyrażonego wprost). Postawa wycofana i przepraszająca („ten sukces to właściwie przypadkiem, nie chciałam”) przyczynia się tylko do tego, że inni też zaczynają nam umniejszać i wierzyć w to, że nie ma w naszych osiągnięciach naszej zasługi.

Zołza rzadziej cierpi w miłości

Dobre dziewczyny dają szansę (jedną, drugą, piątą) mężczyznom, którzy nie przestają ich ranić i wykorzystywać ich uczuć. Tym przegrywają – latami tkwią w złych związkach w nadziei, że on się zmieni. Odejście będzie je kosztowało bardzo wiele – energii, emocji, łez, wyrzutów sumienia, że „go zostawiły, a on przecież kochał, tylko był taki nieporadny w tych swoich uczuciach”. Zołza kopnie takiego w „cztery litery” i zapomni (co nie oznacza oczywiście, że nie kocha – po prostu ma o wiele lepiej rozwinięty instynkt samozachowawczy), uznając, że duży chłopiec powinien sobie w życiu sam świetnie poradzić.

Zołza rzadziej wiąże się w toksyczne relacje

Bo dzięki poczuciu wartości i większej świadomości siebie (wiwat zdrowo rozwinięta miłość własna!), łatwo wyczują manipulację czy próbę kontrolowania ich życia przez partnera. Dobre dziewczyny często padają ofiarami toksycznych miłości, nie zauważając w porę jak oplata je sieć niezdrowej zależności.

Zołza ma mniej  problemów z komunikacją w związku

Bo mówi wprost czego pragnie i odważnie definiuje to, co sprawi, że będzie szczęśliwa. Jej partner wie co ją denerwuje, a co sprawia jej przyjemność, wie jak ją zadowolić. Zołza potrafi postawić siebie na pierwszym miejscu, jeśli trzeba, oświadczy mężowi i dzieciom, że potrzebuje odpoczynku. Co to daje w związku? Mniej nieporozumień, lepsza komunikację i jasność w sferze wzajemnych oczekiwań. Zołza nie będzie cierpieć w samotności, jak „dobra” dziewczyna, w poczuciu, że nikt jej nie szanuje, nie myśli o jej potrzebach i uczuciach. Ona zadba o siebie sama, przez co najbliżsi również o nią zadbają. Dobra dziewczyna pomyśli najpierw przede wszystkim o innych, a potem, kiedy już znajdzie się emocjonalnie i związkowo w miejscu, z którego bardzo trudno się wydostać, rozpaczliwie zacznie zmieniać swoje życie, które wcale nie jest szczęśliwe. I nie zawsze jej się uda.

Zołza rzadko miewa problemy z akceptacją

Siebie i innych. To nie prawda, że zołzy są wymagające. One po prostu potrafią dobrze wybrać swoja drugą połowę i stworzyć związki, w których czują się spełnione. Nie brną na siłę w relacje, z której nic nie będzie – a potrafią to ocenić dość szybko. Dobre dziewczyny  w razie potencjalnych problemów miłosnych, winy szukają zbyt często po swojej stronie, ewentualnie pobłażliwie i w nieskończoność usprawiedliwiają partnera.

Dziewczyny! Lepiej być zołzą. Zołza to równa babka, niezależnie od tego jak to brzmi :). I ma o wiele większe szanse na to, by być szczęśliwą.

 


Zobacz także

Fot. Twoja Sesja / iStock

Wyższy poziom kobiecości? Dzięki wam – najwyższy!

Fot. iStock / mikkelwilliam

Jak mówić i jak słuchać? Czyli poradnik dla kłócących się

Fot. iStock/StudioThreeDots

Regulamin akcji „Bądź aktywna jesienią”