Miłość ci wszystko wybaczy… Nie wszystko i nie zawsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2016
Fot. iStock / oleg66
 

Miłość prawdziwa pokona największe trudności. Miłość prawdziwa poświęci się i nadprzyrodzonymi mocami pomoże ci przezwyciężyć twoje słabości, słabości twojego partnera i przeciwności losu. Zbyt często wierzymy w to, że jeśli tylko jest miłość, nic inne już nam niepotrzebne. Zbyt naiwnie mylimy miłość z uzależnieniem od drugiej osoby. Miłość ci wszystko wybaczy. Nie wszystko i nie zawsze.

Zdrada

Potrafimy ją wybaczyć, gdy bardzo i szczerze kochamy. Choć gdy kochamy mniej, albo nie kochamy wcale wybaczamy szybciej. Bo zdrada boli tym bardziej, im bardziej nam zależy. Ile razy można ją wybaczyć, ile razy dawać szansę partnerowi, który się nie zmieni? Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. W sidłach miłości dajemy przecież i drugą i trzecią… Czy to jeszcze miłość, czy już zamiłowanie do cierpienia i uzależnienie od tego rytmu: zdrada – przeprosiny – sielanka- zdrada- przeprosiny – sielanka…

Więc wybacz, dla swojego spokoju i jako inwestycję na przyszłość. Ale twoją własną, już nie waszą wspólną.

Przemoc

Uderzył „tylko raz”. Właściwie nie uderzył nawet, tylko popchnął na ścianę. Normalnie nie jest agresywna, tylko jak się zdenerwuje. On wcale nie chciał. Ona po prostu ma problem. Kochając wynajdujemy tysiące powodów, by zostać jeszcze, choć chwilę z nim/z nią. Usprawiedliwiamy przemoc, czy to słowną czy fizyczną, nie nazywamy jej nawet po imieniu.? Gdzie są granice tego uczucia, które sprawia, że potrafimy się tak upodlić, tak bardzo zniszczyć? Czy to jeszcze miłość, czy już uzależnienie ofiary od kata?

Uzależnienie

To przecież nie jego/jej wina. To choroba, to nałóg, z którym przegrywa. Tu nie ma co wybaczać, tu trzeba wspierać, pomóc. Nie wolno zostawić ukochanej osoby w potrzebie, kiedy sobie nie radzi. Miłość to przecież bycie razem w zdrowiu i w chorobie. Tak, owszem, ale do momentu kiedy ta choroba zaczyna niszczyć także ciebie. Kiedy twoje własne, osobiste życie, to, które ciągle jeszcze do ciebie należy, rozpada się na kawałeczki. Kiedy zawalasz w pracy, bo nie śpisz, tylko czuwasz, przeszukujesz, wylewasz alkohol (swoją drogą, chyba dobrze wiesz, że to na nic), kontrolujesz. Kiedy zaczynasz być współuzależniona, miłość własna musi wziąć górę nad miłością do partnera. Inaczej pójdziesz na dno szybciej niż on, spalisz się.

Egoizm

Miłość nie jest dla egoistów. Wiesz o tym, a jednak ciągle liczysz na to, że on ci ją okaże. Albo, że twojej miłości starczy za was dwoje. Albo, że pod wpływem twojej on się zmieni, zrozumie, że nie wolno tak postępować, że cię rani, a ty przecież jesteś taką wspaniałą osobą…

Zrozum, on nie potrafi kochać tak, by postawić drugą osobę w centrum swojego świata i powiedzieć: „To ty jesteś ta najważniejsza”. Wybaczasz, godzisz się na takie życie, wiedząc, że zawsze będziesz na drugim planie, byle tylko być z nim. A w głębi duszy ciągle karmisz się nadzieją na zmiany, wielkie „bum” i jakiś namacalny dowód jego miłości. To nie jest dobre uczucie. To uczucie niszczące, wypalające cię od środka.

Brak szacunku

Dla ciebie, waszych dzieci i twoich bliskich. Związki mają swoje historie, swoją dynamikę i swoje lepsze i gorsze momenty. Kiedy jednak podczas waszych kłótni twój partner przekracza wszelkie granice i notorycznie obraża ciebie, twoich rodziców czy rodzeństwo – nie wybaczaj „dla dobra” i w imię miłości. Upewnij się, czy to na pewno miłość…

Jeśli mimo tego, że pozornie masz swój wymarzony związek, czujesz, że twoje marzenia, cele i osiągnięcia są bagatelizowane i spychane na margines jako coś niegodnego uwagi, nie rezygnuj z siebie dla miłości. Może nazwałaś tę relacje między wami zbyt wielkim słowem?

Kiedy twoje dziecko z pierwszego związku jest przez twojego obecnego partnera czy partnerkę traktowane z nienawiścią, nie tłumacz sobie, że jej/jemu jest przecież trudno. Kiedy wchodziliście w ten związek, nie ukrywaliście przed sobą swojej przeszłości.

Miłość nie może być ciągłym poświęceniem, ani ciągłym czekaniem na coś, co jak dobrze wiesz, nigdy nie nastąpi. Miłość nie może wszystkiego wybaczyć. Wybaczyć możesz ty, jeśli wybaczenie potrzebne ci by pójść dalej z czystym, choć jeszcze nieco ciężkim sercem. Nie bądź nieszczęśliwy w miłości, kochaj szczęśliwie.


„Romansująca mężatka jest gorsza niż niejeden facet”. Wyznanie wkurzonego kochanka

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 czerwca 2016
Fot. iStock / Yuri_Arcurs
 

I nie, jeśli myślicie, że to będzie tekst o zimnym facecie, który wykorzystuje biedne, zakompleksione i nieszczęśliwe mężatki to się mylicie. Wkurzył mnie tekst, który niedawno ukazał się na waszym portalu „Dlaczego mężczyźni wolą romansować z mężatkami”. Autorka tekstu, a raczej jej bohaterowie pokazują tylko jedną stronę medalu. Oto dwójka ich, ona w związku. On być może też. Ale spotykają się i iskrzy. Flirtują ze sobą, uwodzą się, w końcu idą do łóżka. Na początku łączy ich tylko seks, potem coś więcej, facet bierze nogi za pas i sru, do widzenia. Bo on chciał tylko niezobowiązującej relacji. A jak już ona pojawia się z walizkami, on kupuje bilet lotniczy na drugą półkulę, bo przecież chciał tylko niezobowiązującej znajomości.

Widzimy faceta, tępego gościa myślącego penisem. Ma tylko jeden cel: uwieść, wykorzystać, porzucić. Być może zdarzają się tacy goście, ale jest też cała plejada kobiet, które postępują tak samo. Mężatek. Miłych, zorganizowanych pań domu, które tylko czekają aż czmychną na bok. Ale przecież ona jest nieszczęśliwa, ma prawo. Przecież mąż w domu nie jest czuły, nie dba o nią. Ona go nie zostawi, bo dzieci, wspólny kredyt. Rzygać się chce od tych tekstów.

Gdy my, faceci mówimy takie frazesy,  macie nas za skurwy…, drani…

Nie zostawiacie na nas suchej nitki. My jesteśmy świniami jeśli zdecydujemy się na skok w bok, nie ma dla nas usprawiedliwienia. Jak już to zrobiliśmy, musimy mieć odwagę odejść, ponieść konsekwencję. Was to nie obowiązuje. Wy wracacie na łono rodziny i wijecie sobie dalej gniazdko u boku nieświadomego niczego mężusia. Przy okazji jesteście wciąż cudownymi mamami. Nie zapominacie o śniadaniu dla dzieci, lekcjach i innych obowiązkach.

Tak, jestem wkurzony. A to dlatego, że kobiety też są wstrętne. Do tego mają urodę i wdzięk, mogą więc uwodzić do woli dwóch facetów (męża i kochanka), prowadzić podwójne życie. Jeden to pewność, drugi to ekscytacja, a że ona wciąż jest małą dziewczynką to lubi czuć jedno i drugie. Po co ponosić odpowiedzialność?

Taka była kobieta, w której się zakochałem. Czteroletnia córka, ona w kryzysie – tak przynajmniej twierdziła. Bajki o tym, że mąż jest tylko przyjacielem, od dawna ze sobą nie śpi, ona czuje tylko przywiązanie. No i jest ojcem jej dziecka. To wszystko sprawia, że kocha go jak kumpla. W środku jest martwa, nieszczęśliwa, nie wie co robić.

Poznaliśmy się w pracy, robiliśmy wspólne projekty. Gadaliśmy godzinami. To ona pocałowała mnie pierwsza, ona poszła ze mną do łóżka. Nie, nie jestem gnojkiem czy istotą bezwolną. Chciałem tego. Rozumiałem, że zachowuję się jak chuj… wobec tamtego gościa, z drugiej strony, przynajmniej na początku, mówiłem sobie– to jest jej wybór, ona jest dorosła.

Mieliśmy świetny seks…

Rzeczywiście, w mężatce łatwiej się zakochać, bo w jakimś sensie jest niedostępna, nie osaczająca. Nie popełnia wielu błędów, które popełniają dziewczyny singielki. Wiem, że to bardzo oceniające, ale tak jest. Ale, gdy już się zakochujesz– pozamiatane. Ja z „moją”mężatką przeżyłem gorące pół roku. Ukradziony seks na stacjach benzynowych, w firmowej toalecie, u mnie w  mieszkaniu, setki wiadomości, rozmów.

Z mojej perspektywy wyglądało to tak. Jestem wolny, samotny, poznałem kobietę. Kobietę stworzoną dla mnie, z którą chciałem być. Ona jest zajęta, właściwie uwikłana, bo przecież nie kocha tamtego gościa. Po pół roku padło pierwsze: wyprowadzę się, odejdę. Nie oczekiwałem tego od niej, wiedziałem, że ma córkę. Ale przywiązałem się do tych słów. Sam mam dziecko, wyobrażałem sobie wspólne, patchwrokowe życie. Dokładnie to samo przecież robią kobiety.  „Jeszcze potrzebuję czasu”, „Jeszcze” odwlekała termin wyprowadzki. Wszystko rozumiałem. Mijały kolejne miesiące, byłem coraz bardziej zakochany i coraz bardziej nieszczęśliwy.

Zaczęło się obsesyjne myślenie. Co ona robi, kiedy nie jest ze mną? Czy na pewno z nim nie sypia? Dlaczego jedzie z nim na święta? Dlaczego nie załatwia tej sprawy. Stawałem się coraz bardziej nieznośny, męczący. Zakochanie mieszało się ze złością. Ona jest ze mną tylko dla seksu, jestem rozrywką w jej poukładanym życiu. Nie chciałem pełnić tej roli. Chciałem z nią żyć, nawet jeśli nie mieszkać, bo to byłoby dla nich (jej i jej córki) na początku za trudne.

Po dwóch latach szarpania zdecydowałem się odejść. Romans mi nie odpowiada, chcę czegoś więcej. Płakała, przepraszała, mówiła, że nie potrafi odejść od męża, bo sama jest z rozbitego domu, zawsze chciała mieć rodzinę. Mówiła, że mnie kocha i żebym jeszcze był cierpliwy. Kiedyś w końcu się odważy. Nie chciałem być już cierpliwy, czułem się wrakiem człowieka. Zmęczonym, zestresowanym, kochającym obsesyjnie. Rozsądek wygrał. Odszedłem, ona nie spełniła żadnej ze swoich obietnic. Została z mężem. Na Facebooku widzę ich wspólne zdjęcia. Oznaczają się nad jeziorem, morzem, na pikniku z dzieckiem. Od znajomych wiem, że jest w drugiej ciąży. Od znajomych dowiedziałem się, że prowadziła z nim normalne życie, on nie miał pojęcia, że mają jakiś kryzys. Mi mówiła, że codziennie z nim rozmawia o tej sytuacji, śpią w dwóch różnych pokojach, on zaakceptował, że są jak rodzeństwo.

Czego mnie to nauczyło?

Nigdy nie pakuj się w związek dwojga ludzi. Niezależnie czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Jeśli ktoś ci mówi, że jest nieszczęśliwy, odpowiadaj: zamknij najpierw tamten etap. Nie pakuj się w seks, a jeśli się pakujesz – to wiedz, że to się raczej dobrze nie skończy, ktoś zostanie skrzywdzony.

Nie kupuj głodnych kawałków. Są ludzie, którzy chcą mieć wszystko. Rodzinę i zabawę. Nie graj w tę grę jeśli nie jesteś w stanie zapłacić za to ceny. Zresztą po co w nią grać? Nie szkoda życia.

Tak, wciąż jeszcze ją kocham. Jednocześnie czuję ulgę, że już nie czekam, że ona nie pojawia się i znika za chwilę. Daje i odbiera. Jestem wolny. Co z nią? Nie wiem. Staram się nad tym nie zastanawiać.

Ale to bzdura, ze to zawsze my, faceci jesteśmy podli. Wy też bywacie podłe. Albo zagubione. Zresztą jakie to ma znaczenie, gdy efekt jest ten sam?

Romanse biorą się z braku odwagi wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Nie musimy być z kimś do końca życia, ale powinniśmy chyba umieć wybierać, a nie pogrywać innymi ludźmi. I, oczywiście, że czuję się winny…


Wakacje – ruch na powietrzu, wciągające gry planszowe i ciekawe opowieści. Tego potrzebuje każde dziecko

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 czerwca 2016
wakacje
Fot. Pixabay / jill111 / CC0 Public Domain

Wakacje, wakacje… ten słoneczny, wolny od nauki czas kochają wszystkie dzieci! Nie można się temu dziwić, skoro nawet my, dorośli, spoglądamy tęsknie w błękitne niebo, marząc o błogim odpoczynku podczas wyczekiwanego urlopu. My z pewnością zorganizujemy sobie czas, w opozycji do codziennych obowiązków w pracy i w domu. Ale w organizacji czasu naszych dzieci, musimy im pomóc.

Nie o to chodzi, by wakacje spędzić przed monitorem komputera i ekranem telewizora

Pozwalanie dziecku na oglądanie godzinami telewizji lub granie w gry komputerowe, to jednoczesne wyrażenie zgody na marnotrawienie wolnego czasu. A w wakacje przecież nie chodzi o to, by je przespać i zmarnować, tylko by skorzystać z długich, wolnych dni, zrobić coś ciekawego i zebrać miłe wspomnienia na nadchodzący szkolny rok.

Znacie swoje dzieci najlepiej, więc wiecie co im sprawi przyjemność. Wykorzystajcie możliwość wyhasania się na świeżym powietrzu, bo to fantastycznie wspiera dziecięcą odporność. Zorganizujcie z pociechą różnorodne gry zręcznościowe i zabawy, zaproście kolegów i koleżanki z podwórka. Niech dziecko korzysta do woli ze słonecznych, ciepłych dni. Piłka nożna, szaleństwa na placu zabaw, wyścigi, jazda konna czy miejski basen. Możliwości są ogromne, więc dziecko nie powinno być zamknięte w czterech ścianach przez cały dzień.

Piękna pogoda zachęca do ruchu, ale co gdy nie można wyjść z domu?

Dzieci nie lubią nudy, a gdy nie mają ciekawego zajęcia, patrzą w telewizor lub szaleją po domu próbując spożytkować nadmiar energii. Niestety, mimo sprzyjającej letniej aury, nie wszystkie dni są słoneczne, bywa, że kilka dni pod rząd pada rzęsisty deszcz i nie ma jak wyjść z domu. A wtedy rodzic powinien pokierować uwagę dziecka na zajęcie, które pozwoli wyhamować energię i skupić się na konkretnej czynności. W tej materii bardzo pomocne są książki i gry, także planszowe, które pozwolą miło spędzić czas i przyniosą pozytywne efekty dla rozwoju dziecka.

Dzieci kochają gry, rywalizację i smak zwycięstwa. Wykorzystajcie to wspólnie

Nie chodzi o to, by po prostu dać dziecku grę do ręki, wyjaśnić zasady i odwrócić się na pięcie. Grajcie razem, bo czas wspólnie spędzony nad planszą, ma same zalety. Pokrótce można powiedzieć, że gry stwarzają okazję do doskonałej zabawy oraz nauki liczenia, rozpoznawania liter, rozróżniania kolorów, kształtów, grupowania danych przedmiotów. Fantastycznie rozwijają percepcję, koncentrację oraz koordynację wzrokowo-ruchową. Rywalizacja obecna w toku rozgrywki motywuje do zwiększenia starań, daje poczucie satysfakcji lub w odwrotnej sytuacji – uczy współdziałania z osobą należącą do drużyny. Ponadto, uwaga skupiona na grze pozwala rozładować stres i napięcie, uczy nabierania dystansu do pewnych kwestii, pozwala wchodzić uczestnikom w inne role. Gra jest dobra nie tylko na deszcz czy wieczorową porę. Planszę możecie śmiało zabrać na piknik, rozłożyć na kocu i cieszyć się wspólnym czasem na świeżym powietrzu, lub zabrać do znajomych dziecka.

Warto mieć w domu różne gry, które spodobają się dzieciakom, tak jak np. :

Hexx

Jest to logiczna gra rodzinna, będąca kompromisem pomiędzy grą na refleks, a grą logiczną. Hexx to dynamiczna „party game” oparta na grze w domino. Gracze wykładają swoje sześciokątne karty, dopasowując kolorami do kart leżących już na stole. Wygra ten gracz, który pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich kart. Gra świetnie się sprawdzi u graczy od 6 r. ż., jeśli zasiądzie do niej od 2-5 uczestników.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gobblety

My mieliśmy kółko i krzyżyk, nasze dzieci mają do dyspozycji Gobblety! Ta idealna na pierwsze szlify gra strategiczna, spodoba się dzieciom powyżej 5 r.ż. zasady przypominają klasyczne „kółko i krzyżyk” , tyle że zamiast malować symbole na kartce papieru, sympatycznie wyglądającymi „potworkami” można „zjadać” pionki swoje i przeciwnika! Wygrywa ten, kto pierwszy ustawi trzy Gobblety w linii!

nIQczemni. Szaleni naukowcy

nIQczemni to humorystyczna gra strategiczna o szalonych naukowcach zamkniętych w tajnych laboratoriach. Naukowcy tworzą wynalazki, które mają im ułatwić zdobycie władzy nad światem. Mechanika gry polega na wykonywaniu czterech różnych akcji, zagrywaniu szpiegów, zdobywaniu funduszy, które pozwalają wykupić karty wynalazków dających dodatkowe zdolności oraz punkty zwycięstwa. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie 20 punktów. Wciągną się w nią uczestnicy powyżej 10 r.ż.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ciasteczkowe potworki

Do tej kolorowej gry mogą zasiąść gracze powyżej 5 r.ż., w liczbie od 2 do 5 osób. Jest to gra prosta i szybka, w oparciu o spostrzegawczość graczy. Pomysł jest intrygujący, ponieważ uczestnik gra wesołym potworkiem uwielbiającym smakołyki. W czasie każdego posiłku tylko jeden potworek może zjeść właściwy smakołyk. Należy smakołyk znaleźć szybciej niż inni – gdy gracz zje ich pięć, wygrywa grę.

W te gry warto zainwestować rodzinny czas, ponieważ Gobblety, Ciasteczkowe potworki i Straszny dwór, zostały nagrodzone w konkursie Zabawka Roku 2016 organizowanym przez portal Zabawkowicz.pl, największy opiniotwórczy serwis branży dziecięcej.

Książki to nie „zabójca czasu”, a niezwykłe narzędzie wspomagające rozwój dziecka

Czytanie również ma nieocenione zalety dla rozwoju dziecka. Jest doskonałym ćwiczeniem dla mózgu, rozwija wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, poprawia koncentrację i pamięć, poszerza wiedzę, pozwala poznać i zrozumieć pewne zależności, emocje. Nie pozwala się rozpanoszyć nudzie, bo przecież gdy dziecko czyta, poświęca całą swą uwagę na treść książki. Wchodząc w świat bohaterów odrywa się od codzienności, odpływa myślami w inne, ciekawe miejsca. A gdy czyta wciągającą fabułę, wnika w świat zagadek i niespodzianek, wysila głowę, by porządkować losy bohaterów, a także przewiduje zakończenie. Podobnie jak z grami, zawsze jest dobry czas i miejsce na książkę!
Ponieważ dziecko dopiero kształtuje swoje upodobania czytelnicze, podsuwaj mu różne książki, które pozwolą zdecydować, jaka lektura sprawia mu najwięcej przyjemności.

Alfie Bloom i tajemnice zamku Hexbridge 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Książka autorstwa Gabrielle Kent, stanie się wciągającą lekturą nie tylko dla chłopców, ponieważ jest to ekscytująca historia pełna magii i przygód. Uchylając rąbka tajemnicy, można powiedzieć, że życie głównego bohatera – Alfiego Blooma jest monotonne i samotne. Jednak wszystko się zmienia, gdy chłopiec dostaje wezwanie do biura tajemniczego prawnika, gdzie zostaje poinformowany, że odziedziczył zamek Hexbridge. Ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu Alfie dowiaduje się, że urodził się w tym właśnie zamku… sześćset lat wcześniej i jest strażnikiem dawnej magii, spadkobiercą Orina Hopcrafta, ostatniego z druidów. Na jego magiczne moce czyhają jednak mroczne siły. Z pomocą swoich kuzynów Madeleine i Robina, lokaja Wilberforce’a i wyjątkowego latającego dywanu Alfie będzie musiał ochronić magię przed przeciwnikami.

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód

To przygody Emi z księgi trzeciej, czwartej i piątej zebrane w jednym tomie, autorstwa Agnieszki Mielech. Cykl książek o Emi stworzony został dla dziewczynek, które kochają takie przygody. Bohaterka cyklu, Emi, mieszka z rodzicami na drugim piętrze w domu Na Bateryjce. Chodzi do szkoły, czasami opiekuje się psem cioci Julii – Czekoladą i często odwiedza swoją babcię w Żabim Rogu. Emi ma szalone pomysły i paczkę zwariowanych przyjaciół: Anielę, która nie znosi księżniczek, złośliwą Florę, muzykalną Faustynę, czarującego Lucka i Franka-mądralę. Pewnego dnia Emi zakłada Tajny Klub Superdziewczyn, którego motto brzmi: NIGDY WIĘCEJ NUDY!

Warto przeżyć wspólnie z Emi i jej przyjaciółmi niezwykłe przygody, odkrywając tajemnicę pani Flamenko, demaskując mola książkowego, który grasował w pewnej bibliotece oraz ruszając na ratunek niezwykłej klaczy, Bravie.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pożeracze książek 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dwunastoletnia Emily wkracza do akcji! Jej rodzina właśnie przeprowadziła się do San Francisco, miasta, w którym mieszka literacki idol dziewczynki. To Garrison Friswold, twórca przebojowej gry sieciowej Book Scavenger. Wymyślona przez niego zabawa polega na rozwiązywaniu zagadek i odszukiwaniu książek na podstawie zawartych w nich wskazówek. Pewnego dnia Emily dowiaduje się, że Griswold na skutek bandyckiego ataku znajduje się w śpiączce. Nie wiadomo, co dalej z jego nową grą, która miała się rozpocząć. Wkrótce razem ze swoim nowym kumplem, Jamesem, dziewczynka znajduje dziwaczny tom. Przyjaciele wierzą, że to własność Griswolda i że doprowadzi ich do cennej nagrody. Tyle że tej książki szukają również inni… Emily i James muszą jak najszybciej rozwiązać zagadki ukryte w książce Griswolda. Jeśli tego nie zrobią, sami padną ofiarą bezwzględnych napastników. Ta pasjonująca opowieść, autorstwa Jennifer Chambliss Bertman, dedykowana jest młodym czytelnikom powyżej 9 r.ż.

Kumplobook. Książka dla prawdziwych przyjaciół

A teraz coś nowego, zupełnie wyjątkowego…

Kumplobook to książka interaktywna, dla dwojga. Nie wymaga prądu, nigdy się nie rozładuje! Komputer nie ma z nią żadnych szans, ponieważ Kumplobook kusi niezwykłą zawartością.
W środku czekają na dzieciaki:
• zadania i zabawy, które rozwijają i pielęgnują … przyjaźń!
• labirynty, szkice, mapownik, flagi, graffiti
• miejsce na sny, marzenia, czysty relaks: gry w statki, kapsle, państwa miasta, warcaby
• miejsce na portrety, ankiety, wyzwania i ważne pytania.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Wilga i Fox Games


Zobacz także

Krążyliśmy wokół siebie, coraz mniej ze sobą. Uratowali mnie dobrzy ludzie! O apetycie na zmiany

Zdrada lubi „okoliczności”. 8 rzeczy, które popychają do zdrady

Kiepski seks? Nigdy więcej! Krótki poradnik dla kobiet wyzwolonych