Ledwie zauważalne nawyki, które każdego dnia niszczą wasz związek

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
17 lutego 2018
Fot. iStock/vadimguzhva
Następny

Komunikacja, komunikacja, komunikacja – nie wiem, ile razy w życiu słyszałam, że właśnie ona jest w związku najważniejsza. To prawda, jeśli potrafimy i chcemy ze sobą otwarcie rozmawiać, żadne problemy nie powinny nas od siebie oddalić. Ale trzeba przyznać, że właśnie komunikacja często szwankuje. Do tego dochodzą jeszcze pewne nawyki i przyzwyczajenia, które dodatkowo niekorzystnie wpływają na nasze relacje. I potem nagle dociera do ciebie, że niby nic wielkiego się nie wydarzyło, żadnych awantur i dramatów nie było, czas sobie spokojnie płynął, ale jakoś tak inaczej jest między wami – czujecie się obco, nieswojo. Winowajca może być niepozorny…

Wychodzenie bez pożegnania

Pamiętasz jeszcze te czasy, kiedy nie mogliście się rozstać? Po tylu latach wspólnego mieszkania kto by się przejmował pożegnaniem? Przecież macie ze sobą kontakt praktycznie cały czas. Widzicie się rano i wieczorem, śpicie w jednym łóżku. Tak jakby w codziennym życiu niepotrzebne byłyby te wszystkie drobne czułości, które trzymają nas blisko siebie. Jednym z nawyków, które pozwalają w sposób prosty pielęgnować związek, jest żegnanie się przed wyjściem z domu i witanie po przyjściu. Nie takie, jakbyście mieli nie widzieć się przez miesiąc. Chodzi o zwykły pocałunek i słowo „cześć”/”do zobaczenia”/”miłego dnia”. Nie chodzi o wielkie gesty i wyznania miłości, ale o poświęcenie uwagi drugiej osobie.

Bycie nieobecnym

Związek nie polega na tym, żeby być ze sobą non stop – to ani nie jest możliwe, ani nie jest zdrowe. Chodzi jednak o to, żeby być obecnym duchem, sercem i myślami wtedy, kiedy jesteście ze sobą. Ileż to razy denerwowałaś się na niego, gdy o czymś ważnym mu opowiadałaś, a on był myślami gdzieś indziej? A pamiętasz, jak ty jednocześnie słuchałaś jego opowieści i oglądałaś ulubiony serial? Cała sztuka polega na tym, żeby być ze sobą wtedy, kiedy druga osoba nas potrzebuje. Żeby w pełni wykorzystać ten czas, gdy jesteście razem i macie chwilę dla siebie. To samo dotyczy też ważnych wydarzeń, uroczystości, rocznic i świąt. Bądźcie obecni ciałem i duchem.

Chodzenie spać o różnych porach

Wypracowanie wspólnego rytmu dnia wymaga naprawdę sporo czasu i zaangażowania. Szczególnie, jeśli jedno jest nocnym markiem, a drugie rannym ptaszkiem. Warto jednak próbować, ponieważ kładzenie się do łóżka o tej samej porze sprzyja zachowaniu bliskości. Nie musicie zasypiać – możecie rozmawiać, czytać, przytulać się. Czas spędzony razem w łóżku pomaga się zrelaksować i odprężyć po ciężkim dniu, a to ułatwia zasypianie. Samo przytulanie powoduje wyrzut hormonów szczęścia i daje poczucie bezpieczeństwa, a jeśli jeszcze połączyć je z seksem? Rewelacja.

Strona 1 z 2
Czytaj dalej…

Nie możesz winić kogoś za to, że chce odejść. Oto dlaczego…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 lutego 2018
Następny

Wiesz dobrze, że nie zatrzymasz nikogo na siłę. Ale emocje wciąż nie pozwalają ci odpuścić, zrozumieć jak to się stało, że ona może już nie chcieć z tobą być. Wydaje ci się, że to wielka niesprawiedliwość, bo przecież, mimo tego, że to nie był dobry związek i że jest w tym twoja wina, starałeś się. Zatrzymaj się na chwilę. Nie masz prawa obwiniać jej za chęć odejścia. Odeszła, bo chce żyć swoim życiem, życiem, w którym ciebie nie będzie.

Nie masz prawa obwiniać jej za to, że chce zawalczyć o lepszą przyszłość dla siebie. Była tak zmęczona brakiem poczucia bezpieczeństwa, ciągłą niepewnością, którą przy tobie czuła, trwając u twojego boku z nadzieją, że coś się zmieni. A przecież nie wiedziała nawet do końca, jakie miejsce zajmuje w twoim życiu. Nigdy nie mogła wiedzieć na pewno, ile dla ciebie znaczy. Nie masz prawa obwiniać jej za chęć szukania tego bezpieczeństwa gdzie indziej. Ma przecież też własne życie, własne problemy, z którymi nie musi już radzić sobie sama (na ciebie i tak nie mogła liczyć – pamiętasz?). I tak naprawdę nigdy nie tymi jej problemami nie przejmowałeś – więc dlaczego teraz cię to obchodzi?

Nie możesz jej winić za to, że chciała znaleźć kogoś, kto da jej pewność, jakiej ty nigdy nie mógłbyś jej dać. Że chce znaleźć kogoś, kto, gdy będzie tego potrzebowała, będzie trzymał ją za rękę, a nie jak ty, biegł przez życie we własnym tempie, nie oglądają się za siebie, na nią. Zawsze szedłeś kilka kroków przed nią lub pozostawałeś w tyle, tak jakbyś był sam.

Nie można jej winić za to, że chce być z kimś, kto chce stanąć z nią ramię w ramię. Nie masz prawa obwiniać jej za to, że pragnie miłości, która nie umniejsza jej ani nie sprawia, że ​​czuje się tak, jakby była mniej ważna.

Nie masz prawa obwiniać jej za to, że chce zmian dla samej siebie. Ona właśnie decyduje się być dla siebie samej priorytetem, a nie opcją dla ciebie.

Nie masz prawa obwiniać jej za pragnienie szczęścia. Każdy z nas o tym marzy. Nie była z tobą szczęśliwa i musisz to zaakceptować. Dużo w tym twojej winy, teraz to wiesz, ale nie cofniesz czasu. Nie żądaj, by oczekiwała własne uczucia tylko po to, by cię zadowolić, byś nie został zupełnie sam. Skończ już z tym egoizmem.

Nie możesz jej winić za to, że chce znaleźć kogoś, kto sprawia, że ​​czuje się piękna. Tobie udało się sprawić, że czuła się brzydka i niedoceniana, kiedy byliście razem. Nie możesz jej winić za to, że uważa, że ​​zasługuje na lepsze traktowanie,  że zasługuje na to, by być kochaną.

Nie można jej winić za to, że chce spróbować swoich sił w doświadczeniu prawdziwej miłości, z kimś innym. Nie jesteś pępkiem świata.

Nie możesz jej winić za to, że chce poświęcić czas samej sobie, by tylko odzyskać siły i wyleczyć wszystkie rany, które jej zadałeś.

Nie możesz jej za to winić, że chce odzyskać siebie, przypomnieć sobie jak wiele jest warta, co lubi, kocha, co sprawia jej przyjemność.

strona 1 z 2
czytaj dalej

Jak osłabiasz więź emocjonalną z dzieckiem. Może nawet nie wiesz, jak blisko jesteś

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 lutego 2018
Fot. iStock/wundervisuals

Teorię znamy chyba dość dobrze, ale czasem nie stosujemy jej w praktyce. Jesteśmy matkami ojcami, będąc jednocześnie małżonkami, pracownikami, przedsiębiorcami, ludźmi, którzy pragną spełnienia swoich ambicji. Nawet nie widzimy, kiedy zaczynamy popełniać błędy w wychowywaniu naszych dzieci.  

Skoro jesteś rodzicem i pamiętasz czasy, kiedy ty też byłeś dzieckiem, chyba dobrze wiesz za czym tęsknisz lub co doceniasz w swoim dzieciństwie. Jeśli  nie było ono szczególnie szczęśliwe, rozumiesz także, jakie aspekty relacji z rodzicami utrudniały waszą emocjonalną więź. Oto cztery błędy, których należy unikać, by jej nie osłabić:

1. Nie słuchasz

Dzieci dużo mówią, a szczególnie zadają wiele pytań. „Atakują cię” tysiącem pytań, tysiącem wątpliwości i setkami komentarzy w najbardziej nieodpowiednich chwilach. Chcą wiedzieć, eksperymentować, dzielić się z tobą i rozumieć wszystko, co się z nimi dzieje.

2. Karzesz i nie masz zaufania

Jest wielu rodziców, którzy utożsamiają słowo „rodzicielstwo” z „kara” i „zakaz”; z mocnym i sztywnym autorytaryzmem, takim, w którym każda reguła jest egzekwowana i każdy błąd jest karany. Powoduje to brak poczucia własnej wartości u dziecka, poczucie braku bezpieczeństwa i zerwanie więzi emocjonalnej z nim.

Jeśli karzemy, nie nauczamy. Jeśli ograniczysz się do mówienia dziecku wszystkiego, co robi źle, nigdy nie będzie wiedziało, jak zrobić coś dobrze Zamiast podpowiadać mu kroki i strategie doskonalenia, ograniczasz się do upokarzania go. To wywoła jedynie gniew, niechęć i brak poczucia bezpieczeństwa. Unikaj tego.

3. Porównujesz i oceniasz

Niewiele rzeczy może być bardziej niszczące w wychowywaniu niż porównywanie  jednego dziecka  do drugiego, próba ośmieszenia go,  aby zrozumiało  swoje ograniczone umiejętności, niepowodzenia lub brak inicjatywy. Takie słowa są bolesne i mogą wzbudzić wiele negatywnych uczuć, raz na zawsze zniszczyć poczucie wartości.

4. Krzyczysz 

Prócz stosowania przemocy fizycznej nie ma „lepszego” sposobu na osłabienie więzi emocjonalnej z dzieckiem. Krzyk jest psychologiczną formą znęcania się nad dzieckiem, która całkowicie podważa jego osobowość dziecka, jego samoocenę,  a także jego pewność siebie. Są rodzice, którzy nie potrafią inaczej zwrócić swojemu dziecku uwagi niż krzycząc. Tymczasem, podnoszenie głosu bez uzasadnionego powodu wywołuje  u dzieci ciągły stres i niepokój.  Nie wiedzą, czego się spodziewać i nie wiedzą, kiedy robią coś dobrego lub coś złego. Ciągłe okrzyki denerwują dzieci i wyrządzają im krzywdę, ponieważ nie ma tu miejsca na dialog, a jedynie na rozkazy i wymówki.


Na podstawie: exploringyourmind.com

 


Zobacz także

24 rzeczy, które każda kobieta powinna usłyszeć i zapamiętać (najlepiej przed 30-tką)

Jak inaczej powiedzieć kocham?

10 innych sposobów na to, by powiedzieć kocham

To ja jestem kochanką. Czekam na dzień, w którym będę miała tyle siły, aby zakończyć ten romans i zacząć nowe życie