Za co kochamy facetów i czy my, kobiety, możemy się czegoś od nich nauczyć?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 lutego 2017
Fot. iStock/max-kegfire
 

Dobra, możemy sobie narzekać ile wlezie. Że szowiniści, że buce, że brak im czułości, ogłady. My tak lubimy wytykać im ich wady, pastwić się nad nim uważając, że my kobiety jesteśmy lepsze, bo bardziej wrażliwe, empatyczne, lepiej zorganizowane.

To że jesteśmy lepsze, to może na forum teraz rozstrzygać nie będę, w końcu nie o tym mam zamiar napisać, drogie panie (choć to dobry temat, muszę przyznać), za to powiedzmy sobie jasno, że bez facetów nasz świat byłby ubogi. Kto się nie zgodzi? Przyznacie przecież, że gdybyśmy my same były na świecie, to nuuuuddaa – na całego.

A prawda jest taka, że ani oni bez nas, ani my bez nich żyć nie potrafimy. I bardzo dobrze! Co więcej, tak rzadko głośno i wprost tych naszych facetów chwalimy, że trzeba to nadrobić. Bo nie ma co ukrywać, że kurczę, no fajni są, pomimo wielu rzeczy, którymi doprowadzają nas do szewskiej pasji, są te, za które ich kochamy, i których z całą pewnością możemy się od nich nauczyć. Czasami warto zdać sobie z tego sprawę, choćby po cichu…

Dystans do siebie i świata

Wiecie, za co ja kocham facetów? Właśnie za ten dystans, który w sobie mają. Potrafią śmiać się z siebie, żartować ze swoich wad, słabości. Nie obrażają się, kiedy ktoś im mówi: „Stary, ale ty się do tego nie nadajesz”. Jasne, może gdzieś tam w duszy ambicjonalnie ich to rusza, ale w gruncie rzeczy – albo przyznają rację, albo stwierdzą: „co ty tam wiesz, ja wiem, że potrafię” i idą dalej. Nie traktują siebie samych śmiertelnie poważnie, nie reagują histerycznie, gdy ktoś wytyka im błędy. Przyznajcie, że często jest tak, że naprawiają to, co schrzanili, wyciągają wnioski i wychodzą na prostą.

Poczucie humoru

Uwielbiam. Uwielbiam spędzać czas w męskim towarzystwie i śmiać się z nimi. Z samych siebie i z przeróżnych sytuacji. Oni potrafią rozbawić mnie do łez choćby żartem na swój własnych temat. Facet z poczuciem humor to prawdziwy skarb! Nikt nie nastawi cię tak pozytywnie do życia, nikt nie pokaże, jak wiele komicznych sytuacji tobie zdarzyć się może, ja spuentować można nawet trudną sprawę tak, że się uśmiechniesz. Dystans i poczucie humoru zawsze idą ze sobą w parze.

Pewność siebie

Za to co wyżej ich kocham, a pewności siebie zazdroszczę. Czasami myślę sobie, że gdyby oddali nam trochę tej pewności siebie, może wtedy nasze życiowe szanse by się wyrównały. Bo my, kobiety, jesteśmy zawsze ten krok z tyłu, jednak zawsze z głową choćby odrobinę pochyloną, z pokorą przyjmujące, to, co nas spotyka. A faceci? Nawet jeśli mają wątpliwości, nawet gdy odrobinę drąż im ręce, bo zastanawiają się, czy podołają – prą do przodu jak czołgi. Wyprostowani, z podniesioną głową, każdy na swój sposób, a jednak pewny siebie.  Szacun panowie. Ja wiem, że teraz mogłabym napisać elaborat, że brak pewności siebie u kobiet wynika z wychowania, z powielanych stereotypów. Ale nie miało być o nas. Bez analizy. Zazdroszczę, obserwuję i staram się czerpać jak najwięcej od pewnych siebie facetów, bo wiem, że warto!

Odpowiedzialność

Tak wiem, że takich odpowiedzialnych to ze świecą szukać. Że teraz to wszystko na naszej głowie, rachunki, zakupy, zajęcia dzieci. O wszystkim trzeba przypomnieć, powtórzyć pięć razy, bo oni mają generalnie wszystko w d… Ale drogie panie, gdyby się tak nie zacietrzewiać, gdyby jednak spojrzeć na to z dystansem? Pomyślmy. Przecież kiedy wszystko bierze w łeb, kiedy nie mamy już siły, kiedy rzeczywistość nas przerasta, to na kogo możemy liczyć? Na kim się wesprzeć? Czyż nie na facetach? Nie mówię, że na partnerze (wiem, że bywa różnie) – ale jest jeszcze przyjaciel, sąsiad, szwagier, kolega z pracy. Przecież jeśli tylko facetom oddamy trochę pola, nauczymy się prosić o pomoc i nie będziemy jak te Zosie-Samosie, to oni się wykażą. Dźwigną wiele spraw, i rzeczy, o które my nie będziemy musiały dbać. Bądźmy sprawiedliwe, może miewamy blisko siebie facetów bez poczucia odpowiedzialności, ale wokół jest wielu potwierdzających jednak to, że potrafią być bardzo, ale to bardzo odpowiedzialni za siebie, za drugą osobę, za człowieka.

Brak analizy i „co ma być to będzie”

Lubimy się pastwić nad facetami mówią, że są prostej konstrukcji, bo dla nich wiele rzeczy jest biało-czarnych. Jest problem – szukam rozwiązania. Jest coś do załatwienia – robię to. Nie chce mi się – to mi się nie chce, nie walczę z tym. Czyż to nie jest cudowna cecha. Czy nie lepiej choć w minimalnym stopniu wdrożyć takie podejście w życie, zamiast wiecznie analizować, zastanawiać się po co, jak i dlaczego i jeszcze co by było gdyby? Ile my czasu marnujemy na analizowanie, na roztrząsanie, na zmuszanie siebie do robienia rzeczy, na które nie mamy ochoty! Nie wydaje się wam, że faceci z tym swoim olewackim: „daj spokój, odpuść” wkurzają nas, bo są naszym lustrem, bo tego im właśnie zazdrościmy? Bo my tak nie potrafimy, choćbyśmy czasami bardzo chciały? Może czas najwyższy się tego nauczyć?

Seks

My mamy w głowie obiad, nowe buty dla dzieci, problem przyjaciółki, praca, a oni? Oni, kiedy mają ochotę na seks, są seksem. Skupiają się na swoim i na naszym ciele, wrzucają z głowy wszystko inne. Nie wierzę, że któraś z nas by tak nie chciała – poddać się temu, co mówi nasze ciało. Ale nie my musimy zamknąć głowę, żeby móc poczuć, jak świetny może być seks. Cała gra wstępna, to wyłączanie naszej głowy, odganianie myśli, żeby poczuć, że jesteśmy tu i teraz i nic innego nie ma znaczenia. Kocham facetów za seks, za umiejętność cieszenia się nim tak po prostu, że nie musi być za coś, po coś, tylko jest czasami lepszy, czasami gorszy, ale za każdym razem ma znaczenie w naszym codziennym życiu. Możemy wiele od facetów nauczyć się tej kwestii, inna sprawa, że my same możemy ich wiele nauczyć. 😉

Miłość do nas

Lubię myśleć o tym, jak faceci nas kochają. A oni kochają tak, jak my im na to pozwolimy, jak pokażemy. Kochają bez warunków, bez rozmyślań. Jeśli jesteśmy z nimi naprawdę, nie odpychamy ich, nie oceniamy, nie mówimy, że muszą coś o lepiej, bardziej, to dostrzeżemy, jak nas kochają. Jak ich miłość wyraża się w wymianie pojechaniu naszym autem na myjnię, w ugotowaniu obiadu, w naprawie zepsutej szuflady, w zrobieniu zakupów. Ta miłość jest prosta, codzienna i przez to tak dla nas ważna, a z drugiej strony tak rzadko przez nas doceniana…

Mamy tendencję to mierzenia wszystkich jedną miarą. Jak facet cham, to wszyscy faceci, to chamy. Jak zdradza, to każdy inny też. Jak dupek, to przecież nie możemy być wyjątków. Ale bądźmy czasami ponad to. Faceci są fajni, i trudno ich nie lubić, nie kochać. Trudno nie dostrzegać tego wszystkiego, co możemy od nich dostać, czego się nauczyć. Ja uważam, że warto, chociażby po to, żeby lepiej rozumieć siebie nawzajem.

 

P.S. Oczywiście w głowie już powstał mi równolegle tekst: za co faceci powinni kochać kobiety. Spiszę niedługo. 😉


Prezent na Walentynki? Naprawdę może zaskoczyć

Redakcja
Redakcja
6 lutego 2017
Prezent na Walentynki
Fot. iStock / LuckyBusiness
 

Z okazji Walentynek podaruj ukochanej osobie niebanalny prezent. Twój mężczyzna pasjonuje się motoryzacją? Uwielbia szybkie samochody albo marzy o motocyklu? Spełnij tego dnia jego marzenie!

Podaruj mu unikatowe perfumy marki Jean Pierre Sand, stworzone we Francji, o oryginalnym kształcie sportowego samochodu, bolidu formuły 1 lub stylowego motocykla. Pojazdy mają dwa rodzaje zapachów – dzienny i wieczorowy, które umieszczono w kołach. Uwodzicielskie, męskie zapachy na pewno sprawią dużo radości Twojemu ukochanemu!

WODA PERFUMOWANA WIND OF FREEDOM SILVER

WODA PERFUMOWANA WIND OF FREEDOM SILVER

Zoom images WODA PERFUMOWANA GOLD CAR

WODA PERFUMOWANA GOLD CAR

WODA PERFUMOWANA QUALIFYING RED

WODA PERFUMOWANA QUALIFYING RED

 

 A coś dla Ciebie?

Pasjonujesz się modą? Uwielbiasz buty? Musisz się skusić na niesamowite szpilki w 4 stylowych kolorach – seksownej czerwieni, drapieżnej panterki, stylowej zebry lub klasycznej czerni. Zmysłowe perfumy marki Jean Pierre Sand, stworzone we Francji, podane w oryginalnym opakowaniu damskich szpilek, na pewno będą świetną propozycją na Walentynkowy prezent dla Ciebie! Podaruj sobie odrobinę luksusu i uwiedź ukochanego nowym, zmysłowym zapachem Jean Pierre Sand!

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL NEW YORK

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL NEW YORK

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL PARIS

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL PARIS

 

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL MILANO

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL MILANO

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL LONDON

WODA PERFUMOWANA STYLE HEEL LONDON

 

Zadbaj także o swoją cerę i olśniewaj urodą na Walentynkowej randce i nie tylko! Weź przykład z Koreanek, które swoją nieskazitelną cerę zawdzięczają dobrej i sprawdzonej pielęgnacji. Wypróbuj niezwykle skuteczne, polecane przez polskie blogerki, koreańskie maseczki w płachcie marki Cettua. Posłuchaj rekomendacji jednej z najbardziej znaczących blogerek, która przyznała marce Cettua Oscara w kategorii najlepsze kosmetyki do pielęgnacji roku 2016! Na pewno znajdziesz maseczkę odpowiednią do Twojej skóry. Zaufaj Koreankom, olśniewaj zadbaną cerą!

Maski Cettua

Maski Cettua

Uwiedź go niesamowitym spojrzeniem, dzięki długim i gęstym rzęsom! Już teraz zacznij używać odżywkę do rzęs RapidLash, która zaawansowanej formule odbuduje Twoje rzęsy i zagwarantuje ich spektakularny wygląd. Chcesz poprawić wygląd swoich brwi? Zacznij używać odżywkę RapidBrow!

rapidBrow_product31368v3 component

A perfekcyjny Walentynkowy makijaż zapewni Ci kalifornijska marka Cailyn, polecana przez profesjonalistów od makijażu oraz ciesząca się ogromną popularnością na amerykańskim rynku. Znajdziesz tu wszystko – od BB kremów i pudrów zapewniających idealną cerę, eyelinerów, i tuszy do rzęs podkreślających spojrzenie po niezwykle trwałe płynne matowe pomadki i błyszczyki. Z Cailyn na każdej randce będziesz się czuła jak gwiazda Hollywood!

MAIN-PRODUCT_BANNER_20150922


Artykuł powstał we współpracy z Aura Distribution


Przeprawa przez taka dżunglę to walka o życie po prostu. Amazonki wiedzą to najlepiej

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
5 lutego 2017
Fot. iStock/Voyagerix

Dzisiaj będzie o Amazonkach. O tej grupie kobiet, dziewczyn, lwic, które los zapędził do metaforycznej amazońskiej dżungli serwując im raka piersi na talerzu strachu, bólu i chemioterapii. Nie była to typowa wycieczka z biura podroży, zaplanowana i zorganizowana. Była to raczej samotna wyprawa na tereny nieznane, pełne czyhających niebezpieczeństw i gadów wszelakiej maści. Przeprawa przez taka dżunglę to walka o życie po prostu. Te, które przeżywają, wychodzą okaleczone. Ich ciała poorane, ich dusze pełne blizn i krwawiących ran. I tylko ich oczy błyszczą nadzieją.

Kobieta, która wraca z amazońskiej dżungli to już nie ta sama kobieta. I nie chodzi o to tylko, że z cyków ją odarto, z tej kobiecości zewnętrznej, celebrowanej, zachwycającej. Te sobie można przecież zrekonstruować, wytatuować, zwiększyć, zmniejszyć i podsterczeć. Bo cycki to pikuś… no powiedzmy.

Idąc przez dżunglę kobieta walczy z dziką zwierzyną, maczetą toruje sobie drogę, czasem macha nią na oślep, czasem uderzyć musi wiele razy zanim przeszkoda wreszcie ustąpi, zanim wreszcie się podda. A i tak pewności nigdy nie ma, że za chwilę jakiś nędzny gad, płaz czy inny ssak nie ukąsi, nie owinie się dookoła jej szyi nie skoczy jej do gardła.

Kobieta, która idzie przez amazońską dżunglę, oczy ma dookoła głowy. Często staje się niezwykle zwinna, gibka, reaguje na sytuacje w mig. Jest w ciągłym pogotowiu, na nieustającym dyżurze, bo wie, że chwila nieuwagi życie kosztować ją może. Potem są jeszcze te momenty, kiedy zza drzewa wychyla się śmierć. Bo śmierć też żyje w amazońskiej dżungli. Wtedy kobieta mierzy się z nią. Z tą bezlitosną kostuchą, która jak rzep przyczepiony do ogona, łazi za kobietą po amazońskich krzakach. Ale prawdziwa Amazonka wie, że śmierć też ma swoje lęki. Śmierć życia się boi. Więc jeśli kobieta to życie w sobie ma, śmierć wzdrygnie się tylko i w czarnej dżungli przepadnie.

Życie też mieszka w dżungli rzecz jasna. Szwenda się po koronach drzew, buja całymi dniami na lianach, z papugami spędza czas strojąc się w ich kolorowe piórka, a potem śmiga pośród drzew przytulone do aksamitu czarnej pantery, najbardziej gibkiej z gibkich. No życie. Wiadomo. Przyjemności żadnej nie odpuści. A że zajęte rozrywką jest ciągle, to i przy okazji jest nieuchwytne. Kobieta nigdy nie wie, gdzie to życie znowu się bawi, a przecież wyjścia nie ma! Musi je odszukać, musi przekonać, musi namówić na wspólną podróż przez życie.

Dlatego taka kobieta zanim z życiem zacznie negocjować, najpierw sama musi business plan opracować. I żeby jasne było, plan to musi być niezwykły, atrakcyjny, tak ciekawy, tak kuszący, że życie nie powie jej nie. Raz już jej przecież powiedziało, kiedy do dżungli w podróż ja wysłało. Raz już jej dało znać, że plan, który miała, życiu się nie podoba.  Że się nie sprawdza, nudą na każdym kroku wieje. Bo plan na życie oparte na kompromisie i strachu, plan na życie wyzute z pasji, marzeń, miłości i szaleństwa to dla życia żaden plan. Nie bo nie. Życie nie będzie żyło takiego życia.

Więc ta kobieta, ta Amazonka, przechodzi w dżungli niezwykłą przemianę. Oswaja demony, demaskuje fałsz, pokonuje tchórzostwo, odrzuca kompromis.  I odkrywa. Nieustannie odkrywa całą prawdę o sobie, łapie kontakt z duszą i zawiera pakt. Nagle też wie co robić ma. Jak żyć, by życie pełne było. Taka kobieta, wychodzi z dżungli żywa. Poraniona, okaleczona, ale z nowym planem na życie opartym na jej własnej prawdzie. Taka kobieta dobrze też pamięta każdy dzień w dżungli spędzony i wie, że ta wyprawa, być może najważniejsza na jaką kiedykolwiek się wybrała, dała jej siłę do bycia sobą.

Choć jak na ironię przecież zabrała jej zarazem ów atrybut kobiecości, zabrała jej piersi, dając niejako do zrozumienia, że skoro kobiety w sobie nie kochała, to kobiecość stracić musi. Przynajmniej na czas wyprawy, przynajmniej na ten czas, w którym uświadamia sobie jak ważna jest dla samej siebie.

Kobiecość… to przy tym tylko jeden z aspektów, który ginie w gęstej dżungli choć niebezpowrotnie. Jako stan umysłu jest ona do odzyskania. Ciekawe przy tym jest to, że odzyskana po tego typu utracie, kobiecość też jest jakby inna. Mądrzejsza, głębsza, jakaś taka bardziej surowa i organiczna, bo może po raz pierwszy nie powierzchowna, nie li tylko cielesna, ale wreszcie i duchowa. Kobieta staje się wiedźmą po takiej wyprawie do dżungli. Wojowniczką i wiedźmą, taką która jest silna i taką, która wie.

Podobno z dżungli wychodzą tylko te kobiety, w których przemiana się dopełniła. To kobiety, które pokonały strach i wróciły do swoich źródeł, które odzyskały siebie i sens swojego istnienia. Jeśli prawdą jest to, że choroba jest zaledwie manifestacją chaosu, który wytwarzamy w sobie żyjąc wbrew sobie, to wyprawa do amazońskiej dżungli jest niczym innym jak zimnym prysznicem. Policzkiem w twarz, który obudzić ma nas z wiecznego snu.

Oto czego dowiadują się kobiety w amazońskiej dżungli. I to o nich oraz dla nich jest ten tekst.


Zobacz także

Najlepszy sposób na nudę w związku? Przestań w końcu nudzić o tym w kółko!

Co to znaczy, jeśli on głaszcze twoje włosy lub dotyka twojej twarzy

Pozwalamy na to, godzimy się, a często też o to prosimy. Jak kochać i nie tracić siebie?