Kocham sposób, w jaki gryziesz długopis i to twoje wywracanie oczami, gdy dzwoni moja matka. List miłosny do żony

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 stycznia 2018
Fot. iStock/teksomolika
 

Patrzyłem dziś na Ciebie ukradkiem, gdy szykowałaś dzieciom kanapki do szkoły. Zawsze podziwiałem tę Twoją dokładność. Patrzyłem jak po kolei smarujesz osiem kromek chleba, układasz sałatę, wędlinę i żółty ser. Kroiłaś pomidora, ogórka i paprykę. Posoliłaś odrobinkę, chociaż starasz się nie dodawać zbyt dużo soli. Każdą, gotową kanapkę owinęłaś w papier i włożyłaś do torebeczki. Dorzuciłaś po batoniku. Wiem, że spieszysz się do pracy, a jednak chciało Ci się. Wtedy odwróciłaś się i zapytałaś, czemu tak Ci się przyglądam. Zaśmiałaś się, gdy powiedziałem, że z miłości. Zdecydowanie za rzadko Ci to mówię. Wybacz, zmienię to.

Nie tak wyobrażałem sobie nasze wspólne życie, gdy przed laty prosiłem Cię o rękę. Wiedziałem, że chcę spędzić z Tobą resztę życia, zbudować dla nas dom i mieć dzieci, ale nie zdawałem sobie sprawy z tych wszystkich drobnych elementów, które składają się na codzienne życie. Przyzwyczajeń, które po latach doprowadzają do szału. Problemów, które dzielą i powodują kłótnie. Marzeń, z których przyjdzie mi zrezygnować dla naszego wspólnego dobra. Kompromisów, które trzeba wypracować. I trudu, jaki trzeba włożyć, by spełnić wszystkie obietnice, jakie Ci złożyłem.

Zmieniłaś się. Już nie jesteś tą beztroską dziewczyną, z którą szalałem na koncertach do rana. Nasze zmartwienia i problemy odbiły się na Tobie. Mówisz, że wygląd nie jest najważniejszy, ale dobrze wiem, jak przejmujesz się pierwszymi zmarszczkami. Lubię patrzeć, jak wieczorem wklepujesz krem pod oczy. Wzdychasz i długo patrzysz w lustro. Wiem, że każda z tych drobnych bruzd, jest dowodem na to, jak wiele razem przeszliśmy. Choroba dziecka, moje uzależnienie od alkoholu, kłopoty finansowe. Miałem być dla Ciebie ostoją i opoką, a to Ty wiele razy przejmowałaś pałeczkę. Już parę razy chciałem się poddać, wiesz? A Ty zawsze o nas walczyłaś. Jestem Ci wdzięczny za to, że zawsze we mnie wierzyłaś. Kobiety naprawdę mają w sobie ogromną siłę.

I tak sobie myślę, że za rzadko mówię Ci o tym, jak ważna dla mnie jesteś. Podobno nie można kochać „za coś”. Kocha się bezwarunkowo. A ja uważam, że miłość jest zbiorem drobnostek, z których składa się nasze wspólne życie. Dlatego po latach ludzie się albo rozstają, albo jeszcze mocniej kochają.

Patrzyłem dzisiaj na Ciebie, gdy robiłaś te kanapki i zastanawiałem się, co w Tobie lubię najbardziej. Co sprawia, że teraz szaleję za Tobą jeszcze bardziej niż kiedyś. Czy to przez te dzieci, które mi dałaś? Czy może przez to, jak dbasz o całą naszą rodzinę? Jaka jesteś ambitna, pracowita, pełna pasji i… po prostu piękna? I wtedy zdałem sobie sprawę, że najbardziej kocham w Tobie autentyczność. To, że jesteś jaka jesteś. Że nie wysilasz się, nie kombinujesz, nie grasz.

Kocham…

…sposób w jaki gryziesz długopis, gdy o czymś myślisz. Zawsze wtedy zastanawiam się, czy to samo robisz z długopisem w pracy lub na poczcie.

Kocham…

…to Twoje nucenie, w trakcie podlewania kwiatów. Śmieję się wtedy, a Ty zawsze powtarzasz, że dzięki temu one szybciej rosną.

Kocham…

…to jak wywracasz oczami, kiedy znowu dzwoni moja matka. Wiem, że jestem trochę maminsynkiem. Ale doceniam, że nie ganisz mnie za to. Chyba nawet jesteś trochę dumna, że mam do niej taki szacunek.

Kocham…

…gdy uśmiechasz się pod nosem, gdy gdzieś usłyszysz „naszą” piosenkę. Wiem wtedy, że nasze wspólne wspomnienia mają dla Ciebie ogromne znaczenie.

Kocham…

…jak się złościsz, gdy mandarynki mają dużo pestek. Nie znosisz ich, prawda? Staram się kupować te bez pestek, ale nie wiem, jak to sprawdzisz. Zdradzisz mi kiedyś swój sekret?

Kocham…

…jak z przejęciem opowiadasz mi o tej „małpie” z pracy. Wiesz, że masz wtedy wypieki na twarzy?

Kocham…

…jak psioczysz na mnie z drugiego pokoju. Że znowu ubrania nieposkładane, łóżko niepościelone. Pewnie wszystkie tak psioczycie, ale Ty jesteś wtedy naprawdę urocza.

Kocham Cię…

…za to, jak mi dziękujesz, gdy robię rzeczy oczywiste. Choćby to, że zbiorę brudne talerze ze stołu. Przecież nie musisz być mi za to wdzięczna, a jednak widzisz to.

Kocham Cię…

…za to, że o nic nie pytasz, gdy widzisz, że miałem ciężki dzień. Czekasz, aż będę gotowy na rozmowę. Trochę czasu nam zajęło, żeby zrozumieć, czego potrzebujemy, prawda?

Kocham…

…to jak robisz rano kanapki dla dzieci. Dla naszych dzieci. I jak się zarzekasz, że już więcej nie dasz im słodyczy, a potem cichaczem dorzucasz po batoniku.

Myślałaś, że ja tych wszystkich rzeczy nie widzę, prawda? Że ich nie doceniam? Że to takie zwykłe, codzienne „nic”.

Powinienem częściej mówić Ci, że Cię kocham.

Zmienię to.


Co rolka papieru toaletowego wisząca w twojej toalecie mówi o tobie?

Redakcja
Redakcja
1 lutego 2018
Fot. iStock / Terryfic3D
 

Można się śmiać, bo jak zestawić papier toaletowy i osobowość. A jednak. Znam osoby, które mają fobię związaną z wieszaniem papieru toaletowego i potrafią w toalecie u innych osób odwrócić rolkę tak, żeby im pasowało i nie drażniło, że wisi inaczej niż one zakładają.

Każdy ma jakieś dziwactwa i wariactwa. Pewnie można by zrobić badania o tym, co oznacza dla naszej osobowości układanie małej łyżeczkę przy talerzu lub, od której nogi zaczynamy zakładanie skarpetek. Przykładów można by mnożyć, ale skupimy się na… papierze toaletowym.

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wieszacie rolkę papieru toaletowego? Z końcem wiszącym „nad” czy „pod” rolką?

Otóż doktor Gilda Carle przeprowadziła sondę. Zbadała około dwóch tysięcy osób w każdym wieku pytając, czy zamieniają położenie rolki papieru toaletowego w domach innych osób – co piąta osoba odpowiedziała twierdząco.

Jeśli wieszasz rolkę papieru „nad”

– jesteś osobą bardziej niż inni asertywną, która często pełni rolę przywódczą, ale nie w sposób autorytarny, wręcz przeciwnie, masz w sobie bardzo dużo opiekuńczości, jednak twoja osobowość wśród innych bywa dominująca.

Jeśli wieszasz rolkę papieru „pod”

– jesteś osobą bardziej uległą, co nie znaczy oczywiście, że zawsze zgadzasz się na wszystko, jednak niechętnie wchodzisz w konflikty. Charakteryzuje cię duża elastyczność – zdolność do przystosowania się w wielu sytuacjach, poza tym jesteś mało kłótliwa i niezwykle empatyczna.

To co? Biegniecie do łazienki sprawdzić, jak wisi wasz papier toaletowy? 😉


 

źródło: spring.org.uk

 


Wieczorne rytuały, które zbliżą was do siebie. Wprowadź zmiany już dziś

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
31 stycznia 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic

Zbliża się pora pójścia do łóżka. Za wami męczący dzień. Dzieci od 15 minut śpią w swoich łóżkach. Ty powoli kończysz ostatnie porządki, uprasowałaś rzeczy na jutro, opróżniłaś zmywarkę. Zerkasz do salonu – on przysnął na kanapie. Szturchasz go i namawiasz, żeby przeniósł się do sypialni. Tak przecież będzie mu wygodniej. Tu na pewno się nie wyśpi. Poza tym… po prostu chciałaś się przytulić. Wszystkie lubimy zasypiać w męskich objęciach. Przez sen odpowiada, że zaraz przyjdzie, a właściwie to on wcale nie śpi. Wyłączasz telewizor i idziesz do łóżka. Czekasz. Na początku faktycznie liczysz, że zaraz przyjdzie. Potem już wiesz, że przebudzi się zapewne dopiero po północy. Powoli przyzwyczajasz się do tego. Zgadłam?

Istnieje wiele sposobów na poprawę relacji w związku. My jednak mamy tendencję, do robienia rzeczy spektakularnych. Kiedy widzimy, że coś zaczyna się psuć, oddalamy się od siebie, próbujemy (o ile jeszcze nie weszliśmy w fazę obojętności) wcielić w życie sztuczki z filmów – organizujemy romantyczny wypad tylko we dwoje, kupujemy bukiety kwiatów (panowie), przywdziewamy seksowne wdzianko, w którym czujemy się głupio (panie). A czy nie lepiej zacząć od prostych sposobów? Takich, które naprawdę pomagają zbliżyć się do siebie i odbudować  intymność w związku.

Możesz robić różne mądre rzeczy w ciągu dnia, by okazać swojemu partnerowi miłość i uwagę, a co za tym idzie – by pielęgnować waszą relację. Ale nie oszukujmy się – najłatwiej i najskuteczniej jest wtedy, gdy fizycznie jesteśmy blisko. Dlatego tak ważne są wieczorne rytuały w związku. Zacznijcie od wprowadzenia chodzić kilku rad z tej listy, a szybko  zobaczysz efekty.

Odłóżcie telefony

Wyciszcie je, a najlepiej w ogóle wyłączcie i zostawcie w innym pokoju. Wiem, wiem, zaraz powiesz, że nie możesz, bo budzik… Kup zegarek z funkcją budzika, który postawisz na nocnym stoliku. Nie pozwólcie, żeby rozpraszały was dźwięki powiadomień, maili czy SMS-ów, gdy jesteście razem w łóżku.

Nie zabierajcie pracy do łóżka

Trzeba rozmawiać o sprawach zawodowych, ale można to zrobić przy kolacji lub wtedy, gdy dzieci już śpią. W łóżku powinniście marzyć i snuć plany na przyszłość. Jeżeli jedno z was ma problemy w pracy, musicie znaleźć czas w ciągu dnia, by o nich porozmawiać. Nie dziw się też, jeśli pojawią się problemy ze snem i niechęć do wspólnego kładzenia się spać. Trzeba to przeczekać, a jeśli problemy narastają, poszukać rozwiązania.

Starajcie się kłaść do łóżka razem

To nie zawsze jest możliwe i nie ma co robić z tego afery i dąsać się przez tydzień, że wolał obejrzeć film lub po prostu nie był senny. Starajcie się jednak mimo wszystko zgrać. To idealny moment, żeby okazać sobie czułość. Jeżeli oboje będzie dbać o ten rytuał, po jakimś czasie po prostu się do tego przyzwyczaicie.

Prowadźcie rozmowy o życiu

Jeżeli nie jesteście jeszcze senni, możecie rozmawiać na różne tematy, dotyczące ludzkiej natury i życia w ogóle. Unikajcie drażliwych tematów, nie omawiajcie spraw kluczowych dla waszego związku. Po prostu wdajcie się w ciekawą, głęboką rozmowę. Jedną z tych, które czasem kończą się o świcie. Na pewno pamiętasz, jak jeszcze kiedyś, na początku waszej znajomości toczyliście takie dyskusje, bo byliście ciekawi zdania drugiej osoby. Teraz wciąż powinniście to robić.

Dbajcie o swoją intymną przestrzeń

Czyżbyście od wielu lat spali razem z dziećmi? Nawet ma to sens, jeżeli wam oboju go to odpowiada, czujecie się z tym dobrze i wasza bliskość na tym nie cierpi. Problem w tym, że często jedna strona wcale nie jest zadowolona z takiego stanu rzeczy, ale nie potraficie tego zmienić. Nie ma nic złego w tym, że dzieci szukają schronienia w łóżku rodziców, gdy mają koszmary senne lub zmagają się z jakimiś problemami. W innych sytuacjach naprawdę warto zadbać o to, by wasze łóżko było waszą intymną przestrzenią.

Nie wpuszczajcie do łóżka zwierząt

Niby nic, a jednak dla wielu par jest to pewnego rodzaju bariera, w budowaniu intymnej relacji. Nie chodzi już tylko zarazki, które zwierzę zostawia na pościeli. Mowa o tym co wcześniej było już powiedziane – dbajcie, by łóżko było tylko dla was dwojga.

Dotykajcie się

Wcale nie musicie każdego dnia uprawiać szalonego seksu, by czuć bliskość drugiej osoby. Liczy się dotyk, pocałunek, przytulanie w trakcie snu. A co powiesz na wieczorny masaż? Raz ty, raz on. Zmieniajcie się, dbajcie o siebie i okazujcie sobie miłość w tych wszystkich drobnych gestach.

Na podstawie: Relationship Rules


Zobacz także

Martwisz się, że oddalacie się od siebie? Pamiętaj, że w związku trzeba dbać o wzajemną bliskość

„On na pewno nie ogląda porno”. Czyli mity na temat seksu w małżeństwie

11 znaków ostrzegawczych dla uciekającej panny młodej. Zdecydowanie nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli…