Już podjęłaś decyzję, teraz czekasz na odpowiedni moment. Jak powiedzieć „Chcę rozwodu”?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/mikkelwilliam
Następny

Patrzysz na tego swojego faceta i wiesz, że to nie jest mężczyzna twojego życia. Że to małżeństwo od samego początku nie miało racji bytu. Decydujesz, że chcesz rozwodu. Albo inaczej, bardziej dramatycznie – nakrywasz go na zdradzie, rzucasz obrączką i mówisz, że to koniec i składasz pozew. To dwa całkiem niezłe scenariusze. Problem w tym, że nadają się na film. W prawdziwym życiu słowa „chcę rozwodu” z trudnością przechodzą przez gardło. Mam znajomą, która przez 3 lata tkwiła w związku, choć wiedziała, że nie kocha swojego męża i nie chce się zestarzeć u jego boku. Można zapytać, dlaczego tak długo zwlekała z rozwodem? Odpowiedź jest prosta – bała się odpowiedzialności. Nie chciała zadecydować. Bo kiedy jedna ze stron mówi „chcę rozwodu”, niejako bierze odpowiedzialność za tę decyzję. Niekoniecznie jest winna rozpadowi małżeństwa (i na ogół nie jest), ale to z jej ust padły słowa, które wszystko zmieniają. Póki jeden z partnerów nie wypowie ich głośno, można udawać, że wszystko jest ok, że się staramy, że może przezwyciężymy te kłopoty. Kiedy słowo „rozwód” rozstanie wypowiedziane, trzeba zmierzyć się z konsekwencjami, a te są różne – podział majątku, pranie brudów, płacz dzieci, potępienie ze strony rodziny. Nie ma się co dziwić, że Magda długo wstrzymywała się z ostateczną decyzją o rozwodzie.

Inna moja znajoma zwlekała z decyzją, ponieważ bała się reakcji męża. Był tyranem, manipulował nią i często stosował przemoc fizyczną, psychiczną i finansową. Była przekonana, że coś jej zrobi, kiedy dowie się o jej planach. Była tak zastraszona, że kompletnie nie wiedziała, jak zabrać się za ten cały rozwód, a przede wszystkim – jak o nim powiedzieć.

Zdarza się też, że nie potrafimy zebrać się w sobie i porozmawiać z partnerem, ponieważ mamy wyrzuty sumienia. Kiedy wiemy, że ten człowiek nas kocha i jest dobrym mężem/ojcem, ale my po prostu przestałyśmy już kochać i nie chcemy dłużej tego ciągnąć. Tak też przecież w życiu bywa. Podjęcie decyzji o rozwodzie i przeprowadzenie takiej rozmowy może być więc bardzo trudne.

Jeśli znajdujesz się w podobnej sytuacji, musisz przygotować się do takiej rozmowy. Przede wszystkim miej świadomość, że słowa „chcę rozwodu” będą traumatyczne zarówno dla ciebie, jak i dla twojego męża.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

6 powodów, by spędzać więcej czasu nago

Redakcja
Redakcja
26 kwietnia 2018
Fot. iStock/PeopleImages
 

Mimo iż nagość nie jest niczym szokującym, a media czasem wręcz epatują nagimi ciałami, najczęściej wolimy jednak być ubrani. Nie chodzi oczywiście o czas spędzany poza domem, ale o chwile, gdy jesteśmy sami, czy z kimś bliskim, a nawet gdy śpimy. Mało kto decyduje się na zupełną nagość, a są powody, by częściej uwalniać ciało spod ubrań.

6 powodów, by spędzać więcej czasu nago 

1. Dla akceptacji

Kobiety mają ogromny problem ze swoimi ciałami. Kult piękna, zasypujące nas informacje, jak dostosować się do panujących standardów urody, zmuszają nas do krytycznego spojrzenia na własne ciało. Sprawia to, że nie lubimy i często nie akceptujemy siebie, unikamy luster i nagości. To błąd, bo właśnie przebywanie nago pozwala zaakceptować swoje ciało, opatrzyć się z nim, poznać, polubić. Dzięki nagości przestajemy się wstydzić i łatwiej nam poczuć się komfortowo w stroju Ewy.

2. Podkręcenie intymności

Nawet po wielu latach w małżeństwie, kiedy ta nagość nie jest już tak ekscytująca, jak chwilę po ślubie, nadal pozostaje niezwykle istotna. Fakt, ciała się zmieniają z upływem czasu, ale podejście do nich również, więc im dłużej para jest ze sobą, tym więcej ma do tego dystansu. Podkręcanie atmosfery intymności widokiem nagich ciał przysłuży się każdej relacji.

3. Aby lepiej spać

Dla komfortu snu zaleca się, by temperatura w sypialni była nie wyższa niż 21 stopni Celsjusza. Otwarte okna i przykręcony kaloryfer to jedno, ale warto po prostu nie ubierać się do spania. Podczas snu organizm pozbywa się toksyn, regeneruje komórki, więc zdrowiej dla niego będzie nie wciskanie ciała szczególnie w ciasne piżamy.

4. Dla poczucia swobody i szczęścia

Powrót do natury może sprawić, że będziemy bardziej zrelaksowani, swobodni i szczęśliwi. Akceptując obraz swojego ciała budujemy poczucie własnej wartości i zadowolenia z życia, nabieramy energię do pozytywnego działania.

5. Dla zdrowia intymnego

Nie jest tajemnicą, że ciasna bielizna i gruba warstwa ubrań nie działają szczególnie dobrze na miejsca intymne. Kobiety bywają podatne na bolesne podrażnienia skóry, infekcje dróg moczowych i rodnych, a ciasna bielizna może być pożywką dla bakterii. Śpiąc nago lub chodząc bez majtek pod sukienką, łatwiej utrzymać odpowiednie pH i pozwolić skórze oddychać.

6. Dla łatwiejszego karmienia piersią

Aspekt nagości, chodzenia toples, szczególnie docenią matki karmiące najmłodsze dzieci. Niemowlęta są bardzo absorbujące i często „wiszą” przy piersi. Nagość ułatwia zadanie, pozwala dziecku poczuć ciepło i zapach skóry mamy. Poza tym wietrzenie piersi pozwala uniknąć problemów z sutkami i zmniejsza ryzyko infekcji.

źródło:  www.huffingtonpost.com


Nie podoba ci się, to mnie zostaw! Jak kobiety sabotują związki

Redakcja
Redakcja
25 kwietnia 2018
Fot. iStock/silverkblack

Jasne, że świat roi się od łamaczy serc, od kłamców i oszustów. Jest jeszcze ta grupa mężczyzn, który nie kłamią i nie oszukują, ale boją się zaangażowania, albo po prostu są irytujący. Pewnie każda z nas ma na swoim koncie jakąś interesującą historię z nieszczęsnym partnerem – nieudacznikiem w roli głównej. Jednak, która jest bez grzechu, niech pierwsza rzuci kamieniem… Bo kobiety czasem nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo sabotują swoje związki.

Spodziewamy się bycia traktowanymi jak księżniczki

Ale w tym złym znaczeniu. Nie ma nic dziwnego w tym, że chcesz być traktowana z szacunkiem przez mężczyznę, z którym się spotykasz. Ale na litość boską, to musi działać w obie strony. Nie możesz mieć jednego dawcy i jednego biorcy w związku, o ile jeśli chcesz oczywiście, aby związek trwał.

Bycie partnerem czy partnerką w związku nie polega na byciu rozpieszczonym dzieckiem, wymagającym ciągłej uwagi, traktowania z nadzwyczajną delikatnością i obsypywania prezentami. „Księżniczki” trudno zadowolić i trudno z nimi wytrzymać. Kochają szantażować emocjonalnie swoich partnerów („Nie podoba ci się, to mnie zostaw!”) i wykańczają ich psychicznie, bo nigdy nie wiadomo, o co im tak naprawdę chodzi.

Jesteśmy maniaczkami kontroli

Czy jesteś kobietą, która „nie jest apodyktyczna, ale po prostu wie lepiej, co on powinien robić”? Pora się opamiętać. Kilka innych syndromów:

* Jesteś „sztywna” / nie lubisz lub nie radzisz sobie ze spontanicznością – w zasadzie nie potrafisz wyluzować

* Jesteś wymagająca / zaborcza- chcesz być z nim cały czas, stale dzwonisz i wysyłasz wiadomości, panikujesz, gdy on nie odpowiada odpowiednio szybko

*Jesteś zazdrosna – nie chcesz, żeby patrzył lub nawet rozmawiał z innymi kobietami. Nienawidzisz wszystkich jego byłych. Najlepiej, żebyście mieli wspólne konto na Facebooku. Złościsz się, gdy on chce wyjść gdzieś bez ciebie.

Kochając wciąż swojego byłego

Jeśli nadal kochasz swojego byłego, przestań się umawiać z kimś innym, aż się z tej miłości wyleczysz. Albo przynajmniej przestań o nim mówić, kiedy jesteście razem. Przestań porównywać mężczyznę, z którym jesteś do tego, z którym byłaś. Przestań się nim zachwycać, przestań wspominać z błyskiem w oku i rozmarzonym spojrzeniem wspólne chwile, sprawiać, by ten z którym jesteś czuł się dosłownie bezwartościowy.

Bywamy materialistkami

Tak samo jak niektórzy mężczyźni. Jeśli jesteś typem kobiety, które „chodzi tylko o pieniądze” i dbasz tylko o to, ile on zarabia, jak mieszka, jaki ma samochód i co może ci zaoferować,  oddalasz się od znalezienia prawdziwego szczęścia.

Specjalizujesz się jedynie w tym, co dotyczy jedynie… ciebie samej

Masz w zwyczaju większość zdań zaczynasz od słowa „ja”? Uważasz, że w związku jesteś najważniejsza, oczekujesz, że twoje potrzeby będą na pierwszym miejscu? No nie, one powinny być traktowane na równi z potrzebami twojego partnera. Inaczej wam po prostu nie wyjdzie. To znaczy jedno z was nie będzie w tym związku szczęśliwe, spełnione.  Przestań „oczekiwać” rzeczy materialnych od partnerów, przyjaciół, życia. Marzysz o czymś, zapracuj na to, bo warto nawet dla samego uczucia satysfakcji. W związku oczekuj lojalności, szacunku, zaufania i uczciwości. Cokolwiek dostajesz od niego ponad to, co jest NAPRAWDĘ ważne, jest po prostu dodatkowym bonusem. To nie powinno być to, czego szukasz w miłości.

 

 


Zobacz także

Czeka cię jutro ciężki dzień? Zrób to tuż po przebudzeniu

Stwórz własną mapę emocji

Dlaczego często czuję ból w klatce piersiowej? Co wtedy czuję? Stwórz własną mapę emocji!

Bo to zła kobieta była… Jak robimy z mężczyzn niezdolne do podejmowania decyzji umysłowe kaleki, a z kobiet modliszki