Jest minimum 20 sygnałów, które mówią wprost: „„Kobieto, daj sobie spokój, odejdź, znajdź swoje szczęście, bo przy tym facecie na pewno go nie ma”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 września 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Znam wiele kobiet, które tkwią w nieudanych związkach. To żaden grzech, każdy z nas może popełnić błąd, także ten przy wyborze faceta na życie. Grzechem jest tkwienie w takim związku, ignorowanie wszystkich sygnałów, które mówią: „Kobieto, daj sobie spokój, odejdź, znajdź swoje szczęście, bo przy tym facecie na pewno go nie ma”. Jasne, w miłości łatwi się jest zatracić, pragnąć jej tak bardzo, że przygarniamy i mocno trzymamy każdy jej przejaw. Jednak prawda jest taka, że nie powinniśmy zadowalać się ochłapami, związkiem, w którym brak wzajemnego poszanowania i szacunku dla partnerstwa.

Chcemy otwierać wam oczy, pokazywać na co nie musicie się decydować, w czym tkwić. Jest minimum 20 sygnałów, które mówią wprost: „Jesteś w złym związku”, jeśli dostrzegasz je w swoim – odejdź, będziesz żałować, jeśli zostaniesz.

Usprawiedliwiasz jego zachowania

Zależy ci na tym, co inni myślą o twoim związku, bo boisz się usłyszeć od przyjaciół tego, co ty już wiesz, choć sama przed sobą nie chcesz przyznać. Usprawiedliwiasz więc zachowania partnera, jego chamstwo, brak taktu, niewybredne żarty.

Nie mówisz mu wszystkiego

Wiesz, co go rozzłości, wyprowadzi z równowagi, stanie się powodem kłótni lub jego focha. Więc przemilczasz pewne rzeczy, udając, że wasz związek jest idealny.

Brak szacunku

To nie musi być stały brak szacunku, ale występujący przy pewnych kwestiach, tematach, kiedy on zupełnie nie liczy się z twoim zdaniem, szydzi z ciebie. Nikt nigdy nie powinien tego tolerować

Nie możesz być sobą

Tłumisz w sobie pewne emocje, wyrzekasz się swoich pasji, nie mówisz tego, co naprawdę myślisz, sądzisz. A przecież on powinien cię kochać za to, jaka jesteś. To nie twoja wina, że ciebie nie akceptuje, on na ciebie nie zasługuje.

Prosisz o pozwolenie

Miło jest pamiętać o partnerze podejmując pewne decyzje, licząc się z jego zdaniem, pytając, co on o tym sądzi, co uważa. Ale to nie znaczy, że on ma cię ograniczać. W związku powinnaś mieć pełną swobodę robienia tego, co chcesz.

Boisz się

Jest w tobie ciągły niepokój, pytasz siebie: „Czy on jest na mnie zły? Co zrobiłam tym razem źle”. Takie pytania nie pojawiają się w zdrowych partnerskich związkach.

Myślisz o odejściu

I czujesz ulgę, kiedy wizualizujesz sobie swoje życie bez niego, bo jest ono lepsze. Jeśli tak – wiesz, jaką decyzję powinnaś podjąć.

On cię obwinia

Uważa, że jesteś winna większości rzeczy, które go spotyka. Słyszysz, że wszystko przez ciebie, przez to jaka jesteś. On nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje błędy i nie twoim zdaniem jest ich naprawienie.

Inni mówią, że nie jesteś sobą

Co powinna słyszeć osoba, która kocha i jest kochana? „Wyglądasz kwitnąco”, „Miłość ci służy”, a co ty słyszysz – że się zmieniłaś? Że mniej się uśmiechasz? Że nie spotykasz się ze znajomymi? „Co się z tobą dzieje? – padło takie pytanie?

Odkrywasz gorszą wersję siebie

Związek powinien być inspiracją dla dwojga, by chcieli stawać się jeszcze lepszymi. A ty? Jak się czujesz?

Twój związek jest jak rollercoaster

Są tacy, którzy tkwią w niezdrowych związkach, ponieważ nigdy się nie nudzą, emocje cały czas tam targają, są  przyciągani i odpychani. Jednak, by związek przetrwał, potrzebuje stabilności.

Boisz się odezwać

To poważny problem, jeśli wydaje ci się, że nie masz nic do powiedzenia w swoim związku, a każda twoja opinia jest punktem zapalnym dla kłótni.

Twoje własne potrzeby zeszły na ostatni plan

Dochodzi do takich absurdów, że to jemu kupujesz nową parę butów czy spodni, sama chodząc w tych z zeszłego roku. Takie materialne rzeczy łatwiej jest zauważyć niż potrzeby emocjonalne. Wymień pięć rzeczy, które w ostatnim czasie zrobiłaś tylko dla siebie, a później pięć dla niego.

Jest więcej negatywów niż pozytywów

Relacja przez większość czasu powinna być łatwa i przyjemna. Gdy jest ciągłą bitwą z okazjonalnymi dobrymi momentami, daje ci jedynie złudne poczucie, że wszystko jest w porządku.

Czujesz, że utknęłaś

Strach przed samotnością lub przekonanie, że nie znajdziesz nikogo lepszego od swojego partnera może być paraliżujący. Nie możesz sobie wyobrazić życia bez niego, nawet jeśli to życie nie jest dobre.

On daje ci ultimatum

Straszy cię, że odejdzie, że zostawi cię samą. To pewnie jego jedyny sposób na utrzymaniem nad tobą pełnej kontroli, nie daj się na to nabrać. Mówi tak, żeby mieć nad tobą władzę.

Jesteś zbyt wyrozumiała

Łatwo jest odpuścić sobie pewne rzeczy, zwłaszcza gdy ktoś rzadko okazuje ci uczucia. Machasz ręką, przyjmujesz jako stałą nie chcąc dostrzec, co tak naprawdę kryje się za zachowaniem twojego partnera.

Nie spotykasz się z przyjaciółmi

Zdrowy związek polega na tym, że każde z was ma pełne prawo spotykać się ze swoimi przyjaciółmi – czy to razem, czy osobno. Czy twoi przyjaciele nie robią ci wyrzutów, bo przestałaś się do nich odzywać?

Rozmyślasz o przeszłości zamiast iść do przodu

Nic się nie zmieni, jeśli będziesz żyła przeszłością, jeśli stale będziecie wracać do tego, co było. Wasz związek się nie rozwinie, a wy będziecie w kółko próbować rozwiązać nierozwiązywalne problemy z przeszłości. To cię zniszczy.

Jesteś emocjonalnie wyczerpana

Jeśli cała twoja energia jest skierowana na kłótnie lub próbę ich zażegnania lub nie stwarzania przestrzeni do ich wybuchu, to znaczy, że w twoim związku jest problem. Zdrowy związek jest szczęśliwy i satysfakcjonujący dla obu stron, daje siłę do rozwoju i do działania.


Chcecie, żeby wasza twarz była pełna blasku i świeżości? Koniecznie użyjcie tego serum. W moim przypadku zdziałało cuda

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 września 2018
Fot. iStock/soup__studio
 

Muszę przyznać, że nie wyssałam z mlekiem matki naturalnej potrzeby dbania o swoją skórę. Przez wiele lat wydawało mi się, że użycie najprostszego i najbardziej popularnego kremu wystarczy. Byłam wręcz przekonana, że wszelkiego rodzaju kosmetyki pełne są środków chemicznych, które w efekcie bardziej niszczą skórę niż jej pomagają. Powtarzałam, że skóra uzależnia się od tych produktów i trudno jej później naturalnie obronić się przed czynnikami środowiskowymi.

Głupia byłam. A już na pewno bardzo mało wiedziałam o swojej skórze, procesie starzenia się i kosmetykach. I tak miałam szczęście, bo do 35-tego roku życia moja skóra miała się całkiem nieźle. Jednak pewnego dnia spostrzegłam, że nie jest idealnie. Pojawiły się przebarwienia, przesuszenia, sińce pod oczami, zmarszczki coraz bardziej widoczne i zamiast cieszyć się dojrzałą cerą, zaczęłam szukać pomysłu, jak sobie pomóc. Wszystko odbywało się metodą prób i błędów – tych niestety popełniłam sporo. Ale też dzięki temu dzisiaj jestem mądrzejsza o wiedzę, jaką zdobyłam.

Dowiedziałam się, że wśród całej gamy ofert można znaleźć kosmetyki bazujące na naturalnych składnikach, które służą naszej skórze w naprawdę doskonały sposób. Ciągle szukam nowinek, czytam, nie chcę eksperymentować na swojej skórze, ale czasami zdarza mi się użyć zupełnie nowego kosmetyku. Tak było z Serum Immortelle Reset. Szczerze – sięgnęłam po to serum, bo… zachwyciło mnie opakowanie. Czasami decydujemy się na coś „oczami”. Piękna butelka i te złote perełki w środku na myśl przywoływały mi najpiękniejsze zachody słońca. Jak się okazało Serum Immortelle Reset to nowość marki L’occitane składające się z trzech naturalnych składników. A jak wiadomo – im krótszy skład, tym lepiej.

Ekstrakt z majeranku

Pobudza naszą skórę, pomaga chronić ją każdego dnia przed niekorzystnymi działaniami naszego środowiska.

Wyciąg z jeżówki elektrycznej

Jeżówka od wieków znana jest jako naturalny środek przeciwbólowy, wykorzystywany także do zmniejszania napięcia mięśniowego. Nazywana „roślinnym botoksem”, a użyta do produkcji serum zmniejsza napięcie skóry wywołane stresem i zmęczeniem.

Olej z nieśmiertelnika

Ma bardzo silne działanie przeciwstarzeniowe. To właśnie ten olej ukryty jest w złotych perełkach serum, które przy aplikacji łączą się z pozostałymi składnikami, by wniknąć w naszą skórę i ją zregenerować.

Tyle wiedziałam, kiedy pierwszy raz użyłam tego serum. Byłam trochę zaskoczona konsystencją przypominającą raczej wodę z kawałkami galaretki, niż krem, mający nawilżyć moją skórę. Pewnie też dlatego spodziewałam się, że po kilkunastu minutach od aplikacji będę nakładać krem, bo poczuję znajome ściąganie skóry, która nie została odpowiednio nawilżona. Nic takiego się jednak nie stało. Co więcej, rano (serum aplikuje się na noc) nie miałam poczucia, że moja skóra natychmiast wymaga porannej pielęgnacji. Z ciekawości użyłam serum także w dzień, wiedząc, że będę w domu, więc nie nałożę na twarz innych kosmetyków. I jakież było moje zdziwienie, gdy faktycznie – serum w zupełności wystarczyło do tego, żeby moja naprawdę przesuszona skóra twarzy była odpowiednio nawilżona przez cały dzień.

Arch. własne

Producenci kosmetyku zapewniają, że efekt rozjaśnionej, wypoczętej i świeżej skóry można zauważyć już po pierwszym użyciu serum, kiedy wstajemy rano. Cóż, mi trudno było to stwierdzić, bo serum zaczęłam używać na wakacjach. A wiecie, jak jest podczas urlopu – człowiek się nie stresuje, jest wypoczęty, wyspany, łapie trochę słońca, więc i skóra wygląda od razu inaczej. Tak przynajmniej myślałam każdego dnia patrząc w lustro. Już dawno pozbyłam się złudzeń, że jakiś kosmetyk działa po jednym użyciu.

Kiedy jednak wróciłam z urlopu i wpadłam w wir pracy, której (nie wiedzieć czemu), zawsze po wakacjach jest więcej, zauważyłam zmiany. Znam siebie, wiem, jak działa na mnie silny stres, jak wygląda moja twarz po długim ślęczeniu przed komputerem i ograniczonym dostępem do świeżego powietrza, a tu – wstając rano (użycie serum wieczorem stało się już dla mnie nawykiem), moja twarz naprawdę wyglądała świeżo. Co więcej – wygląda tak nadal, choć o urlopie już prawie nie pamiętam. Naprawdę mam wrażenie, że z dnia na dzień się regeneruje, jest pełna blasku, nie widać zmęczenia, które ma prawo na niej się odbić.

Co więcej, spotkałam się z ostatnio z przyjaciółką, która patrząc na mnie, powiedziała: „Jak świetnie wyglądasz, czego używasz do twarzy” – zna się na rzeczy. I tak jak jestem sceptyczna do kosmetycznych nowinek, tak Serum Immortelle Reset polecam każdemu z czystym sumieniem. Producenci zapewniają, że serum przeznaczone jest do każdego rodzaju skóry, dla kobiet w każdym wieku. Cóż – moja skóra jest, a raczej była przesuszona, umęczona stresem i zmęczeniem, trudno było mi znaleźć kosmetyk tak uniwersalny z taką mocą działania jak serum, zawsze musiałam się wspomagać zabiegami u kosmetyczki. Tymczasem za kilka miesięcy kończę 40 lat i szczerze – widzę jak moja skóra młodnieje. A ja mam tyle lat na ile się czuję, i na ile wyglądam.

Arch, własne


„Carrie Pilby” – znakomita komedia romantyczna. Już na DVD

Redakcja
Redakcja
3 września 2018
Mat. prasowe

Kojarzycie Carrie? Nie, Carrie Pilby nie ma nic wspólnego ze słynną Carrie z filmu grozy z 1976 roku. No może poza tym, że także jest to osoba zagubiona i nieszczęśliwa.

„Carrie Pilby” to w istocie urocza komedia romantyczna o duchowej siostrze Bridget Jones. Carrie to 19-letnia Angielka, która mieszka w Nowym Jorku. Chociaż błyskawicznie ukończyła studia na prestiżowym Harvardzie, to jednak ma problem z przystosowaniem się do codziennej rzeczywistości.

Mat. prasowe

Carrie nie lubi wychodzić z domu, nie ma przyjaciół, pracy i nie chodzi na randki. Do tego uważa, że jest ostatnią normalną osobą na świecie, w którym panuje hipokryzja i obsesja na punkcie seksu. Pomimo swoich przekonań, Carrie nie jest jednak szczęśliwa. Za radą znajomego terapeuty zgadza się zrealizować 6-punktowy plan działania, który ma coś zmienić w jej życiu. Carrie ma za zadanie zrobić coś, co uwielbiała jako dziecko, przeczytać ulubioną książkę, sprawić sobie zwierzątko, zdobyć przyjaciela, iść na randkę oraz spędzić z kimś Sylwestra.

Mat. prasowe

Czy przygotowany przez terapeutę plan pomoże Carrie zmienić podejście do świata i otworzyć się na innych?

„Carrie Pilby”, oparta na podstawie bestsellerowej powieści Caren Lissner, to znakomita komedia romantyczna, która sprawia, że po seansie trochę bardziej optymistycznie patrzymy na świat. Idealne kino na kobiece wieczory przy winie.


Zobacz także

Klub hipochondryków, czyli mężczyźni nie chorują, oni walczą o życie

Kiedy miłość przeradza się w obsesję, pojawia się szaleństwo i niebezpieczeństwo

„Nie komplikuj, ciesz się, ufaj". Czego mężczyzna może nauczyć o miłości kobietę

7 głównych grzechów, które mężczyźni popełniają w związku