To ja jestem kochanką. Czekam na dzień, w którym będę miała tyle siły, aby zakończyć ten romans i zacząć nowe życie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 maja 2018
Fot. iStock / teksomolika
 

Tyle ostatnio można przeczytać na temat zdrad, życiu po zdradzie. Moja historia jest dość sztampowa, niby nie odbiega od wszystkich opowieści o zdradzie.

A jednak, to ja jestem kochanką.

Moja historia zaczęła się jak wszystkie historie kochanek. Matka dwójki dzieci, żona. Mąż nigdy nie miał czasu ani dla mnie, ani dla dzieci. Choć teraz z perspektywy czasu i po półtorej roku po rozwodzie myślę, że się myliłam. Gdy oglądam nasze wspólne zdjęcia z wakacji, jego z dziećmi zaczynam rozumieć, że on nas bardzo kochał, a ja skrzywdziłam i jego i dzieci odchodząc.

To był romans z kolegą z pracy. Nagle znalazł się ktoś, kto potrafił słuchać, z kim można było rozmawiać bez końca nie tylko o dzieciach i o tym, co trzeba kupić, kiedy auto zawieść do mechanika. Miałam wrażenie, jakbyśmy znaleźli się jak w korcu maku. Rozumieliśmy się czasami zupełnie bez słów, znaliśmy swoje potrzeby, a seks okazał się cudowny. Byliśmy jak para zakochanych nastolatków przeżywających swoją wielką miłość, zafascynowani sobą, zauroczeni w każdym caly. Ja miałam rodzinę, on także – żonę i trójkę dzieci.

Romans trwał rok, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę pomiędzy pracą a zajęciami dzieci albo gdy nasz życiowe „połówki” były zajęte. Wykorzystywaliśmy każdy moment, żeby pobyć choć przez chwilę razem. Pomimo zachwytów i uniesień to nie był łatwy czas. Wiem, jak to zabrzmi, ale nie byłam w stanie dłużej okłamywać męża, kochałam go i nie chciałam skrzywdzić. Brzmi jak spowiedź schizofreniczki, ale tak wtedy czułam. Może po roku zrozumiałam, gdzie tak naprawdę znajduję miłość, spokój i bezpieczeństwo. Chciałam zakończyć romans, wycofać się, skupić się na rodzinie, a swojemu małżeństwu dać jeszcze szansę. Mąż nie miał pojęcia, że mam kochanka, choć teraz myślę, że musiał się domyślać. Niestety kłóciliśmy się coraz częściej i intensywniej. Nie potrafiłam oddać mu siebie w pełni, zaangażować się w ten związek, tak jak było wcześniej, jeszcze przed romansem.

Dzieci nie wiedziały, co się dzieje, próbowaliśmy, wygrzewając się na włoskiej plaży, udawać przed nimi, że między nami wszystko jest w porządku. Jednak w trakcie tego urlopu zdarzyło się coś jeszcze. Mój „kochanek” (nazwijmy go R.) nie wiedząc, że wyjechałam z mężem (wcześniej powiedziałam mu, że to koniec), wpadł w szał, wydzwaniał, wypisywał setki SMS-ów. Mąż widział mnie roztrzęsioną wiecznie z telefonem, ale nie reagował. Po powrocie z wakacji spotkałam się z R. wytłumaczyłam mu, że nie jestem w stanie ciągnąć dłużej naszego romansu, że mam dzieci, rodzinę i nie chcę tego niszczyć dla mojego widzimisię. On tego zupełnie nie rozumiał.

Po wysłanych mi setkach SMS-ów, telefonach i wiadomościach, w jego żonie obudziła się podejrzliwość. To ona odkryła nasz romans. Wydało się wszystko. Zadzwoniła do mojego męża, dla niego to był okrutny cios. Wiele godzin spędziliśmy na rozmowie o naszym małżeństwie. Powiedział, że jest w stanie wybaczyć mi zdradę, chciał zacząć wszystko od nowa, nawet przeprowadzić się do innego miasta, byleby tylko nam się udało.

Nie wiem, co wtedy mną targało, jakie emocje, myśli. Kiedy romans wyszedł na jaw, poczułam ulgę, myślałam, że już teraz nie musimy się ukrywać. Kochałam R. szaloną miłością, męża natomiast traktowałam bardziej jak partnera, ojca naszych dzieci. Lubiłam go, ale wtedy wydawało mi się, że nie kocham go tak mocno i namiętnie… Dzisiaj sama nie jestem o tym przekonana.

Wygrała szalona miłość. Skoro tak się kochaliśmy, tak rozumieliśmy, tak nam było ze sobą dobrze, to dlaczego nie spróbować iść razem przez życie. To była najgorsza decyzja w moim życiu, której konsekwencje ciągną się za mną dziś. Wniosłam pozew o rozwód. Tylko ja, bo R. twierdził, że musi mieć pewność, że naprawdę odejdę od męża. Rozwiodłam się bardzo szybko, mąż nie robił żadnych problemów, wyprowadził się do innego miasta, żeby ułożyć swoje życie na nowo. Tymczasem ja zostałam z dziećmi sama na polu walki. Mój kochanek lawiruje. Mijają trzy lata, kiedy on czaruje i jednocześnie zbywa i mnie i swoją żonę. Jej mówi jedno, mi drugie.

Próbowałam od niego odejść nie raz, ale za każdym razem osaczał mnie tak, że nie byłam w stanie zrobić ostatecznego kroku. Jego żona jest świadoma sytuacji, ale nadal przy nim jest pomimo awantur i jego kłamstw.

Wieczorami, kiedy leżę już w łóżku myślę o tym, jak zakończyć ten romans. Chodzę na terapię, to tam usłyszałam, że R. to psychopata i manipulant. Nie raz nasze kłótnie kończyły się rękoczynami, a później namiętnym seksem. Jestem tak bardzo zmęczona, bo teraz dopiero rozumiem, że rozwodząc się, decydując się na ten romans, straciłam człowieka, który był dla mnie dobry i kochany.

Coraz bardziej gubię się w swoim myślach i uczuciach. Straciłam przyjaciółkę, bo nie akceptowała mojego kochanka, odwróciłam się od wielu znajomych, zamknęłam się na świat. Moi rodzice, także mają mi za złe ten romans. Moim światem są teraz moje dzieci, którym poświęcam każdą wolną chwilę, cały mój czas. Kochanek nadal jest w moim życiu, nadal z żoną. Nadal nie wiem, jak od niego odejść. Z twardej babki, którą byłam przed romansem, stałam się naiwną, głupią osobą, która nie potrafi wziąć życia za rogi i iść dalej z podniesioną głową.

Czekam na dzień, w którym będę miała tyle siły, aby zakończyć ten romans i zacząć nowe życie.


Odchudzasz się? Tego nie jedz na śniadanie!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
19 maja 2018
Fot. istock / SolStock
Następny

Odchudzam się! Tak, znowu… – pomyślałaś sobie wczoraj wieczorem i zaczęłaś układać w głowie plan, jak to zrobić w wersji de lux. Tak, by tym razem było zdrowo i skutecznie. No i żeby nie zarzucić diety przed południem… Zdrowe fit-śniadanie – jawiło się jak złoty Graal. Bo przecież śniadanie to najważniejszy posiłek dnia! Więc, to na diecie, jest jeszcze ważniejsze.

Święte słowa, tyle że za najbardziej popularnymi dietetycznymi pomysłami na śniadanie czai się dość bogata mitologia. Popełniamy błędy i ulegamy pozorom.

Specjalnie dla was obalamy 4 śniadaniowe grzechy główne. Powodzenia!

10 rzeczy, które zmienią się w życiu Meghan Markle po ślubie z księciem Harrym. Czy to lepsze życie?

Redakcja
Redakcja
19 maja 2018
Fot. Screen z Instagrama/bumpkyn__london

Dzisiejszy dzień dla Meghan Markle jest jednym z najważniejszych w jej życiu. Pomijając, że dla każdej kobiety dzień ślubu jest wyjątkowym, to w tym przypadku dziewczyna pochodząca z Kalifornii zostaje członkiem najstarszej i najbardziej tradycyjnej rodziny w Wielkie Brytanii. Czy to oznacza koniec pokazywania się światu na Instagramie czy błąkania się po południowej Kalifornii?

Od Beverley Hills do Pałacu Buckingham jest dość długa droga, zwłaszcza, gdy spojrzymy na to, jak zmieni się życie Meghan, po tym jak została żoną księcia Harrego.

Noce wyjścia

Na Instagramie Meghan Markle próżno szukać zdjęć z nocnych wypadów do klubów (w przeciwieństwie do jej męża) i tak pewnie pozostanie. Jeśli będą wychodzić wspólnie, to najprawdopodobniej do ekskluzywnych restauracji i to wejściem od zaplecza, żeby uniknąć paparazzi. Wiemy już, że oboje lubią gotować – w oficjalnym wywiadzie Harry ujawnił, że – zaproponował Meghan małżeństwo po tym, jak para razem zrobiła pieczonego kurczaka, więc może dużo czasu będą spędzać wspólnie w kuchni.

Koniec z prywatnymi sesjami

Meghan będzie musiała uważać na zdjęcia, które zamieszcza na mediach społecznościowych, nie będzie mogła tak po prostu wrzucić do sieci zdjęć z zajęć fitness. Każda sesja, którą chciałaby wykonać angażować będzie siły militarne Wielkie Brytanii.

Koniec z ulubionymi potrawami

Obserwując Instagram Meghan nie ulega wątpliwości, że jedną jej ulubionych potraw jest sushi, wątpimy jednak, by tego typu jedzenie mogła spożywać na co dzień, ot tak po prostu. Jeśli będzie miała ochotę na sushi, najprawdopodobniej zje kolację w jednej z najlepszych szkockich restauracji słynących z wyśmienitego sushi. Z pewnością wszystkie jej ulubione potrawy nabiorą teraz innego wymiaru. Ponadto nie będzie mogła jeść skorupiaków ze względu ma wysokie ryzyko zatrucia pokarmowego – dla rodziny królewskiej są zakazane. Dodatkowo nie będzie jadła czosnku, ziemniaków, ryżu i makaronu – przynajmniej w Buckingham, ponieważ królowa nie lubi tych wszystkich potraw.

Ograniczenie prywatności

Z cała pewnością para wybierze się, jak wcześniej do Botswany czy będzie zimą jeździć na nartach w Chamonix. Jednak z całą pewnością Meghan nie będzie mogła już swobodnie kontynuować beztroskich wypadów po europejskich plażowych klubach. Odtąd większość podróży Markle będzie najprawdopodobniej odbywać się z Harrym podczas królewskich wycieczek.

Rezygnacja z aktorstwa

Już w pierwszym wywiadzie po zaręczynach Meghan powiedziała, że aktorstwo nie będzie częścią nowego rozdziału w jej życiu. Planuje skupić swoją energię na sprawach dobroczynnych, które są dla niej ważne. Nie ma szans zobaczyć ją na planie serialu.

Zmieni się jej pierwsze imię

Czy wiecie, że Meghan to właściwie Rachel Meghan Markle? Po ślubie królowa uczyni księcia Harry’ego księciem Sussex, czyniąc Meghan księżną Sussex.

Przyjmie nową religię

W przeszłości Meghan nie ogłosiła publicznie swojej lojalności wobec jakiejkolwiek religii. To jednak już się zmieniło, ponieważ przed ślubem została ochrzczona i przyjęta do kościoła anglikańskiego.

Zmiana stylu ubioru

Nic dziwnego, że Meghan musi być super świadoma tego, jak się ubiera – wystarczy spojrzeć na skromne ubrania Kate Middleton. Chociaż Meghan nigdy nie była tak naprawdę skandalizującą w swoim wyglądzie, to jednak od teraz będzie ubierała się nadzwyczaj konserwatywnie jako żona księcia Harry’ego. Oznacza to, że raczej nie zobaczymy jej już w dekoltach i świecących mini.

Nieustannie obserwowana

Hollywood nieustannie obserwuje ludzi ważnych dla opinii publicznej, ale to nic w porównaniu z relacjami z królewskimi. Świat będzie patrzyła na każdy ruch Meghan, więc będzie musiała zachowywać się nienagannie.

Nie będzie się angażować w politykę

Rodzina królewska pozostaje neutralna i milcząca, jeśli chodzi o politykę. Meghan wcześniej nie kryła poparcia dla kandydatki na prezydenta – Hillary Clinton, a także swojej opini na temat obecnego prezydenta Trumpa. Od dziś tego typu publiczne komentarze będą niemożliwe.


źródło: Livingly

 


Zobacz także

12 rzeczy, które robi (naprawdę) zakochana kobieta

To przecież nie jego wina, on po prostu „taki” jest. Nigdy nie rób sobie wyrzutów, że mogłaś pokochać „kogoś takiego”

Seks w trójkącie

Seks w trójkącie? Ok, ale musicie przestrzegać tych 7 zasad