Gdyby nie ciągłe wyrzuty i poczucie, że partner do nas „należy”, mielibyśmy takie wspaniałe związki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 maja 2017
Fot. iStock/PeopleImages
Fot. iStock/PeopleImages

O tym, że nikogo zmusić do uczuć nie można, wiemy bardzo dobrze, najczęściej przekonując się o tym sami, na własnej skórze. Kto nie poznał smaku nieodwzajemnionej miłości? Choć trudno nam się z nią pogodzić, rozumiemy, że serce nie sługa. Dlaczego jednak nie zawsze potrafimy zrozumieć, że nie powinniśmy winić bliskich nam osób za wiele innych emocji i uczuć?

Wyrzuty to broń, którą posługujemy się chyba codziennie, nie zawsze zdając sobie z tego nawet sprawę. Używamy wyrzutów do manipulowania poczuciem winy partnera, do wpływania na zachowanie naszych dzieci i przyjaciół, do przyspieszania decyzji „po naszej myśli”.

Najczęściej po prostu obie strony zgadzają się na ten mechanizm.

Oto ona i on, razem od kilku ładnych lat. Znają się tak dobrze, że doskonale wiedzą, czego u siebie nie lubią, co ich u siebie wzajemnie drażni. Więc on nie przepada za siatkówką, nudzi go ten sport śmiertelnie. Uważa, że to strata czasu, nie interesują go reguły tej gry. Ale rozumie pasję swojej partnerki i szanuje ja. Ona, kolejny raz, kupuje dwa bilety na mecz ulubione klubu i nie uznaje odmowy. A raczej, daje mu do zrozumienia, że jeśli ją kocha, to powinien pójść. Bo będzie jej przykro. Jaki jest efekt? Najpierw on czuje się winny, bo nie lubi siatkówki, potem dlatego, że marzy o tym, żeby tam nie pójść, ale nie chce sprawić jej przykrości. A ona? Na widok jego reakcji (nie była entuzjastyczna) denerwuje się, że on nie chce spędzić z nią czasu, więc widocznie już mu tak na niej nie zależy. Strzeli focha, zrobi minę zranionej sarny i dopnie swego. Szantaż emocjonalny zadziałał. Ale czy wspólne wyjście wzmocni ich relację? Chyba nie, skoro on idzie tam, bo nie chce jej zawieść, ale gdzieś w środku ma poczucie, że postępuje wbrew sobie. Ona w głębi duszy wie, że zmusiła go do czegoś, czego on nie lubi, tylko po to, żeby przetestować na ile jest w stanie się dla niej poświęcić. Tak naprawdę nikt tu nie zyskał.

Ona i on, razem od lat kilkunastu. Zapracowana żona i mama, zapracowany mąż, trochę mniej zapracowany tata. Nadchodzi sobota, pierwszy wolny dzień dla obojga. On chce wieczorem wyjść ze znajomymi, ona chciałaby wreszcie odpocząć w domu, spędzić trochę czasu z nim i dziećmi. Jest naprawdę bardzo zmęczona. Rozmowa zaczyna się od obwiniania: „Przez ciebie, stracimy znajomych.” (on), „Nie liczysz się z moimi uczuciami, nie obchodzi cię, że jestem zmęczona i będę się tam źle czuła.” (ona), „Nigdy nie pomyślisz o tym, żebym to ja mogła gdzieś wyjść sama i wreszcie odpocząć.” (ona), „Cały tydzień ciężko pracuje, żeby wszystko w domu było, chcę mieć też czas dla siebie.” (on)

W końcu, płacząc, ona ulega. Zostawia dzieci pod opieką babci i wychodzi z mężem na spotkanie ze znajomymi. Ale atmosfera nie jest dobra, napięcie między nimi widzą wszyscy wokół. Choć ogólny bilans miał być dodatni, konflikt powróci przy następnej takiej sytuacji.

Dlaczego on nie może wyjśc bez niej, jeśli rzeczywiście potrzebuje „odskoczni” i nie potrafi zrezygnować ze spotkania? Bo ona nie chce, by poszedł sam i „dobrze się bawił”. Dlaczego on rzeczywiście nie zaproponuje, by to ona odpoczęła i wyszła gdzieś z koleżankami? Bo ona i tak sama nie wyjdzie, przecież go samego z dziećmi w domu nie zostawi…

Gdybyśmy tylko nauczyli się rozmawiać bez wyrzutów, o wiele szybciej i łatwiej dochodzilibyśmy do porozumienia, a postępując w zgodzie ze sobą i nie traktując swoich partnerów jak własności, bylibyśmy wszyscy o wiele bardziej szczęśliwi. Pokazywanie sobie „kto jest silniejszy”, kto bardziej ważny, a kto się ciągle poświęca (z miną cierpiętnika) niewiele ma wspólnego z dobrą, partnerską relacją.


Regulamin akcji „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 maja 2017
Fot. iStock / Delpixart
Fot. iStock / Delpixart

Regulamin akcji „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”

WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”

§1. Postanowienia ogólne

  1. Organizatorem Akcji pod nazwą Konkurs „Chcesz uporządkować swoje życie? Uporządkuj przestrzeń wokół siebie”  zwanego dalej „Konkursem”, jest portal Blum Media
    sp. z o.o z siedzibą w Warszawie, adres: ul. Wiktorii Wiedeńskiej 9a/42, 02-954 Warszawa, zarejestrowany
    w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy Rejestrowy pod numerem 0000573762,
    o kapitale zakładowym w wysokości 10 000 złotych.
  2. Konkurs zostanie przeprowadzony na stronie internetowej www.ohme.pl oraz za pośrednictwem mediów społecznościowych Organizatora w okresie od Akcja trwa od 17.05.2017 do 31.05.2017 roku. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 10.06.2017 roku
  3. Sponsorami nagród w Konkursie jest marka Curver- zwana dalej Sponsorem.
  4. Regulamin stanowi podstawę organizacji Konkursu i określa prawa i obowiązki jego uczestników.
  5. Regulamin Konkursu jest dostępny na stronie internetowej www.ohme.pl. 

§2. Uczestnictwo w Konkursie

  1. Uczestnikami Konkursu mogą być pełnoletnie osoby fizyczne, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych oraz zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, spełniające warunki określone w Regulaminie.
  2. Uczestnikami Konkursu nie mogą być pracownicy Organizatora i pracownicy Sponsorów nagród, jak również ich małżonkowie, dzieci, rodzice oraz rodzeństwo.
  3. Uczestnik zobowiązuje się do przestrzegania określonych w Regulaminie zasad, jak również potwierdza, iż spełnia wszystkie warunki, które uprawniają go do udziału w Konkursie.
  4. Uczestnik oświadcza, że nadesłane zgłoszenie Konkursowe jest jego autorstwa i nie narusza praw autorskich osób trzecich.
  5. Jednocześnie Uczestnik oświadcza, że ma prawo do dysponowania swoim utworem oraz że nie narusza przy tym praw autorskich i majątkowych osób trzecich. 

§3. Przebieg i warunki udziału w Konkursie

  1. Aby wziąć udział w Konkursie, należy wykonać zadanie konkursowe.
    ZADANIE KONKURSOWE

    Co trzeba zrobić?

    Przez najbliższe dwa tygodnie będziemy przygotowywać dla was wskazówki, jak uporządkować swoją przestrzeń i uwolnić głowę. Zróbcie swój plan wielkiego sprzątania i korzystajcie z naszych podpowiedzi. Pod artykułami publikowanymi w ramach akcji, piszcie, co udało wam się zrobić, co planujecie i oczywiście, jak się z tym poczułyście. Żeby żyło się lekko warto odpiąć odrobinę ciężarów, które nosimy!

  2. Za moment dokonania zgłoszenia Konkursowego w sposób określony w ust. 1 uważa się moment, w którym zgłoszenie zostanie zapisane na platformie do komentowania.
  3. W czasie trwania konkursu można dodawać wiele komentarzy. Organizator weźmie również pod uwagę podczas rozstrzygania konkursu aktywność uczestników podczas wszystkich wyzwań.

 §4. Zasady wyłaniania laureatów Konkursu

  1. Zwycięzcy Konkursu zostaną wyłonieni tylko spośród uczestników, którzy spełniają warunki wymienione w Regulaminie.
  2. laureatów zostanie wyłonionych na podstawie najciekawszej odpowiedzi przez jury, w skład którego wchodzą pracownicy i redaktorzy portalu www.ohme.pl
  3. Wyniki zostaną opublikowane na stronie Oh!me do dnia 10.06.2017 roku

 §5. Nagrody w Konkursie i sposób ich przekazania

    1. Sponsorem nagród w Konkursie jest marka Curver-  – zwany dalej Sponsorem.
    2. Laureatami Konkursu zostanie 8 osób, które wybierze jury na podstawie najciekawszej odpowiedzi.
    3. Nagrody:

      8 x zestaw koszy Knit, składający się z kosza na bieliznę KNIT 57l oraz kosza do magla KNIT 40l

4. Nie istnieje możliwość zamiany nagród rzeczowych na ich równowartość w gotówce lub zamiany na inną nagrodę.

5. Jeżeli laureat Konkursu nie spełnił któregokolwiek z warunków określonych w Regulaminie, Organizator zastrzega sobie prawo do wyboru innego laureata Konkursu.

6. Udział w Konkursie i przesłanie pracy Konkursowej jest jednoznaczne akceptacją niniejszego regulaminu oraz z prawem do wykorzystania tejże pracy przez Organizatora w celach promocyjnych.

7. Przesyłając pracę Konkursową, Uczestnik powinien wyrazić zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.). Podanie przez Uczestnika danych osobowych jest dobrowolne, choć konieczne do wzięcia udziału w Konkursie. Uczestnik ma prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich poprawiania.

8. Nagrody zostaną przesłane zwycięzcom  za pośrednictwem poczty elektronicznej lub przesyłką poleconą lub przesyłki kurierskiej w ciągu 14 dni od daty przesłania Organizatorowi danych kontaktowych przez Laureatów Konkursu.

 §6. Odpowiedzialność Organizatora

Organizator Konkursu ponosi pełną odpowiedzialność za treść regulaminu i przebieg Konkursu. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za prawidłowość, terminowość doręczenia pism i nagród przez Pocztę Polską lub kuriera. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za nieprawidłowości związane z opóźnieniem lub niedoręczeniem nagrody spowodowanym podaniem przez Uczestnika błędnego adresu lub innych danych. Organizator i sponsorzy nagrody nie ponosi odpowiedzialności za zmianę miejsca zamieszkania Uczestnika lub zmianę innych danych uniemożliwiającą dostarczenie nagrody albo powiadomienie o wygranej. W takim przypadku Uczestnik traci prawo do nagrody.

Wszelkie reklamacje Uczestników dotyczące przebiegu Konkursu mogą być składane przez Uczestników w terminie 30 dni od daty zakończenia Konkursu. Reklamacja powinna być przesłana na adres Organizatora, w formie pisemnej pod rygorem nieuwzględnienia jej oraz zawierać imię i nazwisko Uczestnika zgłaszającego reklamację, jego adres korespondencyjny oraz dokładny opis okoliczności stanowiących podstawę reklamacji.

Organizator zastrzega sobie prawo do pozostawienia bez rozpatrzenia reklamacji zgłoszonych po terminie, o którym mowa powyżej, jak również reklamacji niespełniających innych wymogów wskazanych w ust. 2.

Złożone reklamacje, spełniające wymogi, o których mowa w ust. 2, rozpatrywane będą w terminie 14 dni od daty otrzymania reklamacji. Zainteresowani Uczestnicy zostaną powiadomieni o sposobie rozpatrzenia reklamacji listem poleconym wysłanym w terminie 14 dni od rozpatrzenia reklamacji.

 §7. Postanowienia końcowe

W razie szczególnych, niezawinionych przez Organizatora okoliczności uniemożliwiających przeprowadzenie Konkursu na dotychczasowych zasadach Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w Regulaminie z równoczesnym poinformowaniem o tym uczestników za pośrednictwem strony www.ohme.pl.

Serwis Facebook nie ponosi żadnej odpowiedzialności za treść regulaminu, przebieg Konkursu ani działania Organizatora, w tym za wyłanianie zwycięzców i przekazywanie nagród.

Konkurs w żaden sposób nie jest sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związany.

Organizator oświadcza, że Konkurs nie jest grą losową, zakładem wzajemnym lub grą na automatach w rozumieniu Ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz. U. z dnia 30 listopada 2009 r.).


Depresja to potwór, jest jak wirus, jak zaraza, przed którą nie ma ratunku. Źle zrobiłam uciekając, bo przed nią się po prostu nie da uciec

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 maja 2017
Fot. iStock/lolostock
Fot. iStock/lolostock
Mam dziś 29 lat, a czuję się czasami jak staruszka stojąca nad przepaścią  i czekająca na to, że ktoś ją w końcu zepchnie w dół. Jestem zła, wściekła i  zazdrosna o to, że inni mają normalne życie, że potrafią się uśmiechać, czerpać garściami z każdego dnia, że są szczęśliwi.

Mam żal do losu i do rodziców, że nie potrafili mnie ochronić, że pomagali tylko mojemu choremu bratu, że wszystko kręciło się wokół niego. Tak jakby ta cholerna choroba dotyczyła tylko jednej osoby, a przecież cały nasz dom gnił od jego złych emocji, od ciągłego cierpienia i smutku. Matka uciekała w pracę, ojciec popijał po kątach i większość czasu spędzał na działce. Nawet zimą.
Wiesz jak to jest, gdy masz 12 lat i  z radością gnasz  na obiad pochwalić się rodzicom kolejną dobrą oceną? Ja nie wiem, bo zawsze wracałam najdłuższą drogą. Przesiadywałam na ławce w parku, żeby tylko oddalić ten moment, gdy przekraczam próg naszego mieszkania, w którym depresja mojego  brata pogasiła wszystkie światła, zasłoniła rolety i kazała nam milczeć. I patrzeć, jak bierze sznur i zakłada pętle, na jego szyję.

Kuba był starszy o 4 lata i zawsze taki skryty i cichy. Takie spokojne, kochane dziecko –  mawiała nasza babcia –  zupełne przeciwieństwo Lenki. Ja uwielbiałam głośno się śmiać, wygłupiać, śpiewać i broić ile wlezie. Brat nie był lubiany na podwórku, bo nie chciał ganiać z innymi chłopakami za piłką, stronił od hałasu i zabawy, wolał książki i siedzenie w swoim pokoju. Najlepiej sam, żeby nikt mu nie przeszkadzał.

Nauczyciele zwracali uwagę rodzicom, że ich syn unika rówieśników, że jest bardzo zamknięty w sobie. Pamiętam, że ojciec nieraz truł mamie, że Kuba jest jakiś dziwny, że może pójść z nim do lekarza, poradzić się kogoś. Że to nie jest normalne, żeby chłopak w tym wieku, nie miał żadnych zainteresowań i kumpli. Mama tylko głaskała go po głowie i  warczała do taty, żeby tak przy nim nie mówił, że sprawia mu przykrość, że widocznie taki już ma charakter. Ja się go trochę bałam,  bo miał taki nieobecny wzrok. Czasami, nagle, przytulał mnie mocno i się trząsł, jakby się bardzo czegoś bał, a zaraz potem uśmiechał się  i czytał mi bajki. Wtedy tego nie rozumiałam, nawet się go wstydziłam, bo na naszym osiedlu ciągle się z niego śmiali. Mówili, że pewnie jest pedałem, dlatego taki grzeczny i cichutki. Tydzień, po jego 16-tych urodzinach, ojciec zabrał mnie ze szkoły w trakcie lekcji. Był zmartwiony, szeptał coś z moją wychowawczynią. W samochodzie, powiedział mi, że jedziemy do szpitala, bo mój brat się bardzo rozchorował, że teraz będziemy musieli wszyscy bardziej na niego uważać. Byłam dzieciakiem, ale już wtedy czułam taką niesprawiedliwość, bo przecież ciągle wszyscy, martwili się tylko o niego. Leżał w szpitalnym łóżku, miał zabandażowane nadgarstki. Mama siedziała przy nim zgarbiona, a ojciec mocno mnie do siebie tulił i powtarzał, że wszystko będzie dobrze. Kłamał, bo było coraz gorzej.

 Psychiatra, psycholog, leki uspokajające, antydepresanty i terapia – to zbiór słów, których szczerze nienawidzę. Nie miałam dzieciństwa, depresja Kuby przysłoniła wszystko, bo każdy przejaw radości gasił jego przejmujący smutek. Albo dziwne wybuchy euforii, takiej krótkiej, nienaturalnej, jakby on sam jej nie rozumiał, jakby się tych stanów obawiał. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale to tak, jakby przerażał go uśmiech, jakby bał się zwykłej codzienności.
Patrzyłam na ojca, który miotał się pomiędzy, skrzętnie ukrywaną flaszką wódki, a byle pretekstem, żeby tylko wyjść z domu. I na mamę skrajnie zmęczoną, pracą i ciągłą walką o mojego brata. Biegającą od gabinetu do gabinetu, z terapii indywidualnych na rodzinne, których nie znosiłam. Bo miały pomagać, a gówno dawały. Rodzice przerzucali na siebie winę, Jakub płakał i powtarzał, że to bez sensu bo i tak nikt  go  nie zrozumie. Ja milczałam, zastanawiając się, czy w ogóle jeszcze ktoś pamięta, że  tu jestem. Że czuję, że tęsknię za dotykiem rąk mojej mamy, za przejażdżką rowerem z moim tatą. Ciągle słyszałam tylko o nowych metodach leczenia, nowocześniejszych ośrodkach, nawet o znachorach. Zupełnie, jakby moi rodzice byli ślepi, że nie tylko Kuba cierpi. Jakby nie dostrzegali, że my wszyscy potrzebujemy pomocy, bo się rozpadamy i oddalamy od siebie.
Wybłagałam szkołę z internatem, bo czułam coraz większą niechęć, do swojego brata. Obwiniałam go, że zabrał mi normalny dom, że wyniszczył psychicznie rodziców. Gdy tylko, dzwonił ktoś z domu, bałam się, że znowu o niego chodzi, że znowu się pociął albo nałykał prochów. Myślałam, że on to robi specjalnie, bo to  przecież niemożliwe, żeby pomimo takiej pomocy i leczenia, nadal w tym tkwić, że to pewnie jego wina, bo było mu tak wygodnie. Lubił te swoje ciemności, tę rozpacz, którą skrzętnie się okrywał, ten stan beznadziei, którą się otaczał i  w której tkwił. Jeździłam do domu coraz rzadziej, nie chciałam już w tym uczestniczyć, odbierałam co piąty telefon od mamy, bo i tak wiedziałam, o kim będziemy rozmawiać.
Ale z drugiej strony ściskały mnie wyrzuty sumienia. Może przez to, że nie wierzyłam w jego zmianę, że zbyt długo patrzyłam na tylko chwilowe zrywy, po których znowu choroba rządziła nim i nami wszystkimi. Do dziś gorzko się śmieję, gdy słyszę, że z depresją można żyć normalnie, że można z niej wyjść.

Trzy lata temu, w Wigilię, gdy wszyscy łamali się opłatkiem i śpiewali kolędy, ja trzymałam Kubę a tata, usiłował go odciąć. Mama krzyczała do słuchawki, żeby się pospieszyli z karetką. A  ja,  przełykałam łzy i błagałam cicho w sobie, żeby jeszcze tym razem zdążyli, żeby choć na chwilę odzyskał świadomość, żebym mogła mu powiedzieć to, co powtarzam za każdym razem, gdy jestem u niego na cmentarzu. Chciałam ci powiedzieć, braciszku, że dziś już wiem, że to nie twoja wina. Że depresja to potwór, jest jak wirus, jak zaraza, przed którą nie ma ratunku. Że źle zrobiłam uciekając, bo przed nią się po prostu nie da. Dziś staram się myśleć, że już jest ci dobrze, gdziekolwiek jesteś, że już nie dręczy cię ciemność, nie dusi ciągły strach, a smutek przestał zabierać twój spokój. Czasem tylko, gdy jestem sama, zasłaniam szczelnie zasłony i gaszę światła. Chowam się w ciemnym kącie, żeby zrozumieć, jak to jest. Wiedzieć, że za oknem świeci słońce, ale go nie widzieć i nie czuć. I już wiem, że  nie ma gorszego piekła.


Wysłuchała Anika Zadylak


Zobacz także

Fot. iStock

To była miłość mojego życia. Wiem, że już nigdy nie będę tak kochać. Ale odeszłam, uciekłam

Fot. iStock / demaerre

5 toksycznych nawyków w związkach, które uważamy za „normalne” (i czym je zastąpić)

Fot. iStock/Geber86

10 największych błędów, które w związkach popełniają mężczyźni, nawet tego nie dostrzegając