Emocjonalny szantaż to w związku nie taka rzadkość. Sprawdź, czy nie dostrzeżesz tych znaków ostrzegawczych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 września 2016
Fot. iStock/elenaleonova
Fot. iStock/elenaleonova
 

Emocjonalny szantaż to w związku wcale nie taka rzadkość. Wpędza w poczucie winy, sprawia, że godzimy się na coś wbrew sobie, pozostawia uczucie niesmaku i braku komfortu psychicznego. Tam, gdzie miał być kompromis, jest brak równowagi, pretensje, niepotrzebne emocje, żal i łzy. Jak to się właściwie stało? Jak znalazłaś się w tej sytuacji? Przyjrzyj się uważniej swojej relacji.

5 znaków ostrzegawczych przed szantażem emocjonalnym:

1. Partner manipuluje twoimi decyzjami i wyborami

Robi to poprzez swoje negatywne, silnie naładowane emocjami reakcje. Wyraźnie daje ci do zrozumienia czego nie zaakceptuje, w jaki sposób go „zawiedziesz”, jak nie powinnaś postąpić, żeby nie poczuł się źle. Reaguje negatywnie na twoje sugestie, wybory, próby rozwiązania konfliktu, jeśli tylko nie prowadzą one do takiej sytuacji, jaką on sobie wymyślił. Ostatecznie zgadasz się na to, co on zaproponuje, a nie to, czego oboje byście chcieli. O kompromisie możesz zapomnieć, w tym związku nie ma demokracji.

2. Stosuje zastraszanie, tak długo, jak długo jak nie uzyska tego, czego chce

Gra na twoich uczuciach, wzbudzając w tobie lęk, że jeśli nie dasz mu tego, na czym mu zależy – odejdzie, będzie na ciebie zły, będzie przez ciebie cierpiał, ogólnie: wyrządzisz mu krzywdę. Stosuje przy tym odpowiednie gesty, dając ci do zrozumienia, że jest obrażony, zawiedziony, smutny.

3. Wini cię za coś, czego nie zrobiłaś

Na początku masz poczucie olbrzymiej niesprawiedliwości. Wiesz jeszcze, że przecież to nie jest twoja wina. Potem zaczynasz się gubić i nie potrafisz już realnie ocenić i przeanalizować tej sytuacji. Stopniowo zaczynasz wierzyć w to, że to rzeczywiście z tobą jest „coś nie tak”. Przyznajesz się więc do błędów, których wcale nie popełniłaś i masz wewnętrzne przekonanie, że musisz teraz mocno zapracować  na to, by odzyskać jego uczucia.

4. Oskarża cię o to, że masz zły wpływ na jego samopoczucie (psychiczne i fizyczne)

Cierpi dramatycznie i na pokaz, dopóki nie zgodzisz się na to, czego chce, aby go tylko uszczęśliwić. Sprawia, że z jednej strony czujesz olbrzymie obciążenie (to przez ciebie znowu boli go głowa, przez ciebie i to, co powiedziałaś jest smutny, zrozpaczony), z drugiej masochistyczną radość, że jesteś dla niego taka ważna (to iluzoryczne wrażenie – dla niego najważniejszy jest on sam).

Pamiętaj: to on nie radzi sobie z emocjami, to on nie umie zaakceptować, że możesz mieć odmienne zdanie, że myślisz i czujesz samodzielnie. Nieustannie rezygnować z siebie, a wspólnie wypracowywać kompromisy – to dwie, zupełnie różne sprawy.

5. Grozi, że zrobi krzywdę – tobie albo sobie

„Zabiję się, jeśli teraz tam pójdziesz” – oświadcza ci drżącym głosem. – „Wezmę te tabletki, jeśli ze mną w tej chwili nie porozmawiasz…”.

To jest moment, w którym zdecydowanie powinnaś powiedzieć: STOP. Jeśli twój partner grozi ci, że wyrządzi tobie lub sobie fizyczną krzywdę natychmiast wyjdź i zapowiedz mu, że zadzwonisz po policję.  Pomijając fakt, że w większości wypadków takie sceny to zwykły cyrk i gra, mająca na celu wywołanie jeszcze większego poczucia winy, tak się z bliską osobą nie postępuje.

Ludzie, którzy stosują szantaż emocjonalny aby manipulować i sterować innymi, często działają w cyklach. Jest czas, kiedy wszystko wydaje się być w porządku, a ofiara traci czujność. Zaczyna nawet uważać, że jej partner się zmienił, „przemyślał sobie” i teraz wszystko już będzie inaczej, lepiej. Niestety, emocjonalni szantażyści są z reguły bardzo niestabilni. Jeśli tylko czują, że coś wymyka im się spod kontroli lub są zaniepokojeni jakąś sytuacją, gra zaczyna się od początku, nierzadko w jeszcze mocniejszym wydaniu.

Jeżeli jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego i uważasz, że twój partner wykorzystuje poczucie winy żeby cię kontrolować lub manipulować, powinnaś szukać pomocy już teraz. Zanim znajdziesz profesjonalne wsparcie, pamiętaj o tym, żeby jak najszybciej ustanowić w swoim związku wyraźne granice. Poddając się emocjonalnemu szantażowi tylko pogarszasz swoją sytuację.

Wiele osób ma w sobie jakiś poziom kruchości, niepewności. Odkrywając go w swoim partnerze nie zakładaj, że przekształci się w wykorzystującego twoją słabość potwora. Czasami wystarczy tylko szczera rozmowa i zapewnienie się nawzajem, jak bardzo jesteśmy dla siebie ważni i wyjątkowi. Kiedy takie zabiegi przestają być wystarczające i czujesz, się coraz bardziej manipulowana przez swojego partnera,  są to znaki ostrzegawcze, których lekceważyć nie wolno.


Nowy kosmetyczny HIT. Boska pianka do mycia twarzy w kształcie róży

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 września 2016
Fot.  Screen z YouTube/ カネボウ EVITA バラ泡体験隊 CM
Fot. Screen z YouTube/ カネボウ EVITA バラ泡体験隊 CM
 

Co jakiś czas w kosmetycznych nowinkach pojawia się prawdziwy HIT, taki na punkcie którego zaczynamy szaleć. I trzeba przyznać, że rynek azjatycki wiedzie prym w zaskakiwaniu coraz to nowszymi smaczkami. Kosmetyki coraz częściej zamieniają się w gadżety lub prawdziwe małe arcydzieła. A te mile łechczą nasze poczucie estetyki.

Pamiętacie pomadkę z drobinkami złota i zatopionymi kwiatami? Och tak, niby nic istotnego, a jednak nie spotkałam kobiety, która by się na widok tego drobiazgu nie uśmiechnęła. Teraz świat zawojowała pianka do mycia twarzy. Produkt w Azji wręcz mistyczny – bo jak wiadomo, Azjatki słyna wręcz ze swojego rytualnego oczyszczania cery. Tym razem jednak nikt nie zachyca się nad cudownymi właściwościami tego produktu, bo cały jego urok wziął się z formy dozownika.

Wyciskając piankę na dłoń, zamiast tradycyjnego „bąbla” preparatu otrzymujemy piękny i zgrabny kwiat róży. Mała rzecz, a jak cieszy :).

Zresztą powiedzcie same, jak się w niej nie zakochać?!

 

Źródło: vumag


Singielko, koniec z narzekaniem, głowa do góry! Masz przecież kilka powodów do radości

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
7 września 2016
Singielko, koniec z narzekaniem, głowa do góry! Masz przecież kilka powodów do radości
Fot. iStock/ Cristian Kerekes

Bycie singlem, wbrew pozorom, nie jest łatwe i różami usłane. I to nie tylko ze względu na pytania rodziny i znajomych o potencjalnego kandydata na męża, ale z powodu wewnętrznych pragnień i rozterek. Często pomimo posiadania niemal wszystkiego – zdrowia, kariery, stabilizacji finansowej, życia towarzyskiego – ciągle gonimy za szczęśliwym związkiem z drugą osobą i szukamy miłości na całe życie.

Pragnienie miłości

Szukała tego Bridget Jones, szukała Carrie Bradshaw i jej przyjaciółki z „Seksu w wielkim mieście”, a także nasza polska Magda M. –  związek na całe życie, druga połówka, bratnia dusza. Wbrew współczesnej modzie, medialnemu przekazowi i pochwałom życia w pojedynkę, pragnienie zbudowania stałego związku i marzenia o romantycznej miłości dotyczą zdecydowanej większości z nas. Czasami są one tak, silne, że nie potrafimy cieszyć się z satysfakcjonującej pracy, zdrowia, rozwoju osobistego i posiadanych przyjaźni, nieustannie pragniemy czegoś więcej i żyjemy marzeniami. Dla wszystkich zmartwionych singli, starych panien i kawalerów, mamy kilka dobrych wieści – istnieją powody, dla których troski związane z życiem w pojedynkę można odsunąć na bok.

Jeszcze nie wszystko stracone

Dawniej trzydziestoparoletnią kobietę bez skrupułów nazywano starą panną i stawiano na niej krzyżyk. Dzisiaj sprawa wygląda zupełnie inaczej, bo w związki małżeńskie wstępujemy później niż kiedyś lub wcale. Nie śpieszy nam się do życia rodzinnego, chcemy najpierw zdobyć wykształcenie i kwalifikacje, znaleźć dobrą pracę i zaspokoić osobiste ambicje i cele zawodowe. Inne czasy, inne zwyczaje- czas się do nich dostosować, odrzucić stereotypy i zapomnieć o przeszłości.

Obraz przyszłego partnera zmienia się wraz z wiekiem

I to jest bardzo pozytywna wiadomość! Wraz z wiekiem nasza uwaga i oczekiwania wobec partnera sięgają nieco dalej niż wygląd zewnętrzny. Innymi słowy – atrakcyjne staje się dla nas nie ciało (a przynajmniej nie tylko ono), ale przede wszystkim umysł i charakter. Poczucie humoru, inteligencja, życzliwość, dobro i dopasowanie pod względem osobowościowym będą ważniejsze od wyrzeźbionej sylwetki, kaloryfera na brzuchu i idealnego profilu. A co za tym idzie, związek ma większą szansę na trwanie przez długie lata, a nawet do końca naszych dni.

Małżeństwo nie jest lekiem na całe zło

Prawdą jest, że szczęśliwy, stabilny i długoletni związek wpływa na nas korzystnie, ale przecież nie każde małżeństwo można w ten sposób opisać. Jeśli więc traktujemy je jako rozwiązanie problemów i drogę do szczęścia, to jesteśmy w błędzie. Nie zawsze ślub oznacza koniec samotności, bo nawet w małżeństwach zdarza się, że choć ludzie są razem, to jednak żyją osobno, a ich potrzeby emocjonalne pozostają niezaspokojone. Konflikty, niedopasowanie, brak wspólnych spraw, a czasem przemoc ze strony małżonka – takie sytuacje też mają miejsce. Czasami lepiej być szczęśliwym singlem niż dla zasady i pod presją wymagań otoczenia zostać smutnym i sfrustrowanym małżonkiem.

Bycie singlem oznacza samorozwój

Osoby niebędące w związkach mają większe prawdopodobieństwo zrobienia kariery zawodowej, a także własnego rozwoju psychicznego. Są też bardziej zaangażowane w swoją pracę i widzą w niej większy sens. A to wszystko dlatego, że mają więcej czasu dla siebie, na realizowanie swoich pasji, dokształcanie się i samorozwój. Zamiast narzekać, wykorzystaj swój czas w pełni i zadbaj o siebie – masz do tego pełne prawo!

Single są lepszymi przyjaciółmi

Osoby bez partnera życiowego są bliżej swojej pierwotnej rodziny – rodziców, dziadków, rodzeństwa – a także znajomych i przyjaciół. Lepiej radzą sobie z utrzymaniem dawnych znajomości i kontaktów, tymczasem u osób w związkach zauważa się rozluźnienie starych relacji, a z biegiem czasu nawet ich zanik.

Miłość jest dla każdego

Nie zależy od zasług, wybranych cech, a nawet wyglądu. Można ją spotkać przypadkiem, bez żadnego planu, nawet wtedy, gdy już przestajemy wierzyć w jej istnienie i zaczynamy widzieć naszą przyszłość w wersji solo. Być może musisz jeszcze chwilę poczekać, może nawet dłużej niż wszyscy dookoła, ale co z tego? Tutaj nie chodzi o nowy samochód albo zmianę mieszkania, ale o decyzję na całe życie (w tym najlepszym, idealnym przypadku). Życie w pojedynkę nie jest ani lepsze ani gorsze od małżeństwa, najważniejsze, by przestać się martwić tym, że jest inne niż byśmy chcieli i dostrzec możliwości, jakie nam daje i jego zalety – a jest ich całkiem sporo! Miłość zdarza się każdego dnia, więc głowa do góry i uśmiech na twarz – nigdy nie wiesz, kto i kiedy może zakochać się w twoim uśmiechu.


Źródło: www.psychologytoday.comcharaktery.eu


Zobacz także

to nie miłość

„Kocham cię” to wyznanie? Częściej manipulacja. Kiedy mówimy „kocham”, gdy czegoś chcemy – to nie miłość

Fot. Pexels/pixabay.com / CCO

Jeśli buty na obcasie to dowód kobiecej siły i pewności siebie, to sorry – ja wysiadam

Fot. iStock/KristinaJovanovic

On, co prawda, nazywał to „silną, charyzmatyczną osobowością”, ja określiłabym go jednym słowem: „tyran”