Droga przyjaciółko, rozwodzę się i potrzebuję twojej pomocy. Powiem ci, co masz robić

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
23 stycznia 2018
Fot. iStock/tixti
Fot. iStock/tixti
 

Droga przyjaciółko! Wiem, że moje towarzystwo jest ci teraz nie na rękę. Nikt nie chce przecież wysłuchiwać dramatycznych opowieści o tym, że wszyscy faceci są tacy sami. Wiem, że po rozmowie ze mną odłożysz telefon i z ulgą odetchniesz, że ciebie to nie dotyczy. Potem pójdziesz do swojego męża, wtulisz się w niego i będziesz modlić się w duchu, by was to samo nie spotkało. Rozwód jest straszny. Mój stan jest straszny. Dlatego potrzebuję Cię, moja droga przyjaciółko, bardziej niż kiedykolwiek. Nie zostawiaj mnie, powiem Ci, co masz robić.

Przepraszam, że kolejny raz dzwonię zapłakana. Przepraszam, że wnoszę w Twoje życie ten rozdzierający smutek, złość, niepokój i frustrację. Przepraszam, że nie interesuję się Twoim życiem, że nie cieszę się z Twoich sukcesów w pracy i że zapomniałam o ważnym wydarzeniu, na które mnie przecież zapraszałaś.

Widzę, jak się starasz i jak bardzo zagubiona jesteś w tym wszystkim. To, że dla Ciebie rodzina jest najważniejsza, nie oznacza, że nie możesz wczuć się w moją sytuację. To nie jest moment, w którym chce się wysłuchiwać mądrych rad. Czas na ratowanie już był. Nie mów mi o dzieciach i o tym, jak niszczymy im życie. Nie mów mi, że sama nie dam sobie rady i nie zarobię na swoje utrzymanie. Nie mów mi, że powinnam walczyć o ten związek do utraty tchu. To już postanowione – rozwodzę się i musisz mi pomóc. Jak kobieta kobiecie.

Porzuć na moment swoje komfortowe życie. Wiem, że teraz doceniasz je jeszcze bardziej, bo przecież nic nas tak nie podnosi na duchu, jak krzywda u innych. I nie mów mi, że nie. Życzysz mi przecież dobrze, ale przez głowę na pewno przeszła ci myśl, że ty masz lepiej. To trochę tak, jak wyjście na imprezę w towarzystwie brzydszej koleżanki. Zawsze to jakiś plus, prawda?

Teraz musimy porzucić te nasze kobiece gierki. Potrzebuję Cię. To prawdziwy test naszej przyjaźni. Jak myślisz – podołasz? Spokojnie, powiem Ci, czego od Ciebie teraz oczekuję.

Nie wymądrzaj się

To nie jest dobry moment, żeby mi mówić, że to było do przewidzenia. Że nigdy do siebie nie pasowaliśmy i to była tylko kwestia czasu, aż nasze małżeństwo się rozpadnie. Nie mów mi, że on Ci od początku nie pasował i że mnie ostrzegałaś. Nie wypominaj mi, że to kolejny mój nieudany związek. Być może faktycznie coś ze mną nie tak. Na pewno mam jakieś wady, ale to nie jest moment, by mi o tym mówić. Co Ci to da, że przyznam Ci rację? Chcesz się dowartościować?

Nie oceniaj mnie

Możesz nie zgadzać się z moją decyzją, ale dopóki nie proszę Cię o to, żebyś mi doradziła, nie powinnaś mnie oceniać. Mimo najszczerszych chęci nie uda Ci się wejść w moje buty. Mówisz, że Ty byś tak nigdy w życiu nie postąpiła? A skąd możesz to wiedzieć? Znamy siebie na tyle, na ile nas sprawdzono. Wiem, że moje użalanie się nad sobą jest męczące. Chcę tylko, żebyś mnie wysłuchała, bo muszę się wygadać. Nie mów, że przesadzam czy że mam wziąć się w garść. Nie namawiaj mnie na zmianę decyzji i nie krytykuj jej.

Nie rzucaj frazesami

Nie wiesz, co powiedzieć? Po prostu posiedź ze mną w cichy, wysłuchaj i przyznaj, że nie wiesz, co powiedzieć. Nie mów mi, że „wszystko będzie dobrze”. Że sobie poradzę, że czas leczy rany, że dam sobie radę. Nie rozmawiaj ze mną na odwal się. To gorsze, niż odcięcie się od tematu. Pamiętasz, jak ostatnio zadzwoniłam, a ty akurat gotowałaś obiad? Nawet nie próbowałaś udawać, że mnie nie słuchasz. Niestety dało się to wyczuć. Wolałabym, żebyś wtedy w ogóle nie odebrała. Nie udawaj, wyczuję każdą fałszywą nutę.

Pozwól mi przejść przez wszystkie etapy

Nie mówi mi co, co jest dla mnie najlepsze. Wiem, że mój smutek Cię przytłacza, ale wyjdę do ludzi, kiedy będę na to gotowa. Pozwól mi samej zadecydować, czego w danej chwili potrzebuję. Może muszę dotknąć dna, żeby się od niego odbić? Bądź w pobliżu i obserwuj mnie. Reaguj na niepokojące zachowania, ale nie narzucaj mi niczego.

Bądź lojalna wobec mnie

Zachowaj, proszę, dla siebie to, o czym Ci mówię. Nie rozmawiaj o tym z nikim, choćbyś robiła to w dobrej wierze. Ufam Ci, więc nie rób z mojego dramatu taniej sensacji. I stań w mojej obronie, jeśli usłyszysz, że ktoś mnie oczernia.

I nie bój się. Rozwód nie jest zaraźliwy.


Co za dużo, to niezdrowo… Objawy przedawkowania 6 witamin

Redakcja
Redakcja
23 stycznia 2018
Fot. iStock/fizkes
Fot. iStock/fizkes
 

Witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Wpływają one na wiele procesów zachodzących w komórkach naszych ciał, więc zbilansowana dieta dostarczająca różne witaminy, jest niezbędna. Niedobór witamin szkodzi, więc czasem na wyrost sięgamy po suplementy, by oszczędzić sobie kłopotów ze zdrowiem. Efekt może być odwrotny od zmierzonego, bo zarówno niedobór, jak i nadmiar witamin, może bardzo szkodzić.

Hiperwitaminoza — więcej, nie zawsze znaczy zdrowiej 

Hiperwitaminoza to stan, gdy w organizmie pojawia się nadmiar witamin. Dotyczy to szczególnie witamin rozpuszczalnych i tłuszczach, do których należą witamina A, D, E, K. Witaminy  rozpuszczalne w wodzie są wydalane wraz z moczem i potem, więc hiperwitaminoza pojawia się w ich przypadku rzadziej. W zależności od tego, której witaminy jest zbyt dużo, objawy przedawkowania mogą się od siebie znacznie różnić.

1. Nadmiar witaminy A

W wyniku przedawkowania witaminy A — najczęściej z powodu przyjmowania suplementów lub diety złożonej przede wszystkim z dużych ilości tranu, wątroby i innych podrobów, marchewki, jarmużu, szpinaku, dyni — może pojawić się ociężałość, osłabienie mięśni, utrata apetytu, zahamowanie wzrostu, owrzodzenie skóry, łysienie, obrzmienie powiek, wytrzeszcz, samoistne łamanie kości, krwotoki, deformacje czaszki i twarzy, dysfunkcje serca, nerek i centralnego układu nerwowego. Szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku kobiet ciężarnych, ponieważ może powodować opóźnienie rozwoju dziecka, przedwczesny poród lub poronienie, a także wady rozwojowe.

2. Nadmiar witaminy D

Trudno jest przedawkować tę witaminę, ponieważ zazwyczaj cierpimy z powodu jej niedoborów. Jednak gdy przesadzamy z suplementami tej witaminy, może pojawić się osłabienie, zmęczenie, utrata apetytu, bóle głowy i brzucha, biegunka, wymioty i wielomocz. Wzrasta ryzyko powstawania miażdżycy i kamicy nerkowej.

3. Nadmiar witaminy E

Nadmiar witaminy E jest sytuacją rzadką i niesie, w porównaniu do innych witamin, mało dokuczliwe skutki uboczne. Najczęściej jest to zmęczenie, osłabienie, senność, bóle głowy, osłabienie mięśni, podwójne widzenie, zaburzenia jelitowe.

4. Nadmiar witaminy K

Przedawkowanie witaminy K może mieć miejsce wyłącznie poprzez nieprawidłową suplementację. Następuje wtedy rozpad czerwonych krwinek i anemia, nadmierna potliwość, ciągłe uczucie gorąca. Przyjmowana poprzez zastrzyki może wywoływać odczyny alergiczne, skoki ciśnienia oraz bóle i zaburzenia pracy serca.

5. Nadmiar z witamin z grupy B

Przedawkowanie witamin z grupy B może skutkować reakcją uczuleniową, różnorodnymi zaburzeniami układu nerwowego i pokarmowego. Najczęściej jest ona wynikiem niepotrzebnej lub nieprawidłowej suplementacji.

6. Nadmiar witaminy C

Rzadko się zdarza przedawkowanie witaminy C, ponieważ jej nadmiar wydalany jest z moczem i potem. Zbyt duże dawki witaminy C skutkują zakwaszeniem moczu i mogą wpływać na tworzenie się kamieni nerkowych. Mogą wystąpić zaburzenia pracy przewodu pokarmowego, spadek wchłaniania witamin z grupy B i obniżenie odporności organizmu.

Aby oszczędzić sobie problemów z hiperwitaminozą, należy zadbać o zbilansowaną dietę, a suplementy stosować tylko wtedy, gdy zaleci to lekarz po wcześniejszych badaniach.

źródło: bonavita.plvitalia.plzdrowie.tvn.pl

 


Dlaczego singielki są szczęśliwsze? Bo żyją pełnią życia, to proste

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 stycznia 2018
Fot. istock/Eva Katalin Kondoros
Fot. istock/Eva Katalin Kondoros

Jakim mianem określa się kobiety, które nie wyszły za mąż i nie mają partnera? Niezamężne? Samotne? Słowo „singielka” właściwie jeszcze dobrze nie przyjęło się w języku polskim. A może po prostu należałoby skończyć z definiowaniem kobiet przez pryzmat tego, czy „są z kimś”, czy pozostają wolne. To, co najważniejsze, to przecież to kim jesteśmy – co robimy, na kim, na czym nam zależy, jak myślimy i do czego dążymy, a nie na to, czy jesteśmy z kimś w związku. Szczególnie, że jak wykazują badania, kobiety, które decydują się na pozostanie singielkami bywają o wiele bardziej szczęśliwe, niż te, które mają partnera.

Jennifer A. Moore i H. Lorraine Radtke przeprowadziły rozmowy z kobietami w wieku od 35 do 44 lat, czyli w takim przedziale wiekowym, kiedy zazwyczaj uważa się, że jest dość późno na założenie rodziny, a nawet znalezienie życiowego partnera. Badanym paniom zadano to samo pytanie:  „Co możesz mi powiedzieć o swoim życiu, jako o życiu samotnej kobiety?”.

I mimo, że większość badanych zaczynała odpowiadać mówiąc o tym, czego nie ma („nie mam dzieci, nie mam męża, rodziny), wszystkie opisywały się pozytywnie, twierdząc, że ich życie uległo dobrej zmianie i żyją pełniej i radośniej niż wtedy, gdy były młodsze i w jakimś związku. Prawie 90% z nich stwierdziło, że uważa się za szczęśliwsze niż ich zamężne znajome. Dlaczego tak się dzieje?

Badania dowiodły, że osoby samotne są o wiele bardziej związane emocjonalnie i intelektualnie z innymi ludźmi niż ludzie w związkach czy małżonkowie. Robią więcej, aby utrzymać więzi z przyjaciółmi, rodzeństwem, rodzicami, współpracownikami i sąsiadami. Jest to jeden z ważniejszych czynników wpływających na ich pozytywny obraz samych siebie, a tym samym – poczucie szczęścia.

Warto pamiętać, że osoby samotne są często głęboko przywiązane do ważnych osób w swoim życiu, podczas gdy małżeństwo nie jest gwarancją prawdziwego przywiązania do drugiego człowieka…

W dzisiejszych czasach kobiety, które decydują się na życie w pojedynkę żyją pełnią życia i nie odkładają swoich marzeń „na później”. Koncentrują się na celach i potrafią wykorzystać czas, który przed nimi. Gdyby jeszcze tylko reszta społeczeństwa przestała je wytykać palcami…


Na podstawie: psychologytoday.com

 


Zobacz także

In vitro jest ostatnią deską ratunku, a naprotechnologia jest dużo wcześniej

Latami walczyłam, by zostać matką. Ale o niepłodności najwięcej wiedzą politycy PIS-u oraz ci, którym w ciążę udało się zajść bez problemu

Fot. iStock/AleksandarNakic

Zamiast oglądać filmy porno, zacznij otwarcie rozmawiać ze swoją żoną o seksie. Ona czeka na taką rozmowę

Stał tam, przy różanym krzewie, delikatnie głaszcząc jej twarz... Love story w powojennej Warszawie

Stał tam, przy różanym krzewie, delikatnie głaszcząc jej twarz… Love story w powojennej, poranionej kulami Warszawie