Co twój mąż chciałby, żebyś zmieniła, ale nie wie, jak ci o tym powiedzieć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 grudnia 2016
Fot. iStock/KristinaJovanovic
Fot. iStock/KristinaJovanovic

Nasi mężowie, mężczyźni w ogóle, zazwyczaj nie są „mocni” w komunikacji w związku, do czego zresztą otwarcie się przyznają, i co często im zarzucamy. Szczególnie kłopotliwe jest dla nich poruszanie subtelnych czy drażliwych tematów. Ale prawdą jest też to, że równie często zdarza się, że nasi partnerzy mówią nam dokładnie to, co mają na myśli, a my nie potrafimy ich wysłuchać.

Jak często słyszałyście „Proszę usiądź, odpocznij wreszcie!” albo ” Skończ już to sprzątanie i przyjdź obejrzeć film” lub jeszcze „Odłóż na chwilę tę swoją pracę i usiądź przy mnie”? Wiem, o czym teraz myślicie. „Kto to wszystko zrobi, jeśli nie ja?”, „Zamiast gadać, mógłby przyjść i mi pomóc, albo zrobić to za mnie.”.

I pewnie moja pierwsza myśl na dźwięk tych mężowskich słów jest zawsze podobna. Ale zaraz potem przychodzi druga. Oni – mężczyźni – naprawdę potrafią odpoczywać, „wyłączyć się”, zrelaksować. Odpuścić. Nie poświęcają się z miną cierpiętników, bo w domu „musi być” porządek – akurat teraz, akurat w tym momencie, bo TO musi być zrobione JUŻ, mimo, że oboje wróciliście właśnie zmęczeni z pracy, macie dzieci, obowiązki, starszych rodziców pod opieką i masę „dorosłych” problemów. Więc dlaczego my „musimy”, a oni nie?

I to wcale nie jest tak, że nasi partnerzy nie doceniają, nie widzą tego całego naszego zaangażowania, poświęcenia. Widzą. Tak, jak zauważają nasze zmęczenie i skrajność w działaniu. Zdajecie sobie na pewno sprawę z tego, że perfekcyjnie czysty dom, to tylko taki, w którym nikt nie mieszka?

Czego więc nasi partnerzy nie potrafią nam powiedzieć wprost? Tego, co bardzo potrzebujemy usłyszeć od najbliższej osoby: „Kochanie, kocham cię. Proszę zadbaj teraz o siebie, bo to jest ważniejsze”.

Jest kilka powodów, dla których kobiety powinny zacząć uważniej słuchać w tej kwestii swoich partnerów.

Stres, o którym nie mówi się wprost, prowadzi do napięć w związku

Przemęczenie może powodować rozdrażnienie, to wiemy wszyscy. Wiemy też, że ciągły stres i wynikające z niego napięcia, mogą zagrozić związkowi. Gdy zły nastrój związany z zawodowi obowiązkami, albo bałaganem w domu sprawia, że przestajesz kontrolować swoje emocje, mów o tym wprost i poproś o pomoc małżonka. A przede wszystkim, przyjrzyj się jeszcze raz swoim priorytetom.

Według psychologów kobiety częściej niż mężczyźni przenoszą swój stres na współmałżonków bez podania konkretnej jego przyczyny licząc na to, że partner „się domyśli”. Kiedy to nie następuje, nakręcają w sobie spiralę negatywnych emocji, napędzają poczucie samotności i rozczarowania jego biernością. Rosnąca frustracja, stany lękowe i depresyjne prowadzą do obniżenia satysfakcji z małżeństwa.

Odpuść i pozwolić mu sobie pomóc. W kwestii czystości waszego wspólnego domu prawdopodobnie wcale nie robisz wszystkiego lepiej.

Potrzebne jest wam „sam na sam”

Może to nie jest coś, co ci się spodoba, ale nic nie powinno być ważniejsze niż dobre relacje między partnerami w związku. Nawet to pranie, które od trzech dni zalega na suszarce. Nawet te niewytarte od tygodnia kurze na półkach z książkami. Nawet ta nieopróżniona zmywarka. Spróbuj raz, a zobaczysz jakie to wspaniałe uczucie: odpuścić, położyć się wcześniej i obejrzeć dobry serial. Być ze sobą, a nie obok siebie. Poczuć to samo, zrobić coś razem, przestać bombardować się wyrzutami. On TEŻ jest zmęczony.

Przemęczenie prowadzi do choroby

Jeśli zaniedbujesz swoje zdrowie, to nie ma znaczenia, jak perfekcyjnie pościelone jest twoje łóżko i kiedy ostatnio robiliście generalne porządki (te z odkurzaniem książek). Któregoś dnia po prostu nie wstaniesz do pracy, zostaniesz w łóżku wyczerpana i nieszczęśliwa, bo dopadnie cię depresja. Albo, w najlepszym wypadku silne przeziębienie. Tak czy siak, organizm w końcu zdecyduje, że nie może nadążyć za tobą w tym szalonym tempie.

Nie ma możliwości pogodzenia ze sobą licznych obowiązków zawodowych, rodzinnych i towarzyskich z dbaniem o rozwój osobisty i komfort psychiczny, „bezkosztowo”. Stawką jest twoje zdrowie, psychiczne i fizyczne.

Skończmy raz na zawsze z mitem multizadaniowości.

Co robić? Posłuchać swojego partnera. Czasem :) naprawdę wie, co mówi. Usiądź, zrelaksuj się i zadbaj o siebie. I przestań przywiązywać wagę do rzeczy mniej istotnych niż zdrowie i szczęście – twoje i twoich najbliższych. Odżywiaj się zdrowo, wysypiaj, a domowymi obowiązkami dziel się po równo ze swoim partnerem i dziećmi.


Inspiracja: familyshare.com

 


Seks w małżeństwie? Poznaj jego kolejne fazy, a będziesz bardziej świadoma i spokojna

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
18 grudnia 2016
Fot. iStock/oleg66
Fot. iStock/oleg66

Jeśli liczyłaś na to, że seks od samego początku będzie tak samo energiczny, szalony, emocjonalny, to zapewne po wielu latach w związku zauważyłaś, że tak akurat nie jest. Tzn., seks nadal jest (bywa) przyjemny, ale może znacznie różnić się od tego, na co liczyłaś, gdy czułaś szalone motyle w brzuchu, gdy on tylko dotykał wargami twojego ucha. 

Im więcej czasu upływa, tym bardziej zauważalne są zmiany, jakie naturalnie występują między małżonkami. Bo trzeba wiedzieć, że jednak małżeństwo, jako forma stałego zobowiązania, wiele w seksie zmienia. Od westchnień i młodzieńczego uniesienia, po niechęć do seksu i stagnację. I na odwrót!

5 faz życia seksualnego, jakie następują w małżeństwie:

Faza romantyczna

Nic, tylko z niej do bólu korzystać, bo raczej w tak intensywnej postaci się później się nie przytrafia. To istny szał ciał i spojrzeń, które potrafią rozpalać do białego. Szczęście i zakochanie aż czuć w powietrzu, a młodzi nie widzą świata poza sobą. Na starcie sypialnia zdecydowanie nie służy spaniu, czym mało kto się przejmuje.

Faza zaangażowania

Następuje podczas niej stabilizacja dzikich emocji. Wkrada się powoli codzienność i pasmo szczęścia przeplatane jest delikatnie problemami. Następuje spokój na froncie uczuciowym, małżonkowie radośnie korzystają z dobrego dla nich czasu, wierząc, że razem mogą wszystko. Seks nadal jest namiętny i czuły, ale zamiast szybkich numerków po zamknięciu drzwi do domu, bo nienasycenie nie może dłużej czekać, zaczyna się faza seksu bardziej świadomego, połączonego z dokładnym odkrywaniem drugiej osoby i działaniem dla obopólnej satysfakcji.

Faza konserwacji

Rutyna staje się normą w małżeństwie. Rytm życia (także seksualnego) wyznaczają obowiązki związane z pracą, domem a szczególnie z dziećmi. Zaczyna brakować czasu i pojawiają się pewne napięcia. Seks nadal podszyty jest szczerym uczuciem, ale często służy rozładowaniu napięcia, a nie swobodnej zabawie między kochankami. Rutyna i przewidywalność zakrada się do łóżka — nastaje czas tych samych pozycji, pory i czasu trwania seksu. Aby to przetrwać, trzeba sobie wytłumaczyć przyczyny tego stanu i dać czas oraz uwagę. Zamiast kochać się z nudów czy dla spokoju, lepiej zrobić sobie delikatną przerwę, by zatęsknić za sobą i podkręcić wyobraźnię.

Faza kryzysu

Bywa, że małżonkowie szybko odnajdują sens wspólnego życia, ale i w drugą stronę — mają tak dość nawzajem siebie i problemów, że o seksie raczej nie myślą. A jeśli myślą, to być może w fantazjach o innej osobie. Łóżko służy do wypoczynku, a nie erotycznych zabaw. Mogą, choć to żadna reguła, pojawiać się konflikty i zdrady. To nie jest łatwy czas dla obojga, ale kryzys można przezwyciężyć, jeśli nie w domu między sobą, to z pomocą terapii małżeńskiej.

Faza drugiej młodości

To cudowne zakończenie trudnego czasu. Patrzycie na siebie raz jeszcze z radością, świeżym spojrzeniem. Odżywają emocje, wspomnienia, aż chce się ponownie wspólnie śmiać, bawić się i szaleć — także w sypialni. Macie doświadczenia, które budują was na nowo i na nowo pozwalają się odkrywać. Seks znów jest ekscytujący, ale także dojrzały, gwarantujący spełnienie i seksualne i emocjonalne. Seks dojrzałych ludzi może inspirować do poznawania nowości — zabawki erotyczne, nowe układy i zachowania między kochankami. Małżonkowie poszerzają dotychczasowe horyzonty czyniąc dojrzały seks wyjątkowym.


 

źródło: polki.pl


Te porady małżeńskie z 1886 roku brzmią bardziej współcześnie niż moglibyście się tego spodziewać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 grudnia 2016
Fot. istock/manifeesto
Fot. istock/manifeesto

Są takie uniwersalna prawdy, które mimo upływu czasu, mogą nadal otworzyć nam oczy na kilka ważnych kwestii. Bo wiele może się zmienić w ciągu 130 lat, ale miłość, to jak kochamy, jak na siebie wzajemnie „działamy” nie zmienia się tak bardzo… Przed wami 5 porad małżeńskich, których w 1886 roku udzieliła Jane Wells.

1. Niech twoja miłość będzie silniejsza niż nienawiść lub gniew

Często targają nami bardzo silne emocje, zdarza się, że pozwalamy tym negatywnym przejąć kontrolę nad naszym zachowaniem. Miłość jest jednym z najsilniejszych uczuć na jakie nas stać, naprawdę może przezwyciężyć wiele zła. Nie pozwól sobie żyć negatywnym, nienawistnym życiem we dwoje. Jeżeli oboje naprawdę kochacie, nic nie powinno zaszkodzić waszej miłości.

2. Poznaj mądrość płynącą z kompromisu, bo lepiej jest samemu trochę się dostosować niż „łamać” tę drugą osobę, byle tylko zaspokoić swoje potrzeby

Jesteście dwiema, wyjątkowymi osobami o różnych potrzebach. Nie zmieniaj swojej drugiej połówki na siłę, nie wymuszaj na niej by postępowała wbrew sobie tylko po to, by „wyszło na twoje”. W małżeństwie większość rzeczy trzeba wypracować wspólnie.

3. Chciej wierzyć w to, co dobre, a nie w to, co złe

Łatwo jest być pesymistą jeśli chodzi o swój związek, o wspólną przyszłość, kiedy widzi się tylko to, co was dzieli. Bez względu na to, jak trudno ci odsunąć na bok swoje obawy, skup się na tym, co dobre i jasne. Zauważaj w swoim małżonku to, co najlepsze, a będziesz mieć o wiele szczęśliwsze życie i szczęśliwsze małżeństwo.

4.  Nie wydawaj pochopnych opinii

Bez względu na to, co inni ludzie robią lub mówią, niewiele jest w stanie wpłynąć na twoje zdanie o nich. Widzimy rzeczy przez pryzmat własnego zrozumienia, które nie zawsze jest zgodne z rzeczywistością. Nie bądź taki szybki w ocenianiu twojej drugiej połówki. Kocham i szanuj za to, kim jest.

5. Pamiętaj, że prawdziwa przyjaźń jest podstawą dla jakichkolwiek trwałych relacji. Twój małżonek zasługuje na uprzejmość i życzliwości, jakimi obdarzasz swoich przyjaciół

Współmałżonek powinien być twoim najlepszym przyjacielem. Nie chcesz spędzić reszty swojego życia z kimś, kto nim nie jest. Twoje małżeństwo musi opierać się na przyjaźni, związku, który może trwać przez całe życie.

 


Źródło: familyshare.com

 


Zobacz także

Fot. Gratisography/

Każdy ma w sobie wariata, a Ty?

Jak kochają faceci

Jak kochają faceci

fot. iStock/ Urilux

Żyjąc na pograniczu, stabilnie niestabilna. Czym jest osobowość borderline?