Do byłych partnerów nie mam żalu. Nie straciłam wiary, że prawdziwa miłość istnieje. Dzięki chłopaki za dobre lekcje, teraz wy idźcie odrobić swoje

Magdalena Lis
Magdalena Lis
19 kwietnia 2017
Fot. iStock/yuriyzhuravov
 

Iwona poznała Sławka będąc jeszcze w trakcie sprawy rozwodowej. Turbulencje emocjonalne, które zafundował jej były mąż sprawiły, iż miała chłodne postanowienie – nigdy więcej nie zwiąże się już z żadnym mężczyzną. Jej córka Laura miała wówczas dwa lata.

– Człowiek jest słaby w swoich postanowieniach. Zwykła wizyta w urzędzie w celu przerejestrowania auta, które eks mąż zostawił mi w ’spadku’ sprawiła, że poznałam Sławka. Podobnie jak ja był petentem i pomógł mi, kiedy błądziłam od okienka do okienka. Nie miałam pojęcia o urzędowych sprawach, nigdy wcześniej się tym nie zajmowałam. On – gentleman na najwyższym poziomie. Do tego szalenie przystojny. Oczarował mnie do tego stopnia, że przez najbliższych kilka dni na samą myśl o nim nogi się pode mną uginały.

Sławek czekał na nią, gdy wyszła z urzędu. Pomógł jej przykręcić nowe tablice rejestracyjne. Zażartował, że w ramach podziękowania jest mu winna kawę.

– Ta gorąca kawa zapoczątkowała początek piekła, które sama sobie poniekąd zgotowałam.

Zamieszkali razem tuż po tym, gdy Iwona oficjalnie otrzymała rozwód. Przez pierwsze pół roku wszystko wyglądało w miarę poprawnie. Później pojawiły się pierwsze sygnały ostrzegawcze, które  bagatelizowała. Laura sygnalizowała, że nie lubi wujka, że nie chce z nim zostawać sama.

– Zgłosiła mi, że się boi, bo Sławek na nią nakrzyczał. On zapytany wszystkiego się wyparł. Wstyd mi, bo to jemu wówczas uwierzyłam. To było słowo przeciwko słowu, a ja zakochana po uszy miałam klapki na oczach. Szczęście własnego dziecka nieświadomie postawiłam na szali.

Za namową Sławka Iwona zrezygnowała z wynajmu fajnego, niedrogiego mieszkania. Kolejnym punktem było zwolnienie się z pracy. Przekonywał ją, że dobrze zarabia i utrzyma ich oboje, a dom i dziecko wymagają jej stuprocentowej uwagi i zaangażowania.

– Kokosów nigdy nie miałam, niewiele płacili mi za pracę w drogerii, zwłaszcza, że byłam zatrudniona na ¾ etatu. Tyle tylko, że ta praca dawała mi kontakt z ludźmi i możliwość wyrwania się z domu. Zwyczajnie ją lubiłam.

Konsekwencje podjętych decyzji bardzo szybko wyszły na wierzch. Sławek wypominał Iwonie każdą wydaną złotówkę. W złości wykrzyczał, że musi łożyć na cudze dziecko. Zabolało.

– Całe swoje zawodowe życie przepracował w wojsku, w tamtym czasie był już na emeryturze, dodatkowo pracował jako konwojent, na pełen etat. Ja myślałam, że on jest taki niesamowicie poukładany, bo wszystko zawsze musiało mieć swoje miejsce. Tymczasem on był zwyczajnym dyktatorem. Wpadłam z deszczu pod rynnę, po raz drugi stając się ofiarą domowego terroru.

Tuż przed majówką Sławek wyrzuca dziewczyny z domu. Iwonę pod swoje skrzydła przygarniają rodzice. Jest w złym stanie psychicznym. Ojciec wsuwa jej do kieszeni pieniądze na życie. Mama zapisuje ją do lekarza.

– Byłam słaba, ciągle mnie mdliło. Nie miałam apetytu, chciałam się tak ogólnie przebadać. Diagnoza zwaliła mnie z nóg. Nie byłam chora, to ciąża…

Pod sercem nosiła dziecko mężczyzny, który ją oszukał. Była załamana. Bezrobotna rozwódka, z jednym dzieckiem przy boku i drugim w drodze. Na garnuszku rodziców, bez pieniędzy i własnego dachu nad głową. Na tamten moment Iwona myślałam, że jest tak źle, że już nic gorszego nie może jej spotkać.

Najgorsze jednak nadeszło z czasem. Pod koniec czerwca w wyniku rozległego udaru mózgu umiera ojciec Iwony. Nagła, stresująca sytuacja sprawia, że kobieta z silnym krwotokiem trafia do szpitala. Kiedy się budzi przy jej łóżku czuwa mama.

– To od niej dowiedziałam się, że poroniłam. Całe dnie wtedy płakałam. Z rozpaczy, z żalu. Tyle nieszczęścia naraz. To dziecko nie było niczemu winne, całym sercem bym je pokochała.

Nowe życie Iwona zaczyna od zera. Wciąż jest w złym stanie psychicznym. Wie jednak, że musi stanąć na nogi. Wie, że jest Laura i że ma dla kogo. Zaciska zęby i udaje silną kobietę. Wstydzi się przyznać komukolwiek, że każdej nocy staje oko w oko z czarnymi myślami.

– Kiedy tylko zostawałam sama w domu leżałam w łóżku i patrzyłam w sufit. Próbowałam szukać pracy, ale jak wyjść z domu będąc w takim stanie?

Finansowo pomaga jej mama. Z lepszych czasów Iwona ma szafę pełną markowych ubrań i torebek. W szkatułce złota biżuteria. Nie ma wyjścia – loguje się na portalach internetowych i wszystko sprzedaje. Będąc na zakupach w warzywniaku przypadkowo spotyka dawno niewidzianą koleżankę. To spotkanie okazuje się być kołem ratunkowym. Jej znajoma akurat szuka pracownicy do nowo otwartego butiku. Etat proponuje właśnie Iwonie.

– Przełamałam się, pokonałam wstyd i opowiedziałam jej całą prawdę o sobie. O tym, że jestem sama, że niedawno pochowałam ojca, straciłam dziecko, że nie mam przy duszy nawet grosza. O tym, że nie jestem już tą dziewczyną ze zdjęć, które widziała w Internecie. O tym, że nie pasuję już do uchwyconego w kadrze obrazka szczęśliwej rodziny.

Z biegiem czasu Iwona przekonała się, że stanowi wartość samą w sobie, a bycie samotną kobietą i matką nie jest w żadnym razie powodem do wstydu. Zrozumiała, że to, że nie potrafi sama naprawić cieknącego kranu, czy usunąć awarii, kiedy pralka nawali, nie czyni jej gorszą i słabą. Wie, że wówczas trzeba wyciągnąć rękę po pomoc, i nikt z tego powodu nie wytknie jej palcem, nikt nie będzie z niej szydzić.

– Kiedyś myślałam, że bycie z kimś w związku jest takim gwarantem szczęścia. Że kiedy człowiek żyje w pojedynkę, jest jakby niekompletny i źle przez innych postrzeganych. Teraz wiem, że tak nie jest, i mimo złych doświadczeń, wciąż mam w sobie przekonanie, że uczucia wyższego rzędu niosą za sobą jakąś wartość. Dla mnie ikoną miłości byli moi rodzice. To była miłość bliska ideału. Dziś uczę się żyć w pojedynkę, no i jest Laura, to mój sens życia, wiadomo. Do byłych partnerów nie mam żalu. Mimo wszystko nie straciłam wiary w to, że prawdziwa miłość naprawdę istnieje. Dziś mogę im powiedzieć dzięki chłopaki za dobre lekcje, teraz wy idźcie odrobić swoje.


5 zwrotów, które są dla związku tak samo ważne, jak słowa „kocham cię”

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2017
Fot. iStock / jacoblund
 

Mówi się, że miłość to nie słowa, a czyny. Jednak używamy wiele słów, zapewniając o swoim uczuciu i upewniając się, że tym samym darzy nas partner. Zakochani powtarzają „kocham cię” tak często, jak tylko mają na to ochotę. W związkach starszych stażem zdarza się to rzadziej niż na początku.

Na pocieszenie trzeba powiedzieć, że używamy również innych sformułowań, które niosą ze sobą pozytywną moc uczuć, a z których nie zdajemy sobie sprawy. „Kocham cię” to nie jedyne, co umacnia związek dwojga ludzi.

5 zwrotów, które są dla związku tak samo ważne, jak słowa „kocham cię” 

1. Szanuję cię

Szacunek to podstawa każdej, nie tylko intymnej relacji. W związku jest on potrzebny, by móc prawdziwie zaakceptować partnera i okazać mu, jak ważna jest w życiu obecność tej osoby. Szacunek daje poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia, pozwala czuć się sobą w związku dwóch osób, nawet ze swoimi słabostkami.

2. Będę dla ciebie

Gotowość stania u boku drugiej osoby to również wyjątkowy gest miłości. Wiara w bliskość i gotowość prawdziwego towarzyszenia w dobrych i złych momentach pozwala łatwiej znieść niemiłe niespodzianki, które niesie życie i pełniej cieszyć się tymi dobrymi. Poświęcenie komuś czasu i uwagi pozbawia niezdrowego egoizmu, a przekonanie o wsparciu drugiej osoby pozwala na chwile słabości, bo obok jest ktoś, kto będzie silny, wtedy gdy partner jest słaby.

3. Ochronię cię

To ważne zapewnienie jest jak podarowanie bliskiej osobie koła ratunkowego. Mówiąc o chęci odsunięcia zła całego świata, cierpienia, smutnych wspomnień czy problemów, przez które trudno samemu przejść, dajemy poczucie bezpieczeństwa i siły drugiej osobie. Nigdzie nie jest tak bezpiecznie i dobrze, jak w ramionach bliskiej osoby.

4. Wesprę cię

Powiedzenie komuś, że nigdy nie będzie sam w swoich marzeniach czy działaniach, powoduje dodanie większej odwagi i chęci do podejmowania różnych wyzwań. Zapewnienie wsparcia daje przekonanie o swoich możliwościach, bo nawet jeśli się potykamy na naszej drodze do szczęścia, obok jest ktoś, kto podniesie z kolan i doda tak potrzebnej otuchy i siły.

5. Wybaczam twoje winy

To działa oczyszczająco, powoduje, że druga osoba również może przestać chować urazę, niezależnie czy chodzi o niewinny flirt z koleżanką, czy narzekanie na niedobry obiad po trudnym dniu w pracy. Umiejętność dystansowania się od różnych grzeszków partnera sprawia, że oboje przestają wymagać od siebie nawzajem cudów. Łatwiej wspólnie żyć, gdy odpuszczamy niedociągnięcia, które zauważamy. Nie ma ludzi idealnych, a wybaczenie pozwala żyć lżej i bez wzajemnej urazy i pretensji.

Te zwroty świadczą o relacji, która ma szansę nie tylko przetrwać, ale się nadal rozwijać. Warto mówić sobie częściej i coś więcej, niż tylko kocham cię” z przyzwyczajenia. Wszystkie te rzeczy są częścią waszej miłości.


źródło: ministerstworelacji.pl


5 różnic w rozumieniu świata, które wyróżniają empatycznych ludzi

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
19 kwietnia 2017
Fot. iStock / yulkapopkova

Wydaje nam się, że są nieco magiczni. Czują więcej, widzą dalej, słyszą to, co wypowiedziane ledwo słyszalnym szeptem. Kim są osoby z wysoko rozwiniętą empatią? Naprawdę tak bardzo się różnimy?

Okazuje się, że ich zdolność do współodczuwania wcale taka magiczna nie jest. To umiejętność, którą po części można w sobie wypracować – jeśli się tylko chce. Bo widzieć więcej – to otworzyć szerzej oczy, nawet, gdy to co widzimy nam się nie podoba. Słuchać. Szukać drugiego człowieka, bez względu na to, jak odmienny od nas i nie zrozumiały był jego świat.

Empatia to niekończąca się podróż po wielu światach.

5 różnic w rozumieniu świata, które wyróżniają empatycznych ludzi

1. Oni naprawdę słuchają

Słuchają i słyszą.

Nie kiwają mechanicznie głową. Ta rozmowa czy opowieść jest dla nich ważna, nawet, gdy nie znają zbyt dobrze swojego rozmówcy. A może zwłaszcza wtedy. Bo móc poznać drugiego człowieka i zrozumieć, choć odrobinę jego wybory, zachowanie – to prawdziwy skarb.

Skąd się bierze ta wymagająca umiejętność?

2. Są ciekawi drugiej osoby

Naprawdę chcą wiedzieć więcej o drugiej osobie. Ta wiedza pozwala im lepiej zrozumieć świat i emocje. Uczyć się.

Chcą wiedzieć kim jesteś, co czujesz, w jakim środowisku czy rodzinie przyszło ci funkcjonować. Gdy będziesz opowiadać im o sobie, naprawdę cię wysłuchają. Głęboko rozwinięta empatia sprawia, że drugi człowiek i jego historia zawsze jest dla empaty wartością dodaną. Najcenniejszą lekcją w życiu.

3.  Wiedzą, że dobrych odpowiedzi są tysiące

I że każda z nich może być „dobra” dla kogoś innego. Szanują to. Nie mają misji uformowania wszystkich ludzi tak, by pasowali do ich wizji świata, by przyznawali im rację, wielbili i nienawidzili tego samego. To, co najbardziej wyróżnia empatycznych ludzi, to szacunek do otaczającego świata. Zrozumienie, że każde zdarzenie, pytanie, odpowiedź, jest czymś innym dla każdego człowieka.

Nie mają potrzeby zmieniać siłą rzeczywistości, ale na pewno byłoby im (i wszystkim) ciut lepiej, gdyby każdy czasem spojrzał dalej.

4. Myślą, zanim powiedzą

Tak, to możliwe. Jeśli wyłączymy na chwilę trend „jestem, jaki jestem” i „co mnie inni obchodzą” – można. Bo obchodzić powinno. Życie nie jest czarno-białe i niby to wiemy, a jednak tak trudno nam w tym funkcjonować. Wymaga to więcej wysiłku. O wiele łatwiej jest założyć klapki na oczy i pędzić na oślep, niż pochylać się nad każdym napotkanym po drodze człowiekiem, prawda?

Ludzie z silną empatią nie chcą po prostu żyć z klapkami, co wcale nie umniejsza ich asertywności czy barwnemu życiu. Zdecydowanie łatwiej im iść pewnie przez z życie ze świadomością, że nikt nie jest „sam”, że poznali już dość dużo ludzkich historii, by radzić sobie lepiej, by omijać to, co niebezpieczne i by wreszcie przez nieuwagę nie krzywdzić innych.

Lżejsi o wieczne poczucie winy stąpają przez życie naprawdę lekko.

5. Rozumieją, że nie są i nie będą tobą

I że nie każde rozwiązanie dobre dla niego lub kogoś innego, będzie tak samo dobre dla ciebie.

Widzą różnicę pomiędzy ludzkimi światami, nie chcą jej niszczyć i zacierać. Doceniają wartość, jaką każdy z nas codziennie wnosi w życie, różnorodność. Szanują emocje po królewsku. Nie zawsze je rozumieją, ale przyjmują, że skoro są, są prawdziwe.


Zobacz także

Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?

Młodo biorą ślub i młodo się rozwodzą. Czy taki związek ma szansę przetrwać?

Męskie podrywy, czyli co myślą faceci, gdy nie dzwonią

Męskie podrywy, czyli co myślą faceci, gdy nie dzwonią

Jak żyć w związku i nie zwariować? Kilka rad szczęśliwej mężatki