A może zamiast ze sobą walczyć, łatwiej byłoby kilka naprawdę banalnych rzeczy odpuścić?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 maja 2017
Fot. iStock/Sjale
 

„Jeny, jak mnie denerwuję te jego skarpetki w sypialni”.

„Mogę go o coś prosić 10 razy, a on jakby nie słyszał”.

„Mówi, że zaraz coś zrobi i na gadaniu się kończy”.

Oj pewnie każda z was dopisałaby tu po swoim własnym zdaniu pod tytułem: „co mnie wkurza w moim partnerze”. Bo, że nas wkurza to normalne. Pytanie tylko, czy to wkurzenie przeszkadza nam w codzienności? Czy walka bądź co bądź z wiatrakami oznacza, że coś się dzieje z naszym związkiem, czy może z nami?

Przecież doroślejemy, dojrzewamy, zmieniamy się, a obok nas jest nieustannie ten sam mężczyzna. No może wkurzać, może irytować, zwłaszcza, gdy on nie zmienia się tak, jak my byśmy tego oczekiwały. I jasne, że można z tego zrobić tragedię, rwać włosy z głowy, czepiać się na każdym kroku. Warto postawić sobie jednak pytanie, nie: czy jest szansa, że on się kiedyś zmieni, tylko: dlaczego to ja tej zmiany chcę. Przecież wszystko zaczyna się od nas.

„Dlaczego MNIE to wkurza”, „Dlaczego MNIE to irytuje”, „Dlaczego to JA nie mogę zaakceptować w nim pewnych cech”. Ale nim zrobicie wgląd gdzieś głęboko w siebie warto też zdać sobie sprawę, że są rzeczy w związku, z którymi nie powinniśmy walczyć, tylko odpuścić. O ile łatwiej by się nam żyło, gdybyśmy zamiast szykować się na kolejną bitwę, po prostu odpuszczali.

Na przykład?

Wynoszenie śmieci

Ha! Zaskoczeni? Tak, to banał, ale przypomnijcie sobie ile kłótni, albo wzajemnej niechęci miało źródło w tych przeklętych śmieciach. Nikt nie lubi ich wynosić, każdy unika jak ognia. Ale kłótnia o śmieci? Przyznacie, że już sam powód brzmi jak absurd. No więc, nie walczmy o wynoszenie śmieci. Czy nie lepiej usiąść i ustalić: słuchaj wynosimy każde z nas po tygodniu na zmianę. Od poniedziałku do niedzieli ty, później ja. I zobaczcie – wszystko jasne, jeden powód do walki mniej. Niby nic nie znaczący? Ale spróbujcie choćby tę najmniejszą rzecz w waszym życiu zmienić.

Planowanie

Ty się umówiłaś z przyjaciółkami, a on ci komunikuje, że na kolację wpadną jego rodzice. Albo ty wymarzyłaś sobie wspólny weekendowy wypad, a okazuje się, że on wziął godziny w pracy za kumpla. I wojna gotowa. Ile razy ze sobą walczyliście o wasze plany, to znaczy o plany każdego z was osobno? Kiedy nagle okazywało się, że macie zupełnie odmienny pomysł na wieczór, na weekend, na urlop? Ty czujesz się ignorowana, bo on cię nie pytał, czy coś masz w planach, on się wścieka, bo każesz mu jego plany zmienić. A wszystko znowu opiera się na tej oklepanej komunikacji. Jeśli my nie powiemy, że idziemy z przyjaciółkami do kina, to skąd on ma wiedzieć, że w ten sam wieczór nie może zaprosić szefa na kolację. A tak często po prostu zapominamy poinformować o tym, że się z kimś umówiliśmy, że coś zaplanowaliśmy. Co by się stało, gdyby to zmienić?

Pranie

„Bo ja ciągle piorę jego gacie!” – w tym komunikacie jest wszystko. To, że on mnie nie szanuje, że czuję się jak jego służąca, że nie chcę być panią od prania i sprzątania. Z praniem jest trochę tak jak z wynoszeniem śmieci. Nikt tego nie musi robić, ale to my kobiety jakoś czujemy się za to odpowiedzialne. I ok, dopóki nas to nie mierzi, możemy sobie prać, sprzątać, wynosić śmieci. Gorzej, gdy pranie okazuje się punktem zapalnym. Dlaczego?? Czy naprawdę chcemy walczyć o to, żeby on zaczął prać swoje brudy, czy może pod tym konfliktem jest jednak coś głębiej ukryte?

Spóźnianie się

Sprawa dotyczy sytuacji, kiedy on wychodzi z kumplami, czy na kolację służbową. Mówi, że będzie później, ale to później nie wiadomo, kiedy nastąpi. A ty się denerwujesz, budzisz się, próbujesz się do niego dodzwonić. I nic. Cisza. I ty masz poczucie, że wychodzisz na kontrolującą go na każdym kroku psychopatkę. Kiedy on w końcu wraca ciskasz gromami, wściekasz się i nie odzywasz przez co najmniej jeden dzień. A niech wie, a co. Akurat u mnie ta walka trwa nieustannie. I chociaż wiem, że muszę powtarzać, że się martwię, żeby tylko dał znać, że nie będzie o północy tylko o czwartej nad ranem, to nic z tego. On i tak o tym nie pamięta… Wrrrr. A ja nie potrafię przestać się martwić i snuć katastroficznych wizji. Ale spróbujcie, może w waszych związkach się uda zażegnać to zarzewie konfliktu.

Wspólny czas

Bo zawsze dla kogoś z was jest go za mało. Za mało czasu, za mało poświęcania sobie nawzajem uwagi. „Wszyscy inni są ważniejsi ode mnie” – wyrzucamy z siebie pewnie zdecydowanie zbyt często, ale niestety równie często słusznie. Bo w natłoku spraw i obowiązków, czujemy się zaniedbane, niekochane, ignorowane. Moja przyjaciółka po kolejnej wojnie o wspólny czas ustaliła, że dwa razy w tygodniu choćby się waliło i paliło piją wspólnie poranną kawę, i co najmniej raz jedzą razem kolację. Sprawdziło się. Co więcej, nagle w ogóle zaczęli bardziej zwracać uwagę na wspólnie spędzany czas i o niego dbać.

Teściowie

To jak niekończąca się wojna. Możesz wygrać jedną bitwę, ale wiesz, że za rogiem czai się kolejna. Bo tak już jest. Bierzesz sobie męża z całym jego rodzinnym grajdołkiem, który, jak wiemy, bywa różny – czasami naprawdę różowy, a czasami bez kija nie podchodź. I co nam da walka? Że teściowa zła, że nasza matkę odwiedzić powinniśmy. Rety, aż głowa puchnie od planowania roku tak, by żadna ze stron nie poczuła się pokrzywdzona. Inna sprawa, że ta sytuacja krzywdzi wasz związek i powoduje narastającą niechęć. Może czas usiąść i to przedyskutować? Ustalić jakieś wspólne zasady, postawić na nowo granice, żeby taki powód jak teście nie był przyczyną waszych walk?

I gdyby tak odpuścić w tych kilku kwestiach. Przedyskutować na spokojnie, podjąć wspólne decyzje i odpuścić… Machnąć ręką, bo mamy to ustalone, więc nie będę się już więcej tym nakręcać. No chyba, że nadal chcecie posiadać zarzewie konfliktów… Ale to już sytuacja na zupełnie inny temat.


10 rzeczy, których szczęśliwe pary nigdy nie robią

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 maja 2017
Fot. iStock/grki
 

Kto by z nas nie chciał przepisu na szczęśliwy i udany związek? Bralibyśmy w ciemno bez zastanowienia. Jest jednak kilka rzeczy, które wprowadzone we wspólne życie mogą sprawić, że będzie nam ze sobą dobrze i że uznamy nasz związek za naprawdę szczęśliwy.

Bo szczęśliwe pary nie robią tych 10 rzeczy:

Nie analizują swojego związku z rodziną i przyjaciółmi

Jeśli pojawia się problem nie opowiadają o nim na prawo i lewo słuchając opinii i podszeptów innych. Oni siadają i wspólnie szukają rozwiązania. Rozmawiają, dyskutuję, spierają się, ale między sobą, nie konsultując swoich opinii z nikim, kogo bezpośrednio dana sytuacja nie dotyczy.

Nie porównują się z innymi

Szczęśliwy związek cechuje akceptacja, przyjmowanie siebie nawzajem takimi, jakimi jesteśmy. Porównywanie siebie z innymi jest po pierwsze niesprawiedliwe wobec tego, kogo kochamy, po drugie zupełnie oderwane od rzeczywistości, bo przecież każdy z nas jest inny, na czym innym mu zależy, co innego jest dla niego ważne.

Nie grają roli ofiary

Szczęśliwe pary biorą odpowiedzialność za swoje uczucia i ich rolę w związku. Tu nikt nikogo nie obwinia za swoje problemy czy błędy.

Nie traktują siebie śmiertelnie poważnie

Oni wiedzą, że wspólne życie to też śmiech i zabawa, których nie może zabraknąć. Szczęśliwe pary dużo się śmieją, dobrze się ze sobą bawią. Przecież i tak jesteśmy wystarczająco zestresowani i zmęczeni, więc nie ma potrzeby dokładać sobie stresu w związku.

Nie krytykują siebie

Krytyka nie ma na celu zranić, skrzywdzić, wytknąć błędy. Ci, którzy są szczęśliwi w swoich związkach uczą się wyrażać swoje potrzeby w delikatny sposób. Jeśli coś ich drażni w drugiej osobie, nie atakują, a rozmawiają o tym dlaczego tak jest i czy można coś z tym zrobić.

Nie ignorują swoich finansów

Pieniądze to często punkt zapalny w związkach. Jednak, ci którzy są ze sobą szczęśliwi rozmawiają o swoich finansach, nie mają przed sobą tajemnic, wspólnie planują wydatki – te obowiązkowe, a także te dla przyjemności. Aby stworzyć szczęśliwy związek, trzeba o pieniądzach rozmawiać.

Nie czytają sobie w myślach

Podstawą każdego szczęśliwego związku jest komunikacja. Szczęśliwe pary wiedzą, jak mówić o swoich uczuciach i potrzebach, nie boją się tego robić niezależnie od tego, co czują. Nie czekają aż druga strona się domyśli, o co im chodzi.

Nie pilnują obsesyjnie swoich ról

Każdy z nas wyniósł jakieś stereotypowe przekonania na temat związku, jak chociażby te, że kobieta dba o dom, a mężczyzna zarabia na rodzinę. Jednak szczęśliwe pary nie trzymają się obsesyjnie tych przekonań. Tu każdy potrafi wyjść poza swoją rolę, oprzeć swój związek na prawdziwym partnerstwie, a nie sztywno przypisanych obowiązkach i zadaniach.

Wspierają się

A nie gderają, że odbiło ci, bo chcesz zmienić pracę – to przykład. W udanych związkach każdy może liczyć na wsparcie, na podsycanie motywacji do działań, do osiągania celów, a także do zmian, które wiadomo, że nie zawsze są dla nas łatwe.

Nie są dla siebie dobrzy na zewnątrz

Ci, którzy żyją w udanych związkach nie mają potrzeby epatowania swoim szczęściem i miłością na zewnątrz. Dla nich jest to tak oczywiste, że nie obnoszą się z tym, nie dzielą swoimi uczuciami na forum przez chociażby wyznawanie sobie miłości na portalach społecznościowych. Jest to im kompletnie obce i zupełnie do szczęścia niepotrzebne.


źródło: womenshealthmag.com

 


5 deserów banalnie prostych w przygotowaniu, które możesz jeść na diecie

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
3 maja 2017
Fot. iStock/GlobalStock

Dbając o linię nie musisz rezygnować z pysznych deserów. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego, sięgnij po jedną z naszych propozycji. Są to zdrowe desery o obniżonej kaloryczności, którymi śmiało możesz zastąpić ciasta, ciastka i batoniki. Ich spożywanie na pewno nie zniweczy twoich wysiłków, a nawet pomoże ci przetrwać kurację odchudzającą bez większego bólu. Jedz na zdrowie i przy okazji gub zbędne kilogramy.

Aksamitny mus czekoladowy

Tajemnicą tego delikatnego musu jest awokado, który nadaje aksamitną konsystencję. To źródło wielu cennych składników, dlatego koniecznie musi znaleźć się w diecie osób dbających o linię. Naukowcy dowiedli, że pomaga w zrzuceniu zbędnych kilogramów. Osoby, które jadły połówkę awokado codziennie, mieli o 28 proc. mniejszą ochotę jeść w ciągu kolejnych pięciu godzin.

Składniki: 1 awokado, 1 banan, 4 łyżki kakao, 3 łyżki oleju kokosowego, 100 ml mleka migdałowego.

Wszystko zblenduj, wlej do miseczki i schłodź. Przed podaniem przystrój np. malinami.

Jedna porcja zawiera 220 kcal.

 

Pieczona gruszka

Pyszny deser na ciepło. Gruszki ułatwiają trawienie, zawierają wiele cennych składników. Są źródłem błonnika, który zapobiega wzdęciom i zaparciom. A przy tym są słodkie. Dlatego nic dziwnego, że mogą być alternatywą dla niezdrowych słodyczy.

Składniki: 1 gruszka, cynamon, kilka sztuk ulubionych orzechów

Przekrój gruszkę na pół, usuń nasiona. Posyp cynamonem. W otwory po nasionach wsyp orzechy. Piecz w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 30 minut.

Jedna porcja (połówka) zawiera 80 kcal.

 

Czekoladowo-bananowe sushi

Banany są skarbnicą potasu, który obniża ciśnienie krwi. Zawierają wszystkie najważniejsze witaminy – A, C, E, K oraz te z grupy B. Nie brakuje w nich także błonnika oraz składników mineralnych – magnezu, fosforu i wapnia.

Składniki: 1 banan, gorzka czekolada, pokruszone pistacje

Zanurz owoc w czekoladzie, umieść na talerzu i posyp pistacjami. Podziel na kawałki sushi i włóż do lodówki. Możesz jeść pałeczkami.

 

Ciasteczka na spodzie z jabłka

Dietetycy zgodnie podkreślają, że jabłko jest nieodłącznym elementem diety odchudzającej. Wspomagają trawienie, dostarczają mnóstwo cennych składników. Oczyszczają organizm i regulują florę bakteryjną jelit.

Składniki: 1 jabłko, masło orzechowe, orzechy, rodzynki

Pokrój jabłko w plasterki (może być ze skórką). Posmaruj je masłem orzechowym i posyp orzechami oraz rodzynkami.

 

Sorbet z mango w 5 minut

Deser banalnie prosty w przygotowaniu. Możesz zrobić sorbet z mango lub z innych ulubionych owoców. Wybrałyśmy mango, ponieważ należy do najzdrowszych owoców na świecie i jest pyszny. To źródło błonnika oraz witamin, które wpływają nie tylko na nasze zdrowie, lecz także na urodę np. witamina A i E, które korzystnie działają na kondycję skóry.

Składniki: mango (lub inne owoce)

Włóż owoce do zamrażalki. Zostaw je do momentu, aż się dobrze zmrożą. Następnie zblenduj je do uzyskania aksamitnej masy. Sorbet jest gotowy do spożycia.

 

Jak widać dbanie o linię nie musi wiązać się z rezygnacją ze słodkich deserów. Nasze propozycje są banalnie proste w przygotowaniu, zdrowe i poprawiają stan naszej skóry. Gubienie zbędnych kilogramów może być naprawdę przyjemne i smaczne.


 

Źródło: dailymail.co.uk

 


Zobacz także

9 złotych zasad miłości… Nigdy nie zapominaj o tych kilku rzeczach

Lepszy chłopak niż mąż, czyli dlaczego nigdy nie powinnaś wychodzić za mąż

Brak seksu sprzyja postępowaniu zanikowego zapalenia pochwy. Choroby, która może spotkać każdą z nas