9 typów ludzi, którzy nie nadają się na życiowego partnera. Ku przestrodze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 lipca 2017
Fot. iStock/nd3000
Fot. iStock/nd3000

Być może dla ciebie jest ideałem, ale znajdzie wymówkę za każdym razem, kiedy masz poznać jego przyjaciół, albo rodzinę. Może ma wszystko, o czym marzyłeś, ale wobec twoich decyzji jest najbardziej krytyczną osobą, jaką kiedykolwiek poznałeś. Gdybyś zaufał swojej intuicji na samym początku tej relacji, mógłbyś zaoszczędzić sobie bólu i rozczarowań.

Poniżej znajdziecie dziewięć typów ludzi, którzy nie są dobrym materiałem na życiowego partnera

1. Kopciuszek

Macie ze sobą tak wiele wspólnego, że to aż dziwne. Chemia między wami jest niezaprzeczalna. Nie możesz doczekać się następnego spotkania i… nie doczekasz się, bo „Kopciuszek” nigdy nie będzie dla ciebie „naprawdę”. Pojawia się w twoim życiu, by zaraz zniknąć, bo ma tysiące ważniejszych spraw. Budzi nadzieję, by za chwilę ją odebrać i dać ci zakosztować gorzkiego rozczarowania.

2. Szybki

Po trzeciej randce daje ci klucze do swojego mieszkania i wybiera imiona dla waszych dzieci. Chce sobie ciebie „zaklepać”, zachowuje się tak, jak w zakupowej gorączce. Po co ten pośpiech? Jeśli uczucie jest prawdziwe, wasz związek będzie się rozwijał, w naturalnym tempie. Jeśli twój partner jest od samego początku zbyt wylewny w słowach działaniach, deklaracjach i uczuciach, to sygnał alarmowy, że ma problem z emocjami.

3. Samolub

Kochający partner umie dawać i okazywać ci swoją miłość. Jeśli masz wrażenie, że osoba, z którą jesteś nie słucha cię, gdy masz ciężki dzień i tak naprawdę nie masz w niej oparcia w trudnych chwilach, odpuść – lepiej nie będzie.

4. Krytyk

Nie zgadza się w niczym z nikim i nieustannie ocenia. Według niego, rzadko masz rację, a on sam wszystko zrobiłby lepiej niż ty. Czujesz, że jesteś stale na celowniku, że cię obserwuje. Kto jest w stanie to wytrzymać, na dłuższą metę? Prawdziwa, dobra relacja jest oparta na kompromisach, empatii i chęci zrozumienia drugiej osoby, a nie ocenianiu.

5. Pomocnik

Cokolwiek zaproponujesz, na wszystko się zgadza, o ile może być tuż obok, by jedynie „czuwać”. W tej relacji, czas „dla ciebie” praktycznie nie istnieje, bo on, jak twój cień, jest stale w pobliżu.  Decyzje podejmujesz za was oboje, przy jego pełnej aprobacie. Nie ma tu mowy o kompromisach, dyskusji, w której rodzą się pomysły na związek.

6. Narcyz

Nigdy nie przyzna się do błędu i stawia swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Jego egoistyczne zachowanie rani cię tak często, że właściwie nie pamiętasz momentu, kiedy czułaś się przy nim kimś wartościowym. Nie doczekasz się jego szczerego zainteresowania ani przeprosin płynących z głębi serca. Jego uczucia wobec ciebie są powierzchowne.

7. Wiecznie poszukujący pracy

Stale bezrobotny albo zmieniający pracę co kilka miesięcy. Takie podejście do życia zawodowego z reguły sygnalizuje poważniejszy problem. Może to być na przykład niezdolność do podejmowana długoterminowych zobowiązań i system wartości odmienny od takiego, który pozwoliłby ci się poczuć z nim bezpiecznie.

8. Wybuchowy

Kłótnie i spory są zdarzają się w każdym związku. Ważne jest to, jak na nie reagujemy i jak sobie z nimi radzimy. Jeśli on nie przyjmuje do wiadomości, ze możesz mieć inne zdanie, obraża cię i grozi zakończeniem relacji, możesz mieć już jakiś obraz tego, jak wyglądałoby wasze wspólne życie: będzie dobrze, jeśli się podporządkujesz i zgodzisz się znosić wybuchy emocji.  Jeśli nie czujesz, że możesz w jego obecności bezpiecznie wyrazić swoją opinie, albo z czymś się nie zgodzić – uciekaj!

9. Samotnik

Jasne, że każdy z nas powinien mieć dla siebie trochę przestrzeni poza związkiem. Ale jeśli masz wrażenie, że twój partner tak naprawdę cię nie potrzebuje – zakończ znajomość. Nie ma nic gorszego niż samotność w relacji z drugą osobą i wieczne „żebranie” o wspólny czas, o zainteresowanie. Wyobcowanie emocjonalne jednej ze stron i poczucie osamotnienia drugiej , kwestionują rację bytu tego związku.


Na podstawie: huffingtonpost.com

 


Wyjdź za swojego najlepszego przyjaciela, intymność i miłość rodzą się z czasem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 lipca 2017
Fot. Unsplash / Sweet Ice Cream Photography / CC0 Public Domain
Fot. Unsplash / Sweet Ice Cream Photography / CC0 Public Domain

Czujemy się nieswojo myśląc o tym, że z bliskim przyjacielem mogłaby nas wiązać relacja intymna, miłosna. To trochę „dziwne” zakochać się z kimś, kogo całe życie traktowaliśmy jak brata, czy siostrę. Z drugiej strony, zastanówmy się nad tym, jak wiele początkowo „przyjacielskich” relacji z czasem zmienia się w „coś więcej”. Psycholodzy udowadniają, że takie związki są najlepszym, co może nam się zdarzyć.

Prawda jest taka, że o ile jest kilka takich tematów, których nie poruszysz ze swoim mężem, przyjaciel to taka osoba, przed którą w zasadzie nie masz tajemnic. Wiesz, że on zrozumie, od niego łatwiej jest ci przyjąć kilka gorzkich słów. Zdaniem dr Johna Gottmana, eksperta w dziedzinie związków i miłości, tylko głęboka przyjaźń może być podstawą szczęśliwego małżeństwa i jest to przyjaźń definiowana jako wzajemny szacunek, ciekawość siebie nawzajem, chęć poznania i akceptacja, a także radość z czasu spędzonego razem. Choć nie wspomniano tu wspólnych pasjach i zainteresowaniach, łatwo sobie wyobrazić, że  na tak przygotowanym gruncie, nie będzie trudno je znaleźć.

Intymność, namiętność i miłość zrodzą się z czasem, bo, czy tego chcemy, czy nie, nasz mózg analizując naszą relację zaczyna widzieć korzyści z niej płynące i wzmacniać emocje, które mogłyby pogłębić ową więź. W rezultacie budzimy się pewnego dnia z uczuciem, że przyjaciel stał się nagle kimś „jeszcze bliższym” niż do tej pory, a towarzyszy temu przekonanie, że jest on także wyjątkowo atrakcyjny fizycznie, choć do tej pory tego nie zauważaliśmy.

I w takim momencie, jak twierdzi dr Gottman, warto zaryzykować i ponieść się uczuciu. W końcu przyjaźń, to przecież nic innego jak doskonała forma miłości.


Na podstawie: verilymag.com


„Kocham cię, nie mogę bez ciebie żyć” – notorycznie mi powtarzał. Przez dobrych kilkanaście miesięcy żyłam w strachu

Magdalena Lis
Magdalena Lis
1 lipca 2017
Fot. iStock / Jax71
Fot. iStock / Jax71

Gosia mieszka na ósmym piętrze wieżowca. Siedzimy w jej salonie, jest słoneczne popołudnie, w pokoju  jednak panuje półmrok, dziewczyna opuściła w oknach rolety. Kiedy przychodzę do jej domu trzy razy upewnia się, że to ja, mimo iż widzi moją twarz na wideo domofonie. Przeprasza za tę nieufność mówiąc, że musi być bardzo ostrożna. Zbyt wiele przez swoją naiwność i łatwowierność doświadczyła.

OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

– Andrzej ponoć zakochał się we mnie tuż po pierwszym spotkaniu. Sprzedawałam w osiedlowym sklepie, którego byłam właścicielem. On był nowy w naszej dzielnicy, wprowadził się niedawno, mieszkał nieopodal. Na zakupy zawsze przychodził z psem, którego smycz przywiązywał pod drzwiami. Był miły, szarmancki, zagadywał. Któregoś dnia zapytał o numer telefonu, w żartobliwy sposób mu odmówiłam. Widziałam, że na jego twarzy malowało się rozczarowanie. On zupełnie nie był w moim guście, nie byłam zainteresowana.

Gosia zapomniała, że jej numer telefonu widnieje wraz z adresem na sklepowej witrynie. Andrzej spisał go sobie i mimo braku zgody dziewczyny napisał do niej pierwszą wiadomość.  Zaczął bardzo grzecznie, z kulturą, wskazał źródło posiadania numeru, zaproponował trzy opcje, rower, obiad, spacer, dając Gosi możliwość wyboru.

– Nie odpisałam. Godzinę później przyszła kolejna wiadomość, chciał upewnić się, że poprzedniego SMS-a na pewno dostałam. Kiedy znów milczałam zadzwonił, raz, potem drugi. Siedziałam z koleżanką, która zażartowała wówczas, że zdarzył mi się wyjątkowo nachalny amant. Na tamten moment wydawało mi się to śmieszne. Nie przypuszczałam, że może zdarzyć się coś złego.

SKARBIE, NIE MÓW „NIE” 

Z Andrzejem spotkała się nazajutrz w sklepie. Przyszedł jakby nigdy nic, zrobił zakupy. Odchodząc zapytał, dlaczego się nie odezwała. Gosia poprosiła go, żeby nie dzwonił, że ma chłopaka. Nie podziałało. Kilka SMS-ów przysłał jeszcze tego samego wieczoru. W sklepie pojawiał się kilka razy dziennie. Przychodził osobno po masło i osobno po bochenek chleba. Znajdował milion pretekstów by zastać dziewczynę na zmianie.

– Pierwszy raz naprawdę się przestraszyłam, kiedy MMS-em przysłał mi swoje zdjęcie. Stał bokiem do lustra, nago. To było obrzydliwe, natychmiast to skasowałam.  Po tej wiadomości przyszły kolejne, pytał, czy mi się podoba, zwracał się do mnie per kochanie. Niski blondyn, krępa budowa ciała. Jego twarz zaczęła śnić mi się nocami, kiedy miłe SMS-y przerodziły w te z pogróżkami.

Andrzej pisał, że bacznie Gosię obserwuje. Wiedział gdzie mieszka, wystawał pod jej domem. Przechodził od miłości do nienawiści, od kocham cię, do spalę cię, kiedy będziesz sama w pracy. Groził, że przebije jej opony, następnie pisał gdzie spędzą wakacje. Dziewczyna była totalnie przerażona. Zaczęła się bać się własnego cienia, ograniczyła prywatne wyjścia, poprosiła siostrę by ta na jakiś czas zamieszkała u niej, bała się zostawać sama w domu.

KOLCE

– Wierzyłam, że to musi być chwilowe, że chłopak się uczepił, ale zaraz mu minie. Moja siostra sugerowała, bym na wszelki wypadek zachowała otrzymywane SMS-y, że ona na moim miejscu całą sprawę zgłosiłaby na policję. Tak zrobiłam, został wezwany na przesłuchanie, ale w policyjnym reporcie wyczytałam, że on mnie wcale nie nęka, że on jest po prostu zakochany.

Policjant zapytał Gosię, czy przypadkiem ona Andrzeja nie prowokowała. Była zażenowana, zaprzeczyła. Kolejny raz próbowała tłumaczyć, że nie zna go bliżej, nic ich nie łączy, że to przypadkowa znajomość, którą nie jest zainteresowana. Zmieniła numer telefonu, wzięła urlop, wyjechała na działkę rodziców do ich letniego domu.

– Przez bity tydzień miałam spokój, myślałam, że tak już zostanie. Którejś niedzieli rano zobaczyłam go, jak kuca pod płotem. Myślałam, że sfiksowałam, że mam jakieś omamy. Tymczasem on przerzucił mi torbę zakupów przez płot, w środku był liścik. ‘Zjedz to wszystko proszę, ostatnio mi trochę zmarniałaś’.

Wieczorem życzył Gosi w SMS-ie dobrej nocy, dziewczyna nie wiedziała, skąd może mieć jej nowy numer telefonu. Przez chwilę była jego kotkiem, skarbem, tylko po to, żeby za moment zostać wyzywaną od szmat i ku*ew. Sugerował, że go rozkochała w sobie, a teraz się wymiguje, pisał, że on jej przyrzeka, że będzie tego żałować.

– Wiem, że powinnam to wszystko zostawić, ale nie dawałam rady tego czytać, kiedy tylko widziałam jakąś wiadomość to bez czytania ją natychmiast kasowałam. Kiedy blokowałam możliwość połączenia odzywał się z innych numerów. Znów zgłosiłam sprawę na policję. Kolejna notatka, kolejny brak reakcji. Nic się przecież nie stało, dostał zakaz zbliżania się do mnie na sto metrów i tyle.

LOVE, LOVE, LOVE

Ludzie z zewnątrz Gosi nie rozumieli. Chłopak się zakochał to dzwoni, co w tym może być złego? Niejedna jej mówiła, że chciałaby mieć tak wytrwałego w trudach wielbiciela, który wysyłałby jej setki SMS-ów, prezenty, kwiaty.

– Moja siostra postanowiła zainteresować się nim bliżej. Dowiedziała się, że mieszka sam, przyjechał do nas z innego miasta, że jego rodzice to bardzo zamożni ludzie, i że tuż przed przeprowadzką rozstał się z dziewczyną.

Siostry dotarły do byłej partnerki Andrzeja. Naświetliły jej sprawę, bez trudu zgodziła się na rozmowę. Dowiedziały się, że przeszła z chłopakiem podobny dramat. Że też było przypadkowe spotkanie, setki wiadomości, wyczekiwania pod domem, kwiatki, pluszowe misie zostawiane na masce samochodu. Nabrała się na tą jego grę pozorów, nawet się zakochała. Kiedy przerażona jego zachowaniem postanowiła zakończyć związek, porysował jej auto, groził, że najpierw ją a potem siebie zamierza zabić.

– Z całych sił życzyłam sobie, by mi odpuścił. Nie chciałam źle dla nikogo, ale podświadomie marzyłam, by znalazł sobie kolejną ofiarę. Działał falowo. Czasami wszystko na jakiś czas wyciszał, milczał, a ja oddychałam z ulgą wierząc, że to koniec.

Po pewnym czasie wszystko wracało. Gosię ogarniał ją paraliżujący lęk. Bała się wsiadać do windy, wracać po zmierzchu, zapalać światło w domu. Wszędzie widziała jego twarz, mimowolnie szukała go w tłumie. Dostała obsesji, zgłosiła się do lekarza, otrzymała leki. Andrzej z czasem wyprowadził się z jej osiedla, zamilkł na dobre, przestał przychodzić do sklepu.

POWRÓT DO ŻYCIA

– Pół roku później jeden z klientów w sklepie powiedział mi, że zrobiłam na nim duże wrażenie, że chciałby się ze mną umówić, poprosił żebym podała mu swój numer telefonu.  Ze strachu całej nocy nie przespałam.

Jej przerażenie sięgnęło zenitu, zapisała się na terapię, była tak słaba psychicznie, że uznała, iż sama nie da sobie z tym wszystkim rady.

– Kocham cię, nie mogę bez ciebie żyć – dla jednych to najpiękniejsze słowa na świecie, dla mnie największy dramat. Andrzej notorycznie mi je powtarzał.  Przez dobrych kilkanaście miesięcy żyłam w strachu. Dziś mam świadomość, że padłam ofiarą stalkera.

Dwa tygodnie temu Gosia była u fryzjera, znacznie zmieniła uczesanie. Tego samego dnia wieczorem dostała wiadomość z nieznanego numeru, że pięknie jej w tej nowej fryzurze, że bardzo ją odmładza.

– Znów poczułam to bolesne ukłucie w żołądku, choć to może być wiadomość od każdego, tyle razy zmieniałam numer telefonu, że mogę mieć braki w zanotowanych kontaktach do znajomych. Ze strachu nie odpisałam. Nie wiem komu nie podziękowałam za komplement, ale modlę się, żeby to nie był Andrzej. Drugi raz bym tego nie wytrzymała.


Zobacz także

Fot. iStock / Alina555

Nawyki par z udanym życiem seksualnym – zobacz, co robią, by temperatura w ich sypialniach nie spadła!

Fot. iStock/giulia186

Pusta szufladka. To takie proste… Od dwudziestu lat On jest moją miłością

Fot. iStock / vgajic

Dlaczego on po waszej kłótni smacznie śpi, a ty nie możesz zasnąć i analizujesz sytuację? Neurochirurdzy znają przyczynę