9 rzeczy, przez które nie potrafisz znaleźć miłości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 czerwca 2016
9 rzeczy, przez które nie potrafisz znaleźć miłości
Fot. iStock / gruizza
 

Jak tu otworzyć swoje serce jeszcze raz i na nowo pokochać po tym, jak zostało się zranionym? Jeśli zanurzysz się w głąb siebie odpowiedź znajdzie się sama. Tak to właśnie jest: to, co powstrzymuje cię przed miłością, to rzadko jakieś zewnętrzne ograniczenia. Większość barier stwarzasz sobie sam, hamują cię twoje lęki, uprzedzenia i wygórowane wyobrażenia.

Co przeszkadza nam znaleźć prawdziwą miłość i kochać dobrze:

1. Nieaktualne wzorce

Każdy z nas nosi w sobie przekonania dotyczące miłości i życia w związku. Tworzymy je w oparciu o doświadczenia z poprzednich relacji i wzorce wyniesione z domu rodzinnego. Nasze umysły lubią znaleźć sobie taki jeden model „na stałe”, a następnie dopasowywać do niego rzeczywistość. To spory błąd: nie ma dwóch takich samych osób, związków, relacji między ludźmi. Ten model czy wzór, który sprawdzał się w poprzedniej relacji, w nowej jest bezużyteczny: trzeba „uczyć się człowieka”  od podstaw. A przeszłość się nie powtórzy, bo i ty jesteś już innym człowiekiem.

2. Wcześniejsze związki

Nawet jeśli poprzedni związek się formalnie zakończył, dla ciebie etap tego związku jeszcze nie jest zakończony. Być może żyjesz nadzieją, że jeszcze do siebie wrócicie, ciągle jeszcze kochasz, albo macie ze sobą jakieś nierozwiązane sprawy. Może trzymają cię przy nim wspomnienia i oczekujesz, że twój kolejny związek będzie taki jak twój ostatni. To się nie skończy dobrze: nowy partner nie otrzyma od ciebie prawdziwej szansy by rozgościć się w twoim sercu na „swoich” zasadach, taki jaki jest, z jego własną miłością. Powiedz „do widzenia” swojej przeszłości. Daj sobie szansę.

3.Twój charakter

Czasem przyczyna, dla której nie możesz być szczęśliwy w miłości jest bardzo prozaiczna. Wszyscy wokół potrafią ją dostrzec – ty rzadko kiedy. Potrafisz przeanalizować to jakim właściwie jesteś partnerem? Bo jeśli bywasz arogancki, egoistyczny, lub poniżasz tych, których kochasz, nie spodziewaj się cudów. Miłość wymaga pracy nad sobą. Jeśli posiadasz cechy, które są szkodliwe dla tego typu relacji jakiej chcesz, musisz być gotów się zmienić.

4. Negatywne myślenie

Jeśli w życiu bliższa ci filozofia Kłapouchego niż Tygryska, raczej nie rozsiewasz wokół siebie feromonów szczęścia. Brutalna prawda jest niestety taka, że ludzie uśmiechnięci, pozytywnie nastawieni do innych i do życia łatwiej znajdują swoje drugie połówki i są szczęśliwsi w miłości. Przyczyna jest prosta: przede wszystkim jest im dobrze samym ze sobą, związek nie jest dla nich lekarstwem na cale zło tego świata lecz świadomym wyborem.

5. Brak miłości własnej

Nie można dobrze kochać kogoś innego, jeśli nie potrafi się kochać siebie. Nikt inny nie może cię „uzupełnić” o swoją miłość. Pokochaj siebie, przekonaj się o swojej wartości i wyjątkowości. Nie oceniaj się, nie porównuj od innych. Będzie dobrze.

6. Mechanizmy obronne

Zbudowałeś mur broniący dostępu do twojego serca, tak by nikt nie mógł cię już zranić. Nie jesteś gotowy na miłość i związek. Relacje międzyludzkie wymagają od nas oddalenia się od naszej strefy komfortu i podejmowania emocjonalnego ryzyka. Zamknięte serce nie dostrzeże w porę szansy na miłość. Otwórz je.

7. Lista, lista

Jeśli stworzyłaś sobie listę 20 rzeczy, których szukasz u partnera, to albo się szybko i srogo zawiedziesz, albo ktoś naprawdę wartościowy umknie ci tuż koło nosa. Prawdopodobnie taka „idealna” osoba nie istnieje, a jeśli nawet to pewnie szybko okazałoby się, że zupełnie do ciebie nie pasuje.

8. Oczekiwania.

Wzorując się na owych listach tworzysz nierealistyczne oczekiwania co do swojego partnera. Im więcej masz wymagań dotyczących jego kariery, osobowości, zachowania w określonych sytuacjach, tym bardziej prawdopodobne, że nie utrzymasz tego związku

9. Gorycz i gniew

Nie można pielęgnować w sobie goryczy i złości z przeszłości, jeśli celem jest „cała na przód”. Wybacz i sobie i tym, którzy cię zranili. Jeśli jesteś gotowy, aby zakochać się jutro, bądź gotowy przebaczyć ludziom, którzy zranili cię dziś.

Kochaj. To najpiękniejsze co nam się w życiu przydarza. Nie pozbawiaj się możliwości bycia dla kogoś całym światem i dostrzegaj cały świat w tej drugiej osobie.


Źródło: mindbodygreen.com


8 plasterków na złamane serce

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 czerwca 2016
8 plasterków na złamane serce
Fot. iStock / Martin Dimitrov
 

To nie są sztywne zasady. To nie jest recepta na ból i smutek. Ale po każdym nie tylko uczuciowym upadku potrzebujemy: czasu, siebie, innych i wiary w przyszłość. Bo żeby móc iść dalej, czasem trzeba po prostu na chwilę przysiąść na krawężniku i złapać głęboki oddech.

A jak pokleić roztrzaskane serce? Na szczęście ono samo dobrze się zagoi, jeśli mu odrobinę pomożemy – i przede wszystkim – nie będziemy przeszkadzać!

8 plasterków na złamane serce

♥ Plasterek 1. Wyj do księżyca

Nie wzbraniaj się od intensywnego przezywania swoich emocji. Nie udawaj skały – na pewno nie przed sobą. To ci nie pomoże (może zadziałać na chwilę, na moment, ale nie na całe życie). Masz ochotę płakać, wyć, krzyczeć – zrób to. Poczujesz ulgę.

Pozwól sobie za swoje własne emocje. Nie pozwalaj sobie tylko nad tym, żeby uwięzione przejęły nad tobą kontrolę.

Plasterek 2.  „Olej” innych. Weź urlop od ludzi

Nie masz ochoty na siłę uśmiechać się, kiwać głową i przyjmować poklepywania po ramieniu zatroskanych koleżanek. I co z tego, że ciągle wiszą ci nad głową z dobrą radą: „wyjdziesz i zobaczysz, że poczujesz się lepiej”. To nie zawsze prawda. Szczególnie w pierwszym okresie po rozstaniu, to całkiem naturalne, że masz ochotę pobyć sam na sam ze sobą. Nie musieć udawać, trzymać się, wymagać od siebie ciągle czegoś.

Weź urlop od ludzi. To wcale nie oznacza, że musisz zaszyć się w swoim M i wypłakiwać oczy. Spędź ten czas w gronie najbliższych, którzy nie będą każdego spotkania rozpoczynali od pytania: „i jak się trzymasz?”.

♥ Plasterek 3. Posłuchaj rzewnej muzyki lub obejrzyj film „do płakania”

To dobry towarzysz dla wszystkich ze świeżo złamanym sercem. Zamiast próbować na siłę przeistoczyć się w optymistę roku, znajdź sobie swojego kompana w smutku. Czasem po wysłuchaniu swojej piosenki do płakania i jednej paczce zużytych chusteczek, naturalnie masz ochotę powiedzieć: już wystarczy, a teraz się pośmieję. Takie doświadczenie może krótkotrwale wzmocnić ból i ukłucie  w sercu, ale według dr Jean Kim – to też sposób na to by swój smutek i żal znormalizować.

♥ Plasterek 4. Wybieraj towarzystwo osób, które cię wspierają

Nie pakuj przysłowiowego kija  w mrowisko. Korzystaj ze wsparcia swoich bliskich: rodziny i przyjaciół, ALE… pamiętaj, że i oni mają swoje życie, próg wytrzymałości lub czasem zwyczajnie mimo chęci, nie wiedzą, jak mogą ci pomóc. Jeżeli rozstanie mocno pokiereszowało twoje serce i umysł – nie wzbraniaj się przed spotkaniem z psychologiem czy grupą wsparcia. Warto czasem zajrzeć choć ten jeden raz. Bywa, że dużo łatwiej jest otworzyć się przed kimś zupełnie obcym.

♥  Plasterek 5.  Śpij, jedz, ćwicz

Długotrwały smutek łatwo może odebrać nam kontrolę nad życiem. A stąd już tylko krok do depresji. Wyznaczeni sobie rytmu dnia, zadbanie o swoje ciało bardzo pomoże ci wrócić do tzw. „normalności”. Dbaj o swój wypoczynek, odżywiaj się z większą dbałością, zapisz się na taniec, jogę, basen – cokolwiek zechcesz. Prawdopodobnie, po rozstaniu nie masz za bardzo ochoty na nagłe rozbudowywanie życia towarzyskiego – więc popracuj przez chwilę nad zupełnie innymi obszarami. Oprócz oczywistych korzyści, pomogą ci zająć naturalnie twoją głowę.

PS: Ćwicząc dodatkowo wyładujesz się fizycznie – zobaczysz, że to bardzo pomaga uwolnić swój gniew czy żal.

Plasterek 6. Bądź dla siebie dobra

Jeśli ktoś z twoich bliskich przezywa trudne chwile, opieka nad nim wydaje ci się oczywista. Intuicyjnie ją roztaczasz, pomagasz, jesteś – więc dlaczego nie miałabyś tego zrobić sama dla siebie. Dopieść się, bądź dla siebie wyjątkowo dobra i wyrozumiała.

♥ Plasterek 7. Poznaj nowych, innych ludzi (a z nimi nowy, inny świat)

Tylko wtedy, gdy poczujesz się gotowa. Nic na siłę. Jeśli jesteś w stanie funkcjonować w zwykłej rzeczywistości – wychodzisz z domu, wracasz do zwykłego rytmu życia – to plasterek podwójny. Poznawanie nowych osób po pierwsze pomaga załatać dziurkę po utracie wspólnych znajomych z eks-związku, po drugie pokazuje ci często, jak wiele dobrego i różnorodnego na ciebie jeszcze w życiu czeka. Możesz być zachłanna! Pozwól sobie na życie na nowo – wcale nie musisz cierpieć tylko dlatego, że tak by wypadło…

♥ Plasterek 8. Postaw granice i uważaj na bumerangi

To chyba najtrudniejszy etap podróży, czyli nieśmiertelne pytanie wewnętrzne „a co, jak go spotkam?!”. Zazwyczaj pierwsze nawet odległe minięcie się na ulicy kończy się łzami i kolejnym atakiem przytłaczającego smutku. To normalne. Ważne, żeby postawić swoje granice – szczególnie jeśli po rozpadzie związku nadal musicie się widywać, spotykać (w pracy lub macie dzieci). Nie trzeba po rozstaniu zrywać kontaktu, odcinać się całkowicie – często to niemożliwe, ale nawet krótkie ograniczenie tych spotkań pomoże ci przepracować pierwszy etap „utraty”, podgoić rany na tyle, by przy spotkaniu ze swoim eks móc nie uciekać z nowymi ranami.

Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Choć przez jakiś czas możesz nie chcieć w to uwierzyć – po każdej ulewie w końcu wychodzi słońce. Rozstanie jest jak każda utrata w życiu trudnym doświadczeniem, ale wcale nie oznacza końca wszystkiego. Trzeba sobie pozwolić na swoje uczucia, nie zapomnieć w tym wszystkim o sobie samej – i po prostu „nie musieć”.

 


Na podstawie: psychologytoday.com


Nocne sowy kontra ranne ptaszki. Znajdź 7 różnic

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 czerwca 2016
Fot. iStock / Leonardo Patrizi

To czy jesteś nocną sową czy rannym ptaszkiem jest w dużej mierze zapisane w twoich genach – mówią naukowcy. Więc jeśli twoja mama albo tata lubili „posiedzieć sobie” do późna, jest duża szansa, że i ty będziesz lubił bardzo długie wieczory. A jak to wpłynie na twoje życie i możliwości wykorzystywania życiowych szans? Zdaniem badaczy dzieci o wyższym poziomie inteligencji dużo częściej wyrastają na dorosłych, którzy kładą się spać późno, niezależnie od tego, czy to środek tygodnia, czy weekend. Jednak ranne ptaszki zdają się być lepiej zorganizowane i przygotowane do odnoszenia sukcesów, bo częściej przejmują inicjatywę. I nocne marki i poranne skowroneczki mają swoje mocne i słabe strony. Niektóre nawet bardzo zaskakujące!

1. Ranne ptaszki to perfekcjoniści, nocne sowy to ludzie przedsiębiorczy

Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Barcelonie, w Hiszpanii, ludzie, którzy wstają skoro świt są bardziej wytrwali w dążeniu do celu i mniej narażeni na poczucie chronicznego zmęczenia, frustrację i depresję. To perfekcjoniści. Nocne sowy są za to bardziej skłonne angażować się w działania ekstrawaganckie, wymagające impulsywności i chętnie poszukują nowych, nieoczywistych rozwiązań. Są lepszymi przedsiębiorcami.

2. Ranne ptaszki budzą się z uśmiechem, nocne sowy marszcząc brew

Jeśli lubisz być aktywny do późnych godzin, gdy zadzwoni poranny budzik naciskasz jeszcze kilka razy przycisk z napisem „drzemka”, euforia pojawi się u ciebie grubo po 18-tej. Co ci lubią rano wstawać, witają za to pierwsze promienie słońca z uśmiechem.

3. Ranne ptaszki przejawiają więcej inicjatywy, ale nocne sowy są… mądrzejsze

Cóż, sukces nie zawsze jest uzależniony tylko i wyłącznie od poziomu inteligencji.  Ale wyniki testów łączących sobie elementy matematyki, czytania ze zrozumieniem, „pamięciówki” i zadania sprawdzające refleks wypadły jednoznacznie na korzyść nocnych sów. To oczywiście nie oznacza, że jedynie nocne sowy są skazane na sukces.

4. Ranne ptaszki piją herbatkę, nocne sowy sięgają po kieliszek

Skowroneczki częściej zaparzą sobie sobie aromatyczny napój w filiżance, nocne marki sięgną po kofeinę (kawa i cola) oraz alkohol i nikotynę. Te ostatnie słabości są ściśle związane z nocnym trybem życia J.

5. Ranne ptaszki są bardziej kreatywne wieczorem, nocne sowy zaś – rano

Zaskakujące, prawda? „Szczyty kreatywności” przypadają na okres rozluźnienia, wtedy kiedy przedstawiciele obu grup działają poza „swoimi” godzinami. W badaniu przeprowadzonym w 2011 roku okazało się, że wnikliwe problemy wymagające twórczego myślenia lepiej rozwiązane były przez uczestników obu „obozów” w teoretycznie niekorzystnych dla nich godzinach. Wybuchy kreatywności pojawiają się bowiem najczęściej w okresach zmęczenia psychicznego.

6. Ranne ptaszki są starsze, nocne sowy młodsze…

Choć nie jest to sztywna reguła. Poobserwujcie jednak swoich dziadków i rodziców, a zauważycie jak często z wiekiem nabywamy tendencję do wcześniejszego zasypiania i wczesnego wstawania.

7. Ranne ptaszki kochają śniadania, noce sowy – kolacje

Nasze ulubione godziny aktywności nie tylko wpływają na nasze nastroje, wybór używek i stosunek do pracy, ale również na to jak się odżywiamy. Podczas gdy ranne ptaszki wstają wcześnie i celebrują zdrowe śniadanie czytając poranne wiadomości, nocne sowy zrywają się z łózka późno, zjadają w pośpiechu byle co. Wieczorem za to lubią naprawdę dobrze zjeść.

A wy kim jesteście? Nocną sową, czy rannym ptaszkiem?


Źródło: Lifehack.org


Zobacz także

11 rzeczy, które możesz powiedzieć dziecku, które płacze

Depresja maskowana. Gdy ciało ukrywa chorobę duszy

Jaką rolę grasz w związku – dziecka czy rodzica? Dominujesz, czy jesteś pasywny?