8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
5 października 2016
8 związkowych pól minowych, na które trafić mogą nawet najlepsze pary
Fot. iStock / demaerre
 

Czasami patrząc na inne pary myślimy „ale się dobrali, szczęściarze”, wzdychamy z zazdrością i marzymy, by dostać od nich receptę na udany związek.  Ale nawet w tych z pozoru idealnych, świetnie dogadanych i zawsze uśmiechniętych parach dochodzi czasami do zgrzytów i nieporozumień, trafiają na jedno z pól minowych, na których o wybuch nie trudno. Kto wie, może nawet Brad i Angelina pokłócili się właśnie, przez któryś z tych powodów?

Małe szpiegowanko

A z kim on tak rozmawia wieczorami? A co to za lasce daje ciągle lajki na Facebooku? Kim jest ten gość, który skomentował jego ostatnie zdjęcie? Nie ma co ukrywać, lubimy wiedzieć co w trawie piszczy i z kim nasz luby się zadaje, oj lubimy!  Ale wszystko musi mieć swoje granice – zbyt duża kontrola to już brak zaufania, a na niego w związku miejsca być nie może. Zapomnij więc o przeglądaniu sms-ów, grzebaniu w kieszeniach, bilingach, śledzeniu lub włamywaniu się na maila – Bondem nie jesteś, co najwyżej możesz sobie martini wstrząsnąć i dać na luz.

Rodzinna zawierucha

Ze swoją rodziną możesz dawać sobie całkiem nieźle radę, ale krewni partnera, to już prawdziwe wyzwanie.  Na początku, wiadomo – przyklejasz uśmiech, jesteś grzeczna, miła i potakująca, ale na litość boską, w końcu trzeba będzie wrócić do samej siebie i wyjść z roli! I wtedy zaczynają się schody, po których musisz nauczyć się bardzo ostrożnie chodzić – gdy poważnie angażujesz się w związek, musisz przyjąć partnera z całym dobrodziejstwem inwentarza. I vice versa.

Mniejsze libido

Początek mógł być bardzo namiętny i gorący, niczym z niemieckich filmów dla widzów dorosłych, ale przychodzi taki czas, że zamiast upojnej nocy w ramionach ukochanego chciałbyś po prostu przespać te zalecane osiem godzin i odpocząć. Twój partner też może mieć ochotę na dzień przerwy od Kamasutry i zamiast wyginać śmiało ciało wolałby owo ciało złożyć na kanapie i zobaczyć Ligę Mistrzów. Nie ma w tym nic dziwnego – po pierwszej fali zauroczenia i miesiącach wzajemnego przyciągania, wasza namiętność odrobinę słabnie, co nie znaczy, że uczucie wygasa. Zamiast szalonego seksu pewnie jest teraz w waszym związku więcej czułych gestów, przytulania, całowania i po prostu – bycia razem, blisko siebie.

Ukrywanie małych grzeszków

A. ukradkiem pali papierosy w ogródku, a M. podjada ciastka, choć oficjalnie stara się zrzucić zbyt duży brzuch. O. zazwyczaj wydaje u kosmetyczki nieco więcej niż brzmi wersja oficjalna, z kolei N. w drodze z pracy do domu czasem wstępuje z kumplem na szybkie piwo. Żadne z nich nie wie, co robi partner(ka) i pewnie wolałoby się nie dowiedzieć. Pomimo tych małych grzeszków i skrywanych sekretów są szczęśliwymi parami – a może właśnie dlatego. Szczerość i otwartość nawet w związku ma czasami swoje granice, a dopóki nikt nie cierpi i nikomu nie dzieje się krzywda, to co w tym złego?

Planowanie wolnego czasu

On marzy o tym, by w sobotę spać do południa, a potem obejrzeć dobry film (albo mecz) z browarem w jednej ręce i chipsami w drugiej, tymczasem ona zrywa go z wyra o szóstej rano, bo to jesień i na grzyby się ze znajomymi umówiła, do lasu trzeba jechać. Ona chciałaby zrobić generalne porządki, może nawet przedpokój pomalować, ale on już znajomych zaprosił na kolację, małe grono, jedynie dwunastu. Podobnie bywa z planowaniem wyjazdów wakacyjnych i świąt – zanim osiągniecie porozumienie atmosfera bywa tak gęsta, że nawet nożem się jej nie pokroi.

Problemowa kula śnieżna

Ignorowanie małych problemów i niby drobnostek, które jednak gdzieś tam nam przeszkadzają, prowadzi do jednego – gdy już nazbiera nam się pod sam sufit i miejsca nagle zabraknie, wybuchniemy i wykrzyczymy, że ta deska zawsze podniesiona, pasta wyciskana od środka, skarpety znowu na podłodze, a kubek – o matko, jak nienawidzimy tego kubka!- kubek jak zwykle nie umyty gnije w zlewie. Można długo udawać, że wszystko jest w porządku i nic nam nie przeszkadza, ale chyba nie warto, bo gdy ta problemowa kula śnieżna urośnie do odpowiednich rozmiarów i nabierze tempa, nic nie jest w stanie jej zatrzymać.

Zła komunikacja

Zazwyczaj zdarza się nam podczas kłótni, gdy w nerwach usta przestają słuchać rozumu i plotą, co im ślina i zdenerwowanie na język przyniesie. Wtedy drzemy się, rzucamy oskarżeniami, przerzucamy starymi żalami i nowymi pretensjami, zupełnie nie słuchając tej drugiej strony i ignorując jej argumenty. A po co to tak się unosić, skoro nie od dziś wiadomo, że spokojna, rzeczowa i kulturalna rozmowa przynieść może o wiele więcej pożytku?

Unikanie drugiej strony

Chcąc uniknąć kłótni zdarza się, że postanawiamy unikać naszego partnera. Ale co to za związek, w którym jedyne zdania, które między sobą wymieniacie to „łazienka wolna”, „nie ma chleba” albo „twoja kolej na sprzątanie kuwety”? Problem sam nie minie, a im dłużej odwlekamy jego rozwiązanie, tym trudniej będzie nam się z nim zmierzyć. Lepiej załatwić to od razu i oczyścić atmosferę ze wszystkich niedomówień, twarzą w twarz i patrząc partnerowi prosto w oczy.


Na podstawie: www.bustle.com


Wygramy. Bo w kobietach siła, bo nie mogą udawać, że nas nie widzą

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
5 października 2016
w kobietach siła
Fot. iStock / fcscafeine
 

Skala poniedziałkowej demonstracji #czarnyprotest pokazała, że sprawa zaostrzenia przepisów aborcyjnych zdecydowanie nie podoba się Polakom. W samej stolicy, pomimo zimna i deszczu wzięło udział przeszło 30 tys. manifestantów. Jeśli doda się do tego inne miasta, liczba uczestników z pewnością przekroczyła 100 tys. Plus kobiety, które tego dnia nie poszły do pracy, ale nie mogły wziąć udziału w manifestacji. Plus te, które były w pracy, bo nie miały innego wyjścia.

To wszystko pokazało, jak duża jest grupa niezadowolonych obywateli. Pal licho, że obywateli. Wyborcy są niezadowoleni. A to już dla rządu problem. Pewnie znacznie większy niż umierające w wyniku ciąży pozamacicznej kobiety.

Sprawdziłam z ciekawości, kto rok temu głosował na PiS. Okazuje się, że wśród osób z wyższym wykształceniem aż 30.4 proc. poparło partię rządzącą. Co prawda wśród ich wyborców przeważają ludzie po pięćdziesiątce, ale i tak na PiS swoje głosy oddało 30,6 proc. trzydziestolatków oraz 38,7 proc. czterdziestolatków. Wśród wyborców PiS 39.7 proc. to kobiety.

Konia z rzędem temu, kto odważy się na wkurzenie aż tak licznej grupy obywateli? „Rząd nie ciąża, można go usunąć.” A Prawo i Sprawiedliwość tego z pewnością nie chce. I jestem prawie pewna, że do zmian w przepisach dotyczących aborcji nie dojdzie. Dlaczego?

Wygramy, bo już się z tego wycofują

Manifa, aborterki, feministki, babochłopy, morderczynie – słyszeliśmy przed manifestacją. „Niech się bawią”, skomentował marsz Witold Waszczykowski, szef polskiej dyplomacji. Pożartowaliśmy, pokpiliśmy sobie, a potem zrobiło się już mniej śmiesznie. Premier Szydło ogłosiła, że nie aprobuje tego typu wypowiedzi. I zapewniła, że ten projekt zaostrzający przepisy to nie PiS, oni z tym nie mają nic wspólnego. To projekt obywatelski. Premier była tak przekonująca, że niemal można było uwierzyć w to, że posłowie rządzącego ugrupowania zupełnie przypadkiem przechadzali się po sali sejmowej właśnie wtedy, gdy głosowano skierowanie tego projektu do pracy w komisji. A skoro byli, to już wcisnęli z grzeczności ten zielony guzik z krzyżykiem…

Wygramy, bo już raz kobiety pokonały PiS

Choć Jarosław Kaczyński znany jest w sejmie z szarmanckiego zachowania wobec kobiet, to faktem jest, że nie potrafi z nimi rozmawiać. I nie czuje, jak działa i myśli ta grupa. Moim zdaniem dlatego, że pomiędzy otaczającymi go wysoko postawionymi kobietami i żonami jego prominentnych kolegów a przeciętną „Matką – Polką” jest ziejąca przepaść. I 500+ wcale tej przepaści nie zasypało. I zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, co rzeczywiście dla tych kobiet jest problemem.

Niezrozumienie kobiet dało się zauważyć nie tylko podczas „czarnego protestu” ale także w 2007 r. (wiem, zamierzchła przeszłość), kiedy pielęgniarki pod kancelarią premiera rozbiły białe miasteczko. Ówczesny premier Jarosław Kaczyński zdecydował wówczas o próbie usunięcia ich siłą. Kpił także z ich protestu głodowego, że „na razie nie zjadły kolacji”.

W białym miasteczku natomiast brylowali politycy opozycji.

Jaki był tego finał? W jesiennych wyborach Polacy powiedzieli dziękuję partii Kaczyńskiego. I na osiem lat wygrała Platforma. Czy sądzicie, że PiS może chcieć powtórki z rozrywki?

Wygramy, bo przegrywa ten, kto nie słucha

Słynne z afery Rywina „Teraz k…wa my” raz po raz okazuje się nieprawdziwe. Już niejedna partia przejechała się na tym, że robiła coś wbrew woli narodu. Przykład? Podwyższenie wieku emerytalnego. PO wprowadziła zmianę mimo ogromnego sprzeciwu społecznego. I co? I przegrała wybory z kretesem. Natomiast bez znaczenia pozostał fakt, że z punktu widzenia systemu emerytalnego, zmiana ta była z pewnością korzystna.

 Wygramy, bo jesteśmy silne

Do tej pory tylko jednej grupie społecznej udało się podczas manifestacji to, po o przyszli. To górnicy rzucający w parlament kamieniami. Walczyli o przywileje emerytalne, którymi cieszą się do dziś.

W poniedziałek kobiety pokazały, że też potrafią wyjść na ulicę, tupnąć nogą i walnąć parasolką. Pokazały, że są w*rwione. A z kobiecą furią walka jest trudna.

Wygramy, bo nie o to tu chodzi

Za trzy tygodnie mija rok od wyborów parlamentarnych, które zakończyły się dla PiS ogromnym  sukcesem. Okres sprzyja podsumowaniom „dobrej zmiany.” Ale przecież lepiej, by uwaga mediów skupiła się na prawie do aborcji, które zawsze wywołuje burzliwe dyskusje niż na misiewiczach, rosnących cenach za wodę, braku decyzji o obniżeniu wieku emerytalnego czy ustawy o frankowiczach. Jedno 500+ plus to za mało, by ugłaskać obywateli. Trzeba było zrobić szum. Tyle, że nikt nie przypuszczał, że zabrnie to aż tak daleko.


Martwisz się, że nie masz orgazmu? Właśnie ruszyła w sieci interaktywna edukacyjna wagina! Idealne szkolenie dla każdego faceta

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
4 października 2016
Fot. iStock/RapidEye
Fot. iStock/RapidEye

Drogie Panie, jeżeli nie udało wam się jeszcze naprowadzić mężczyzn własnych i cudzych na odpowiednie tory, to zawiadamiam uroczyście – sprawy lekko nam się ułatwiły. Dla opornych przypadków, które nie są w stanie doprowadzić kobiet na skraj nieopisanej ekstazy, dla zabłąkanych męskich rąk, palców i umysłów zapętlonych w poprzednie azymuty, uspokajam – właśnie ruszyła w sieci interaktywna edukacyjna wagina !!!Nie, nie piłam dzisiaj alkoholu i zdecydowanie biorę odpowiedzialność za ten news – Linda Daniller zdeklarowana lesbijka  i Rob Perkins heteryk, postanowili pomóc ludzkości i stworzyli portal www.omgyes.com, na którym skrupulatnie grupują wiedzę na temat damskich orgazmów, rodzajów budowy żeńskich muszelek i słownictwa, które wypełnić ma przepaść między medyczną skamieliną, a wulgarnym narzeczem rodem z porno. We współpracy z naukowcami z Instytutu Kinseya i Uniwersytetu Indiana, przy bardzo aktywnym udziale dwóch tysięcy respondentek stworzyli sieć powiązanych ze sobą cech, które uważnie studiowane mogą pomóc zarówno zdezorientowanym na maksa mężczyznom, jak i zniecierpliwionym ich partnerkom.

Platforma jest interesująca

Uświadamia grono kobiet, które stały się męczennicami miłosnych wyborów, z których żaden nie potrafił zagrać odpowiedniej nuty. Co za tym idzie wychowały się w przeświadczeniu, że orgazm to nieosiągalna dla nich historia, a bajana we współpracy ze współczynnikiem męskim nie wydarzy się nigdy. Nic bardziej mylnego zagubione owieczki. Każdy szyfr można złamać, potrzebujecie jedynie własnego Mariana Rejewskiego, speca od Enigmy. Wystarczy się odrobinę przyłożyć, potrenować i uczyć na błędach.  Omgyes.com poszła na tyle daleko, że dla wyjątkowo opornych przypadków stworzyła pierwsze w pełni interaktywne krocze. Zadbała zarówno o fizyczne cechy, które mają prawo na nie wpływać (dotyk, pocieranie, suwanie, czego kosmate myśli zapragną) i zewnętrzny image, pamiętając o najdrobniejszych szczegółach anatomicznych.

My tu się możemy śmiać, czego to świat nie wymyśla i dokąd zmierza postęp cywilizacyjny, ale ja na południu proszę państwa słyszę, jak gdzieś w odległych rejonach na północy spadają głazy z męskich serc. Co się panowie nawyginali, nakombinowali, wiedzą sami zainteresowani, a prawda o kobiecych orgazmach, trzeba przyznać, jest wyjątkowo skomplikowana. Mężczyźni nie mają bowiem problemu z osiąganiem szczytów zadowolenia. Są raczej jak pralki do prania z jednym, wielkim guzikiem programowym, podczas gdy kobiety mają po dwanaście przycisków na każdej ściance. Wstępne, ręczne, wełna, jedwab, pościel, płaszcze. Pranie to jest pranie. Prawda, panowie?

Otóż nie. Nie z nami te numery

Z kobietami bywa ciężko. Zbudowane są zupełnie inaczej niż mężczyźni, a ich punkt G ukrywa się wyjątkowo sprawnie. Kiedy już wy, panowie, po długich ekspedycjach odkryjecie bursztynową komnatę, nie macie żadnej pewności, że jutro nadal tam będzie. Mało tego, każdy jeden przypadek może ukrywać swoje skarby w zupełnie innym miejscu. Nie jest to partyjka w chińczyka, przyznaję, a raczej strategiczna rozgrywka w Eurobiznes. Interaktywna cipka to jak zesłanie ducha dla strapionych męskich serc i umęczonych głów rasowych poszukiwaczy. Nazwałabym  ją skarbnicą dokładnych map otwartego kobiecego morza, podczas gdy panowie skrupulatnie wiosłują nań w łupince od orzeszka. Jest zeszytem ćwiczeń. Kamasutrą XXI. wieku.

Zapytałam mężczyzn, co sądzą o takim pomyśle. Oprócz oczywistych przechwałek, że żaden nie potrzebuje pomocy naukowych, bo niczym Jurek Tulipan jest w stanie rozkochać  nawet najtwardsze serce, to dla równowagi zakrzyczały głosy proszące o podobny zestaw ćwiczeń dla pań. Średnio to widzę szczerze mówiąc, bo w przeciwieństwie do opornego punktu „G” u kobiety, męski jest wyjątkowo dobrze osadzony i nie podejmuje decyzji o przeprowadzce z dnia na dzień. Nie ma wahań nastrojów i nie postanawia nie działać, kiedy wzywa się go na posterunek. Dla wyjątkowych głuptasków powiększa się za każdym razem, gdy o nim mowa i gwarantuje osobiste powodzenie wszystkich przeprowadzanych akcji. Zatem – czego miałaby kobiety nauczyć taka aplikacja? 😉

Całkiem poważnie, zapraszam do eksplorowania najnowszych odkryć sieci. Dzisiaj uczymy się korzystać z cipki, a jutro? Może ktoś nareszcie nauczy nas składać prześcieradła z gumką?


Zobacz także

Fot. iStock/themacx

Jak długo można walczyć o miłość?

Fot. Screen/You Tube

„Nie zmieniamy się tylko po to, by zadowolić innych”. Ważna lekcja, jaką daje swojej córce, ale też nam wszystkim, Pink

Fot. iStock/AleksandarNakic

15 prostych rzeczy, które są ważne dla twojego dziecka, tato