7 rzeczy, które odporne na kryzysy pary robią inaczej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 czerwca 2018
Fot. iStock/Anchiy
 

Są takie pary, które trwają i trwają, niczym chiński mur, przechodząc przez wszelkie możliwe kryzysy i problemy. Znajomi patrzą na nich z zazdrością i podziwem starając się poznać tajemniczy klucz do sukcesu. A oni wciąż razem od dziesięciu, dwudziestu, trzydziestu lat, ręka w rękę wiąż chcą ze sobą być. I wydaje się, że już zawsze będą. Jak to możliwe?

Na pozór nie ma w ich relacji nic niezwykłego, wyróżniającego ich na tee innych par. Jeśli jednak przyjrzeć się im się bliżej, zobaczycie, że:

1. Dbają o siebie wzajemnie podczas trudnych rozmów 

Wiedzą, jak komunikować się asertywnie – to znaczy w sposób jasny, pewny siebie i kontrolowany. Chociaż jest to łatwiejsze do powiedzenia niż zrobienia, szczególnie w przypadku trudnych rozmów, oto schemat, który może być pomocny:

  • komunikuj fakty
  • rozwiązuj swoje obawy w sposób obiektywny
  • wyjdź naprzeciw i zapytaj drugą osobę o jej perspektywę
  • oceń rezutat

2. Chcą

Dobre relacje wymagają samodyscypliny. Dobra wola to moc do znalezienia swojej motywacji, kiedy ma to naprawdę znaczenie – w momentach kryzysu, problemów osobistych, śmierci rodziców, choroby. Oni naprawdę chcą poszukać rozwiązań, wyjść z trudnych sytuacji.

3. Codziennie są blisko siebie 

Budząc się, wychodząc z domu do pracy, wracając do siebie pod koniec dnia i kładąc się spać. To może być tak proste, jak pocałunek, uścisk, uśmiech lub dotyk.

4. Cieszą się ze swoich sukcesów

Stoisz w gotowości, gdy twój partner mówi: „Hej, mam problem!”. Ale co zrobisz, gdy powie „Mam dobre wieści?” „Zabicie” rozmowy poprzez krótką odpowiedź („Hej, to świetnie”) lub zmiana tematu na to, co dotyczy ciebie to niezawodne i szybkie sposoby na osłabienie związku.

5. Zmieniają sposób myślenia w „trudnych momentach”

Kiedy nastaną burzliwe czasu dla związku, łatwo można zacząć myśleć pesymistycznie. Optymistyczne myślenie nie polega na wyobrażaniu sobie tęczy i jednorożców, a raczej na byciu realistą. Optymistyczni myśliciele są w stanie zidentyfikować rozwiązania, które jeszcze nie zostały wypróbowane (zamiast próbować tego samego w kółko, bo to nie działa).

6. Mają nadzieję

Wierzą, innymi słowy.

7. Ćwiczą empatię

Zdolność rozumienia doświadczeń i emocji innej osoby jest potężnym narzędziem w relacji. Empatyczni ludzie wydają się być mniej samolubni, szczerze zainteresowani szczęściem i dobrobytem swoich partnerów.


Na podstawie: huffingtonpost.com

 


Co widzisz pierwsze na tym obrazku?

Redakcja
Redakcja
5 czerwca 2018
Fot. Fot. Screen z YouTube / 7-Second Riddles
 

Pierwsze wrażenie, pierwsze impulsy, decyzje podejmowane pod wpływem intuicji… Wszystko to prowadzi nas szczególnymi ścieżkami ku przeznaczeniu. „Tak widocznie miało być” mówimy, gdy realizujemy to, co podpowiada nam szósty zmysł. Spójrzcie przez chwilę na ten obrazek. Co waszym zdaniem wybija się na pierwszy plan? Co zauważyliście jako pierwsze?…

Jeśli najpierw zauważyłeś:

Syrenkę 

Jesteś optymistą, lubisz wychodzić – do ludzi i z domu, by chętnie spotkać się z innymi, by ich poznawać, ale przede wszystkim, by pokazać im siebie. Tego prawdziwego. Nie chcesz się zmieniać, dobrze ci z tym, jaki jesteś. Kochasz mocno i szczerze, nieco naiwnie. Zdarza się, że się w miłości pomylisz, rozczarujesz, ale dość szybko stajesz potem na nogi. Szkoda ci życia na smutki. Często oddajesz się marzeniom i planujesz – od razu na wielką skalę. Nie potrafisz ukrywać swoich emocji ani uczuć. Chciałbyś spotkać kogoś, kto zaakceptuje cię takim, jakim jesteś. W zamian za to, jesteś gotów kochać z całego serca. I wiernie.

Neptuna

Jesteś osobą cichą, introwertykiem o dość burzliwym życiu wewnętrznym. Choć emocje rozrywają cię od środka, masz olbrzymi problem z ich wyrażaniem. Miłość to dla ciebie cżęsto poświęcenie, czasem naprawdę zbyt duże. I cierpienie, bo  nierzadko wybierasz partnerów toksycznych, ale sam też nie jesteś „łatwy” w związku. Głównie dlatego, że masz problemy z komunikowaniem swoich potrzeb. Marzysz o kimś, kto zrozumie cię bez słów. Szukasz porozumienia dusz, tego, co wyjątkowe, magiczne. Ale wiążesz się z tymi, którzy borykają się z olbrzymimi problemami i liczą na to, że ich uratujesz. Niech ktoś uratuje w końu ciebie.


Na podstawie: 7-Second Riddles


Panie Pośle, klaps to też przemoc

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
5 czerwca 2018
Fot. iStock / FatCamera

Drogi Panie Pośle Czabański,

Ponieważ wygłasza Pan swoje poglądy wychowawcze mówiące o tym, że „klaps pomaga w rozpieszczaniu dzieci” , zastanawiam się, czy te słowa wynikają z Pana niewiedzy, czy może też to po prostu niefortunna wypowiedź zabieganego posła (mam nadzieję, że to ostatnie).

Nie jestem jednak tego pewna, więc na wszelki wypadek, gdyby jednak wierzył Pan w to, co mówi, kilka faktów dla Pana i innych osób podzielających Pana opinie:

1.

Po pierwsze, nie bójmy się mówić, że klaps to bicie. Wszelkie dyskusje na ten temat nie mają sensu. Klaps to przemoc fizyczna, bicie to przemoc fizyczna. Dawanie klapsów dzieciom to stosowanie formy przemocy. Różnicowanie na lekkie, mocne klapsy czy lanie to zwykła racjonalizacja. Uderzenie dziecka to zawsze naruszenie jego cielesności i upokorzenie.

2.

Klapsy nie są metodą przynoszącą pozytywną i trwałą zmianę. Większość badań na całym świecie potwierdza, jak szkodliwie klapsy wpływają na psychikę, ale przede wszystkim jak bardzo nie powodują budowania zrozumienia i moralności u dziecka. Podświadomie wpajają maluchowi, że złe postępowanie nie jest dopuszczalne tylko i wyłącznie ze względu na spodziewanego klapsa. W wyniku takich metod dzieci nie eliminują niepożądanych zachowań, lecz uczą się je powstrzymywać tylko w obecności dorosłego, który wzbudza strach. Zachowania są nadal powielane, ale w stosunku do słabszych.

3.

Bite dzieci częściej wyrastają na bijących dorosłych. Łańcuszek agresji wędruje z pokolenia na pokolenia, a upokorzenie staje się udziałem kolejnych rodzących się dzieci w tych rodzinach, które odreagowują potem w stosunku do swoich potomków.

4.

Dzieci wobec których stosuje się klapsy jako metodę wychowawczą częściej doświadczają problemów psychicznych i społecznych. Wykazują zachowania aspołeczne, stają się agresywne wobec rówieśników, lękowe lub depresyjne. Repertuar konsekwencji psychicznych jest naprawdę szeroki. Zachęcam Pana do zajrzenia do Rzecznika Praw Dziecka, który zrobił wiele edukacyjnych akcji na ten temat.

5.

Rodzice biją najczęściej nie dlatego, że racjonalnie uznają klapsy jako skuteczne (to już ustaliliśmy, że skuteczne nie są), ale dlatego, że sami nie radzą sobie z własnymi emocjami. Klaps to najczęściej działanie w afekcie, gdy rodzic jest zdenerwowany, bardzo zdenerwowany lub działa w jeszcze większym uniesieniu. Uderzenie dziecka paradoksalnie przynosi mu ulgę. Na chwilę, bo zaraz potem czuje się podle, a jeśli tak nie jest to znaczy, że sam powinien sięgnąć po pomoc psychologiczną. Planowane i odraczane klapsy to już przemoc pełną gębą. Lanie na zimno pamiętają prawie wszystkie dzieci jako wydarzenie traumatyczne w swoim życiu.

6.

Dzieci bite to dzieci, które doświadczają upokorzenia od najkochańszego człowieka w na świecie, dlatego czasami nazywa się to „siniakami na mózgu, które zostają do końca życia”. To destrukcyjna lekcja kochania, który uczy tego, że miłość nie może bezpieczna, dobra, przewidywalna, pełna ufności i najlepszych uczuć. To miłość czujna, warunkowa, pełna napięcia, złości, upokorzeń. W taki sposób te dzieci uczą się kochać innych.

7.

Dzieci bite mają więc najczęściej niską samoocenę, myślą o sobie, że nie zasługują na miłość, są niewystarczające dobre, słabe, nierzadko stają się ofiarami w grupie i swoich intymnych związkach. Czasami jako mechanizm obrony przyjmują rolę oprawcy, aby poradzić sobie z poczuciem słabości i niższości, ale ich jakość życia jest tak samo niska.

8.

Rodzice często racjonalizują swoje metody mówiąc „Byłem bity i wyszedłem na ludzi”. To szkodliwy slogan, często uogólnienie, które nawiązuje do tych kilku przypadków, gdy udało się bezboleśnie przejść przez życie. Pokusiłabym się o zajrzenie do tych głów i domów, domyślam się, że to „wyjście na ludzi” mogłoby okazać się jednak dwuznaczne.

9.

To tylko czubek góry lodowej. Reszta dzieje się w gabinetach psychoterapeutycznych i w dramatach ludzkich. Nie da się opisać w jednym artykule wszystkich konsekwencji bicia, zawsze czynnikiem różnicującym będzie człowiek, jego osobiste zasoby, ludzi, których spotkał po drodze i zawsze obecny czynnik losowy.

Ja, Panie Pośle, dziwię się, że nie czuje Pan odpowiedzialności społecznej, która wynika z pełnionej przez Pana roli i głosi Pan takie herezje. Rodzice, którym zdarzyło się uderzyć i czują, że było to złe, prawdopodobnie zlekceważą Pana słowa. Ale czy weźmie Pan odpowiedzialność za ulgę i rodzaj przyzwolenia, który niosą Pana słowa wobec regularnie lejących swoje dzieci rodziców? A kiedy zdarzy się dramat, bo ręka będzie za ciężka, a dziecko na jej dźwignięcie za małe- co Pan wtedy powie?

Małgorzata Ohme, psycholog dziecięcy i rodzinny.

Redaktor Naczelna Onet Kobieta


Zobacz także

Autodestrukcyjni. 10 najczęstszych zachowań tych, którzy sami siebie niszczą

10 zaskakujących ciekawostek na wtorkowe popołudnie. Wiedziałeś?

I tak, podlewając moją ciszę we mnie, uczę się kochać siebie. Przed wszystkim