5 porannych rytuałów, które wzmocnią twój związek. Warto o nich pamiętać!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Izabela Habur
 

Wszystkie wiemy, że od dobrze rozpoczętego poranka zależy cały dzień. Dlatego też wiele z nas poświęca dużo uwagi swojej porannej rutynie, nieważne czy to owsianka z ulubionymi owocami, szybki prysznic czy staranny makijaż – wszystkie znamy jej wartość. Ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak ważne mogą być wspólne, poranne rytuały dla twojego związku? Komplementy to nie wszystko, potrzeba świadomych zagrań, które podtrzymają wyjątkowe emocje między wami.

1. Kontakt wzrokowy

Może to najprostszy, ale najsilniejszy sposób na stworzenie więzi. Przypomnij sobie moment, kiedy się poznaliście, czy to nie od zabójczego spojrzenia miękły ci kolana? Pora do tego wrócić! Możesz potraktować to jak ćwiczenie, które z czasem sprawi, że poczujecie intymność w kilka sekund, nawet wśród tłumu ludzi. Gotowa? Do dzieła!

Połóżcie się, usiądźcie lub stańcie twarzą w twarz, patrząc sobie prosto w oczy. Staraj się złagodzić spojrzenie; rozluźnij się, a jednocześnie daj upust wszystkim emocjom, które siedzą gdzieś głęboko w tobie. Patrzcie sobie w oczy przez kilka minut, próbując poczuć energię i emocje płynące od partnera. Na zakończenie wymieńcie się spostrzeżeniami i tym, co czuliście od drugiej osoby. Na początku może być trudno, ale z czasem docenicie to ćwiczenie!

2. Poranne pieszczoty

Czy może być coś cudowniejszego od porannego pocałunku i przytulenia się do ukochanego faceta tuż po przebudzeniu? Może brzmi to dla ciebie bardzo normalnie, ale czas poświęcony na całowanie naprawdę zwiększa poziom satysfakcji w związku! Jeżeli martwisz się o poranny oddech, połóż obok łóżka paczkę miętówek, będziesz gotowa na wszystko!

Pamiętaj – aby pocałunek był „pełnowartościowy” powinien trwać dłużej niż sześć sekund. Dzięki temu oksytocyna, hormon odpowiadający za uczucie zaufania, ale także bliskości, zaczyna działać w pełni. Oksytocyna to taka neurochemiczna nazwa miłości, która czasem może dawać uczucie „haju”. Dlatego poranne pieszczoty, nie wspominając o tych kończących się na seksie, rozpoczynajcie zaraz po pierwszym przebudzeniu. Wtedy rozpoczniesz dzień na oksytocynowym haju, a przy okazji twój partner będzie o tobie myślał przez cały dzień, marząc o powrocie do domu!

3. Spacer na dzień dobry

Nie musisz zakładać sportowego stanika, ani nastawiać się na ostry wycisk z okazji porannego treningu. Wyciągnij swojego ukochanego na spacer! Czasem samo zmuszenie się do wyjścia z łóżka pół godziny wcześniej jest ogromnym sukcesem, ale kiedy razem wyjdziecie na świeże powietrze cieszyć się wspólnym początkiem dnia – będziecie chcieli robić to codziennie! No może z wyjątkiem dni rozpoczynanych pieszczotami.

Spacer z partnerem pozwoli wam obojgu na oczyszczenie głowy, obudzenie ciała, ale przede wszystkim na dawkę endorfiny. Wspólne spędzanie czasu poza domem to prawdziwy przywilej w czasach, kiedy wszyscy jesteśmy naprawdę zabiegani. No i czy może być coś piękniejszego niż dwójka kochających się ludzi, krocząca przez świat porankiem, trzymając się za ręce?

4. Slow sex opcja poranna

Slow sex to cała ideologia, ale nie musisz się w nią dokładnie zagłębiać (choć warto!), żeby czerpać z niej przy porannej rutynie. Kiedy oboje nie jesteście jeszcze w nastroju do seksu, wykorzystajcie niesłychanie przyjemne i rozluźniające, a zarazem wprowadzające w stan niezwykłej intymności, ćwiczenie.

Połóżcie się wygodnie twarzą w twarz, patrząc sobie w oczy – kontakt wzrokowy jest tutaj bardzo ważny! Kiedy twój oddech się unormuje, a ty poczujesz się zrelaksowana, jedną rękę połóż na miejscach intymnych partnera, drugą w okolicach swojego serca, niech twoja druga połowa zrobi to samo. Przez chwilę skupcie się na swoich emocjach i oddechu, nie robiąc zupełnie nic innego. Wczujcie się w siebie i swoją energię, tworząc jedność. Niech wasze energetyczne zbliżenie trwa około trzech minut. Gwarantujemy, że będziecie chcieli więcej!

5. Dziennik

Pomimo, że to raczej opcja poranka solo, może stać się częścią waszej wspólnej rutyny. Zapisywanie swoich uczuć ma niezwykłą moc, która pomoże ci zrozumieć swoją siłę, miłość, a także wszystko co, co kłębi się w twojej podświadomości. Im bardziej skupiamy się na samych emocjach w związkach, tym łatwiej na toksyczne uczucia, których potem trudno się pozbyć.

Każdego ranka zrób listę trzech lub czterech rzeczy, za które jesteś wdzięczna, które naprawdę doceniasz w swoim partnerze. Może się wydawać, że z dnia na dzień nic się nie zmienia, ale przecież każdego dnia poznajemy się na nowo. Pamiętaj o tych najmniejszych rzeczach, na przykład o momencie, kiedy robi twoje ulubione kanapki, pomimo że woli te mniej zdrowe lub o uśmiechu, którym obdarza cię po powrocie do domu. Bądź kreatywna, ale przede wszystkim – szczera!

Miłego dnia!


 

źródło: MindBodyGreen.com

 


Zaplanuj swój jadłospis. Akcja „To lato jest Twoje. Pierwszy krok do zmian”

Redakcja
Redakcja
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Eva Katalin Kondoros
 

Wiesz, co jest naszą największą zmorą – pośpiech i bylejakość, która z niego wynika. Dlatego ta trudno nam wytrwać przy diecie, ćwiczeniach. Wiecznie na coś brakuje nam czasu. A gdyby tak jednak zaplanować sobie to i owo. Zacząć można od tego, co jemy. Zobacz, jak często wrzucasz w siebie masę jedzenia kompletnie tego nie kontrolując. Bo jesteś głodna, bo masz na coś ochotę, a sama nie wiesz na co. To kanapka, to kawałek wędliny, sera, jakiś batonik, przecież tylko jedno ciastko.

A gdyby tak pokusić się o zaplanowanie sobie jadłospisu. Pięciu posiłków. I taką listę wywiesić w kuchni, przygotować się do jej realizacji robiąc odpowiednie zakupy. To naprawdę może się udać. Przykładowo, jeśli na śniadanie zaplanujesz owsiankę, na drugie śniadanie sałatkę z pomidorów, obiad – pierś z kurczaka z ryżem i toną warzyw, przekąską niech będą owoce (chyba, że zależy ci na diecie, można je przesunąć na II śniadanie), a na kolację twarożek ze szczypiorkiem, to zapełnij swoją lodówkę takimi produktami, żeby niczego ci nie zabrakło.

Zaplanuj dwa, albo trzy dni i przekonaj się, o ile łatwiej jest zapanować nad posiłkami, nad tym co zjadasz. Nie dość, że są to rzeczy, które lubisz – w końcu nie będziesz się zmuszać do jedzenia czegoś, co ci nie smakuje, to jeszcze często zdrowe i nie zjadane przypadkiem.

Spróbuj, przecież nie masz nic do stracenia, a takie planowanie może wejdzie ci w krew. Daj nam znać, jaki jest twój sposób na kontrolowanie (zdrowe kontrolowanie) tego, co jesz i prawidłowe odżywianie się.

Postawiłaś na zmiany? Nie poddawaj się! Zrób dziś z nami ten pierwszy, mały krok – i napisz nam jak ci poszło!

Wśród najaktywniejszych z was wybierzemy i nagrodzimy najfajniejsze komentarze! Po trzech tygodniach – rozdamy pierwsze nagrody, a po zakończeniu naszej akcji wyłonimy pozostałe laureatki! Bądźcie z nami!

Co trzeba zrobić?

Przez kolejne sześć tygodni będziemy specjalnie dla was pisać jak odmienić swoje życie – jak żyć zdrowiej, piękniej; jak schudnąć, jeść zdrowiej, ćwiczyć; jak uwolnić swoją głowę; nauczyć się czegoś nowego. Jak odmienić swoje życie – na lepsze! W komentarzu pod tym tekstem, napisz, co udało ci się zrobić, jakie masz plany i i sukcesy? To lato jest nasze, razem sięgniemy po gwiazdkę z nieba!


Nagrody:

Od marki Diu Vitam

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  tygodniowy pakiet wody Diu Vitam (3 kartony)

Od marki Eveline:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 zestaw składający się z:
– kremu z lini Express Face Care
– kremu z lini AquaHybrid
– kremu z lini LiftHybrid krem 40+

Od marki NOVA Kosmetyki:

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw kosmetyków zawierający:
– pianka do mycia twarzy GoCranberry
– maseczka do twarzy GoCranberry
– krem ochronny z SPF 10

Od marki Bioline

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

5 x  wybrany produkt do pielęgnacji ciała (body oil coconut, body oil monoi lub balsam sweet almond ) + mydełko aleppo

Od marki by Insomnia

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x  T-shirt Nell z nadrukiem

Od marki FootMedica

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

Fot. Materiałyy prasowe

3 x konsultacja podologiczna (wraz z drobnym zabiegiem w przypadku potrzeby)
2 x  badanie stóp (obejmujące badanie manualne i badanie komputerowe stóp)

Partnerzy akcji:

logotypy akja lato

Czas trwania akcji: od 04.07.2016 do 15.08.2016 roku. Wyniki zostaną opublikowane: cz. 1) po 3 tygodniach trwania akcji, cz. 2) do 10 dni od jej zakończenia.

Regulamin akcji dostępny jest tutaj.

Zobacz wszystkie wpisy biorące udział w akcji

 


Ilu tak naprawdę ludzi potrzebujemy w życiu? Nikt nie mówił że dziesiątki, setki czy tysiące…

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Szepy

Jest upał, jest lato, w Kalifornii prawdziwej, wcale nie z bajki. A ja chora w łóżku leżę, głównie nieprzytomna. W chwilach jednak, w których przytomność powraca, korzystam z tego, by kontynuować umysłowe porządki.

Życie bowiem jest takie zaganiane. Zasuwa od świtu do nocy, a ty człowieku razem z nim. Łapię się przy tym nieustannie na tym, że w tym kołowrocie zwariowanym biegam z reguły za cudzym interesem, bo bynajmniej nie za własnym. Zupełnie jakby mój własny interes nie był wart zachodu. W chorobie dopiero, kiedy nikt mnie do pionu nie ma czelności postawić, oddaję się sobie choć w minimalnym zakresie, z uwagi na raczej rzadkie momenty świadomości. Ale zawsze to coś.

No więc leżę i nadganiam. Nadganiam kontakt ze sobą. Trochę mi to ślamazarnie idzie, zwalam to jednak na karb choroby, która rozumiem, sabotażuje wszelkie moje wysiłki serwując mi odlocik za odlocikiem w krainę marzeń sennych jak tylko uaktywniam się odrobinę. Wredna ta choroba. Najpierw położyła mnie do łóżka wykluczając z dzisiejszej imprezy (podwójne urodziny bo inni też się śpieszą ze wszystkim), a teraz dokopuje mi po ciele gdzie popadnie, mózgu nie oszczędzając. Piszę więc przez przymknięte powieki, okrutnie zakatarzona i niezdolna słowa wykrztusić z obolałego gardła. Chwała Panu, że chociaż palce mam sprawne i do śmigu po klawiaturze gotowe.

Serio?! Naprawdę?! Czy rzeczywiście w chorobę człowiek wpędzić się musi, aby wygrzebać mógł wreszcie dla siebie chwilę? Skąd ten pomysł iście poroniony, żeby uplasować siebie, jako ludzką istotę, na miejscu drugim, trzecim, czwartym ale nigdy nie na pierwszym? Dlaczego zawsze przede mnie wciśnie się jakiś Sapiens i tak będzie truł, tak przyduszał, aż mu oddam czas cały i jeszcze trochę? No i dlaczego w ogóle pozwalam na żałosny ten scenariusz?

Pani Przemądrzała we mnie zaraz na to powie: ależ to sprawa jest oczywista! Jak się człowiek nie kocha, to innym na głowę pozwoli się wgramolić i jeszcze przeprosi za to, że dziś akurat nie może się przydać, bo właśnie spod narkozy (dla drastycznej ilustracji) wyszedł. Wszyscy znamy takich ludzi. Wszech-dostępnych i na każde zawołanie. Rzucą wszystko, co akurat robią by przybiec, pomóc, wysłuchać, wykonać zadanie jakie by ono nie było, najczęściej za uśmiech i słowo dziękuję. Albo i nie. Za totalne friko też zrobią co trzeba, bo ktoś im kiedyś dał do zrozumienia, że jak będą pięknie ludzi zadawalać, to może ktoś, kiedyś, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, na pozycje numer jeden ich wywinduje.

Rzecz w tym, że pozycja numer jeden jest już obsadzona. I co by inny Sapiens ci człowieku nie obiecał, tak na ową pozycję nie ma mocy cię wznieść. Siedzisz tam bowiem ty. Od samego urodzenia i z racji tegoż aktu właśnie, dostałeś swój Numer Jeden na życie. Stamtąd, jak z rezydencji jakiejś, wiedziesz życie od pierwszego krzyku aż po ostatnie westchnienie. Jak dobry gospodarz, zapraszasz do życia ludzi, a oni jak zwyczajni goście, czasem respektują twoje granice, a czasem ciągną i przeciągają struny jak się da. Robi się cyrk nie raz. Teatr nawet. I wtedy to ulegasz złudzeniu, że nie masz mocy przywołać gości do porządku. Im dłużej w procederze owym uczestniczysz tym rzecz jasna jest ci trudniej. Obraz się zaciera i już sam człowieku nie wiesz o co chodzi, i kto tu do diaska w tej chacie mieszka.

Wystarczy tymczasem listę gości zrobić. Z imienia i nazwiska wszystkich wynumerować po czym na spokojnie i w ciszy przyjrzeć się barwnej ekipie. Ilu tak naprawdę ludzi potrzebujemy w życiu? Nikt nie mówił że dziesiątki, setki czy tysiące. Sprawa to jest iście indywidualna, a tak naprawdę nie do ilości, lecz do jakości się najzwyczajniej w świecie sprowadza. Wracając zatem do listy, kto tak naprawdę winien na niej pozostać? Pani Potrzebowska, która dzwoni tylko wtedy jak czegoś jej potrzeba? Pani Dramatyczna, która zatruwa ci życie kolejną swoją historią żałosną? Pani Wieczna Krytyka, która w życiu dobrego słowa ci nie powiedziała za to jadu nasączyła tyle, że na kilka żywotów z powodzeniem by starczyło? Pani Centrum Universu, która myśli, że jest słońcem dookoła którego planety szaleją? Czy może ktoś kto jest prawdziwy, ktoś kto znajduje czas dla ciebie i ktoś kto słucha, a nawet słyszy? Ktoś komu nie musisz uchylać nieba za każdym razem. Ktoś wobec kogo nie musisz udawać, że jesteś kimś innym, bo twoje prawdziwe ja go urazi. Ktoś normalny dla kogo twoja pozycja, twój numer jeden, jest oczywisty i kto respektuje cię bez dodatkowego uzasadnienia, albo obostrzeń wszelakiej natury. Ktoś, kogo prawdopodobnie nawet nie dostrzegasz w tym tłumie rozwrzeszczanych i roszczeniowych ludzi, od których co gorsza uzależniłeś się przez lata.

Więc ty sobie lepiej przemyśl człowieku dobrze tę listę gości, dla których dom twój stoi otworem. Przyjrzyj się im dobrze i dla własnego zdrowia psychicznego, poodcinaj te wszystkie sznurki, którymi przywiązałeś się do niewłaściwych ludzi. I to najszybciej jak się da. Zrób wreszcie bilans zysków i strat i wystaw rachunek przeterminowanym, skupionym na sobie pseudo-przyjaciołom. Do niczego ci oni potrzebni nie są, bo tak po prawdzie to ty potrzebny jesteś im. Z twojej z nimi relacji nic dla ciebie nie wynika, nic co miałoby jakąś wartość. Umniejsza cię, a jakże, każe się przypodobać, podlizać, rzucić w ogień dla kogoś kto nawet nie wie, że istniejesz. Bo prawda jest taka, że nic dobrego ci nie daje ta relacja z człowiekiem, który tak się wbił w twoją pozycję numer jeden, że w życiu dobrowolnie jej nie odda. I na nic zda się argument, że to nie jego pozycja przecież, że nigdy taką nie była. Obrazi się i pójdzie w świat. Szukać nowych, zagubionych Numerów Jeden.

Są wakacje. Moment wyjazdu, nabrania dystansu, a więc moment wprost perfekcyjny na chwilę zadumy. Każdy z nas jest bowiem numerem jeden w swojej kategorii. Nadwyrężonym często, czasami nawet nieświadomym tej niezwykłej właściwości, ale po prostu jest. Numerem Jeden. Jeżeli szanowni goście tego nie pojmują, być może nadszedł czas, by opuścili nasze nadmiernie gościnne progi. A kiedy czystka już się dokona, wówczas nadejdzie pora, by wreszcie zrobić coś dla siebie, sobie się podlizać, sobie uchylić rąbka nieba. Trudno być nie powinno bo przecież proceder jest nam świetnie znany, praktykowaliśmy go nabożnie. A zatem do dzieła bracia i siostry. Powróćmy na swoje pozycje.


Zobacz także

„Pomyślę o tym jutro…” – nie daj się na to nabrać. Są tacy, co próbują „przełożyć” sobie całe życie

25 irytujących aspektów bycia w ciąży. Bardzo dobra kampania! Obejrzyjcie

5 zasad kupowania ciuchów przez internet. Czyli jak TO ROBIĆ DOBRZE!

5 zasad kupowania ciuchów przez internet. Czyli jak TO ROBIĆ DOBRZE!