5 kroków pozwalających odbudować zaufanie w związku

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/Cecilie_Arcurs
Fot. iStock/Cecilie_Arcurs
 

Mój tata zawsze powtarzał: „Pamiętaj, że zaufanie długo się buduje, a stracić je można w jednej sekundzie”. Uczył mnie tego, gdy byłam dzieckiem, powtarzał, gdy byłam nastolatką i zaszczepił we mnie tę wartość na tyle skutecznie, że bez wzajemnego zaufania nie wyobrażam sobie żadnej relacji.

Nie zdążył mnie nauczyć, co zrobić z zaufaniem, które zostało zawiedzione, które zostało wykorzystane i podeptane. Co zrobić, gdy myślisz: „Jak on mi mógł to zrobić, tak bardzo mu ufałam”? Bo przecież zaufanie w związku to podstawa, to fundament. Jak można żyć razem nie ufając sobie nawzajem?

Tak, wiem, że są pary, który tak żyją, nieustannie się kontrolując, pilnując, pary, gdzie żadne z nich nie wychodzi osobno, nie ma swoich pasji, nie realizuje niczego wyłącznie dla siebie. Dlaczego? Bo żyją w klatce ograniczonego zaufania, boją się, że kiedy tylko pozwolą drugiej stronie na więcej, ta wykorzysta to przeciwko nim, dla własnych celów.

Usłyszałam ostatnio: „Wiesz, znajoma znajomej widziała jak jej mąż całował się na ulicy z jakąś kobietą”. Pomyślałam, co za cios, jak dalej z tym żyć? Jak po kryzysie w związku, który chce wrócić na właściwie tory przejść do porządku dziennego, że ktoś, kogo kochamy tak bardzo nas zawiódł, okłamał, wykorzystał fakt, że mu ufaliśmy? A zdrady? Pomimo deklaracji, że nigdy w życiu jednak przebaczamy, próbujemy zapomnieć, ale czy da się odbudować zaufanie? Czy da się odbudować zaufanie, kiedy odkrywamy, że człowiek, z którym żyjemy, okłamał nas? I w końcu czy da się odbudować związek, bez odbudowania zaufania? Myślę, że nie. Ale można zrobić jedną rzecz, spróbować odzyskać to zaufanie.

Musicie zrozumieć dlaczego

Pierwszym krokiem do odbudowania zaufania jest wzajemne zrozumienie tego, dlaczego ktoś skłamał, oszukał. W związku każde z nas musi zrozumieć te działania. Skłamał, bo był zmęczony? Skłamał, że wróci szybciej z pracy, bo nie obawiał się awantury? Skłamał, bo chciał się wybielić w twoich oczach?

Porozmawiajcie, to trudne, ale jedyne wyjście. Odpowiedź może odkryć gdzieś głębiej ukrywane problemy, bo jeśli obawiał się awantury, to może trzeba popracować nad sobą? A jeśli oszukał dla własnej wygody, to gdzie dbanie o ciebie, o waszą rodzinę? Aby odbudować zaufanie, musicie wspólnie udzielić sobie odpowiedzi na te pytania.

Przepraszam

A kiedy zrozumiecie, dlaczego okłamujecie się w związku, nie obrzucajcie się winą, nie przekrzykujcie się i nie wieszajcie na szali tego, kto bardziej, kto mocniej, kto ma więcej racji. Na co to komu? Naprawdę to wam pomoże? Pomoże bardziej niż „przepraszam”? Jedno słowo. Ale ten, kto przeprasza musi być świadomy, dlaczego to robi. Musi wiedzieć, że popełnił błąd, że zranił, musi odpowiedzieć na pewnie niewygodne dla siebie pytania, nie może uciekać od tematu. Samo przepraszam nie wystarczy, bo ono nie odbuduje zaufania – potrzebna jest szczerość, tylko ona może uratować związek.

Otwarta księga

Aby odbudować zawiedzione zaufanie, trzeba być jak otwarta księga. Jeśli ktoś oszukiwał nas flirtując przez internet, nie może zasłaniać monitora. Jeśli ktoś okłamał nas zdradzając, musi zrezygnować ze swojej prywatności. Niech nie dziwi sprawdzanie telefonu, maili, wiadomości na social media. Ten, kto został oszukany ma do tego prawo, bo tylko w ten sposób może odbudowywać zaufanie… Pamiętaj – kłamstwo równa się brak zaufania, nie odbuduje się go w jeden wieczór, na to potrzeba dużo czasu i trzeba ponieść tego konsekwencje.

Dotrzymywanie danego słowa

Czyny znaczą więcej niż słowa. Bo co ci po zapewnianiach: „już cię nigdy nie okłamię”, „już nigdy nie złamię obietnicy”, gdy tymczasem słyszysz: „Wrócę o 17tej do domu”, a on zjawia się półtorej godziny później, jak ufać, skoro nawet w codziennych czynnościach nie mów ci prawdy. Powiedz, jak jest to dla ciebie ważne, jak istotne jest dotrzymanie danego słowa. Na pewno wolisz usłyszeć, że on wróci do domu dwie godziny później, niż zachodzić w głowę gdzie i z kim jest, gdy się spóźnia.

Czas i przestrzeń

Tego, co utracone nie da się odzyskać szybko, w kilka dni. Odbudowywanie zaufania trwa miesiącami, czasami latami. Nawet jeśli o tym już nie mówimy, do tego nie wracamy, to na długo pozostaje w nas niepokój, kiedy on dłużej siedzi z telefonem, gdy wychodzi wieczorem na zakupy i naszym zdaniem wraca zbyt późno. Oboje musicie wiedzieć i powiedzieć to sobie głośno, że odzyskanie zaufania to proces, który składa się z małych rzeczy. Zaufanie można odbudować, ale trzeba dać temu czas.


Kocham życie i cieszę się każdym dniem. Tak na serio, nie deklaratywnie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 kwietnia 2017
Fot. iStock/epicurean
Fot. iStock/epicurean
 

To było wczoraj przy przedświątecznym sprzątaniu włączyłam muzyczną stację i zamarłam na chwilę. Usłyszałam piosenkę której nie słyszałam kilka lat. Wróciły wspomnienia, zrobiło mi się słabo. Siedem lat temu wracałam do aktywności zawodowej po urlopie macierzyńskim. Dostałam fajne zlecenie. Uwolniłam się od toksycznego etatu i postawiłam na firmę szkoleniową.

Pierwszego dnia szkolenia nawiązałam fajny kontakt z uczestnikami, zbadałam oczekiwania i nie mogłam doczekać się dnia drugiego. Nie dojechałam na szkolenie. Przed trasą załatwiłam parę spraw, starannie Umyłam przednią szybę, zamontowałam pożyczoną od kolegi nawigację i ruszyłam. W radiu leciała ta piosenka… Zrobiłam głośniej i nagle świat na chwilę przestał istnieć. Auto jadące przede mną nagle się zatrzymało… Bez ostrzeżenia, bez świateł stopu, bez kierunku, bez litości dla mnie…

Chciałam ominąć auto z prawej strony, uderzyłam prawym przednim kołem o wysoki krawężnik. Straciłam panowanie nad kierownicą, nie mogłam jej złapać.

Ruch na ulicy zamarł, czas stanął w miejscu, a ja… żegnałam się że światem. I było jak na filmach, przed oczami przelatywały mi obrazy z życia. Tyle chciałam powiedzieć mojej kilkumiesięcznej córce którą jeszcze karmiłam piersią, mojemu synowi który dopiero co zaczął szkołę i mojemu mężowi…., żeby jakoś poradził sobie beze mnie.

Samochód szalał po całej jezdni, od krawężnika do krawężnika. I nagle leciałam… cztery metry w dół. Pewnie trwało to chwilę, ale wystarczyło na wspomnienie najważniejszych chwil i pożegnanie. Tak pożegnałam się ze światem.

Ocknęłam się. Pamiętam okropny dźwięk auta, dym i ten smak szkła w ustach. Nie czułam twarzy… Ale to uczucie że żyję!

Urodziłam się tego dnia na nowo! Odpięłam pasy i wyszłam przez okno. Wdrapałam się po leżącym ogrodzeniu do drogi… i czekałam na pomoc. Podałam numer do męża i czułam, że odpływam. Skończyło się na kilkudziesięciu szwach na twarzy. Szkła miałam nawet w nosie. Do dziś jedno małe szkło mam pod dolną wargą. Zagryzam je, jak się denerwuję. Skasowałam auto, które jeszcze długo spłacałam. Straciłam pokarm…, ale go odzyskałam. Mimo wystających szwów na twarzy kontynuowałam studia. Nie zawaliłam żadnego egzaminu. Kocham życie i cieszę się każdym dniem. Tak na serio, nie deklaratywnie.

Płakałam tylko raz i teraz drugi, gdy wszystko wróciło przez tę jedną piosenkę… Żyję, pracuję, kocham, dalej jeżdżę autem i lubię słuchać głośno muzyki.

Ciesz się życiem, nie czekaj, aż życie mocno Cię do tego przekona.


autorka: czytelniczka Kasia

 


Powinieneś być silny. Pozwólmy mężczyznom płakać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 kwietnia 2017
Fot. iStock/BERKO85
Fot. iStock/BERKO85
 

Łzy. Takie niemęskie, tak bezlitośnie obnażające twoje uczucia. Przecież powinieneś być silny, przetrwać to w miarę bezboleśnie. Powinieneś zamknąć ten etap jednym cięciem, nie oglądając się za siebie. Powinieneś nie czuć teraz nic. Powinieneś… bo jesteś mężczyzną. Tak cię wychowano. Jak w piosence. „Nosisz spodnie, więc walcz”. Ale ty nie masz siły walczyć. Cierpisz zbyt mocno. Właśnie rozpadasz się na kawałki, bo ktoś, dla kogo przez chwilę byłeś najważniejszy odrzucił twoją miłość. Bo ktoś cię zawiódł, zranił, podeptał twoje emocje. Bo ktoś obiecał być i nigdy nie wrócił na stałe.

Masz 10 lat. Twój ojciec właśnie spakował walizki i wyprowadza się z domu. Jest wieczór, stoisz boso, w samej piżamie i patrzysz, jak odchodzi. „Uwalnia się” – tak powiedział twojej matce. Przywołał cię do siebie szorstkim skinieniem ręki. To chyba jest pożegnanie. Nie na długo – obiecał, ale słowa nie dotrzymał. Następny raz zobaczysz go, kiedy będziesz nastolatkiem. Niewiele sobie wtedy powiecie, bo jak opowiedzieć kilka lat życia, tego intensywnego, nastoletniego, jak podzielić się tymi wszystkimi emocjami, smutkiem, złością z kimś, kto miał być zawsze, ale nagle zniknął?

Teraz patrzysz na niego przerażony, bo masz świadomość, że za chwilę wszystko się zmieni. Nieodwracalnie. Nie potrafisz opanować tego lęku, nie umiesz zapanować nad żalem i rozpaczą. Ciepłe, słone krople spływają po twojej twarzy, ręce i broda drżą. Ocierasz z twarzy wstydliwe ślady słabości. Robisz to tak mocno, że aż boli. Zresztą, ból fizyczny i emocjonalny zlewa ci się w jedno i nie potrafisz już powiedzieć, czy to twoja dusza, czy ciało. To już, tylko tyle. Chwila i drzwi zamykają się za nim i nie masz już czasu, żeby poczuć, zrozumieć, jakoś to w sobie oswoić. Jesteś jeszcze chłopcem, ale mama mówi do ciebie łamiącym się głosem – „Teraz nie możesz już płakać, jesteś jedynym mężczyzną w tym domu. Musisz pomóc mi poskładać to nasze życie. Musisz być dzielny. Musisz stanąć na wysokości zadania”.

Cierpisz, tęsknisz za nim. Tęsknisz nawet za jego nieporadnymi próbami okazania Ci zainteresowania. Płaczesz, ale tylko wtedy, gdy nikt nie patrzy. Wstydzisz się tego, jesteś na siebie taki zły. Nienawidzisz się za to.  Boisz się, że ona zobaczy, że ją zawiedziesz. Nie tego od ciebie oczekuje, nie takiego ciebie chce.

Masz 20 lat, siedzisz przy szpitalnym łóżku. Trzymasz za rękę swoją babcię. Wiesz, że to kwestia kilku godzin. Wszystko w tobie wrze: żal, strach, że to się wydarzy przy tobie, że nie dasz rady. Jedyna ciepła, „prawdziwa” osoba w twoim życiu, za chwilę będzie już tylko pięknym wspomnieniem poczucia bezpieczeństwa, zrozumienia, akceptacji. To matka twojego ojca, ale jego tu nie ma. Unosisz więc ten emocjonalny ciężar pożegnania za was obu. Kiedy odchodzi, stajesz twarzą w twarz ze świadomością, że nigdy więcej nie otworzy ci drzwi, kiedy wpadniesz do niej, niby „przy okazji”, na herbatę z cytryną i ciasto. Że nie dostaniesz już od niej kartki z życzeniami i swoim, zdrobnionym imieniem, napisanym niewyraźnym, ale wciąż bardzo eleganckim pismem. Ścisk w gardle. Złość. Na nią, że odeszła, na siebie – za ten dziwny chłód. Za to, że choć masz rozdarte serce, wciąż „musisz być dzielny”. A przecież nikt już nie patrzy…

Masz 30 lat. Siedzisz na innym łóżku, tym, które miało być waszym małżeńskim. Świetnie sobie radzisz- fantastyczna praca, mieszkanie, dobry samochód. I, do zeszłego tygodnia – wielka miłość. Ona nie wróci – powiedziała to wczoraj. Wiesz, że nie rzuca słów na wiatr. Za to również pokochałeś ją tak mocno. I jeszcze za to, że nigdy nie udawała. Że kiedy cierpiała, mówiła o tym z taką szczerością. A kiedy była szczęśliwa, obejmowała cię tak mocno i pewnie. Ale to już nie wróci. Odeszła, bo nie zauważyłeś, że nie dajesz jej tego, czego potrzebowała. Miałeś być dzielny, silny, miałeś być oparciem w trudnych chwilach, a zacząłeś od tego uciekać – w pracę, w alkohol. Odeszła do kogoś innego. Zdradziła cię. Wybrała lepszego. Zostałeś sam.

Siedzisz na tym wielkim łóżku, w ogromnej, pięknie urządzonej sypialni. Boli, tak mocno, że sekundy, minuty mijają, a ty tkwisz w bezruchu.

Nie analizujesz już nawet tego cierpienia. Wiesz tylko, że boli i że znowu będziesz musiał to w sobie stłumić, pozbierać się, zamknąć kolejny etap. Tak bardzo chciałbyś znowu poczuć słony smak swoich własnych łez. Ale nie potrafisz już płakać. Zadzwonisz do znajomych, umówisz się na piwo. To przecież w końcu minie, byle tylko o tym nie myśleć, nie mówić.

Mężczyźni cierpią, mężczyźni czują. Mężczyźni przeżywają silne emocje i momenty załamania. Mężczyźni również potrzebują pomocy i wsparcia. Mężczyznę można skrzywdzić. Pozwólmy mężczyznom płakać.


Zobacz także

Fot. iStock/elenaleonova

„Jest ktoś” – usłyszałam od męża nie bardzo rozumiejąc o co mu chodzi. „Jak to jest ktoś?” – spytałam…

20 rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić w związku. Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia wrócisz do pustego mieszkania

20 rzeczy, których mężczyzna nie powinien robić w związku. Nie zdziw się, jeśli pewnego dnia wrócisz do pustego mieszkania

Jak inaczej powiedzieć kocham?

10 innych sposobów na to, by powiedzieć kocham