5 dowodów na to, że romans w pracy nie jest dobrym pomysłem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 marca 2016
5 dowodów na to, że romans w pracy nie jest dobrym pomysłem
Fot. iStock / Geber86
 

Kusi. Szczególnie tych, na których po powrocie do domu czeka jedynie puste, (nie)starannie zaścielone łóżko i ewentualnie zwierzę bardziej lub mniej futerkowe. Zdarza się nie tylko w filmach, skoro coraz więcej firm oficjalnie zabrania go swoim pracownikom. Romans w pracy to afera nie tylko ryzykowna, ale i najczęściej nietrwała, a zamieszania wprowadza tyle, że jeszcze długo po zakończeniu będzie odbijać się przysłowiową czkawką. I to nie tylko samym zainteresowanym.

#taka sytuacja…

K. siedzi biurko w biurko z B. Pracują w tym biurze od roku, razem z pozostałymi kolegami i koleżankami z działu chodzą na wspólne lunche. Ich relacje są poprawne. Ale w piątek po południu K. puścił do B. oczko i spojrzał na nią inaczej niż zwykle, przez co B. nie mogła myśleć o niczym innym przez cały weekend, mimo, że zazwyczaj podczas weekendów nie myślała o K. wcale. O pracy też nie. W poniedziałkowy poranek umalowała się więc staranniej niż zwykle, inaczej uczesała włosy i z lekkim drżeniem serca pobiegła do biura. K. przyszedł spóźniony i zaprosił ją na kawę do biurowej kuchni. Cieplejszy niż ogólnie przyjęto charakter tego spotkania nie uszedł uwadze pozostałych pracowników. I choć flirt to jeszcze nie romans, całe biuro wie, że „coś wisi w powietrzu”. A to wcale nie jest dobre, bo to niewinne „coś więcej”:

1. Przeszkadza ci skoncentrować się na obowiązkach

Sytuacje, które tak mocno angażują emocjonalnie odwracają naszą uwagę od tego, co w miejscu pracy najbardziej istotne: od sprawnego i sumiennego wykonania zadań, które nam przydzielono… Zauroczenie czy fascynacja uderzają do głowy, nic na to nie poradzisz, nie jesteś w stanie. Jak tu teraz wytężyć umysł i skupić się na obowiązkach, kiedy twoje myśli krążą wokół tych kilku słów, spojrzeń czy przelotnego muśnięcia dłoni?:)

2. Sprawia, że mieszasz sprawy zawodowe z prywatnymi

W sprawie uczuć większość z nas zachowuje się irracjonalnie. Zdarza się, ze pod wpływem gorącej sympatii do kolegi kryjesz go przed szefem, a w skrajnych przypadkach nawet starasz się usprawiedliwiać jego niedociągnięcia i zaniedbania. A jeśli, nie daj Boże, twój wybranek jest jednocześnie twoim podwładnym, zaczynasz go mimowolnie faworyzować i forsować jego projekty, nie ze względu na ich jakość, ale ze względu na łącząca was zażyłość. Oceniając jego kompetencje i dokonując ewaluacji jego pracy tracisz obiektywizm na rzecz chwilowej niepoczytalności. Zrozumiałe.

3. Odziera cię z prywatności

Chcesz,czy nie, wasze uczucia rozwijają się na oczach współpracowników, a to, co was łączy staje się tematem numer jeden biurowych ploteczek. Nie ma mowy o jakieś intymności, tak potrzebnej obu stronom, gdy związek dopiero raczkuje. W tak niesprzyjających warunkach, ten romans może zakończyć się zanim się  zdąży  na dobre zacząć i to boleśnie.

4. Komplikuje twoje relacje z pozostałymi pracownikami oraz z szefem

Na przykład z tego powodu, że przez większość z nich twoje zachowanie zostanie odebrane jako nieprofesjonalne (bo takie jest). Nawet mimowolne okazywanie sobie uczuć, czułe gesty przed którymi trudno się powstrzymać gdy wybuchnie uczucie (niezależnie od tego czy to chwilowe zauroczenie, czy miłość jak z filmu) nie powinny mieć miejsca w pracy. Również dążenie do spędzania czasu „sam na sam”, separacja podczas imprez integracyjnych czy wspólnych wyjść na obiad źle wpływają na współpracę w zespole.

5. Tej relacji nie da się zakończyć „od tak”

Gdy związek okaże się pomyłką, albo gdy jedna ze stron się rozmyśli, druga nadal pozostanie w pobliżu. Będzie cierpieć na oczach całego biura (twoich oczywiście także) posyłać pełne żalu i wyrzutów spojrzenia, a w ekstremalnych wypadkach uprzykrzy ci życie rozsiewając kłamstwa i plotki na twój temat. Co się stało, to się nie odstanie, szczegółów waszych intymnych relacji również nie da się wymazać ani cofnąć. Jesteś gotów zmienić pracę, jeśli ta sytuacja zacznie cię przerastać?

Podobno miłość możemy znaleźć dosłownie wszędzie. Na pewno są wśród was i tacy, którzy swoje połówki poznali właśnie w pracy. Przyznacie jednak, że nie zawsze było pięknie i różowo. O ile nie czujecie, że oto na waszej drodze stanął ktoś prawdziwie wyjątkowy, dla kogo warto zaryzykować, zawsze lepiej jest oddzielać życie prywatne od zawodowego.


Bilans życiowy przed czterdziestką? Nie ma czego się bać

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 marca 2016
Bilans życiowy przez czterdziestką? Nie ma czego się bać
Fot. iStock / evgenyatamanenko
 

Myślimy: bilans życiowy i pada na nas blady strach, bo boimy się że bilans zysków i strat, sukcesów i porażek nie będzie się równoważył, a raczej przechylał na stronę tych drugich.

Przyjaciółka powiedziała mi: „Zobaczysz, to jest silniejsze od ciebie, że przed 40-tką rozliczasz się ze swojego życia”. Mam jeszcze trochę czasu, ale postanowiłam się do tego dobrze przygotować. W końcu bilansu nie trzeba robić przed pełnymi urodzinami lub z powodu jakiś wyjątkowych wydarzeń.

Grunt to wiedzieć, jak się do tego zabrać, bo przecież nie chodzi o to, żeby usiąść, załamać ręce i stwierdzić, że moje życie jest do niczego. Bo – sorry – na pewno nie jest.

Zrób listę rzeczy dla ciebie ważnych

W zupełnym oderwaniu od tego tu i teraz. Po prostu puść swoje myśli luzem i wypisz wszystko to, co w życiu dla ciebie jest ważne:

kariera zawodowa, rodzina, dzieci, podróże, rozwijanie pasji (napisz jakich), życie towarzyskie, przyjaciele, czysty dom, spełnienie marzeń (jakich), zdrowie, wykształcenie, związek.

Dla każdej z nas to będzie coś zupełnie innego, choć pewnie wiele rzeczy znalazłybyśmy wspólnych.

Zrób listę rzeczy, które w swoim życiu masz

Może być obok tych ważnych. Wypisz, co osiągnęłaś w swoim życiu, co składa się na to, gdzie dzisiaj jesteś. Czy masz dzieci, podróżujesz, jesteś w dobrym związku albo wyplątałaś się ze złego. Masz pracę? Dobrych ludzi wokół siebie? Przyjaciół, na których możesz polegać? Fajne mieszkanie, samochód, rower? Napisz o tym wszystkim, co sprawia ci w życiu radość, co je wypełnia i czyni dobrym, sprawia, że lubisz swoje życie.

A teraz połącz te rzeczy ważne z tymi, które masz. Może się okazać, że wiele z nich jest już w twoim życiu. Może jedne w mniejszym wymiarze niż byś chciała, a może inne bardziej niż ci się wydawało. Może być też tak, że po tym zestawieniu niektóre z tych ważnych rzeczy na swojej ważności mogą stracić.

Napisz co chcesz osiągnąć, a co już osiągnęłaś

Często stawiamy sobie wysoko poprzeczkę nie doceniając tego, co zrobiliśmy dotychczas. Więc może czas najwyższy docenić wszystko to, co już udało ci się osiągnąć. Z jednej strony kartki zrób listę swoich sukcesów: zawodowych i prywatnych, a z drugiej tych, do których dążysz, może się okazać, że wiele ze swoich celów już osiągnęłaś. Jasno zobaczysz, do czego chcesz dążyć.

Wyobraź sobie siebie za kolejne pięć lat

Pomyśl o sobie. Zamknij oczy i wyobraź sobie gdzie chciałabyś być za pięć lat, co robić, kto jest tam obok ciebie. Widzisz siebie, uśmiechasz się do tego wyobrażenia? Zapamiętaj je bardzo dokładnie, bo tam właśnie zmierzasz, nawet jak się boisz, nawet jak wydaje ci się to niemożliwe – życie to zmiana, a zmiana zawsze niesie za sobą lęk przed tym co nowe i nieznane. Ale… zamknij oczy i zobacz, gdzie w ostatecznym rozrachunku będziesz mogła być. Szczęśliwa. Pielęgnuj w sobie to wyobrażenie.

Pomyśl czego potrzebujesz

Co jest potrzebne ci do szczęścia. Niech to nie będą jakieś mrzonki, iluzje, ale konkretne rzeczy. Nie pisz miłość – napisz fajny związek – bo na miłość będziesz biernie czekać, a żeby znaleźć partnera możesz zacząć działać. Nowa praca – na to też masz wpływ, lepszy samochód, mieszkanie, podróż na drugi koniec świata, by doświadczyć nowego, rozwój osobisty – to wszystko są rzeczy, na które ty sama masz wpływ, to czy uda ci się zadbać o twoje potrzeby zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

Czy żyję swoim życiem, czy wypełniam czyjś plan

To jak odpowiedzieć sobie na pytanie czy jestem szczęśliwa ze swoim życiem, że to w jakim teraz jestem punkcie, to mój wybór, to konsekwencja moich decyzji, a nie spełnianie oczekiwań wszystkich wokół. Czasami odpowiedź może nas zmiażdżyć, ale też wyzwolić z potrzeby bycia akceptowanym przez wszystkich wokół. To twoje życie, ono jest tylko jedno, nikt nie ma prawa decydować o tym, jak je przeżyjesz. A jeśli przywłaszcza sobie takie prawo, powiedz, żeby zajął się twoim, bo ty teraz bierzesz życie w swoje własne ręce. Na to nigdy nie jest za późno.

Które ze swoich marzeń chcę zrealizować?

Marzenia nie są tylko po to, żeby o pewnych rzeczach wyłącznie marzyć. Ja jestem przekonana, że marzenia są po to, by je spełniać. I jak już kilka z nich spełniłam, to może czas sięgnąć po kolejne. Bo jestem na takim etapie swojego życia, kiedy wszystko mogę, a ograniczenia tkamy sobie sami. Te zawsze można przełamać, choć wiadomo – do prostych rzeczy to nie należy. Ale jeśli bardzo nam na czymś zależy, to trzeba do tego dążyć, obmyślić realny plan działania, a nie jedynie siedzieć w fotelu i myśleć, jak mogłoby być cudownie.


Ścinamy włosy na peruki dla dzieci po chemioterapii. Gest przyjaźni – wielki „mały gest”

Redakcja
Redakcja
9 marca 2016
Fot. Materiały prasowe

Już kilkaset dziewczynek obcięło warkocze, żeby pomóc innym dzieciom odzyskać radość i pewność siebie. Także chłopcy i dorośli odpowiadają na apel Fundacji Przyjaźni WeGirls, która prowadzi stałą zbiórkę włosów dla dzieci po chemioterapii, radioterapii, operacjach lub z innymi schorzeniami, powodującymi tymczasową lub permanentną utrata włosów.

Ścinamy włosy na peruki dla dzieci po chemioterapii. Gest przyjaźni - wielki „mały gest”

Fot. Materiały prasowe

To pierwsza taka akcja w Polsce – skierowana specjalnie do dzieci

Mali pacjenci, podobnie jak osoby dorosłe, chcą czuć się pewnie, wyglądać ładnie i bardzo przeżywają utratę włosów związaną z chorobą. Dziewczynki i chłopcy, którzy swoje włosy oddają mają prawdziwy powód do dumy i satysfakcji. To wspaniałe, kiedy dziecko zdobywa się na taki GEST PRZYJAŹNI wobec innych dzieci. To wyraz wielkiej dojrzałości i autentycznej wrażliwości. Nawet obcinając włosy można komuś pomóc i uśmiech dzieci, które otrzymały już peruki jest tego najpiękniejszym dowodem. Dobre samopoczucie pozwala im łatwiej znosić trud choroby.

Praca Fundacji Przyjaźnie WeGirls  to inicjowanie i koordynacja działań od zbiórki włosów w sieciach partnerskich salonów fryzjerskich do przekazywania peruk dzieciom, które ich potrzebują. Jest to program długofalowy, a nie jednorazowa akcja. Istotnym celem działania jest także budowanie świadomości wśród społeczeństwa, że taki program istnieje i że poprzez taki gest można realnie komuś pomóc odzyskać pewność siebie w procesie leczenia. Do współpracy zaproszone zostały sieci salonów fryzjerskich w całej Polsce.

W celu promowania idei i budowania świadomości programu fundacji wśród klientów, salony te zostały wyposażone w materiały informacyjne  oraz materiały ułatwiające uczestnictwo w programie, jak certyfikaty, instrukcje, ulotki, koperty zwrotne oraz woreczki umożliwiające zbiórkę włosów.  Z salonów przekazywane są one do współpracującej z Fundacją perukarni Rokoko, skąd trafiają do dzieci oczekujących na peruki. Aby dotrzeć z pomocą do najbardziej potrzebujących, Fundacja współpracuje ze szpitalami, poprzez psychologów dziecięcych na oddziałach hematologii, onkologii, neurologii. W 2014 roku rozpoczęła się współpraca z Centrum Zdrowia Dziecka, Centrum Matki i Dziecka, Szpitalem na Litewskiej, a także z Fundacją Spełnionych Marzeń.

Ścinamy włosy na peruki dla dzieci po chemioterapii. Gest przyjaźni - wielki „mały gest”

Fot. Materiały prasowe

Dowiedz się więcej na stronie WeGirls


Zobacz także

Oczekujesz, że facet domyśli się, co ma robić? 5 błędów, które kobiety popełniają w łóżku

21 rzeczy, których nigdy nie powinno się mówić żadnej kobiecie. Warto tę listę zapamiętać

„Odchodzę wierząc, że istnieje miłość ponad śmierć. Potrzebna po to, by iść dalej”