4 bardzo intymne pytania, które powinniście sobie zadać. Odpowiedzi pomogą wam zbudować szczęśliwy związek

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
26 września 2017
Fot. iStock/teksomolika
 

Problemy z intymnością w związku pojawiają się niezależnie od stażu i mogą przybierać różne formy. Bliskość z drugim człowiekiem nawiązuje się bowiem nie tylko przez kontakt fizyczny. Każdy z nas może inaczej definiować intymność, a więc podstawą udanego związku będzie umiejętność komunikowania swoich potrzeb.

Julia i Marcin

– Kontakt fizyczny jest dla mnie niezwykle ważny. Lubię namacalnie czuć obecność mojego faceta. Jestem wtedy bezpieczna i spokojna. On jednak jest wyjątkowo oszczędny w swoich czułych gestach. Oczywiście odwzajemnia buziaki, przytula mnie, gdy o to proszę, ale sam rzadko przejmuje inicjatywę. Chyba, że chodzi mu o seks – opowiada Julia.

Dla niektórych z nas intymność fizyczna ma ogromne znaczenie. Pozwala bowiem w pełni otworzyć się na drugiego człowieka. Jest jak zapewnienie o miłości.

Ada i Kamil

– W Kamilu cenię przede wszystkim to, że nigdy nie lekceważy moich emocji. To pierwszy facet, z którym potrafię szczerze mówić o tym, co czuję, czego się boję, co mnie złości i frustruje, a co sprawia radość. Myślę, że dzięki temu tak dobrze dogadujemy się we wszystkich sprawach – twierdzi Ada i podkreśla jednocześnie, że na początku ich znajomości Kamil był raczej skryty.

Najwyraźniej dla Ady ogromne znaczenie w związku ma więź emocjonalna. To na niej buduje swoje relacje z partnerem.

Sylwia i Andrzej

– Czasem mam wrażenie, że potrafimy sobie czytać w myślach. Oczywiście ta umiejętność nie pojawiła się z dnia na dzień. Wiele lat zajęło nam, by tak dobrze się poznać. Spędziliśmy wiele nocy na poważnych rozmowach i planach i marzeniach. Wiem, gdzie on widzi siebie za 10 lat. Myślę, że inne pary rzadko rozmawiają o takich sprawach, a to naprawdę zbliża ludzi do siebie – mówi Sylwia.

To niesamowite uczucie, gdy druga strona z przyjemnością słucha o naszych planach i pomysłach. Jeszcze lepiej, gdy gdzieś tam potrafimy się w tych wizjach odnaleźć. A nawet jeśli nie jesteśmy zgodni, potrafimy uszanować cudzą opinię lub dojść do wspólnych wniosków. Każda rozmowa o marzeniach wzbogaca nie tylko związek, ale także nas samych.

Iza i Bartek

– Wiem, że to dziś niemodne, ale przyznaję – wierzę w Boga. Na swój sposób, oczywiście. Rzadko chodzę do kościoła, ale często modlę w domu. Bartek na początku śmiał się ze mnie, potem jednak zobaczył, jak wielkie znaczenie ma dla mnie wiara. Myślę, że czasem i on się modli. Bywa momentami taki zamyślony – opowiada Iza.

Wiara i intymność w związku? Oczywiście! Jeżeli oboje partnerzy wierzą, że powodzenie w związku zależy także od Pana Boga, mogą odczuwać niezwykle budującą solidarność.

Cztery rodzaje intymności

Zarówno ty, jak i twój partner, możecie inaczej definiować intymność. Co więcej, pojęcie to może zmieniać na przestrzeni czasu na podstawie różnych doświadczeń. Bywa, że potrzebujemy dotyku drugiego człowieka nie tylko wtedy, gdy jest nam dobrze, ale także wtedy, gdy cierpimy. Czasem najważniejszą wartością jest dla nas wsparcie emocjonalne, duchowe czy też potrzeba zrozumienia naszych wyborów i akceptacja ich. Intymność w związku opiera się więc na właściwej komunikacji w czterech sferach: fizycznej, emocjonalnej, mentalnej i duchowej.

Najczęściej jesteśmy niezadowoleni z naszych relacji, ponieważ nie czujemy bliskości partnera. Nasze potrzeby gdzieś się mijają lub nieodpowiednio je komunikujemy, posługując się niejasnymi wskazówkami czy pretensjami. Pary, które poświęcają więcej czasu na zrozumienie różnych odmian intymności w związku, lepiej interpretują i łatwiej odpowiadają na potrzeby drugiej strony. Szybciej też rozwiązują problemy i w naturalny sposób pielęgnują bliskość. Nie oznacza to, że udaje im się natychmiast zażegnać konflikt, ale mogą improwizować lub negocjować w sprawach kluczowych dla związku w taki sposób, by obie strony czuły się ważne, a ich potrzeby zaspokojone.

Cztery pytania

Jeżeli uważasz, że w twoim związku brakuje intymności, powinnaś namówić partnera na szczerą rozmowę. Może być ona bardzo trudna, ponieważ wymaga spojrzenia wgłąb siebie. Zadaj mu te cztery pytania:

  1. Intymność fizyczna: W jakich sytuacjach lubisz, gdy cię dotykam?
  2. Intymność mentalna: Jak ważna jest dla ciebie rozmowa o twoich planach, marzeniach i lękach?
  3. Intymność emocjonalna: Co mogę zrobić, byś mógł bez skrępowania opowiadać mi o swoich uczuciach i emocjach?
  4. Intymność duchowa: Czy jest coś, co nadaje sens twojemu życiu i chciałbyś dzielić to uczucie ze mną?

Pamiętaj jednak, że i ty powinnaś umieć odpowiedzieć mu na dokładnie te same pytania. Zapyta, zobaczysz.


Na podstawie: Psychology Today


Bycie ojcem to wybór. Dekalog świadomego ojcostwa

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
27 września 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Być ojcem. Ojcostwo jest niesamowite. Jest bohaterskie, lepsze niż macierzyństwo, rzadziej oceniane, bardziej „wyluzowane”, oklaskiwane, seksowne. Męskie. Przełomowe. Wielu mężczyzn powtarza, że dzień, w który urodziło się ich dziecko, był najpiękniejszym dniem w ich życiu. Niewielu mówi jednak z takim samym przekonaniem o dniach, miesiącach i latach, które następują później. Bo dalej, to ojcostwo jest już prawdziwym wyborem.

To właściwie wciąż nowy trend – tata, który dba o emocje swojego dziecka, który jest na równi ze swoją partnerką zaangażowany w jego życie.

Pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków, o czterdziestolatkach nie wspominając, rzadko może pochwalić się bliskimi relacjami ze swoimi ojcami w dzieciństwie. Często ci tatusiowe dojrzewają do bycia dobrym rodzicem dopiero „na starość”, kiedy ich córki i synowie są już dorosłymi ludźmi. Wtedy zostają wspaniałymi dziadkami, co dla ich dzieci bywa zaskakującym odkryciem.

Asia nie pamięta, by jej tata bawił się z nią, kiedy była mała, nie pamięta wspólnych spacerów, gry w piłkę, pomocy przy lekcjach. Ma zachowany w sercu obraz taty, który wciąż zapracowany, nigdy nie miał dla niej, ani dla jej starszego brata czasu. Jakieś przelotne, krótkie chwile, kiedy ją przytulał, kiedy się z nią przekomarzał. Rodzinne uroczystości, podczas których sadzał ją sobie na kolanach. Ale to mama ZAJMOWAŁA SIĘ Asią i jej bratem, to ona rozwiązywała problemy wychowawcze, chodziła na wywiadówki, czytała do snu, pielęgnowała w chorobie. Tata nigdy nie miał zresztą do tego cierpliwości. Pamięta, jak kiedyś zachorowała na świnkę, a jej mama musiała wyjść. Tata denerwował się tak bardzo, że nie wiedział jakie ma podać lekarstwa, jak utulić, uspokoić. Właściwie nigdy wcześniej tego nie robił. Nie chciał. Nie podjął decyzji, że chce być blisko, wiedzieć o nich więcej, uczestniczyć w ich życiu bardziej, mocniej, częściej.

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero wtedy, kiedy Asia była w liceum. Zbuntowana, dużo kłóciła się z mamą, ale bardzo zbliżyła do ojca. I okazało się, że są do siebie bardzo podobni. A kiedy Asi urodziło się dziecko, a potem rozpadł się jej związek, tata okazał się cudownym wsparciem, opiekunem i … najbardziej troskliwym dziadkiem, kompletnie zaskakując Asię niezużytymi pokładami czułości, cierpliwości i kreatywności.

Mama Asi mówi, że mężczyźni z jej pokolenia dojrzewają do ojcostwa dopiero po 50-tce. Że zazdrości młodym kobietom tego, że mają partnerów, na których mogą liczyć, z którymi opiekę nad dziećmi można realnie dzielić. I zawsze dodaje, że gdyby wiedziała wtedy tyle, ile wie dziś, walczyłaby mocniej o to, by jej mąż zaangażował się w wychowanie ich córki i syna.

Dekalog ojca świadomego

1. Zaangażowanie w opiekę nad dzieckiem, to konsekwencja twojego wyboru – to ty chciałeś mieć dziecko.

2. Nie jesteś opiekunem, jesteś rodzicem – okazuj dziecku ciepło i pozytywne emocje.

3. Kiedy przygotowujesz posiłek dla twojego dziecka nie znaczy to, że jesteś wyjątkowym ojcem i mężem. To znaczy, że jesteś ojcem.

4. Kiedy dbasz, by twoje dziecko było odpowiednio ubrane i szczęśliwe, nie potrzebujesz oklasków. Twoja żona ich za to nie dostaje.

5. Ojcostwo to również wyrzeczenia.

6. Dobry ojciec jest obecny w życiu dziecka.

7. Dobry ojciec szanuje matkę swojego dziecka.

8.  Ciesz się swoim ojcostwem dzieci roszną szybciej niz myślisz.

9. Dobry ojciec nie krzywdzi, lecz uczy.

10. Ojcostwo jest wyborem.


Zapotrzebowanie kaloryczne to nie magia. Oblicz je w prosty sposób i zapomnij o chudnięciu w ciemno

Redakcja
Redakcja
26 września 2017
Fot. iStock/agrobacter

Metabolizm u każdego człowieka jest sprawą indywidualną. Na jego szybkość wpływa wiek, płeć, wzrost, masę, rasę, poziom tkanki tłuszczowej. Szczególnie nieodpowiedni sposób odżywiania się może wpłynąć na jego zaburzenia i w konsekwencji tycie. W okresie dojrzewania wartość przemiany materii sięga maksimum, ponieważ organizm potrzebuje więcej energii, a po 21. roku życia na każde 10 lat spadek wartości PPM sięga 2%.

Metabolizm dzielimy na:

  • Podstawową przemianę materii (PPM), to ilość kalorii, jaką potrzebujemy do podtrzymania podstawowych funkcji życiowych i prawidłowego funkcjonowania organizmu (budowa i odbudowa tkanek, regulacja stałej temperatury, praca układu krążenia i układu oddechowego).
  • Dobowe zapotrzebowanie kaloryczne, inaczej Całkowita Przemiana Materii (CPM) – jest to ilość energii (kalorii), którą należy dostarczyć każdego dnia wraz z pożywieniem do naszego organizmu, aby móc prawidłowo funkcjonować.

To, ile kalorii potrzebujemy i ile ich dostarczamy każdego dnia do organizmu, przekłada się na naszą wagę. Zbyt dużo kalorii w stosunku do zbyt małej aktywności fizycznej skutkuje zwolnieniem metabolizmu i tyciem. Prowadzenie diety w ciemno i ucinanie na oko ilości spożywanych kalorii nie jest kluczem do sukcesu. Zanim odejmiesz sobie połowę z każdego posiłku, policz, ile kalorii potrzebujesz i ile z nich możesz „uciąć” w diecie, by schudnąć, ale nie wyczerpać organizmu.

Istnieje kilka sposobów obliczania zapotrzebowania kalorycznego, a poniższa metoda najszybsza i najprostsza w obliczeniu:

1. Pomnóż swoją wagę x 24 godziny = otrzymasz BMR – podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne
2. Pomnóż BMR x współczynnik aktywności = dobowe zapotrzebowanie kaloryczne (CPM)

Przykładowe wyliczenie dla osoby ważącej 60 kg, która wykonuje pracę siedzącą i trenuje 2 razy w tygodniu:

BMR – 60 kg x 24 = 1440

1440 x 1,4 = 2016 [kcal]

Należy określić własny współczynnik aktywności:

1,0 – leżący lub siedzący tryb życia, brak aktywności fizycznej;
1,2 – praca siedząca, aktywność fizyczna na niskim poziomie;
1,4 – praca niefizyczna, trening 2 razy w tygodniu;
1,6 – lekka praca fizyczna, trening 3-4 razy w tygodniu;
1,8 – praca fizyczna, trening 5 razy w tygodniu;
2,0 – ciężka praca fizyczna, codzienny trening.

Ta metoda nie jest szczególnie dokładna, podaje jedynie przybliżony wynik. W internecie dostępne są kalkulatory zapotrzebowania kalorycznego, ale trzeba pamiętać, że niemożliwe jest obliczenie z idealną dokładnością zapotrzebowania kalorycznego. Z tego powodu należy kontrolować wagę i wprowadzać konieczne modyfikacje w trakcie trwania diety.


 

źródło: wformie24.poradnikzdrowie.plwww.fabrykasily.pl


Zobacz także

Kobieto, działaj! Krótki poradnik pomocy prawnej dla ofiar przemocy domowej

On rozlicza się z Bogiem od rozrywki, a ja ze sobą. Odchodzę

On rozlicza się z Bogiem od rozrywki, a ja ze sobą. Odchodzę

Nikt nie pierze tak, jak mamusia. Kiedy trzydziestolatek mieszka ciągle z matką, to wiedz, że coś się dzieje...

Chcesz, żeby ona poszła za pierwszym facetem, który okaże jej zainteresowanie? To dalej obwiniają ją o problemy w waszym związku