Zielone koktajle? Tak! Sprawdź jak szybko zrobisz witaminową bombę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 lutego 2016
zielone koktajle
Fot. Pixabay / EvolvingScenes / CC0 Public Domain
 

Większość ludzi mając do wyboru różnorodność smaku i zapachu owoców i warzyw, zdecydowanie wybierają to pierwsze. Owoce wspaniale pachną, wyglądają i smakują, ale warzywa zawierają tak samo cenne witaminy i składniki mineralne, grzechem więc jest pomijać je w codziennej diecie. Doskonałym pomysłem by połączyć przyjemne z pożytecznym, jest stworzenie samodzielnie zielonego koktajlu. To pyszne połączenie liściastych warzyw i owoców nasyci cię, dostarczy energię i witaminy w najczystszej postaci. Takie koktajle mają ogrom zalet, warto więc poszukać takiego wariantu, po który chętnie sięgniecie każdego dnia.

Skonstruuj własną bombę witaminową!

Skuś się jak najszybciej, bo zrobienie takiego koktajlu nie jest wielką filozofią, wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad.

Dobierz odpowiednie składniki. Wszystko zależy od preferencji smakowych, w stosunku owoce 60% do 40% warzyw zielonych pozwoli uzyskać bardziej owocowy smak. Owoce które mają jadalną skórkę wystarczy umyć, nie ma konieczności ich obierania. Skórka i miąższ tuż pod nią zawierają dużą ilość cennych składników, szkoda jest wyrzucać je do kosza.

Potrzebny jest przede wszystkim dobry blender, który rozdrobni i połączy składniki. Im dłużej blenduje się koktajl, tym jest on delikatniejszy. Jeśli komuś przeszkadza zbyt gęsta konsystencja koktajlu, może dodać wody lub mleczka kokosowego/sojowego do momentu uzyskania pożądanej gęstości. Do środka można także wrzucić siemię lniane, różne zboża, orzechy które dostarczają Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe, oraz złożone węglowodany będące zastrzykiem energii na długie godziny.


Fot. Pixabay / pixolga / CC0 Public Domain

Gdy przyrządzasz zielone koktajle, pamiętaj aby nie czekać z ich spożyciem na następny dzień. Niestety witaminy ulegają procesowi utlenienia, więc im dłużej koktajl stoi, tym więcej traci na wartości.

Jeśli nie masz pomysłu na własną wariację koktajlową, wypróbuj gotowe przepisy

Koktajl ze szpinakiem i awokado: 2 garście szpinaku, 1 awokado, 2 banany, 2 jabłka, sok z cytryny, 2 szklanki wody (lub mniej), po 2 łyżki otrąb i siemienia lnianego

Koktajl ze szpinakiem i ananasem: 1 jabłko, 1 gruszka, 1 banan,  szpinak, ananas, lód

Koktajl z pietruszki i jabłka: pęczek natki pietruszki, garść szpinaku, garść rukwi wodnej, 3 słodkie zielone jabłka, lód

Wariacji smakowych w koktajlach jest nieskończenie wiele, więc nic nie stoi na przeszkodzie, abyście znalazły dla siebie ten idealny, ulubiony smak.

 


Introwertyk czy ekstrawertyk? Rozwiąż quiz i sprawdź, do której natury ci bliżej?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lutego 2016
Fotomontaż Pexels / Splitshire / CC0 Public Domain / iStock
 

Jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem? Co jest lepsze dla twojego zdrowia? Z kim żyje się lepiej, kogo lepiej mieć za przyjaciela? Kto jest lepszym współpracownikiem: ten, który chowa się ze swoimi swoje uczuciami jak żółw w skorupce, czy ten, który wybucha często i dobitnie sygnalizuje, że coś mu się nie podoba? Rozwiąż quiz i odpowiedz sobie na pytanie, do którego z tych typów charakteru jest ci bliżej.

Przy każdym zdaniu zaznacz P (prawda) lub F (fałsz)

  1. Często piszę, by wyrzucić z siebie emocje.
  2. Wolę rozmowy w cztery oczy niż spotkania w szerszym gronie.
  3. Lubię samotność.
  4. Nie pociąga mnie ryzyko.
  5. Nie lubię rozmów „o niczym”, wolę głębsze tematy.
  6. Mam opinię tego, który potrafi słuchać.
  7. Najważniejsi są dla mnie ludzie, nie cenię rzeczy materialnych.
  8. Nie lubię i unikam otwartych konfliktów.
  9. Najlepiej pracuje mi się w samotności.
  10.  Kiedy pracuję, nie lubię się od moich zajęć odrywać.
  11.  Lubię celebrować ważne dla mnie dni (urodziny, rocznice) w jak najwęższym gronie.
  12. Nie lubię popisywać się czymś, co nie jest skończone.
  13. Zanim wypowiem się w ważnej dyskusji, dobrze to sobie przemyślę.
  14. Nie jestem wielozadaniowa, nie lubię łapania „kilku srok za ogon”.
  15. Często mam poczucie, że nikt mnie nie rozumie, ale nie podejmuję wysiłku by zostać zrozumianym.
  16. Podczas rozmowy w gronie znajomych zdarza mi się, że chcę coś powiedzieć, ale rezygnuję.
  17. Dość łatwo się koncentruję.

Im więcej literek „P” zaznaczyłaś, tym większa szansa, że jesteś introwertykiem. Przewaga literek „F” sugeruje, że bliżej ci do ekstrawertyków. Jeśli ilość literek jest mniej-więcej równa, prawdopodobnie jesteś „ambiwertykiem”, czyli nie przeważa u ciebie żaden z tych dwóch typów: zachowujesz równowagę.

Cechy, które przypisujemy ekstrawertykom (zarówno pozytywne jak i negatywne): towarzyski, ciepły, przyjazny, szczęśliwy, entuzjasta, agresywny, impulsywny, czepialski, ryzykant, charyzmatyczny, energetyczny, otwarty, szczery do bólu, ujmujący.

Ekstrawertycy to ludzie, w których towarzystwie możemy czuć się komfortowo, albo tacy, którzy sprawiają, że po kilku minutach zaczyna boleć nas głowa. Dobrze sprawdzają się w roli menadżerów, liderów, polityków, nauczycieli i prawników.

Cechy, które przypisujemy introwertykom (zarówno pozytywne jak i negatywne): refleksyjny, zdystansowany, cichy , wycofany, kreatywny, nieśmiały,rozsądny, ostrożny, indywidualista, samotnik, dobry słuchacz, organizator, zachowawczy, pomysłowy.

Introwertyków rzadko kiedy postrzegamy jako ludzi spełnionych i szczęśliwych, zwłaszcza kiedy porównujemy ich do krzyczących o swoim szczęściu ekstrawertyków. Tymczasem oni to swoje szczęście przeżywają głęboko i bardzo mocno, oglądają je uważnie z każdej trony, jakby chcieli zobaczyć je pod lupą.  Ponieważ dużo lepiej wychodzi im praca indywidualna niż zespołowa, a przy tym dobrze się koncentrują, są świetnymi naukowcami, pisarzami, inżynierami, architektami i bibliotekarzami.


Czy masz naturę podglądacza? Sprawdź dlaczego tak kochamy plotki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 lutego 2016
Fot. iStock / lolostock

Zdarza wam się czasem wchodzić na portale plotkarskie? Ja mam znajomych, którzy tak właśnie zaczynają swój dzień: filiżanka kawy, herbatnik i dobre 15 minut newsów z tak zwanego szołbizu. W pracy można potem rzucić swobodnie: a wiesz, że ta P. już nie jest z mężem? A wiesz, że sfotografowali J. jak mierzyła bieliznę i ona naprawdę przytyła, wcale nie jest w ciąży! Dyskusja potoczy się sama, nasza ludzka natura podglądaczy już o to zadba. Dlaczego tak kochamy plotki i kolorowe magazyny?

1. Pozwala nam to poczuć się lepiej

Nie wiadomo jak to właściwie działa i na pewno nie na wszystkich, ale na niektórych działa. Z reguły na tych, którzy już taką mają naturę, że wolą po prostu zajmować się życiem innych niż swoim własnym. Znaleźli sobie taki oto wentyl dla negatywnych emocji, a humor poprawia im informacja, że popularny i bogaty też może mieć problemy. Że kocha nie zawsze szczęśliwie, że popełnia błędy, że nie jest Alfą i Omegą, a była żona utrudnia mu kontakty z dziećmi. Uwielbia odkrywać to, co i tak już wiemy: celebryci to ludzie z krwi i kości, tacy sami jak my. Jaka to ulga, że wcale „ nie mają lepiej”.

2. Pozwala nam to zabić nudę

Spójrzmy prawdzie w oczy, niektóre artykuły o naszych rodzimych celebrytach brzmią jak scenariusz niekończącej się nigdy „Dynastii” w odcinkach. To wciąga. Z czasem zaczynamy te nasze gwiazdy traktować już jak starych znajomych i bezrefleksyjnie „klikamy” w zdjęcie znanej twarzy, intrygujący, a nawet średnio ciekawy tytuł ze znanym nazwiskiem, byle dowiedzieć się, co też nowego wydarzyło się u nich ostatnio, co z tym ich życiem. I jakoś ten czas mija.

3. Pozwala nam to zaspokoić ciekawość i…

Zbliżyć się na chwilę (na ile to możliwe przy pomocy często pozowanych, „ustawianych” zdjęć?)  do świata, do którego (jak mówią legendy)  „zwykłych śmiertelników” się nie wpuszcza;)  Acha, to tak mieszka ta znana aktorka? To tak wygląda, co rano, gdy odprowadza swoje dziecko do szkoły…? E, bez makijażu, słabo! O, kupuje na tym samym bazarku owoce!

4. … bezkarnie sobie pokomentować

Obgadywany przecież ci nie odpowie, możesz w swoich sądach być tak radykalna, jak chcesz.  Nie robisz przecież nic złego.  Mówisz, że celebryta czy znany aktor musi się liczyć z krytyką, bo jest osobą publiczną. Po co jednak to całe ocenianie? Poczujesz się lepiej, gdy wylejesz w Internecie wiadro pomyj, anonimowo? Oburzysz się, rzucisz: „Jak tak można” i pójdziesz dalej. On czy ona kiedyś może trafi na twój wpis, przeczyta i … pomyśli, że nic o nim nie wiesz, nic z tego wszystkiego nie rozumiesz, a swoje sądy formułujesz na podstawie skrawków informacji podawanych przez prasę.

5. Pozwala przełamać lody

Bo temat plotek o znanych i lubianych jest o wiele bardziej bezpieczny w trakcie pierwszej rozmowy niż wymiana poglądów politycznych. Lepiej wspólnie pośmiać się z wybryków niejednej „gwiazdy”  niż pokłócić się na śmierć i życie o nowe projekty ustaw. A poza tym, nic tak nie tworzy poczucia wspólnoty jak możliwość pośmiania się z cudzych przypadków…

6. Bo sprawia nam to przyjemność i … stymuluje mózg

Naukowcy wzięli sprawę w swoje ręce. Przeprowadzili badania na grupie studentów, zadając im jako lekturę artykuły dotyczące rozwodów celebrytów. W trakcie badan okazało się, że czytanie plotkarskich magazynów  pobudza wydzielanie dopaminy – związku odpowiedzialnego m.in. za odczuwanie satysfakcji i radości. Ale to nie wszystko. Studentom dano następnie do rozwiązania testy. Okazało się, że grupa, która uprzednio czytała plotki poradziła sobie lepiej z ich rozwiązaniem, niż grupa, która nie czytała artykułów o celebrytach… Bo lektory tego typu stymulują pracę mózgu.

Trudno być osobą z pierwszych stron gazet. Tym z drugich stron też pewnie wciąż nie jest najłatwiej. Podobno jednak gra warta jest świeczki. Portale plotkarskie biją rekordy odsłon, a pisma plotkarskie sprzedają się bardzo dobrze. Zwierzanie się jest modne i dobrze się czyta. A wy? Chętnie sięgacie po najświeższe plotki?


Zobacz także

Pokrzywa – eliksir zdrowia

Choroba Hashimoto. Wykonaj krótki test i sprawdź, czy występuje u ciebie

Złamane serce, to nie tylko metafora. Zespół Takotsubo, czyli syndrom złamanego serca może doprowadzić nawet do śmierci