Zatrzymaj Hashimoto… odpowiednią dietą. Z tą chorobą trzeba się zaprzyjaźnić

Redakcja
Redakcja
16 listopada 2017
hashimoto
Fot. iStock / Bojan fatur
 

Hashimoto jest jedną z najczęściej diagnozowanych chorób tarczycy. Choć jeszcze do niedawna cierpiały na nią głównie panie w okresie okołomenopauzalnym, pierwsze objawy zaczynają dostrzega u siebie już znacznie młodsze kobiety. Zapalenie tarczycy pojawia się jednak niezależnie od płci. Marek Zaremba zmaga się z Hashimoto od 17 lat. Jego wiedza i doświadczenie są bezcenne dla wielu chorych. Bo oprócz leczenia farmakologicznego, niezbędna jest także zmiana stylu życia. – Dzisiaj zdecydowanie łatwiej i szybciej diagnozuje się Hashimoto. Kiedy u mnie pojawiły się pierwsze objawy, wiedza o tej chorobie była bardzo nikła. Poza tym Hashimoto u faceta? To już w ogóle była abstrakcja. Kiedyś jedyną formą diagnostyki była bardzo nieprzyjemna biopsja, a dziś do dyspozycji jest choćby USG. Nie oznacza to jednak, że Hashimoto zawsze udaje się zdiagnozować szybko, ponieważ często dochodzi tylko do oznaczenia poziomu TSH. Kiedy wynik jest prawidłowy, wydaje nam się, że z tarczycą wszystko jest w porządku. Tymczasem potrzebna jest szersza diagnostyka. Wiadomo, wiele zależy od endokrynologa – mówi Marek Zaremba, który od 17 lat choruje na Hashimoto i właśnie wydał swoją kolejną książkę, poświęconą zdrowemu odżywianiu. „Zatrzymaj Hashimoto. Wzmocnij tarczycę” jest poradnikiem, dedykowanym wszystkim tym, którzy zmagają się z tą autoimmunologiczną chorobą. Powinny po niego sięgnąć także osoby, którym zależy na profilaktyce i dobrym zdrowiu. Autor jest dyplomowanym dietoterapeutą i specjalistą medycyny komórkowej oraz terapeutą I stopnia medycyny św. Hildegardy. W swojej książce pokazuje, jak ogromną siłę mają miłość i detoks.

Nietypowe objawy

Stan zapalny tarczycy często bywa diagnozowany przypadkowo. Zgłaszamy się do lekarza, ponieważ mamy problemy z zajściem w ciążę lub niepokoi nas nagły przyrost masy ciała. Mogą pojawić się bóle głowy, zmienne nastroje, stany depresyjne.  – Warto zwrócić uwagę na wychłodzenie organizmu. To jest taki czynnik, który bardzo często prowadzi do autoagresji. Zaniepokoić powinny więc zimne stopy i dłonie. Poza tym do nietypowych objawów Hashimoto zalicza się też nietolerancję pokarmową, szczególnie na produkty pszenne czy nabiał. Do tego zmiany skórne, egzemy – wylicza Marek Zaremba.

Z Hashimoto trzeba się oswoić

– Dieta jest zawsze wierzchołkiem góry lodowej. Trzeba jednak łączyć ją ze świadomością i aktywnością. Przede wszystkim musimy zlokalizować w naszym życiu wyzwalacze choroby. Czasem jest to czynnik emocjonalny, jak przewlekły stres, który nagle powoduje, że te wszystkie pozostałe czynniki dietetyczne, jak brak minerałów w organizmie ułatwiają chorobie manifestację. Należy dokopać się do swoich wyzwalaczy, potem wprowadzać eliminację. Leki, zapisane przez lekarza trzeba brać, ponieważ nie wolno ich odstawiać pochopnie. Remisja, choć rzadko, to jednak może się pojawić, ponieważ żyjemy w wyjątkowo stresujących czasach. Z Hashimoto trzeba po prostu się oswoić. Trzeba tę chorobę zapytać, co ona do nas mówi. To jest najważniejsze pytanie. Ona odpowie: zmień to czy tamto, zatrzymaj się, odpocznij, kochaj, przebaczaj, zmień dietę. Wtedy przyjdą dobre rzeczy. Pan Bóg zawsze widzi za chorobą coś dobrego. To człowiek jest krótkowzroczny, wydaje mu się, że to koniec świata, a tak nie jest. Może to jednak ocenić dopiero wtedy, gdy już jest w dobrej kondycji – uspokaja autor książki „Zatrzymaj Hashimoto. Wzmocnij tarczycę”.

Wzmocnij swoją tarczycę

– Jest kilka takich wyzwalaczy, które u niektórych osób powodują drastyczne objawy choroby. Mowa o glutenie, laktozie, kazeinie. Czasem jest to nadmiar cukru. Może pojawić się kandydoza, o czym też piszę w jednej z moich książek. W przypadku tej choroby łatwiej dochodzi do pewnej patologicznej wilgoci w obrębie układu trawiennego, dlatego warto unikać produktów śluzotwórczych i zimnych termicznie. Kuchnia powinna być ciepła, gotowana, pieczona. Zboża najlepiej spożywać do godziny 13:00, później sięgajmy po białko, odpowiednie tłuszcze i warzywa – wyjaśnia dietoterapeuta, który od 17 lat zmaga się z Hashimoto.

To choroba nieuleczalna, jednak można ją okiełznać z pomocą odpowiednich leków, diety i zmiany stylu życia. Oswojenie z chorobą i zaprzyjaźnienie się z nią znacznie ułatwia odzyskanie wewnętrznego spokoju i harmonii, a także dobrego zdrowia.

zatrzymaj_hashimoto_(1)

 


Kurczę, są fajni faceci. Mam szczęście takiego znać. A ty?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 listopada 2017
Fot. istock/Pekic
Fot. istock/Pekic
 

Dostałam dzisiaj od mojego męża SMS-a: „Cześć pracusiu, jak ci mija poranek” (zabije mnie, że go cytuję) i pomyślałam: „Kurczę są fajni faceci, są też dobre związki”.

Nie, to nie jest tak, że każdego ranka dostaję takie SMS-y, a nasze wspólne życie jest sielankowe. Wcale nie. I chyba o to chodzi, że przestaliśmy się łudzić i udawać, że takie być powinno.

Dzisiaj myślę, że dobry związek, to taki, w którym nikt nie udaje, że jest lepiej niż jest w rzeczywistości. To związek, w którym nawzajem widzimy swoje braki. Ale one nie przyćmiewają nam tego, co cenimy w drugiej osobie najbardziej.

Jasne, można się wkurzać, że on nigdy nie pamięta o twoich imieninach.

Można się wściekać, że nie wyśle SMS-a, że wróci później po tym, jak powiedział, że tylko z kumplami na mecz wyskoczy, a tymczasem już trzy mogłyby się skończyć, a on telefonu nie odbiera i ty się zamartwiasz czy wszystko w porządku.

Można przewracać oczami, że kuchenka brudna, choć on niby sprzątał w kuchni i że masło odkłada zawsze nie na tę półkę.

Można dostawać szału, kiedy niemal za każdym razem to ty czekasz na niego, bo on jakoś o czasie nie potrafi wyjść. Tak – ty się zdążysz ubrać, wymalować, a on nadal w powijakach.

Można też wziąć głęboki oddech i pomyśleć: „Okej, tak jest, są rzeczy, które nigdy się nie zmienią, tak jak pewne nigdy nie zmienią się we mnie”.

Wiesz, co wkurza twojego faceta w tobie? Zdajesz sobie z tego sprawę?

Ja na przykład nie słucham – paskudne to jest, ale czasami tak się wyłączam, że nie zdążę mózgu przełączyć, kiedy on coś do mnie mówi. Nie cierpię tego i proszę, żeby nie próbował ze mną rozmawiać, kiedy pracuję, bo wiem, że wtedy trudno mi się skupić.

Poza tym nie cierpię sprzątać ubrań – marzę o fotelu, na który mogę wszystko rzucić i w krytycznym momencie, kiedy nic nie mogłabym już znaleźć – układać. Wiem, że go to wkurza, choć naprawdę staram się starać, bo wkurza też mnie samą.

Czasami za szybko tracę cierpliwość i bez sensu podnoszę głos – o czym on mi przypomina, a co ja z trudem (bo to prawda), ale przyjmuję, bo on zwyczajnie ma rację.

Tak rzadko pytamy siebie, co go we mnie drażni, bo przecież nikt z nas nie jest idealny, a miłosna ślepota jeszcze nikogo tak naprawdę nie uszczęśliwiła. Dobry związek to taki, w którym zdajemy sobie sprawę ze swoich ułomności, w którym przyjmujemy krytykę bez fochów, nie odgryzamy się i nie udowadniamy sobie, że skoro ja nie szoruję kuchenki, to ty zostawiłeś skarpety w salonie. No nie, nie na tym to polega, żeby teraz poczuć się lepiej wyszukując wad w tej drugiej osobie. A jednak często tak się dzieje. Wyrzygujemy sobie jakieś rzeczy, sytuacje, które tak naprawdę nie są żadnym problemem? Bo czy są?

Czy ja mam się obrażać za te skarpetki, robić z nich awanturę i mówić, że jest nieodpowiedzialnym gnojkiem, bo ile razy można mu powtarzać, żeby tego nie robił? A on ile razy mi mówił, że od ilości moich kurtek i płaszczy w końcu urwie się wieszak… A przecież chodzę najczęściej w dwóch na zmianę.

Wiecie, o czym mówię? Czy warto skupiać się tylko na tym, co nas irytuje, czy może lepiej zobaczyć wszystko to, co każdego dnia otrzymujemy.

Zrobione zakupy.

Ugotowany obiad.

Powieszone pranie.

Sprawdzone dzieciom lekcje.

Nakarmione zwierzaki w domu.

Umyte auto.

Skoszoną trawę.

Kawę.

Ulubioną sałatkę na kolację.

SMS wysłany rano, który rozczula.

Myślę, że każda kobieta, która jest szczęśliwa u boku swojego faceta, znajdzie rzeczy, które sprawiają, że jest jej z nim dobrze. Takie zwyczajne, codzienne. Może nie ugotuje obiadu, ale zrobi zakupy. Może pięć razy trzeba mu przypomnieć, żeby odkurzył, ale zawsze odbiera dzieci z zajęć. Może rzuca w łazience ręcznik na podłogę, ale robi tobie najlepszą kawę i zawsze pamięta, ile chcesz mleka i cukru, by tobie smakowała najbardziej.

Czasami marzymy o kimś innym – przystojniejszym, czytającym książki lub potrafiącym przykręcić kontakty, bardziej czułym lub takim trochę macho. Ale czy naprawdę chciałybyśmy się zamienić, wymienić go na nowy model? Nowy, bo czy lepszy?

Lubicie się razem śmiać? Spędzać wspólnie czas? Nadal potraficie siedzieć i rozmawiać do wieczora? To przecież nie warto tego zmieniać. W imię czego? Tych rzuconych skarpetek i nieumytego kubka po kawie? Serio?

Fajny facet, to taki, który daje ci:

– wolność – a ty z niej korzystasz mogąc się rozwijać

– wsparcie – gdy się rozwijasz, a on bez względu na to, co się dzieje, zawsze stoi obok ciebie, zawsze możesz na niego liczyć

– szacunek – nigdy cię nie obraził, nie potraktował w poniżający cię sposób, nie przekraczał pewnych ustalonych przez ciebie w towarzystwie granic

– zabawę – tak – z nim dobrze się bawisz, lubicie wspólnie spędzać ze sobą czas

– zrozumienie – chociaż wiesz,że nie zawsze do końca rozumie, gdy żalisz mu się w zawiłościach swoich emocji, ale stara się i to jest dla ciebie najważniejsze

– cierpliwość – gdy po raz kolejny dzwonisz się spytać, czy nie widział przypadkiem twoich kluczy od domu, bo nie możesz ich znaleźć.

Mam szczęście znać takiego. A ty?


Razem, ale osobno. Jak poradzić sobie z samotnością w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 listopada 2017
Fot. istock/supershabashnyi
Fot. istock/supershabashnyi
 

Ponad połowa osób będących w związku czuje się w pewnym momencie samotna – mówią badania. Samotność w relacji z drugim, bliskim człowiekiem nie pojawia się nagle, jest powolnym procesem. Być może twój partner dużo pracuje lub nie radzi sobie z presją i stresem. A może po prostu zabrakło wam wspólnych tematów (często tak bywa, gdy ludzie w związku chcą za wszelką cenę robić „wszystko razem”). Wasze rozmowy zamieniają się nagle w jasne, proste komunikaty: “Kolacja jest gotowa”, „Dziś przyszedł list z urzędu”, „Proszę, kup chleb po drodze do domu”. Nie trzeba być jasnowidzem, by zrozumieć, że jeśli zaniedbamy taki stan rzeczy, dalej może być jedynie gorzej.

Radzenie sobie z samotnością w relacjach wymaga nieco innego podejścia:

Przejmij inicjatywę

Siedząc i czekając, aż coś się wydarzy, zobaczysz jedynie, że nic się nie zmienia. Będziesz obserwować powolną śmierć tego związku. Zamiast tego, przejmij inicjatywę i zacznij rozmawiać o tym, co zainteresuje was oboje. Upewnij się, że umiesz słuchać.

Zmień perspektywę

Spróbuj dowiedzieć się, co takiego twój partner widzi w tym, co lubi robić. Postaraj się spojrzeć „jego oczami”, spróbuj cieszyć się tym, co on lubi.

Spróbuj czegoś nowego

Być może warto „przewietrzyć” trochę ten związek. Spędzić dzień z przyjaciółmi lub „gdzieś indziej” niż zwykle. Kiedy wrócisz do domu, będziesz miał o czym rozmawiać. Doświadczenia, które nabywacie oddzielnie również wzbogacają was jako parę.

Zróbcie coś razem

Zaproś partnera na spacer, kolację lub obejrzyjcie wspólnie film. To może być naprawdę coś bardzo prostego, co pozwoli wam „odkryć się” na nowo.

Posłuchaj swojego partnera

I nie oceniaj – tak stworzysz bezpieczne środowisko, które pozwoli bliskiej ci osobie otworzyć się i szczerze porozmawiać. Gdy partner jest zbyt osączający, tracimy ochotę na rozmowę. To denerwujące, gdy słyszysz opinię partnera, zanim skończysz dzielić się z nim tym, co masz do powiedzenia, prawda?


Na podstawie: barendspsychology.com


Zobacz także

jak przestać się denerwować

Jak przestać się denerwować? Kobieta zen radzi

Fot. iStock / YinYang

Zamiast diety zmień styl życia. 6 banałów, o których bardzo chętnie zapominamy

Fot. iStock/YinYang

Jestem babcią, mamą i żoną. Pół roku temu próbowałam popełnić samobójstwo. Kto to widział, żeby w moim wieku mieć depresję?